Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Autentyki DXII - Taki tata to skarb

83 774  
222   28  
Dziś o ustawianiu drukarki, hydrogramach, małych pieskach, zleceniu, nie nazywaniu nikogo kretynem oraz przygodach królowej na cmentarzu.

DRUKARKA

Młoda wraca do domu. W tym czasie ja z kolegą siedzimy u niej w pokoju. Młoda:
- Co robicie u mnie w pokoju?
- Instalujemy drukarkę, kabel sieciowy jest za krótki (router stoi u niej) i drukarka musi stać u ciebie.
- Oki.
- Nie, HP.

by atitta

* * * * *

MOKRY


Konsultowałem z koleżanką projekt na zajęcia z Gospodarki Wodnej, omawialiśmy właśnie hydrogram obrazujący stan wody w rzece w najbardziej suchym i najbardziej mokrym roku z ostatnich 50 lat.

- Który rok masz mokry?
- Mokry? 69.
Na to siedzący obok Dawid, podnosząc głowę znad obliczeń:
- Taki masz nick?

by Weiss0

* * * * *

KRZYŻÓWKA

Z pewną dozą niepokoju i zmieszania, ale muszę się podzielić:
Mazury, wypad rodzinny, atmosfera cudowna. Dziecię, blond gimnazjalistka ( z wysoką średnią), czyta hasło z krzyżówki:
biały w kinie?
Ja: Dziecko, pomyśl, zlituj się, to proste...
Ona: Mamo, wiem, że popcorn, ale się nie mieści.

by kobylala

* * * * *

PIESKI

Urodziły nam się małe wilczki, swieżynki. Pisząca te słowa zapadła na odsmyczowe zapalenie mózgu i chodzi od niedzieli po świecie unosząc się w euforii pół metra nad ziemią. Zupełnie, jak gdyby oksytocyna waliła na łeb...

Idziemy z mężem po mieście. No i co? No i widzę same psy. Wszystkie cudne.
- O, popatrz - mówię przyglądając się ciężarnej buldożce - Ta biedna suka już przecież ledwo dycha.
- Przestań - oburzył się mąż patrząc z kolei na malutką, pomarszczoną babuleńkę, która sunęła obok nas z wózkiem - balkonikiem. - Kobieta już swoje lata ma, szacunek jej okaż jakiś. Suka! Też coś!

by konwalia

* * * * *

A teraz chwila przerwy na stare dobre czasy, czyli wspominki sprzed 300 odcinków. Tak, to się działo prawie 6 lat temu.

DOKŁADNY ADRES

Podobno historia prawdziwa, opisana w jakimś kościelnym wydawnictwie rozrywkowym.
Mała miejscowość, pora przedwieczorna. Małżeństwu z Francji podczas zwiedzania naszego pięknego kraju popsuł się samochód. Brak czynnego warsztatu w okolicy, kłopoty językowe, nie ma hotelu. Ogólnie nie za wesoło.
Losem gości z Francji zainteresowała się zakonnica (w pobliżu był dom w którym mieszkały siostry) Zaproponowała pomoc w postaci noclegu i ciepłej strawy.
Rano przyjechała laweta, zabrała Francuzów i ich auto. Podziękowania itp, itd. Pani obiecała coś przysłać w dowód wdzięczności, przed odjazdem spisała adres który znajdował się na furtce.
Po kilku tygodniach przyszła paczka, a na niej taki adres:

UWAGA ZŁY PIES
UL. XXXX
MIEJSCOWOŚĆ

by yattaman

* * * * *

ZMARNOWANA WODA

Jest u nas na budowie taki kolo, któremu dość często zdarza się kończyć pracę w stanie wskazującym na spożycie napojów nie koniecznie mlecznych. Dziś był jeden z takich dni. Pod sam fajrant stoimy w okolicach szatni i jak to faceci z doświadczeniem życiowym narzekamy na swoje połowice. A to tego baba nie puściła na ryby, a to innemu kazała coś tam w domu naprawić, jednym słowem życie... Na to zjawia się rzeczony na wstępie kolo, i z specyficzną poalkoholową dykcją wali taki tekst:
- Wiecie, ccoo tta moja wszoraj mi zrobiła, mówię wam gupia jakaś szy co, wieczorem kiedy się chciałem jak do żony przytulić to mi powiedziała, że śmierdzę piwem i odwróciła się tyłkiem i zasnęła.
W tym miejscu robi dramatyczną pauzę, na obliczu maluje mu się wyraźny wysiłek intelektualny, i po chwili z nutą pretensji w głosie dodaje:
- To po ch.j ja się kąpałem?

by amacko

* * * * *

WRZUĆ NA LUZ!

W klasie mojej młodszej siostry wszyscy ostatnio robią prawko, tak więc w/w opowiada mi różne kwiatki.

Miejsce: skrzyżowanie - korek.
Instruktor: - Dopsz... wrzuć na luz.
Koleżanka: - Yyy???????
Instruktor: - Wrzuć na luz.
Koleżanka: - Ale ja jestem spokojna.

by Abdul84


I powracamy do autentyków teraźniejszych:

* * * * *

U FRYZJERA

Nieogolony Wierzb wchodzi do fryzjera.
W - Dzień dobry, strzyżenie będzie, góra dłuższa, boki krócej.
F - A z twarzą coś robimy?
W - Nie, ja tak paskudnie wyglądam zawsze

by wierzboletti

* * * * *

ZLECENIE


Sąsiad fotografowaniem się para. Dostał nowe zlecenie na ślub. Mailowo dogaduje szczegóły. Koło 23 wieczorem w kolejnym mailu podaje swój adres, coby przyszli nowożeńcy mogli zjawić się celem podpisania umowy. Podaje adres i na końcu pisze: Mieszkanie nr 12A ale na domofonie trzeba nacisnąć 13. Wysyła maila. Po chwili słyszy salwę śmiechu z dołu. Kolejny mail: Spoko, mamy klucz od domofonu.

by QuietC

* * * * *

ALE JAK INACZEJ BRZMI

Wygrał skurczybyk pierwsze piwo w sezonie. Mnie to chyba nie będzie dane...

Ja - Ty kretynie...
Moja Mama - Czemu tak brzydko? Nazywaj go po imieniu!
Patryk: ...
Ja - No właśnie mówię "ty kretynie".
Mama - To następnym razem mów Forrest... Patryś, ale nie gniewaj się. To był skończony debil, ale taki inteligentny debil.

Jak jej nie kochać?

by g-l-o-r-i-a

* * * * *

TAKI TATA TO SKARB!

Dzień Ojca już za nami, ale czytając ostatni wrzut i10 o jego oderwanym od rzeczywistości rodzicielu i wizycie w pięknym mieście tysiąca parków i jezior (z parkami się zgadzam, co do jezior to jakoś słabo kojarzę aż takie ich natężenie) złapała mnie zawiść straszliwa na ten sielski klimat opisywanych przez niego przygód. Na pociechę przypomniałam sobie, że i ja mam tatę z konwenansem na bakier, co więcej mój tato również jest ze Szczecina. Przez chwilę miałam straszną myśl, że mam trzeciego brata, zaraz jednak odczepiłam się od niej, bo ja mam na imię Ania, nie Asia... nieważne.

Mój tato jest osobą, której opisanie nie jest możliwe i nie znam takiego mistrza pióra, który mógłby oddać choć część jego osobowości. Jest on najwspanialszym z ojców nie tylko dlatego, że uważa swoje dzieci za ósmy cud świata, ale przede wszystkim dlatego, że dla uśmiechu dziecka jest w stanie zrobić wszystko. Uśmiechu, zadziwienia, niedowierzania, strachu, przerażenia. Kartofel, ziemniak, jak zwał tak zwał. Chodzi o emocje drodzy ojcowie! A dzieci przecież tak lubią się bać, prawda?

Tato uwielbiał zabierać mnie na cmentarz, czytał napisy z nagrobków i opowiadał mi historie pochowanych tam ludzi, nudne byłoby wymyślanie historii zwykłych, to oczywiste, więc dość szybko biedni zmarli, którzy początkowo prowadzili sielankowe życie i odeszli umiłowani przez zrozpaczonych bliskich, mieli na sumieniach grzechy niezwykłe, najczęściej związane z czarną magią i diabłem. Powiedz kilkulatkowi szeptem "diabeł" i spójrz znacząco na drzwi do swojej sypialni i już nie musisz się bać, że młodzież wpadnie nagle w nocy do pokoju (if you know what I mean).

Pamiętam takie zimowe popołudnie, włóczyliśmy się między grobami, na jednym z nich popękana zapewne od mrozu śnieżna czapa, tato pokazuje mi ją wzrokiem, ściska mocniej za rękę i szepcze.
- Tu biedny zakopany żywcem człowiek chciał się wydostać, widzisz jak śnieg popękał, ale zabrakło mu tlenu i umarł, udusił się. - smutne westchnienie taty odblokowało mój zamarznięty w gardle głos i zaczęłam wrzeszczeć.
Przerażone kruki poderwały się z łysych koron drzew i kracząc zakołysały nam nad głowami.
Tato zakrył mi usta - Ćśśśś pamiętasz jak opowiadałem ci o Rokicie i Borucie? Zamieniają się w kruki i wyciągają na cmentarzach dusze do piekła! Chyba nie chcesz, żeby nas zabrały przez pomyłkę? No chyba, że nigdy nie zgrzeszyłaś, to możesz być spokojna.

Jako indoktrynowana przez babcię pięciolatka żyłam już wtedy brzemienna w wiedzę o mym grzechu pierworodnym, przez który muszę odmawiać co tydzień cały różaniec, więc bynajmniej nie byłam spokojna o swój los i zaczęłam płakać. Tato skapnął się w końcu, że lekuchno przesadził i zaczął mnie pocieszać, a dodam, że zmrok już zapadł i byliśmy już o krok od wyjścia z cmentarza.

- Nie martw się Aniu, damy radę uciec, widzisz to światełko w powietrzu? - pełna nadziei wypatrzyłam ognik unoszący się nad czyimś grobem i pokiwałam głową. Tato uśmiechnął się. - To właśnie dusza nieboszczyka, który tu jest pochowany, Rokita go dopadł i ciągnie do piekła, a my w tym czasie uciekniemy!
Poczułam się tak uspokojona, że z dzikim rykiem rzuciłam się do bramy cmentarza. Histeria trwała jeszcze długo i moja mama nie mogła zrozumieć, czemu tak przestraszyłam się dopalającej się świeczki wstawionej w dziurę w murze nad grobem. Moja nieskładna opowieść o kradzionych duszach zaskutkowała tym, że nie wolno nam już było chodzić na cmentarz.

by krolowa_sniegu

Chcesz poczytać więcej autentyków, wejdź na nasze forum "Kawałki mięsne". Jeżeli chciałbyś opowiedzieć jakąś zabawną historię ze swojego życia, możesz zrobić to na forum (koniecznie zaznaczając przy wątku taki znaczek: ), lub wysłać ją TYM TAJNYM KANAŁEM W tytule maila wpisz Autentyk.

Oglądany: 83774x | Komentarzy: 28 | Okejek: 222 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

09.03

08.03

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało