Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

5 popularnych mitów na temat homoseksualizmu

71 630  
247   291  
Z jakiegoś powodu najbardziej obolałe tyłki mają nie homoseksualne pary, ale ci, którzy tak wiele energii wkładają w obsesyjne wchodzenie z butami do ich sypialni. A to wszystko po to, aby dyskretnie ukrywając wzwód, bronić Polski przed tęczową zarazą, zgorszeniem i masturbacją nieletnich. Prawdziwe jaja zaczynają się jednak w momencie, kiedy taki zacietrzewiony krzyżowiec zaczyna tłumaczyć powód swej niechęci do osób kochających „inaczej”.
Wokół homoseksualizmu narosło sporo mitów. Odstawmy więc emocje na bok i spróbujmy sprawdzić, ile w popularnych argumentach przeciw gejom jest prawdy, a ile z tych utartych i wyeksploatowanych „faktów” to regularny bulszit.

Geje częściej molestują dzieci niż heteroseksualiści

Ostatnio sięgnął po ten argument dziennikarz Mediów Narodowych, który podczas manifestacji w Białymstoku dość desperacko usiłował za jego pomocą sprowokować pewną panią do wszczęcia dysputy o grozie bijącej z „sodomickiej ideologii”. Wywiad mu nie wyszedł i biedak został sprowadzony do parteru w zadziwiająco kulturalny sposób.

https://www.youtube.com/watch?v=0T8uiKZ83QU&t=14s
Nie istnieje żadna korelacja pomiędzy homoseksualizmem a pedofilią. Ten mit spopularyzował Paul Cameron – amerykański psycholog, który zyskał rozgłos jako człowiek twierdzący, że homoseksualizm jest zaraźliwy, można go leczyć, a bycie gejem jest średnio „opłacalne”, bo osoby o takiej orientacji żyją o 20-30 lat krócej… Trudno się dziwić, że uczony, który głosi takie farmazony, nigdy nie był traktowany zbyt poważnie.


W 1983 roku Cameron został wyrzucony z Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego. Nie zmienia to jednak faktu, że wiele z jego bazujących na opacznie zinterpretowanych badaniach publikacji krąży po świecie do dziś. Podobnie jak antyszczepionkowcy chętnie cytują rewelacje głoszone przez Andrew Wakefielda, tak osoby niepałające sympatią do jednostek waginosceptycznych podpierają swoje argumenty wymysłami Paula Camerona.

Homoseksualizm można leczyć

Leczyć można zapalenie pęcherza, podagrę i świerzb, czyli konkretne choroby. Tymczasem homoseksualizm chorobą nie jest, mimo że do 1990 roku figurował na liście Światowej Organizacji Zdrowia jako dewiacja seksualna, a próby jej „leczenia” mają dość długą i posępną historię. Przez lata prowadzono na gejach terapie elektrowstrząsami. W Afryce skłaniano się ku tak zwanym „gwałtom naprawczym”, w katolickich klinikach na terenie Niemiec stosowano homeoterapię z wykorzystaniem patogenów chorób wenerycznych, a w wielu krajach za najlepszą metodę „leczenia” uważano lobotomię albo… kastrację. Póki co nie można stwierdzić, aby jakakolwiek z metod „nawracania” gejów na właściwą drogę była w najmniejszym stopniu skuteczna.


Trzeba jednak obiektywnie zaznaczyć, że o ile sam homoseksualizm chorobą nie jest i leczyć się go nie da, to osoby o tej orientacji mają większą skłonność do zaburzeń psychicznych, samobójstw oraz sięgania po środki psychoaktywne. Nie do końca wiadomo, czy ta tendencja wynika z jakichś wrodzonych czynników, czy to raczej efekt społecznej stygmatyzacji jednopłciowych par.

Homoseksualizm jest zaraźliwy

Biada ci, jeśli w twoim towarzystwie jakiś gej kichnie, albo gdy podczas pobytu na Marszu Równości upierdzieli cię napromieniowany sodomią pająk. Najpierw uznasz, że muzyka grana przez ABBĘ nie jest taka zła, a potem poczujesz nagłą potrzebę zatopienia się w tyłku twojego sąsiada!


Nawet gdyby homoseksualizm był chorobą, to w dalszym ciągu byłaby to choroba psychiczna, a taką raczej trudno się tak po prostu „zarazić”. To cecha wrodzona, której przyczyn nie da się jednogłośnie wskazać. Prawdopodobnie jest ona kwestią genetyki. Pewne badania wiążą też takie skłonności z wielkością niektórych obszarów ludzkiego mózgu. Pewne natomiast jest to, że odsetek osób homoseksualnych na świecie jest stały, więc między bajki włożyć można obawy o wybuch gejowskiej „epidemii”.

Dzieci wychowane w rodzinach homoseksualnych są krzywdzone

To już temat nieco bardziej złożony. Wyobraźcie sobie, że w jakiejś małej mieścinie na wschodzie Polski dwójka facetów wychowuje gówniaka. Choćby ci włożyli wszystkie siły w zapewnienie małolatowi najwspanialszego dzieciństwa, edukacji i miłości, poza domem takie pacholę będzie miało przesrane jak w ruskim czołgu.

Jeśli zaś chodzi o kwestię samego rozwoju człowieka mającego dwóch rodziców tej samej płci, to już dość trudno o argument „przeciw”. Badania prowadzone w krajach, gdzie adopcja dzieci przez gejów i lesbijki jest legalna, nie wykazały absolutnie żadnej zależności pomiędzy płcią opiekunów a rozwojem ich „potomstwa”.


W tym momencie część z was może zapytać: „No, dobra. A co z wynikami badaniami Marka Regnerusa?”. W 2012 roku ten socjolog opublikował pracę, w której podsumowywał swoje obserwacje związków osób różnej płci. Według niego dzieci wychowywane przez lesbijki i gejów miały m.in. większe skłonności depresyjne, częściej sięgały po używki, miały więcej konfliktów z prawem i cechowały się niższym wykształceniem. Sam uczony nie uznał jednak tych spostrzeżeń za efekt orientacji seksualnej rodziców, a wręcz zastanawiał się, czy za ten stan rzeczy nie odpowiada społeczne napiętnowanie takich dzieciaków. Pojawiła się także krytyka ze strony innych psychologów, którzy zarzucali Regnerusowi rażący błąd.

Socjolog prowadząc swe badania nie wziął pod uwagę, że duża część osób, które obserwował, pochodziła z rozbitych rodzin, w których jeden z partnerów był ukrywającym się homoseksualistą – kryzys w małżeństwie rodziców zawsze źle odbija się na psychice dziecka. Regnerus sam potem przyznał, że popełnił karygodną gafę.

Homoseksualizm występuje tylko u ludzi

Ten argument zazwyczaj wypływa z ust ignorantów, którzy liczą na to, że ich rozmówca również nim jest i nie sprostuje tych farmazonów. Sprawa prezentuje się tak – w praktycznie każdej grupie kręgowców cechujących się złożonymi zachowaniami społecznymi najprawdopodobniej pojawi się jakaś „tęczowa” jednostka. Póki co homoseksualizm zaobserwowano u 1500 gatunków ziemskiej fauny, wliczając w to bizony, żyrafy, papugi i nade wszystko pingwiny, które wcale nierzadko łączą się w homoseksualne pary i usiłują wysiadywać… kamienie! Piętnaście lat temu taka ciepła, pingwinia rodzinka mieszkała w pewnym amerykańskim ZOO. Jego pracownicy w ramach eksperymentu podmienili kamień na jajko. Pisklę nie tylko się wykluło, ale i było wychowywane przez obu chłopaków w całkiem normalny sposób.


Jeśli gardzący środowiskami LGBT panowie dowiedzą się, że największe gejowskie skłonności w świecie zwierząt mają szympansy bonobo, to istnieje szansa, że ogrody zoologiczne już wkrótce kojarzone będą z promowaniem tęczowych zboczeń. Według badań aż 75% seksualnych zachowań wśród tych człekokształtnych to zachowania homoseksualne! Uznaje się wręcz, że bonobo to małpy z natury biseksualne. Często obserwuje się pary samic wspólnie wychowujących dziecko jednej z nich, a erotyczne zbliżenia są nierzadko wykorzystywane jako sposób rozładowywania konfliktów pomiędzy tymi zwierzętami. Patrząc na seksualne wyuzdanie małp bonobo, można odnieść wrażenie, że w kwestiach bzykania człowiek jest istotą wybitnie wręcz nudną.

Podsumowując – homoseksualizm nie jest niczym szczególnym wśród wielu kręgowców. Pewne jest natomiast jedno – tylko u człowieka obserwuje się występowanie zjawiska homofobii… oraz przesadnego manifestowania swojej orientacji seksualnej!

216

Oglądany: 71630x | Komentarzy: 291 | Okejek: 247 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało