Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Zwierzę z wbudowanym peryskopem. 7 ciekawych faktów na temat żyraf

16 044  
109   16  
Z góry widać lepiej – również to, czego być może wcale nie miało się ochoty oglądać. Chociaż na sawannie, fakt faktem, widoki bywają naprawdę piękne.

#1. Do biegu gotowi


Biegnąca żyrafa wygląda doprawdy majestatycznie… przynajmniej dopóty, dopóki się o coś nie potknie, bo wówczas lądowanie, jakkolwiek spektakularne, majestatyczne zdecydowanie być przestaje. Jeśli jednak przeszkód nie widać, żyrafy potrafią rozpędzić się nawet do 55-60 km/h. Nie jest to prędkość, którą utrzymałyby na dłuższym dystansie, ale chwilowo – jak najbardziej. W związku z tym żyrafa, jak równy z równym, mogłaby ścigać się np. z niedźwiedziem grizzly (gdyby akurat jakieś zakrzywienie czasu i przestrzeni doprowadziło do spotkania tych dwojga).

#2. Trochę jednak kaktus


Jak dobrze wiadomo, Polak nie kaktus – pić musi. Nie wnikajmy jednak w to, co i w jakich ilościach, skupmy się natomiast na żyrafach. Żyrafy tak wiele pić nie muszą. Mimo absolutnie sprzyjających odwodnieniu warunków życia, potrafią poradzić sobie bez wody przez kilka czy kilkanaście dni z rzędu. Jak to możliwe? W prosty sposób – pozyskują wodę z liści, strąków czy kory drzew. Jest to zresztą o wiele wygodniejsze. Aby napić się z mniejszej czy większej kałuży, żyrafa musi rozkraczyć nogi i obniżyć wysięgnik, co czyni ją nie tylko karykaturalną, ale też podatną na bezpardonowy atak drapieżników.

#3. Porodówka na wysokości


Dorosłe, ciężarne żyrafy często wracają w miejsce, w którym się urodziły, aby tam właśnie dokonać porodu. To z pewnością sentymentalne wrażenie musi jednak ustąpić brutalnej rzeczywistości – a imię jej, w tym przypadku, grawitacja. O ile jeszcze żyrafa gotowa jest pochylić się do picia wody, o tyle przy porodzie nie zawraca sobie już tym głowy. W efekcie młode dosłownie wypada na świat, zaliczając w debiucie upadek z półtorametrowej wysokości. Nie jest to może najprzyjemniejsze doświadczenia – ale jakże znamienne. I dość dobrze odpowiadające późniejszemu egzystowaniu na tym łez padole.

#4. Bez czasu do stracenia


Co począć, gdy już wypadło się mamie spod ogona bądź – jak należałoby to ująć bardziej elegancko – przyszło na świat w cudzie narodzin? Generalnie na sawannie nie każdy może pozwolić sobie na leżenie i odpoczynek. O ile nosorożcom czy hipopotamom raczej nic szczególnego nie zagrozi, o tyle małe żyrafy nie mają czasu do stracenia. Gdy już otrząsną się z szoku po pierwszym kontakcie z ziemią, przystępują do błyskawicznej nauki – i już mniej więcej w godzinę od porodu stają o własnych siłach, a nawet biegną. To doprawdy imponujące tempo, biorąc pod uwagę fakt, że np. człowiek potrzebuje dobrych paru lat, by przestać pełzać.

#5. Drzemka na stojąco


Ułożyć się wygodnie, zamknąć oczy… i obudzić dwa dni później. Niejednemu z nas takie właśnie przyświecają marzenia, które – może pomijając samą długość snu – można dość łatwo zrealizować. Żyrafy natomiast mają trudniej i wynika to, ponownie, z ryzyka niebezpiecznego spotkania z drapieżnikami. Dlatego, chcąc nie chcąc, żyrafy śpią na stojąco, co z naszego punktu widzenia wydaje się karkołomnym (!) przedsięwzięciem. Zdarza się też, że i żyrafy „przysiądą” na ziemi w ramach odpoczynku. Wówczas jednak nie pozwalają sobie na więcej niż 5-6 minut snu, woląc niewyspanie od perspektywy pożarcia.

#6. Na językach


Gene Simmons blednie w starciu z żyrafą… przynajmniej jeśli chodzi o długość języka, którym to frontman zespołu KISS lubił się chwalić. Tymczasem chwalić się nie ma czym, bo język żyrafy potrafi osiągnąć pół metra długości. Co więcej, jest ciemnofioletowy, co – według badaczy – prawdopodobnie służy ochronie przed promieniowaniem słonecznym. Język żyrafy jest też wyjątkowo sprawny i chwytny, co ułatwia jej zrywanie liści z gałęzi wysokich drzew. Krótko mówiąc, nie ma porównania – i co by to nie miało być, żyrafa zawsze poradzi sobie lepiej. Przynajmniej dopóty, dopóki nie przyjdzie do śpiewania. Wówczas szanse się wyrównują.

#7. Podróże małe i duże


Jeszcze tylko żyraf nam tu brakowało… Choć sprowadzanie do Europy różnych, niekoniecznie dobrze dopasowanych gatunków z Afryki bywało modne w ostatnich latach, to akurat żyrafy ten trend ominął – poza sporadycznie występującymi w ogrodach zoologicznych osobnikami. To jednak nie tak, że wcześniej żyrafy do Europy nie zaglądały. Prawdopodobnie pierwszy taki przypadek miał miejsce w 46 r. p.n.e., kiedy żyrafę do Rzymu przywiózł wracający z Aleksandrii Juliusz Cezar. Piętnaście stuleci później niejaki Lorenzo de’ Medici otrzymał żyrafę w prezencie od sułtana Egiptu.
2

Oglądany: 16044x | Komentarzy: 16 | Okejek: 109 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Sprawdź swoją wiedzę!
Jak to drzewiej bywało