Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

O tym, jak stworzyłem Klamore Mio i co z tego wynikło II

29 854  
150   22  
Przed Tobą druga i ostatnia część relacji z budowy Klamorka. Przed jej lekturą polecam zapoznanie się z częścią pierwszą.

Dodatkowe źródełko energii (w przyszłości jest jeszcze plan dołożenia fotowoltaiki):

25 lipca


Ach, bo tak czasami łażę po tym Klamorze i patrzę: tu jakieś głośniki, tam jakaś tuba; tu jakiś telewizor wisi, pod nim stoi chłodziarka... W sumie to nie było w planie na razie tego wszystkiego uruchamiać, bo radia będą dwa, a w telewizorni same bzdury. No, ale jak już to tam jest, to może jednak się przyda pasażerom z tylnej kanapy? Za fotelem kierowcy znalazło się jeszcze trochę miejsca na specjalną bateryjkę głębokiego rozładowania, dedykowaną dla takich zadań na łodziach czy w kamperkach, więc myślę, że da się Klamorka choć troszeczkę uniezależnić energetycznie. Na razie bez fotowoltaiki - ładowanie w czasie jazdy. I już tera weekend i koniec grzebania. A od poniedziałku dalsze operacje. Pozdro z Balatonu!


Testy funkcjonalności i taki tam, przerywnik:

26 lipca


Korzystając z mądrych sentencji wyczytanych z kosza na śmieci, że "Twoja chałupa jest tam, gdzie zarzucisz kotwicę" - dziś cumujemy w Olzie.


Audio ożyło!

27 lipca




A je to! Kolejne drobne postępy - dziś ożywiłem Klamorkowi trochę pokładowej instalacji elektrycznej - w końcu zaśpiewał czymś więcej niż tylko rurą wydechową. Ładnie śpiewa. Filmik tego nie oddaje, ale jest to wszystko dosyć głośne.
Za struny głosowe robi około 8 głośników (4 tył, 4 przód) i jeden klocek basowy, który, razem z akumulatorem "hotelowym", fajnie zmieścił się za fotelem kierowcy. Najwyżej niskie tony wybiją mi nerki.
Roboty nie było dużo, bo cała instalacja była już zrobiona - wystarczyło więc upchać baterię i subwoofera na swoje miejsce, poskręcać parę kabelków, odpalić i patrzeć, czy się gdzieś nie kopci. Akumulator 100 Ah, tzw. głębokiego rozładowania, jest dedykowany specjalnie do takich fanaberii jak zasilanie kamperów/łodzi, niby ma być żywotny. Zobaczymy w praniu... Ładowanie na trasie; na postoju możliwość odseparowania od instalacji głównej. 650 PLN.
Oprócz radia na tylnym panelu, obudziło się też (tak "na oko") 17 cali podwieszonego telewizora, dwie przetwornice, wściekły wzmacniacz i kilka gniazdek 230v. W tv jest jeszcze do sprawdzenia antena, bo coś tam nie ten tego.
W kwestiach kabelkowych, przede mną jeszcze założenie przedniego radyjka z kamerą cofania i nawigacją, ale to dopiero jak kurier raczy dostarczyć dedykowany zestaw montażowy. Nadano 2 tygodnie temu ze słonecznej Kalyfornii, ale już jest blisko - ostatnio paczuszkę widziano w Amsterdamie. Dołożę jeszcze też chyba jakieś taśmy LED, bo gdzieś nawet leżą nieużywane, i pewnie jakiś wyświetlacz z miernikiem napięć, ale to nie jest na razie aż tak niezbędne, więc chińskie Majfrendy nie muszą się spieszyć.
Tak więc, z przepięknie pozytywnym przesłaniem dobrych Ludzi z D.P.S.A.:
"...i nie porzucaj marzeń, wciąż do przodu mknij,
Nie bój się złych spojrzeń, zacznij wreszcie żyć!
I nie myśl, że już zawsze będzie tylko źle -
teraz jest twój moment, dzisiaj jest twój dzień!".
...życzę Wam wszystkim pogodnego dnia!!!
I na dziś już fajrant, bo za ciepło. Czas na Olzę.

Majstrowanie przeplatane krótkimi, jednodniowymi jazdami testowymi:

29 lipca


"Matka zawsze siedzi z tyłu", ale w takich warunkach to chyba każdy by chciał!!! Kuchenne graty w końcu wrzucone na pokład i wstępnie testowane; Klamorek zaliczył lekką wspinaczkę i pooddychał świeżym powietrzem, a konsumpcja drugiego śniadania ma miejsce na - słusznie nasłonecznionym - stoku góry Żar.
A jak ktoś ciągle ma pod górkę, to się bierze bilet na kolejkę, a nie marudzi! Po to to wymyślili!
Uroczego dnia! A jutro Woodstock!

Bajeczności...
29 lipca #2


...a czy wiecie, po co się tworzy takie dziwne autka? Niechaj przemówi obrazek. Jedno zdjęcie, cykane z łóżka. Komentarz zbędny.

Dojszły długo wyczekiwane komponenty do instalacji drugiego radia:

30 lipca


Właśnie dotarły komponenty do następnej klamorkowej operacji. Będzie to dokończenie sekcji "kabelkowej": bezfirmowe radio z navi i kamerką cofania od skośnookich Majfrendów (480 PLN); zestaw montażowy (ramka plus okablunek) z US&A (100 PLN + 80 PLN za shipping), i woreczek szybkozłączek, żeby przy montażu nie leciało za dużo brzydkich słów (20 PLN). Radio celowo niezbyt wyszukane, bo ma robić tylko za kamerę cofania i navi - z muzyką dobrze radzi sobie radio na tyle kawalerki. Ale teraz 3 dni przerwy na Woodstock, bo są sprawy ważne i ważniejsze.
A oprócz tego dwie cudowne panie posiadające wiedzę szyciową kończą równolegle projekty: "łóżko" i "markiza", więc powoli widać finał tych wszystkich działań, a wtedy przyjdzie czas na jedno, grubsze, podsumowanie projektu. Dobrze jest!

Gdzieś pomiędzy Woodstockami udało się jeszcze sfinalizować kwestię markizy:

31 lipca



Siemka, kochani! Pierwszy dzień domówki w Mszanie zaliczony. Cudny klimat! Wbijajcie dziś po południu na kontynuację!!! A tymczasem przerwę między koncertowaniami udało się wykorzystać na dokończenie klamorkowego projektu markiza. Pomysł częściowo podpatrzony ze stronki Vadima Pacajewa, który dzieli się z ludzkością fajnymi kamperowymi trikami. O, konkretnie stąd.
U mnie wyszło to tak:
- najdroższy okazał się aluminiowy profil specjalny (2,54 m; 185 PLN z kurierem). Ponoć kiedyś były tańsze, ale takowych nie znalazłem. Ale też nie szukałem jakoś dogłębnie.
- profil trzeba było pewnie przymocować do Klamorkowego boku. Klej Sikaflex 221 robi robotę, jest mocno mocny, elastyczny i odporny. Kleić w rękawiczkach, nie wąchać, nie jeść! Koszt: 30 PLN z kurierem. Zużyłem ¾ 300-mililitrowej tubki.
- w podłużny rowek w profilu trzeba dopasować odpowiedni pasek z okrągłym zgrubieniem z jednej strony. Zgrubienie wchodzi w profil, a w część wystającą wszywa się daszek właściwy. Szukać: "keder", "kedra". Koszt: około 7 PLN za metr. Dostałem gratis. Dzięki, P.!
- zamówiłem wodoodporny materiał (5 m x 1,6 m) za 80 PLN (kurier gratis) pod kolor autka.
Pocięcia i obszycia dokonała Pani Szpileczka (50 PLN).
- później okuli mi daszek czterema metalowymi kółeczkami (4x5 PLN), żeby było wzmocnione miejsce na rurki. Tu trochę się naszukałem, znalazłem w firmie szyjącej plandeki, w Turzy Śl. Szukanie u szewców/kaletników nie dało rezultatu.
- sznurek również dostałem za free, ale jeśli trzeba, to np. w Actionie można kupić 30 metrów odblaskowego za 8 PLN.
- rurki wyżebrałem od Dobrych Ludzi - dzięki, Michał, Krzysztof. A gdyby trzeba było kupić nowe, to też jest taka opcja, np. w Decathlonie, za 40 PLN.
- całości projektu dopełniają szpilki namiotowe, chyba z Actiona, chyba poniżej 5 złotych.
Wyszło z tego szerokiego na ok. 2,5 metra baldachimu, odstającego od autka na jakieś 3 metry. Rozłożone testowo, na razie stoi. Do rozważenia jeszcze dodanie odciągów bocznych. Całość za jakieś 370 PLN.
Można to poskładać mniejszym nakładem roboty i np. kupić gotowy daszek w Juli (300 PLN) albo wykorzystać tarp biwakowy, ale wtedy nie miałbym "na wymiar" i nie "pod kolor", a i tak pozostałaby jeszcze kwestia przyczepienia tego do auta, więc wyszłoby trochę drożej. A koszt całkiem gotowych markiz to nieraz kilka tysięcy PLN.
Stoliczek zdobią podkładki z motywami niderlandzkimi, ale i tak najpiękniejszą sprawą w całym zamieszaniu jest fakt, że na markizie powstało też miejsce na dwie piękne, woodstockowe flagi, więc spokojnie można za chwilę wracać na Najpiękniejszą Domówkę do Mszany!
Cudnego dnia!!!

Pierwszy prowizoryczny nocleg. Radość wręcz dziecięca!

1 sierpnia



Słoneczko świeci aż miło; łóżeczko wygodne, nawet pomimo tego, że materacyki jeszcze nie gotowe. Kuchenka parzy dobrą kawę, akumulatory jeszcze nie zdechły i są jeszcze w stanie zagrać coś przyjemnego. Markiza w dalszym ciągu się nie przewróciła, więc prognozy są optymistyczne. Pojawiają się również fajne souveniry i prezenciki z imprezki - wpadły nawet dwie pięćdziesięciozłotowe kartki żywnościowe, do wybrania w Staropolskiej Chacie. Fajnie, rodzinę wykarmię... W konkursach zdarzają się też śliczne woodstockowe poduchy do upolowania - fajnie by było mieć na pokładzie jedną taką, do kompletu z już posiadaną WOŚP-ową, ale chyba lepiej nie być aż tak zachłannym i zostawić też coś innym, a w Siemaszopie se dokupić. To była pierwsza nocka Klamorka poza domem. Mówi, że chce już tak jak najczęściej! A dziś kolejna dawka miodu na uszy:
- na scenie plenerowej o 17:00 Magdalena Wydrińska z zespołem;
19:00 - Flame;
- 21:00 - Bracia.pl.
Na scenie "biletowanej" - Sebastian Riedel&Cree (20:00), a w międzyczasie telebimkowa transmisja z Warszawy, gdzie w nocy zagra Tabu. Nie słuchałem ich już od kilkudziesięciu godzin.
Zapowiada się kolejny piękny dzień.

Wygrane souveniry z Woodstockowej Domówki - idealne do wyposażenia autka:


Czas na odbiór materacyków i dokończenie sypialni:

4 sierpnia







Siemka, kochani! Dziś pozwolę sobie odhaczyć następny punkt w projekcie: Klamor. Chodzi o dokończenie modułu sypialnianego, a zaczęte to było w poprzedniej części.

Operacje z pierwszego posta (składany stelaż pod materace) zamknęły się w kwocie 122 PLN. Następnym krokiem było znalezienie czegoś miękkiego na wypełnienie poduszko-materacy. Tu wolałem nie brać z internetów, tylko znaleźć coś "na miejscu", żeby szło pomacać i żeby twardość pianki była podobna do twardości foteli w autku. Zanim trafiłem do celu, zdążyłyście mnie wyposażyć w tyle materacy i gąbek, że wystarczy na trzy inne samochody (dzięki, Kasia, Dominika!) - to się nie zmarnuje, mam już parę zastosowań.
Te materiały wydawały mi się jednak trochę za miękkie, więc - ponownie dzięki Kasi - napatoczył się adres firmy Karen z Czyżowic, gdzie wycięli mi 3 klocki pianki tapicerskiej - na konkretny wymiar i z pianki o pasującej twardości (T30 albo T35 to było - dokładnie nie pamiętam). I za te 3 gołe materacyki zapłaciłem tylko 67 PLN, więc nawet trochę mniej, niż planowałem.
Pianki zawiozłem do - kolejnej zamieszanej już w projekt - Mistrzyni Krawiectwa, która uszyła na to trzy fajne poszewki - pod kolor reszty tapicerki i zapinane na zamek. Koszt: 85 PLN; Mistrzyni: Aga Mrozek, "Firany", Skrzyszów.
Śpiwory miałem już przedtem (ponoć "działają" nawet przy minus 8 stopniach), poduchy to - w głównej mierze - również prezenty, więc nie wliczam w koszty.
Całość kosztów wyszła więc następująco:
deski + gwoździe - 80 PLN
2x skrzynka drewniana - 2x21 PLN
pianka tapicerska T30 albo T35: 67 PLN
pokrowce na poduszki: 85 PLN
Razem: 274 PLN + trochę mierzenia i nie aż tak dużo pracy - i już zwykłe, cywilne, pasażerskie wnętrze, w ciągu kilku minut można przekształcić w całkiem wygodne, przytulne, dwuosobowe łóżeczko. Ten samochodzik zaczyna mi się coraz bardziej podobać!
Tak więc na liście wymyślonych fanaberii pozostaje już tylko instalacja drugiego radia z kamerką cofunku, ale tym zajmie się jednak Człowiek, który w to umi, bo niby wiem jak i co i gdzie, ale mogłoby to wszystko zbyt długo trwać i istniałaby jednak szansa niepowodzenia, a tak możliwe, że do końca tygodnia będzie to gotowe. W następnym aucie już sam se założę!
W takim razie serdecznie zapraszam Was na krótki spacer po mojej nowej sypialni!
Dziękuję za uwagę, życzę fajnego wieczoru!

Jeszcze tylko zamontować drugie radio:

8 sierpnia


Dziś hamerykański Klamorek dostał azjatycki sprzęt pokazujący drogę po Europie. Pół przodu trzeba było rozbebeszyć, ale się udało. To mi zrobił ekspert od takich operacji, bo gdybym to robił sam, to pewnie zastałaby mnie zima. Dzięki, Piotr Brzoza! Do tego pana można się zgłaszać po taką pomoc. Do pełni sukcesu pozostało jeszcze przyczepić autku kamerkę cofania na kuprze, ale to dopiero w poniedziałek. Teraz czas na celebrację WEEKENDU!!! Wrzucam z powrotem na pokład turystyczne graty, i gdzieś o 16.00 kierunek: Żory, na Piknik Przystanku Żory, wstęp wolny. Wyjazd pewnie dwudniowy, choć bez konkretnego planu. Jeśli ktoś reflektuje, to zapraszam w podróż. W razie czego, na pokład zawsze można wziąć namiotto. Zarys działań: dziś piknikujemy na Żorach, słuchamy jedynego słusznego Zenka, bawimy się. Nocleg obojętnie gdzie, a jutro od rana plażing nad którymś ładnym jeziorkiem, najlepiej poza czerwoną zoną (Rybnik/Pszczyna/staw Ławczok), by w niedzielne popołudnie odwiedzić jeszcze "branżowych" znajomych w Leszczynach.

I nastał ten moment, kiedy można było odhaczyć ostatnie zadanie z listy działań:

10 sierpnia



Ostatni punkt z listy projektu: "Klamore mio" odhaczony! Można już teraz czasem zajrzeć wstecz. Wszystko zajęło około 7 tygodni: majstrowanie, wymyślanie, podpatrywanie innych, mierzenie, kombinowanie, czekanie na kurierów i kilka odwiedzin w różnych gabinetach odnowy mechanicznej. Klamorek dostał nowe życie.
Teraz, w końcu, mogę powiedzieć, że jestem zadowolonym woźnicą fajnego, nietuzinkowego autka, które nieraz wzbudza sympatię i uśmiechy. Cieszę się niezmiernie, będzie wysmażone pewnie jakieś treściwsze podsumowanie. Dobrego wieczoru!

11 sierpnia - epilog


I to by było na tyle. Wszystkie założone fanaberie zostały zrealizowane, parę następnych pomysłów na usprawnienia wyniknie pewnie "w praniu". W tym momencie Klamorek oferuje, m.in.:
- 5 legalnych miejsc do jazdy
- 2 miejsca do spania w środku + kompletny, dwumiejscowy zestaw do spania namiotowego
- minikuchnię z kompletem garów, czajniczkiem, dwupalnikową kuchenką i zestawem sztućców/talerzy dla czterech osób oraz budżetową 30-litrową chłodziarkę
- 2 radia (8 głośników, wzmacniacz, subwoofer), tv, dwie przetwornice 230V; akumulator 100 Ah
- markizę doczepianą na bok autka (ok. 2,5 x 3 m), dywanik, stolik, dwa leżaczki + dwa małe krzesełka
- solarny prysznic, montowany na zewnątrz; składane wiaderko; rozpylacz wody...
Jest instalacja gazowa, bo jest 4,3 litra silniczka i 190 kucyków do wykarmienia; jest kamera cofania. Autko aktualnie ma przejechane dopiero około 64 000 mil, bo dość długo stało bezczynnie. Środek jest tak wygodny, że w stacjonarnym domu nie mam takiego komfortu :), a po wjeździe na autostradę Klamorek nie jedzie. On sobie dostojnie płynie... Po trasie nie chce się z tego autka wychodzić :).
Kwoty: tu już tylko tak orientacyjnie - w pewnym momencie przestałem już liczyć :D, ale najważniejsze wydatki, to:
- Klamorek - 23 500 PLN
- doprowadzenie do stanu bezpiecznej używalności (części, usługi warsztatów, opony, laweta, przegląd...) - 3500 PLN
- opłaty, rejestracja - 650 PLN
- instalacja gazowa - 4000 PLN
- wyposażenie kuchenne - 800 - 1000 PLN
- konstrukcja sypialni - 300 PLN
- działania elektryczno-rozrywkowe (drugie radio, akumulator hotelowy, części, robocizna...) - 1500 PLN
- markiza + wyposażenie pod nią - 500 PLN
Nie wliczam w koszty rzeczy, które miałem już wcześniej (leżaczki, namiot, śpiwory, wiele innych drobnostek...); o czymś na pewno też zapomniałem, ale można przyjąć, że zabudowa mieszkalna pochłonęła ponad 4000 PLN, a orientacyjny koszt całej "zabawy" zamknął się w 35000 - 36000 PLN.
Gdyby była taka potrzeba, to Klamorka w kilkanaście minut można przekształcić w zwykłe 7-osobowe wozidło; autko swoją indywidualnością dodaje na drodze kolorytu, wzbudza sympatię i uśmiechy, bywa foto-uwieczniany, a prowadzenie go to czysta przyjemność. Bo nieistotny jest cel - ważna jest droga!!!
Spełnianie marzenia zajęło mi razem: niecały rok oszczędzania plus niecałe 2 miesiące finalizowania i budowy. Teraz czas na bliższe i spokojne spenetrowanie uroczych miejsc w Polsce - najpierw 2 tygodnie spontanicznej szwędaczki z najbliższymi (punkt początkowy: chyba Bieszczady; meta - ???), a później chyba jakiś samotny trip w nieznane. Oszczędności powinno wystarczyć na kilka miesięcy takiego życia, a zimą łaskawie zainteresuję się wyjazdem za jakąś nową pracą.
Wiecie co? Fajnie mieć marzenia, a jeszcze lepiej, kiedy się je realizuje!!! I tego samego życzę Wam wszystkim, a smutki - w miarę możliwości - proszę omijać szerokim łukiem, ignorować, tudzież - po prostu:


Marek - niegdyś okropny pijaczyna. A teraz już nie.
Dobrego życia!
12

Oglądany: 29854x | Komentarzy: 22 | Okejek: 150 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

31.10

30.10

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało