Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Wyznania tancerki go-go, czyli jak urabia się klientów w klubach ze striptizem

86 795  
232   54  
Poszukujemy kobiet z miłą aparycją i wyglądem, które poprzez taniec chcą zarabiać ok. 1500 zł tygodniowo (bez usług seksualnych). Tak brzmiała treść ogłoszenia, które przykuło uwagę Karoliny. Wtedy jeszcze nie wiedziała, że zostanie seks-maszynką do robienia pieniędzy. Jak wyglądała jej praca?


Szansa na pokaźny zarobek

Pisaliśmy kiedyś o tym, że średnia wieku wśród tancerek go-go to 24 lata. Potwierdza to Karolina, która w rozmowie z Dziennikiem Polskim wyjaśnia motywy dziewczyn decydujących się na taką pracę:
Tu przychodzą dziewczyny, które chcą zarobić na studia i utrzymanie. Albo na to, żeby wejść do galerii handlowej i wyjść z pełnymi torbami.

Sama nie ukrywa, że została zwabiona szansą dużego zarobku. W sezonie dziewczyny wyciągały nawet do 20 tys. złotych! Jednak droga do takich kokosów nie była wcale łatwa. Panowała hierarchia, a każda chętna na zaszczyt pracy striptizerki musiała wspiąć się po szczeblach kariery. Jakich?

Od zera do milionera

Najpierw dziewczyna zostawała pomocą kelnerki. Później awansowała na barmankę, a następnie na hostessę, której obowiązkiem było umilanie klientowi czasu w lokalu. Te najlepsze i najbardziej zdeterminowane zostawały tancerkami. Ich zarobki momentalnie szybowały. Ale jak to wyglądało od środka?

Karolina przez dwa lata pracowała w klubie należącym do okrytej złą sławą sieci Cocomo, która upadła pod naporem oskarżeń o wyłudzanie pieniędzy od zalanych w trupa klientów. Oczywiście lokale wciąż działają w całej Polsce, jednak pod inną nazwą. Kobieta przyznaje, że na rozmowie kwalifikacyjnej rekruterki nie obchodziło nic, co miała do powiedzenia ani co umiała.
Najważniejszy jest wygląd, no i 20 zł za godzinę pracy kelnerki, albo 16 zł dla pomocy kelnerskiej. Wszystkiego innego można się nauczyć. Rekruterkę interesował tylko mój wiek i zdjęcie. Nie powie przecież od razu, że będę musiała chodzić na pokoje i pokazywać dupę. Potem kierowniczka mi powiedziała, że dziewczyna musi sama dojść do wniosku, że jej się to bardziej opłaca.

Awansuj, gdy będziesz gotowa

Początki jej pracy nie należały do ekscytujących. Pomoc kelnerska prawie nic nie robiła, zresztą to samo można powiedzieć o barmance. To tak zwany etap przyuczania się. Dziewczyna przez krótki czas obserwowała i dojrzewała do podjęcia decyzji o awansie. Widziała bowiem, co jej się bardziej opłaca. Karolina zwraca jednak uwagę na plusy i minusy bycia tancerką na rurze. Z jednej strony są to nieporównywalnie większe zarobki. Z drugiej jednak ryzyko, że do klubu nie przyjdzie żaden klient. Wtedy dziewczyna nie dostawała nic. Nie podpisała bowiem umowy na stawkę godzinową.

Pierwsze poważne pieniądze pojawiały się po awansie na stanowisko hostessy. Dziewczyny te miały za zadanie umilać czas klientowi i zatroszczyć się o to, by zostawił w klubie jak najwięcej pieniędzy. Miały rozmawiać, przymilać się, dłużej rozmawiać i jeszcze bardziej przymilać. Wszystko po to, by klient poczuł się panem świata. I zgodził się rozrzucać mamoną.

Pij, ile tylko zapragniesz

Największe wyzwanie dla pracowników nocnego klubu? Wyłapać odpowiedni moment, gdy klient jest na tyle pijany, by dać się obrobić na kupę szmalu, ale jednocześnie wystarczająco przytomny, by być w stanie wpisać kod PIN.
Trzeba gościa zmiękczyć, żeby pił, a ma pić do nieprzytomności, więc co chwila przychodzi do niego kelnerka albo barmanka z kolejnymi szotami, tacą drinków.

Popularny był pakiet whisky z colą lub wódka z sokiem za 49 zł. Klient płacił określoną sumę i pił do woli. A dziewczyny tylko zacierały ręce. Te, które stały najwyżej w hierarchii, szły z klientem do pokoju. Tam siadały mu na udach, ocierały się o jego krocze i pozwalały mu na tyle, na ile chciały. Musiały jednak pamiętać o kilku podstawowych zasadach, których złamanie wiązało się dla nich z karami pieniężnymi. Najważniejszą z nich było: żadnego seksu i bezwzględne przymilanie się do klienta.
Dziewczyna musi być słodka choćby wobec najgorszego chama czy oblecha.

Odpowiednio urobiony mężczyzna stawał się idealnym celem. Wtedy przechodzono do kolejnej części planu.

Kod PIN jest najważniejszy

Jak już prawie nie kontaktował, to pojawiała się dziewczyna z terminalem do karty. Na terminalu miała wystukane 50 zł i tyle klient widział. A kiedy przychodziło do wystukania numeru PIN, to na wyświetlaczu pojawiało się trzy i pół tysiąca. Albo pięć.

Numer ten nie zawsze przechodził. Czasem wystarczająco czujny klient zorientował się, co jest grane. Innym razem system bankowy nie chciał przyjąć tak wysokiej kwoty. Jednak gdy już się udało, naiwny klient opuszczał lokal spłukany do cna.
Byłam świadkiem, jak następnego dnia wrócił pan i od progu zaczął krzyczeć do koleżanki: k**wo, o*****aś mnie na 20 tysięcy!

Takie sytuacje należały jednak do rzadkości. Mężczyźni wstydzili się wracać, nie wspominając już o tym, że większość z nich to albo turyści, albo przyjezdni. Woleli zapomnieć o wstydliwym incydencie i złożyć to na karb swojej głupoty.

Uważaj, co robisz

Pieniądze i jeszcze raz pieniądze. Dziewczyny decydujące się na pracę w nocnych klubach desperacko ich potrzebowały. Tak bardzo, że nie tylko godziły się pozbawiać godności przed napalonymi, pijanymi samcami, ale dodatkowo narażały na olbrzymie straty finansowe w przypadku niedopełnienia obowiązków.
Trzy tysiące za to, że nie przyjdzie się do pracy. Tysiąc za spóźnienie. Kara za ściągnięcie buta na sali. Nie wolno, choćby po 10 godzinach na nogach ze stopy ciekła krew. Za zbyt długi pobyt w toalecie - kara. Za rozmowę z klientem poza klubem - kara. Jednak najcięższy grzech, to powiedzieć klientowi, że to jest dawne Cocomo.

Każda dziewczyna podpisywała umowę ze wzmianką, iż kara może wynieść nawet 50 tys. zł. Nie napisano jednak za co.

Ostatecznie tancerki z nocnych klubów często osiągały swój cel. Zarabiały olbrzymie pieniądze i mogły prowadzić dostatnie życie. Czy żałują? Aż 8 na 9 dziewczyn przyznaje, że poleciłoby tę pracę swoim koleżankom. Tylko 8% jest zdania, że taniec erotyczny to forma prostytucji.

Co kto lubi...

Oglądany: 86795x | Komentarzy: 54 | Okejek: 232 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało