Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Te filmy mogłyby zostać nakręcone, ale na szczęście nigdy do tego nie doszło - oto 5 niedoszłych sequeli znanych hitów

67 006  
150   26  
Jest pewna zasada dotycząca filmowych sequeli – jako że zazwyczaj są to twory wtórne i lekko zalatujące odorem nieświeżości, filmowcy bardzo starają się, aby powyższy fakt zasłonić dużą ilością akcji, CGI i wszelkiej maści fajerwerków. Czasem jednak starają się zaskoczyć widzów fabułą opartą na iście rewolucyjnym scenariuszu. I trzeba przyznać, że niektóre z nich tak bardzo ssą, że aż chciałoby się taki koszmarek obejrzeć!

#1. "Batman Unchained"

22 lata temu Joel Schumacher popełnił niesławną, czwartą część filmowych przygód Batmana. Chociaż film ten zarobił na siebie całkiem nieźle, to zarówno krytycy, jak i fani Mrocznego Rycerza najchętniej powiesiliby reżysera na jakimiś smutnym portalu gotyckiej katedry w Gotham. Przesadnie kampowy klimat, kompletnie nietrafiona obsada, czerstwy humor, no i oczywiście sławne bat-sutki doklejone do stroju tytułowego bohatera były rzeczami, których z głowy nie da się wyrzucić nawet po latach…


Tymczasem, zgodnie z wizją Warner Brothers, w planach była kolejna część serii, za sterami której ponownie zasiąść miał Schumacher, a gackiem znów planowano uczynić George’a Clooneya. Mało tego! W "Batman Unchained" wystąpić miał sam Nicolas Cage jako Scarecrow, a do roli Jokera szykował się Jack Nicholson. Postać ta wprawdzie zginęła jeszcze w czasach, gdy pelerynkę przyodziewał Michael Keaton, ale przecież nic nie stało na przeszkodzie, aby śmieszek z Gotham pojawił się w sennych koszmarach bohatera. I taki też zabieg właśnie planowano.

Wymęczony przykrymi recenzjami "Batmana i Robina" Schumacher wpadł na pomysł, aby kolejne podejście do tematu było znacznie mroczniejsze i bardziej realistyczne. Tej - całkiem niezłej zresztą - koncepcji nie udało się jednak wprowadzić w życie, bo studio skasowało ten projekt. Dopiero osiem lat później podobne podejście do przygód Człowieka-nietoperza przedstawił nam Christopher Nolan.


#2. "Brazzaville"

"Casablanca" to dzieło kompletne i jeden z największych klasyków kina. Film odniósł olbrzymi sukces, obsypany został nagrodami (w tym i trzema Oscarami) i z miejsca zyskał status produkcji absolutnie kultowej. A co to z oznaczało? Ano to, że łasi na hajs właściciele studia Warner Brothers wpadli na pomysł stworzenia kontynuacji. Scenariusz do "Brazzaville" (taki tytuł miał ten film nosić) napisał Frederic Stephani - dość znany wówczas filmowiec, który stworzył bardzo popularny serial o Flashu Gordonie.


W tej produkcji Rick miałby ponownie nawiązać romans z Ilsą, ale i na jaw miałoby wyjść, że grany przez Bogarta bohater w rzeczywistości był… alianckim szpiegiem. Pomysł Stephaniego nie spodobał się producentom, którzy najpierw kazali mu nanieść poprawki do scenariusza, a następnie całkowicie skasowali cały projekt. Zamiast filmu, trzynaście lat później nakręcono serial przedstawiający historię sprzed wydarzeń zaprezentowanych w "Casablance".


#3. "Rambo: Savage Hunt"

Recenzje ostatniego filmu o przygodach leciwego weterana wojny w Wietnamie sugerują, że produkcja ta jest absurdalnie krwawym spektaklem, zupełnie już pozbawionym dramatycznego charakteru nakręconej 37 lat temu "Pierwszej Krwi". Mogło być jednak znacznie gorzej, gdyby Sylvester Stallone zdecydował się oprzeć swoją produkcję na pierwotnym scenariuszu, jaki z myślą o niej napisano. Otóż w 2009 roku, krótko po premierze dość dobrze przyjętej czwartej odsłony przygód Johna Rambo, studio Milleinium Films oznajmiło, że w drodze jest kolejne spotkanie ze starym, spuchniętym od sterydów komandosem.


Włodarze studia poinformowali opinię publiczną, że tym razem, po raz pierwszy w historii serii, Rambo będzie musiał stoczyć walkę z bestią, która nie będzie człowiekiem! Sam Satllone zapowiadał, że produkcja ta przypominałaby trochę "Predatora", a przeciwnikiem starego zabijaki mieliby być "wyhodowani" w wojskowych laboratoriach super-żołnierze. Na szczęście tego projektu nigdy nie udało się zrealizować, bo mogłaby z niego wyjść bardzo zapyziała kaszana, o którą tak naprawdę nikt się nie prosił.


#4. "Se7en 2: Ei8ht"

To, co zaraz przeczytacie zabrzmi jak głupi żart, ale uwierzcie mi - plany zrealizowania drugiej części znakomitego thrillera Davida Finchera były jak najbardziej realne. Dwaj scenarzyści Ted Griffin i Sean Bailey napisali nową historię, w której grany przez Morgana Freemana bohater miałby w sobie odkryć nadnaturalne moce…


Za kamerą znów widziano Finchera, jednak kiedy przedstawiciele studia zapytali go, czy zechciałby podjąć się zadania wyreżyserowania takiego "dzieła", ten szczerze odrzekł: "Prędzej zdecydowałbym się zgasić sobie papierosa na oku, niż zrobić ten film!".
Po latach scenariusz został przerobiony i na jego podstawie nakręcono "Solace" z Anthonym Hopkinsem.


#5. "Jurassic World"

W 2007 roku do sieci trafił szkic scenariusza "Jurassic Wolrd" - filmu, który miał na nowo tchnąć życie w martwą już serię zapoczątkowana przez Spielberga czternaście lat wcześniej. Według iście rewolucyjnego pomysłu przesadnie kreatywnych scenarzystów, mieliśmy dostać historię, w której to w wyniku tajnego wojskowego programu doszło do stworzenia armii hybryd ludzi z dinozaurami. Uzbrojone w ciężkie spluwy dino-ludy miałyby za zadanie walczyć z terrorem i grać widzom na nerwach.


Wprawdzie z niektórych skrajnie idiotycznych pomysłów jak ten zrezygnowano, ale fragmenty felernego scenariusza i tak wykorzystano osiem lat później podczas realizacji "Jurassic Wolrd" - filmu, który usiłował tchnąć życie w martwą już serię i niestety tylko połowicznie mu się to udało…


#6. "Jaws 3, People 0"

Fani gumowego rekina są zgodni - trzecie spotkanie z tym krwiożerczym ludojadem było żenująco wręcz słabe. Gorzej już chyba tylko wypadło… czwarte spotkanie tą nikczemną popłuczyną po znakomitym filmie Stevena Spielberga. A wcale nie musiało tak być! Po premierze drugiej części szefowie Universal Studios chcieli wprowadzić do tej serii powiew świeżości. Zatrudnili więc grupkę wesołków z satyrycznego magazynu National Lampoon i poprosili, aby to oni przygotowali scenariusz trzeciej części. I tak też się stało. W "Jaws 3, People 0", gdzie mieliśmy poznać... ekipę filmową przygotowującą się do realizacji kolejnej odsłony "Szczęk".


Niespodziewanie sami filmowcy mieliby paść ofiarami rozjuszonej bestii z oceanicznych głębin. W scenariusz upchnięto całą masę gagów parodiujących znane motywy z tej serii, wliczając w to scenę patroszenia rekina. Tu z brzucha ludojada miała wypaść wiolonczela i worek z marihuaną.
Dyrekcja studia uznała jednak, że pomysł z obśmiewaniem tak dramatycznego tematu jak rekin wgryzający się w tyłki moczących się w wodzie plażowiczek jednak nie jest zbyt dobry i zrezygnowali z tego projektu, stawiając na "Szczęki 3D". Reszta jest (smutną niestety) historią upadku całej tej rekiniej franczyzy.

3

Oglądany: 67006x | Komentarzy: 26 | Okejek: 150 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało