Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

"Jestem konserwatystą, a moja dziewczyna stała się feministką", czyli jak manipuluje TVP.INFO

72 297  
332   202  
O jakości dziennikarzy TVP od jakiegoś czasu nie ma co się rozwodzić, jednak w dzień kobiet wesoła redakcja przeszła samą siebie. Wyglądało to tak...

W tym artykule nie skupiamy się na sympatiach i antypatiach politycznych, a jedynie na jakości pracy i sposobie prezentowania treści w naszych narodowych mediach. Poglądy są jak dupa, wiadomo, każdy ma swoją, ale nie o to tutaj chodzi.

W dniu kobiet na stronie głównej TVP.INFO pojawił się absolutny HIT! List od zatroskanego czytelnika, którego dziewczyna została feministką. Wyglądało to tak:


Zabieg: tytuł uzupełniony zdjęciem kobiet z czarnego marszu jednoznacznie krytykuje kobiety biorące udział w takich wydarzeniach i z założenia je ośmiesza. To nie jest powiedziane wprost, ale wciąż zauważalne gołym okiem.

Korzystając z prawa cytatu, przejdźmy teraz do treści tego "niepokojącego" listu od czytelnika, a będzie gorąco niczym w najlepszych pastach MalcolmaXD.

Moja dziewczyna (wciąż nie umiem napisać „moja była dziewczyna”) skręciła w lewo. Ja zawsze byłem raczej konserwatywny, ona mało interesowała się polityką. Wszystko zmieniło się, gdy nie dostała się na psychologię, pedagogikę, resocjalizację… W końcu powiedziała, że jest na socjologii, ale potem przypadkiem zobaczyłem jej indeks. „Stosowane nauki społeczne” nie brzmiało jeszcze najgorzej, ale już „Gender studies” zapaliło lampkę ostrzegawczą. Cóż, to potrwa rok czy dwa, ludzie się tak łatwo nie zmieniają, pocieszałem się, gdy zaczęła chodzić na wykłady z teorii feminizmu. Szkoda mi było tylko jej długich włosów, które najpierw zmieniły się w dredy, by ostatecznie zniknąć prawie w ogóle.

Tekst oczywiście zabawnie "miażdży" gender studies, mówiąc, że dostają się tam tylko ludzie, którzy nie dostali się nawet na najmniej oblegane kierunki z najniższymi progami wejścia, a samo "skręcanie w lewo" wymusza na człowieku zmianę fryzury. Całość okraszona jest reklamą innego artykułu.

"he he he, no beka z lewactwa xD" - redaktor naczelny TVP przed wydaniem 8 marca

Kochałem ją, a ona kochała mnie, nie chciała już tylko ulegać płciowym stereotypom i patriarchalnej dominacji. Nie martwiłem się, nie zaglądałem do jej książek, myślałem, że może stanie się po prostu bardziej asertywna. Stało się inaczej. Nie minęło kilka tygodni, gdy dom stał się przestrzenią walki konstruktów płciowych. „Oznaczasz teren jak zwierzę” – krzyczała, zrywając ze ścian moje trofea z biegów: Wyklętych i Niepodległości. „Duszę się, to mi przypomina, że mieszkam w tym kraju!” – krzyk zamieniał się w płacz, ale przytulić, pogłaskać było coraz trudniej. Każda czynność stawała się oznaczeniem stereotypowych ról płciowych. Przestała gotować, przestała sprzątać, przestała… A, mniejsza z tym. Odkąd zamiast „Kochaj mnie” mówiła „Dopisz kolejne linijki do historii patriarchalnej opresji kobiet”, i tak straciło to prawie cały swój urok.

W tym akapicie doskonale widać to, co chcą ośmieszyć redaktorzy TVP. Zabawne wplecenie w to Żołnierzy Wyklętych dodaje tylko smaczku.

A jednak starałem się tłumaczyć sobie, że to minie, że jak nagle zmieniła się w jedną stronę, tak może jeszcze wróci do dawnej siebie, zwyczajnej, kochającej… Mijały dni, tygodnie, było coraz trudniej. „Miłość przezwycięży wszystko” – pomyślałem, gdy kolejny raz wróciła do domu z torbami pełnymi „Przewodników Krytyki Politycznej” zamiast jedzenia. To było zresztą coraz większym problemem. Weganizm, far-trade, zbożówka przelewana do kubka z korporacyjnej sieciówki, już dawno przestałem to rozumieć. A podczas rodzinnych obiadów wykłady o międzygatunkowym ucisku i lasach tropikalnych.

Przypomnę tylko, bo to może przestało być w tym miejscu jasne, że to wszystko jest opublikowane jako niepokojący list od zatroskanego czytelnika.

Mieliśmy pogodzić się na Off Festivalu
Może to potwierdzenie jej poglądów, nie wiem, ale pomyślałem, że może byłoby inaczej, gdybyśmy mieli dziecko. Byliśmy ze sobą kilka lat, wciąż myślałem, że tak będzie zawsze. Kiedy jednak coś nieśmiało zaproponowałem, wpadła w histerię. „ Nie będziesz moim kosztem realizował swojego paradygmatu męskości” – oświadczyła i na tym temat umarł. Kupiliśmy szczeniaka. Ten, jak to szczeniak, gryzł wszystko w domu, dla rozładowania atmosfery chciałem zmienić to w zabawę. „Dżejson dokonał dekonstrukcji dywanu” – mówiłem na przykład, pamiętając, o czym lubi czytać. I tak bawiliśmy się w dekonstrukcję kolejnych kapci, tkanin i sprzętów, ale coraz częściej bez Lenki.


Mieliśmy pogodzić się na Off Festivalu, jednak tak zaplanowała wyjazd, że zobaczyliśmy tylko koncert Siksy i już wracaliśmy do domu, całą drogę powrotną kłócąc się zresztą, czy mieliśmy do czynienia z wykrzykiwaniem banalnych haseł do mało ciekawej muzyki (ja), czy tez manifestem całego pokolenia, odrzucającego patriarchalny ucisk patriotycznych i kościelnych dogmatów (ona). To był nasz jedyny wyjazd w lecie. Pozostałe dni spędzała pisząc posty w kilkudziesięciu grupach na Facebooku, wieczorami zaś chodziła bronić macic i wolnych sądów, cały dom zawalony był tymi małymi, białymi wkładami do zniczy, podobno kiedyś cały worek przyniósł jakiś starszy facet z Węgier. Dziwne, Węgrzy kojarzyli mi się raczej z konserwatyzmem i polityką podobną do naszej.

Siksa to swoją drogą znana w środowisku feministycznym artystka. Po kilku poprzednich artykułach została wytypowana jako jedna z takich przykładnych dobrych feministek, które robią dobrą robotę dla tego ruchu. Przeszukałem internet w poszukiwaniu jej dokonań. Okazało się, że jedynym znaczącym (podkreślanym przez nią w wywiadach) z nich jest to, że ma na sobie tatuaż symbolizujący kobietę trzymającą palce w majtkach i z napisem DIY (zrób sobie sama). To tak drogą wyjaśnienia, dla niezorientowanych. Siksa jest więc taką "typową" przedstawicielką feminizmu opisanego w "liście od czytelnika".

Ostatnie Boże Narodzenie, które ona już kolejny rok i tak nazywała zimowymi świętami, to miała być nasza ostatnia szansa. W drugi dzień świąt zaprosiła nawet do nas moich rodziców. Nie wpuściła mnie do kuchni, ale myślałem, że po prostu chce wszystkim, ze mną włącznie, zrobić niespodziankę. I faktycznie zrobiła. „Smakuje jak prawdziwe mięso, a obyło się bez międzygatunkowej przemocy” – powiedziała z uśmiechem, gdy ojciec zakrztusił się kotletem, który wydawał się być polaną smarem mieszanką trocin i tektury. Potem długo płakała, ale nie pozwoliła się przytulić, uznając ten gest za próbę podkreślenia męskiej dominacji. W sylwestra już nawet nie próbowaliśmy. Kumpel wpadł z flaszką i fajerwerkami. Ona sączyła bezalkoholowe piwo, fajerwerki schowała, mówiąc o bojących się zwierzętach. W sumie racja, więc tu nikt się nie upierał. Potem gdzieś zniknęły z szafki, oddała je na „światełko do nieba”, dla dzieciaków. Nakrzyczała na mnie, że nie mam serca, dosłownie i w przenośni, okleiła cały dom serduszkami i zamknęła przede mną lodówkę, mówiąc, ze została kupiona z funduszy WOŚP.

Bezalkoholowe, czaicie... toż to wróg polskości!

Sytuacja pogarszała się skokowo. Jestem facetem, różne rzeczy widziałem, ale gdy zaczęła całe mieszkanie oklejać wizerunkami swojej waginy, jednak było to dla mnie za dużo. Mówiła, że to jakieś warsztaty, czy tam konkurs, że w ten sposób wyraża swoje tłumione dotąd „ja”. „Nie jesteś waginą, ale moją dziewczyną” – zażartowałem. „Patriarchalne prawo własności zostawiamy za drzwiami” – odpowiedziała i wyszła. To była zapowiedź końca, który nastąpił kilka dni później.

"Jesteśmy poważną redakcją, publikujemy poważne teksty. To jest list od naszego czytelnika..."


W poniedziałek po południu czułem się tak sobie, po robocie od razu poszedłem spać. Może w innym wypadku zorientowałbym się, co się dookoła dzieje. Przespałem tymczasem potężną feministyczną rewolucję, symboliczne wyrównanie płci i tysiącletnich rachunków z patriarchalną opresją. Ale efekty tego starcia odczułem bardzo, bardzo dotkliwie. Z szaf zniknęły moje stare ubrania, zamiast nich pojawiły się nowe, takie same, ale… dokładnie w tym rozmiarze, który nosi moja ukochana. Zamiast XXL-ek damskie S-ki. Wszystkiego. Tak mnie zatkało, że słowa nie mogłem wyksztusić. Ona natomiast mogła. Z wyjątkowo złośliwą satysfakcją podała mi koszulkę z Żołnierzami Wyklętymi, którą musiała kupić w którymś ze sklepów internetowych. Tak, taką samą, jak nosiłem wcześniej, tylko małą i damską. „To, że nosiłeś większe ode mnie ubrania, przypominało mi cały czas o tym, że według stereotypów, dotyczących płci mężczyźni są na ogół wyżsi i inaczej zbudowani, a to było dla mnie upokorzeniem” – wyjaśniła. „Dość tego faszyzmu w ubiorze, wyglądzie i zachowaniu!”. Odzyskałem jasność umysłu, jakoś wbiłem się w te ubrania, choć prawie popękały i uznałem, że pora uciekać do rodziców. Tam powinny być jakieś moje ubrania i odrobina spokoju. Ojciec i jego wędki to jednak mniejsze zło od tej fanatyczki! Nie przewidziałem ostatniej przeszkody. Buty. Rozmiar 37 zamiast 44. Zwiewałem boso, a nasza miłość umierała z każdym dotknięciem lodowatych schodów.

Czuję się trochę samotny.

Ale kupiłem sobie przyzwoite buty.

Nie wiem jak Wy, ale ja doskonale bawiłem się z tym tekstem. Mam nadzieję, że pamiętacie internetową pastę o ojcu fanatyku wędkarstwa. Nawiązanie zacne, warte odnotowania. I tutaj dochodzimy do całego clou. Cały tekst opisany tytułem "list od czytelnika" jest napisany w konwencji takiej właśnie internetowej pasty jak ta o ojcu wędkarzu. Więcej, jest doskonałą przeróbką pasty "mój chłopak skręcił za bardzo w prawo", która została pierwotnie opublikowana na portalu WP pod tytułem "List do redakcji: Mój chłopak wyklęty, czyli jak żyć pod jednym dachem z prawicowcem" [źródło]. Wiemy już, że to zabawa konwencją i ideologią. Nawet zgrabna, ale... podana jako prawdziwy list od czytelnika.

Teraz przejdziemy jednak do najlepszego. Po liście od czytelnika na TVP.INFO następuje komentarz mądrego Pana Doktora, który ma temu wszystkiemu nadać powagi.

Dr Krzysztof Karnkowski, socjolog, wyjaśnia sytuację, w jakiej znalazł się nasz czytelnik. Mówi się, że przeciwieństwa się przyciągają. Tak jest, można więc paradoksalnie założyć, że gdyby nasz czytelnik poznał pannę Lenkę dzisiaj, ta być może byłaby zainteresowana dokonaniem transgresji swojej wyzwolonej kobiecości i stworzenia stałego związku z konserwatywnym partnerem. Niestety, para poznała się i pokochała wcześniej, gdy jeszcze, jak się zdaje, dzieliła wspólną wizję świata. W takich relacjach im uczucie jest silniejsze, tym większe jest nasze rozczarowanie, gdy partner lub partnerka nie podziela naszego światopoglądu, jego odrzucenie gotowi jesteśmy traktować jako odrzucenie nas samych, co prowadzi nieraz, jak w tym przypadku, do dramatycznych rozstań

Dopiero tutaj następuje największy plot twist całego "artykułu":

Wszelkie podobieństwo sytuacji opisanych w liście do postaci i wydarzeń autentycznych jest przypadkowe. Opisane zdarzenia nie miały miejsca w rzeczywistości, choć mogły lub mogą wydarzyć się w przyszłości.

Czyli TVP na sam koniec i to mniejszym druczkiem przyznaje, że to wszystko bujda na resorach. Czy całość była skrzętnie zaplanowana przez wesołą redakcję, czy ten ostatni dopisek był tylko sprytnym wybiegiem po opublikowaniu głupoty? Tego się pewnie nie dowiemy, ale poziomu całego tego przedsięwzięcia chyba nie trzeba opisywać. Naprawdę nieważne, czy patrzymy bardziej w prawo, czy w lewo - bez względu na wszystko - nasze krajowe media całym tym przedsięwzięcie przebiły chyba wszystkie normy dziennikarstwa i smaku. Na pewno zasłużyli na nagrodę Złotego Goebbelsa za mącenie ludziom w głowach. Na pewno też napisali internetową pastę roku 2018, a mamy dopiero początek marca. Tak więc kolegom prawie po fachu gratulujemy wyników i życzymy serdecznej... kotwicy w plecy (z zazdrości, rzecz jasna, bo nawet Aszdziennik nie zrobiłby tego tak dobrze jak TVP).

My wszyscy już wiemy, jaka to była konwencja i o co mogło chodzić, ale jakieś 99% osób czytających ich tekst, nie ma o tym bladego pojęcia i bierze to całkiem na serio. To w końcu "zaufane" TVP, a nie jakiś tam Joe Monster ze śmiesznymi obrazkami.

Nie dajmy się robić w ciula
z Bojowniczym pozdrowieniem
Howgh!

Tekst oryginalny na TVP.INFO

Oglądany: 72297x | Komentarzy: 202 | Okejek: 332 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

22.09

21.09

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało