Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Autentyki CCXII - Wrzuć na luz!

39 856  
7   9  
Dzisiaj dowiemy się dlaczego Kraków to wyjątkowe miasto, dlaczego lepiej się nie dosiadać do kogoś w busie oraz poznamy całą prawdę o prawdzie... Miłego czytania.
 
DOKŁADNY ADRES

Podobno historia prawdziwa, opisana w jakimś kościelnym wydawnictwie rozrywkowym.

Mała miejscowość, pora przedwieczorna. Małżeństwu z Francji podczas zwiedzania naszego pięknego kraju popsuł się samochód. Brak czynnego warsztatu w okolicy, kłopoty językowe, nie ma hotelu. Ogólnie nie za wesoło.
Losem gości z Francji zainteresowała się zakonnica (w pobliżu był dom w którym mieszkały siostry) Zaproponowała pomoc w postaci noclegu i ciepłej strawy.
Rano przyjechała laweta, zabrała Francuzów i ich auto. Podziękowania itp, itd. Pani obiecała coś przysłać w dowód wdzięczności, przed odjazdem spisała adres który znajdował się na furtce.
Po kilku tygodniach przyszła paczka, a na niej taki adres:

UWAGA ZŁY PIES
UL. XXXX
MIEJSCOWOŚĆ

by yattaman

* * * * *

WYJĄTKOWE MIASTO

Ostatnio rozmawiam ze znajomym przez telefon. Stwierdził, że Kraków to wyjątkowe miasto. A dlaczego?

[kolega] - To jedyne miasto gdzie można wyjść z KLOPa, iść WCHUJ i wrócić z magistrem.
[ja] - Co się dziwisz skoro maturę Szaleniec podpisuje?

-----------------

*KLOP - Katolickie Liceum ojców Pijarów
WCHUJ - Wydział Chemii Uniwersytetu Jagiellońskiego
Szaleniec - dyrektor Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Krakowie dr Henryk Szaleniec

by miswesolek

* * * * *

NAUKA

Rozmowa ojca (O) z na oko siedmioletnim synkiem Michałkiem (S) w księgarni:
S: - Tatusiu, a kupis mi tą ksiąske?
O: - A będziesz się uczył, Michałku?
S: - Psecież cały cas się ucę wyzyskiwać ludzi...
Mina ojca i reszty klientów bezcenna. :)

by martinho1234

* * * * *

CHWILA NAPIĘCIA

Jak się leci samolotem to pilot przeważnie takie krótkie, niby interesujące zawsze kawałki opowiada np: że niby z Warszawy do Szwecji to nad morzem się leci i inne fascynujące rzeczy...

Tym razem było inaczej... niedzielny ostatni z Wawy do Krakowa... pilot milczy cały czas, zaczynamy schodzić do lądowania, klapy już wysunięte, zaczyna delikatnie kiwać na boki, głośno się zrobiło na zewnątrz, świst powietrza, w kabinie cisza, wszyscy skoncentrowani na lądowaniu... no a on sobie przypomniał, że nie nawinął nam jeszcze dziś nic ciekawego i zaczął tak...

- Żegnam Państwa, zostało nam dziesięć minut...


[teatralna pauza]

 


...za chwilę wylądujemy w Krakowie...

ale tego już nie słuchaliśmy tylko parę osób prawie już zaczęło się modlić... żeby te 10 ostatnich minut dobrze wykorzystać.

by epinefryna

* * * * *

HARCERSKA PRECYZJA

Na pewnym zlocie ZHP.
Na nasz podobóz (gniazdo chorągwi warmińsko-mazurskiej - około 350 osób) przypadało aż 8 pryszniców. Udaliśmy się więc umyć drugiego dnia skoro świt o 4 z hakiem, aby uniknąć kolejek. Udało się połowicznie, bo kabiny były zajęte, ale na szczęście nikt oprócz nas na nie nie oczekiwał.
Po chwili wychodzi pierwszy [h]arcerz spod prysznica i [k]olega się go pyta.
[k] - Druhu, ciepła woda?
[h] - Hmmm... orzechowa.
My wielkie oczy, patrzymy na siebie nie rozumiejąc o co chodzi, a druh kontynuuje:
[h] - Nooo orzechowa - taka zimna, że jajka robią się jak orzeszki - małe i twarde.

by teodorpunk

* * * * *

INTYMNE WYZNANIE

Miałam dziś stłuczkę, ogólnie wymusiłam pierwszeństwo i moja wina. Po dokonaniu formalności

dzwonię do mamy. Oto rozmowa:
M - mama
J - ja
J: hej, stuknęłam jednego kolesia i...
M: Na pewno akurat mi chcesz o tym opowiadać?
J: Mamo samochodem!!!!!!

by lime8

* * * * *

MAŁY PRZECINEK

Siedzę ja sobie, mimo deszczowego dnia, na ławce w parku ciesząc się ostatnimi chwilami przed powrotem na uczelnię. Obok przechodzi [M]ama - w średnim wieku, z [D]zieckiem - około 4-5 lat.

[D]: (podekscytowane) - Mamo! Zobac! Descyk!
[M]: (zaciekawiona) - A gdzie?
[D]: (bardziej podekscytowane) - O tu!
[M]: (zdziwiona) - Tutaj?!
[D]: (z powagą w głosie) - No kulwa tu!

by TheGodfather

* * * * *

SZCZOTKA, PASTA...

Matka ma sprawuje opiekę [zakupy, sprzątanie] nad swoją babcią imieniem Władka [która pomimo swojego wieku jest w wyśmienitej formie].
Przyszedł czas na zakupy drogeryjne.
Więc po kolei:
Włosy - kupiła szampon.
Twarz - kupiła tonic.
Zęby - kupiła szczoteczkę i pastę, bo matce wydało się, że nie widziała u babci w łazience takowych.

Gdy odniosła zakupy Babci przyszedł czas na rozliczenie:
Władka przegląda zakupy i w pewnym momencie:
Władka: Szczoteczka i pasta?
Matka: Mhm :).
Władka: Bożena... Ale ja nie mam zębów...

by ciesiolek

* * * * *

CO TY WIESZ O PRAWDZIE?

Mam pewnego znajomego kleryka. Nawet bardzo dobrze znajomego, jak na jego klerycki stan. Otóż kleryk ten któregoś razu grał w seminaryjnej inscenizacji Pasji, i jakimś dziwnym trafem przydzielili mu rolę Jezusa. Jako że człowiek jest pojętny to rolę załapał szybko, i najwyraźniej mocno mu się nudziło bo postanowił ją nieco ubogacić. Próba generalna, Jezus przed sądem Piłata, który wypytuje go o jego misję na ziemi. W pewnym momencie Piłat pyta się go:
- Co to jest prawda?
Na co Mateusz/Jezus natchnionym głosem:
- Prawda to dziwka, a ja jestem jej alfonsem...

by mariska

* * * * *

SKĄD WIE?

Tego lata dane mi było poznać dalekiego kuzyna, mocno starszego ode mnie, w dodatku urodzony i wychowany w Kanadzie. Ponieważ rodzina ma polskie (mniej więcej) korzenie, kuzynek ów w miarę nieźle włada naszym językiem, nawet akcent niezły.
Opowiedział mi pewną historię, otóż był on w Polsce w celach badawczo-naukowych, działo się to w latach 70/80 - warto dodać że kuzynek był wtedy jeszcze młody i wyglądał tak jak wyglądać wtedy powinien, tzn. długie włosy, obdarte (celowo) ubrania itp. Jednym słowem w PRLowskiej Polsce z daleka widać było, że obcokrajowiec. Jechał sobie autobusem, PKSem czy innym wynalazkiem i usiadł na siedzeniu przed dwoma babami w chustach. Kobiety natychmiast zauważyły obcokrajowca i zaczęły komentować między sobą, nie ściszając głosu (obcokrajowiec nie rozumie - logiczne ;) ). Wreszcie kuzyn nie wytrzymawszy, gdy usłyszał jak jedna baba mówi
do drugiej:
- A pani zobaczy, włosy długie, pewnie wszy ma!
Obrócił się i z uśmiechem spokojnie zapytał:
- A pani ma?

by migajek

* * * * *

UWAŻAJ DO KOGO SIĘ DOSIADASZ

Jadę busem do Wrocławia. Szarzało już, wieczór się zaczął… Koło mnie mimo wielu wolnych miejsc siada koleś, cwaniaczek taki. Włoski na żel, skóra, ostentacyjne żucie gumy (przechodzące w potężne mlaskanie momentami brrr..). Zajął półtora miejsca, nogi rozkraczone, wiercił się cały czas niemiłosiernie, kręcił paluchem po swoim złotym łańcuchu i gadał przez telefon. (Ja już wnerwiona - kto ci pa#ancie pozwolił mnie kopać???) Mimo woli podsłuchałam luzacką rozmowę:
- Oki spoooksik, jasne że wiem. No ja bym nie wiedział gdzie jest ul. jakaśtam. Luzik brachu. Dupy już są? Oki spox, ale będzie jazda (tu gościowi pociekła ślinka). No to narka. (Ja już unerwiona na maksa - co za kur#a słownictwo; w tym wieku???).
Jeszcze chwilkę pobawił się nerwowo telefonem i nagle zwraca się do mnie drżącym głosikiem kastrata:
- Przepraszam, czy wie pani gdzie jest może Dworzec Świebodzki?
Ja z dobrotliwym uśmiechem ( będziesz miał d@py gnoju):
- Oczywiście, że wiem. Nawet powiem panu kiedy wysiąść.
No i jak dojeżdżaliśmy na przystanek dwie miejscowości przed Wrocławiem zwróciłam się do typa z jeszcze bardziej dobrotliwym uśmiechem:
- Tutaj.

Do końca drogi miałam luzy na siedzeniu.

by iko6

* * * * *

DOŚWIADCZONA KASIA

Kumpel zgubił pokrowiec na śpiwór, więc przy pakowaniu posługiwał się gumką (taka jak do majtek), aby śpiwór zajmował możliwie mało miejsca. Pętanie śpiwora tą metoda nie należy do najłatwiejszych i wskazana jest pomoc drugiej osoby. I teraz wyobraźcie sobie miny ludzi w schronisku jak kumpel woła przez całą salę:
- Kaaaśkaa chodź mi nałóż gumkę bo Ewka nie umie porządnie przytrzymać i mi spada!

by KlaraG

* * * * *

ZMARNOWANA WODA

Jest u nas na budowie taki kolo, któremu dość często zdarza się kończyć pracę w stanie wskazującym na spożycie napojów nie koniecznie mlecznych. Dziś był jeden z takich dni. Pod sam fajrant stoimy w okolicach szatni i jak to faceci z doświadczeniem życiowym narzekamy na swoje połowice. A to tego baba nie puściła na ryby, a to innemu kazała coś tam w domu naprawić, jednym słowem życie... Na to zjawia się rzeczony na wstępie kolo, i z specyficzną poalkoholową dykcją wali taki tekst:
- Wiecie, ccoo tta moja wszoraj mi zrobiła, mówię wam gupia jakaś szy co, wieczorem kiedy się chciałem jak do żony przytulić to mi powiedziała, że śmierdzę piwem i odwróciła się tyłkiem i zasnęła.
W tym miejscu robi dramatyczną pauzę, na obliczu maluje mu się wyraźny wysiłek intelektualny, i po chwili z nutą pretensji w głosie dodaje:
- To po ch.j ja się kąpałem?

by amacko

* * * * *

WRZUĆ NA LUZ!

W klasie mojej młodszej siostry wszyscy ostatnio robią prawko, tak więc w/w opowiada mi różne kwiatki.

Miejsce: skrzyżowanie - korek.
Instruktor: - Dopsz... wrzuć na luz.
Koleżanka: - Yyy???????
Instruktor: - Wrzuć na luz.
Koleżanka: - Ale ja jestem spokojna.

by Abdul84


Chcesz poczytać więcej autentyków, wejdź na nasze forum "Kawałki mięsne". Jeżeli chciałbyś opowiedzieć jakąś zabawną historię ze swojego życia, możesz zrobić to na forum (koniecznie zaznaczając przy wątku taki znaczek: ), lub wysłać ją TYM TAJNYM KANAŁEM


Oglądany: 39856x | Komentarzy: 9 | Okejek: 7 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

11.12

10.12

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało