Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Naprawdę potwornickie ciekawostki - czy oficer UB groził pilotowi bronią i doprowadził do katastrofy?

66 469  
239   37  
Dziś bardzo dziwna katastrofa samolotu, facet, który chciał zostać rybą i tajemnica czerwonego telefonu!

#1. Hoplofobia

Określenia Hoplofobia używa się czasem, mając na myśli lęk przed bronią, jednak w rzeczywistości i pomimo swojej nazwy, nie można zaklasyfikować jej jako fobii w sensie medycznym. To jedynie twór ideowy.

Nie ma żadnych medycznych podstaw, aby uważać hoplofobię za rzeczywisty lęk przed bronią. Wartym uwagi jest też fakt, że samo słowo jest zbitką dwóch wyrazów, znaczenie "fobii" doskonale znamy, jednak pierwszy człon pochodzi od greckiego "hoplon" i oznacza, nie broń, a tarczę. Jako pierwszy takiego wyrażenia użył emerytowany pułkownik piechoty Jeff Cooper, który w ten nieco ironiczny sposób chciał pokazać, że ludzie, którzy byli wielkimi zwolennikami rozbrojenia, nie walczą tak naprawdę z narzędziem opresji, a z przymiotem obronnym. Wszystko miało miejsce w 1962 r., kiedy w Stanach Zjednoczonych coraz częściej i mocniej do głosu dochodziły ruchy hippisowskie, działające na rzecz m.in. zakończenia wojny w Wietnamie.

#2. Jak zostać syrenką?

W listopadzie 1995 r. nieopodal jeziora Toolondo w Australii odnaleziono rozłożone zwłoki mężczyzny w dziwnym kombinezonie. W toku śledztwa ustalono, że mężczyzna chciał zostać rybą. Nie został.

Był to 49-letni mężczyzna ubrany we własnoręcznie skonstruowany strój ryby - zielony wór uszyty z materaca łóżka wodnego. Nie miał oddzielnego miejsca na nogi czy wypustek na ręce, a jedynymi otworami były dwie dziury na oczy. Zapięcie znajdowało się na plecach. W takim stroju nie bardzo dało się oddychać, a co dopiero mówić o pływaniu. Mimo wszystko mężczyzna próbował w takim rynsztunku pływać - sami widzimy z jakim skutkiem.

Śledczy znaleźli w jego garażu kolejny strój ryby, tym razem żółty. Dowiedzieli się też, że mężczyzna przyjmował leki na padaczkę i na cukrzycę i próbowano doszukiwać się w tym połączeniu zgubnych skutków mieszania leków, jednak do dziś tak naprawdę nikt nie wie, dlaczego Neil chciał zostać rybką.

#3. Jak się zbudzi...

Niedźwiedzie w trakcie snu zimowego nie oddają nawet moczu. Ich organizm przetwarza mocz na białko i używa go jako pożywienia.

Samo określenie "sen zimowy" jest pewnego rodzaju uogólnieniem, ponieważ zimowa hibernacja niedźwiedzia nie jest snem samym w sobie. Ich ciała obniżają swoją temperaturę, zwalniają tętno i metabolizm, jednak pozostają w "trybie czuwania" przez cały ten okres. Problematyczne "chodzenie na siku" zostaje zamienione w odzyskiwanie energii z moczu, dzięki czemu niedźwiedzie nie muszą pilnować swoich pęcherzy i nie muszą się ruszać. Zwierzęta potrafią trwać w zupełnym bezruchu przez niemal cały okres hibernacji, który trwa do 100 dni.

#4. Prezydent Stanów Zjednoczonych miał "czerwony telefon" do Rosji?

Sławetny czerwony telefon prezydenta Stanów Zjednoczonych, który miał umożliwiać bezpośrednie połączenie z Kremlem, tak naprawdę nie był czerwony i nie był nawet telefonem. Krótko mówiąc, nie było żadnego czerwonego telefonu.

Wszystko zaczęło się po kubańskim kryzysie rakietowym w 1962 r., kiedy to władze Stanów Zjednoczonych i Rosji stwierdziły, że niepotrzebne konflikty tworzą się często przez brak odpowiedniej komunikacji między tymi państwami. Postanowiono temu zaradzić.

W 1963 r. zainstalowano "czerwoną linię", która rzeczywiście służyła do komunikacji między Waszyngtonem a Moskwą, należy jednak oddać prawdzie to, że czerwona linia nie oznaczała wcale telefonu. W jej skład wchodził dalekopis i radiotelegraf, a komunikacja przechodziła przez centra w Londynie, Kopenhadze, Sztokholmie i Helsinkach. Rzeczywisty czas dostarczenia wiadomości w tamtych czasach szacuje się na około 6 godzin. Część z tego czasu zajmowało odkodowanie wiadomości.

Pierwsza z przesłanych wiadomości brzmiała "Szybki brązowy lis skacze nad leniwym psem 1234567890". Jak to odszyfrować? Bardzo łatwo - ta wiadomość nie zawierała żadnego szyfru, a w angielskim oryginale brzmiała "The quick brown fox jumps over the lazy dog 1234567890". To zdanie jest pangramem - posiada w sobie wszystkie litery alfabetu, w tym przypadku angielskiego. Używa się go do testowania komunikacji, a najczęściej do sprawdzania kroju pisma, fontu, czcionki, jak zwał tak zwał.

Polskim pangramem jest np. "Pchnąć w tę łódź jeża lub ośm skrzyń fig". Pangramem nie jest natomiast zdanie "zażółć gęślą jaźń" - choć rzeczywiście jest najkrótszym poprawnie gramatycznym zdaniem zawierającym wszystkie polskie znaki specyficzne.

#5. Ostatni lodzik w życiu

W 1995 roku okazało się, że można zginąć w kostkarce do lodu.

Nowozelandczyk pracujący jako operator przy przemysłowej maszynie do produkcji lodu chciał udrożnić powstały w jej wnętrzu zator. Maszyna posiadała zabezpieczenie w postaci pedału. Jeśli operator opuszczał swoje stanowisko, to maszyna się zatrzymywała. Żeby tego uniknąć, mężczyzna zablokował pedał kawałem metalu, udał się w rejon zatoru i został śmiertelnie wciągnięty przez maszynę. Parę miesięcy wcześniej walczył o zwiększenie bezpieczeństwa w swoim miejscu pracy.

#6. Prawicze jaja

Prawicze jaja to chiński przysmak, który wytwarza się z jaj gotowanych w moczu młodych prawiczków.

Uryna pochodzi przeważnie od chłopców w wieku do 10 lat i zbierana jest od tych, którzy nie mają problemów ze zdrowiem. Jajka umieszcza się w zebranym moczu do nasiąknięcia, następnie gotuje się je - również w moczu, a po ugotowaniu na twardo obiera się je ze skorupki i znów trafiają do gara z tym samym płynem i się duszą.

Przygotowanie prawiczych jaj może zajmować około dobę, a ich wartość na rynku jest około dwa razy większa niż wartość zwykłych jajek. Ta potrawa jest częścią niematerialnego dziedzictwa kulturowego i według tradycji ma posiadać lecznicze i wzmacniające właściwości.

#7. Więc powtórzyć wam chcę, jestem prawie niewinny, nie...

W 1989 r. morderca, który uniknął kary śmierci i odsiadywał dożywocie, postanowił naprawić telewizor w swojej celi. Robił to, siedząc na metalowym sedesie, więc kiedy doprowadził do nieplanowanego zwarcia, zginął na nomen omen elektrycznym krześle.

Denatem był Michael Anderson Godwin, a rzecz działa się w Południowej Karolinie w Stanach Zjednoczonych. Jak widać, kara śmierci potrafi sama dogonić tych, którzy jej umknęli.

#8. Katastrofa lotnicza pod Tuszynem

W 1951 r. pod Tuszynem doszło do nie do końca wyjaśnionej katastrofy lotniczej. Pilot zgłosił awarię silnika i nie zamierzał startować, jednak według relacji świadka został zmuszony do startu przez oficera UB, który groził mu bronią. W katastrofie zginęło 16 osób, nikt nie przeżył.

W katastrofie brał udział samolot Lisunow Li-2WW, pilotowany przez Mariana Buczkowskiego na trasie ze Szczecina do Krakowa. Lot został zaplanowany z dwoma międzylądowaniami - w Poznaniu i w Łodzi. Według oficjalnych komunikatów przyczyną katastrofy był błąd pilota w trudnych warunkach atmosferycznych, jednak dziś wiemy, że władze PRL bardzo często prowadziły śledztwa po linii najmniejszego oporu, tak by jak najszybciej wskazać nieżyjącego winnego i podać tę informację do opinii publicznej (a czasem nawet nie podawać). W żadnym wypadku nie mogło być mowy o tym, aby badano wersję przedstawioną przez świadka, ponieważ to byłoby skazą dla "nieskazitelnego" ustroju. Sprawa była też o tyle znacząca, że była to pierwsza katastrofa lotnicza w powojennej Polsce. Pilotem samolotu był ojciec znanego dziś aktora Zbigniewa Buczkowskiego.

Zobacz poprzednie odcinki serii!


Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8

Oglądany: 66469x | Komentarzy: 37 | Okejek: 239 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

12.12

11.12

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało