Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Co palił legendarny Popeye (i skąd w ogóle się wziął?!)

147 743  
450   59  
Popeye - sympatyczny marynarz z syntholem w przedramionach i słabością do anorektycznych szczap. Tego luzaka przedstawiać nikomu nie musimy. Zajadający się szpinakiem bywalec portowych spelun ma jednak pewną tajemnicę, o której dzieciaki nie wiedzą. Wygląda bowiem na to, że tak naprawdę Popeye może być amatorem całkiem innego zielska…

Takie historie już pewnie słyszeliście niejeden raz. A to ktoś ogłosił, że gumisie kicają naprute koksem, a to powolny i wiecznie nieszczęśliwy piesek Droopy funkcjonuje tylko i wyłącznie dzięki antydepresantom, a to Alicja zeżarła podejrzanego grzybka i trafiła do Krainy Czarów…
Większość tych rewelacji włożyć można między bajki i w najlepszym wypadku traktować jako ciekawe teorie spiskowe. Jednak w przypadku Popeye'a sprawa wygląda nieco inaczej. Aby to przedstawić musimy cofnąć się do czasów, kiedy postać naładowanego testosteronem marynarza ujrzała światło dzienne.


Wszystko zaczęło się od „Thimble Theatre” - tworzonych przez Elzie Segara komiksowych perypetii Olivii Oil oraz jej brata Castora. 10 lat od premiery pierwszej odsłony przygód anorektycznego lachona, na łamach komiksu pojawił się słynny szpinakożerca. W jednej z historyjek Castor oraz narzeczony Olivii Ham Gravy postanawiają wyruszyć w dalekomorską podróż. W tym celu udają się do portu, aby zakontraktować marynarza, który pomoże im w tej wyprawie. Tam poznają Popeye'a – supersilnego zakapiora i awanturnika.

Postać marynarza tak bardzo spodobała się czytelnikom, że Elzie postanowił uczynić z niego głównego bohatera swojego komiksu, a także awansować go do roli narzeczonego Olivii.

Historyjki Segara pełne były niuansów skierowanych do dorosłych odbiorców, a sam autor nie bał się przemycać coraz to nowych smaczków.

Początkowo Elzie w żaden sposób nie starał się wytłumaczyć tajemnicy nadludzkiej siły Popeye'a. Po paru jednak latach zdecydował się uchylić rąbka tajemnicy. Otóż dzielny marynarz zajadał się szpinakiem! Czemu akurat bohater sięgał po tę potrawę, a nie na przykład po fasolkę? To kolejny żarcik Elziego. Już tłumaczymy wam czemu.


Na przełomie lat 20. i 30., kiedy to pojawiły się pierwsze komiksy z wytatuowanym osiłkiem, władze USA prowadziły zaciekłą batalię z… marihuaną. Konopie właśnie podbijały każdą praktycznie gałąź rynku zagrażając potentatom z takich branż jak produkcja bawełny, paliwa, papieru czy tekstyliów. Aby wyeliminować konkurencję, majętni biznesmeni wywierali coraz mocniejszy wpływ na władzę sugerując, że marihuana to przede wszystkim niebezpieczny narkotyk i że jak najszybciej należy zdelegalizować wszystkie konopne plantacje. To w tamtych czasach za sprawą niejakiego Harry'ego Anslingera powstała większość powtarzanych do dziś mitów na temat trawki. Ten niesławny urzędnik państwowy, dzięki swoim układom w prasie, karmił Amerykanów m.in. historiami o morderstwach popełnianych przez upaloną młodzież.



Jednym z często powtarzanych motywów było twierdzenie, że efektem palenia marihuany jest... nadludzka siła, a nawet odporność na pociski! Dodajmy jeszcze do tego fakt, że popularna używka miała swoje slangowe określenia, szczególnie wśród czarnoskórych jazzowych muzyków. Jedną z takich nazw był „szpinak”. O tej potrawie śpiewała m.in. Julia Lee. Ta sama artystka wykonywała zresztą w murzyńskich spelunach inną kompozycję - „Sweet Marijuana”.


Elzie, który przecież bardzo lubił upychać w swoje historyjki różne pikantne smaczki, najwyraźniej doszedł do wniosku, że najlepszym wytłumaczeniem siły Popeye'a będzie uczynienia z niego miłośnika „szpinaku” (jeśli wiesz, co mam na myśli, hę?). Segar zresztą niejednokrotnie ukrywał aluzje do trawki w swoich dziełach. W jednej z odsłon przygód dzielnego marynarza Popeye odkrywa, że robotnicy tyrający w pewnej kopalni karmieni są jagodami nafaszerowanymi niebezpiecznym narkotykiem. Substancja sprawia, że pracownicy stają się agresywni i skłonni do popełniania przestępstw. Bohater podmienia narkotyk na inną substancję, która powoduje, że konsumenci jagód wpadają w głęboki błogostan i radość. Jaki z tego morał? Ano sam Popeye rzekł: „Kiedy człowiek jest szczęśliwy, to po prostu nie może zrobić niczego złego!”


Po śmierci Elziego postać Popeye'a trafiła pod skrzydła innych rysowników. Wkrótce też powstały pierwsze animowane filmy o przygodach uwielbianego przez wszystkich marynarza. Nowi twórcy nie zrezygnowali jednak z czynienia „szpinakowych” aluzji. W wielu kreskówkach Popeye wciąga swoje ukochane zielsko przez fajkę!
Bohater zyskał nawet czworonożnego towarzysza. Był to psiak o imieniu Birdseed. Imię pupila w dosłownym tłumaczeniu oznacza „ptasie ziarno”. Pewnie już się domyślacie jakie ziarna były podstawowym składnikiem karm dla ptaków dostępnych w każdym sklepie zoologicznym? Do dziś głównym przysmakiem dla papug są bogate w białko nasiona konopi…


W tamtym czasie pojawił się aż nadto dosadny odcinek przygód naszego ulubionego bohatera. Popeye opowiada swoim siostrzeńcom historię swego wielkiego przodka – Herkulesa. Ten grecki półbóg zawdzięczał potężną siłę pewnemu wspomagaczowi. Mianowicie wciągał nosem czosnkowe opary! Dopiero pod koniec historii mitologiczny heros przerzucił się na szpinak i uznał, że to ta używka będzie mu lepiej służyła. Wiele osób uznało to za jawny przekaz wyższości marihuany nad kokainą!


W latach 80. rysownikiem, który zajął się przygodami Popeye'a został Bobby London. W lepsze ręce nasz ulubiony marynarz wpaść nie mógł. Bobby był artystą mocno kontrowersyjnym. Jako autor takich komiksów jak „Dirty Duck” czy „Air Pirates” zasłynął z notorycznego zadzierania ze studiem Walta Disneya. To głównie dlatego, że London nie tylko bezczelnie parodiował chronione prawem autorskim postacie, ale także sugerował spożywanie przez nich narkotyków, szmuglowanie kontrabandy oraz uprawianie wyuzdanego seksu… Swoje prace publikował m.in. w Playboyu.
Mimo złej reputacji, Bobby przez sześć lat tworzył historyki o Popeye'u. Potem został z hukiem pozbawiony swojej fuchy, po tym jak w jednym z komiksów przemycił dość zabawne (jak się okazało - nie dla wydawców) nawiązanie do… aborcji.


Tak czy inaczej za czasów Bobby'ego fani perypetii jednookiego wilka morskiego dowiedzieli się, że ten zaopatruje się w pierwszorzędny „towar” szmuglowany do Stanów z samej Boliwii! Jak by nie patrzeć marynarze zawsze mieli dostęp do egzotycznych ziół i to właśnie przedstawiciele tego zawodu jako pierwsi popalali przemycaną z Indii oraz Ameryki Południowej trawkę.

https://joemonster.org/images/vad/img_33971/d08432bda926a8b4305c520197e8d052.jpg

Po aborcyjnym skandalu London znalazł sobie lepsze fuchy. Został m.in. współtwórcą takich kreskówek jak „Laboratorium Dextera”, „Atomówki” czy „SpongeBob Kanciastoporty”. Od czasów zwolnienia go z posady rysownika komiksów o Popeye'u nie powstały żadne nowe rysunkowe historie z tym bohaterem.

Pewnie wielu z was, drodzy Bojownicy i Bojowniczki, powie: E, tam – czepiacie się! Głupoty wyssane z fajki! Inni pewnie rykną: Precz z lewacko-gejowsko-żydowską promocją marihuany! Powiedzcie jednak szczerze – Czy znacie kogoś, kto w ten sposób hoduje szpinak?


22

Oglądany: 147743x | Komentarzy: 59 | Okejek: 450 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

05.02

04.02

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało