< > wszystkie blogi

SYSTEM ERORR...

...czyli proszę o niezabardzo śmiech!

Jak prawidłowo nie dawać się wyprzedzać. Przyspieszanie.

3 kwiecień 2017 ·
W końcu nadszedł ten moment, w którym to uznałem, że zdobyte doświadczenie w tytułowym temacie daje mi podstawy do podzielenia się zdobytą wiedzą z innymi. Na pierwszy ogień idzie najłatwiejsza metoda, czyli nie dawanie się wyprzedzać przyspieszając. Bez zbędnej gadaniny - jedziemy!

1. Aby nie dać się wyprzedzić, musisz mieć czym. Oczywiście możesz próbować dusić swoją Skodę Fabię, czy inny szajs, ale prawda jest taka, że jeśli jesteś posiadaczem czegoś poniżej "2.0 l oraz 150 KM", to możesz sobie co najwyżej kluczykami w zębach podłubać. Osobiście posiadam tuningowany samochód, który ma "2.5 l oraz 250KM" i takim czymś można już swobodnie dać prztyczka w nos niejednemu Januszowi w Golfie 4 ;)

2. Jak to robić? To chyba oczywiste - dodajesz gazu i odjeżdżasz delikwentowi :) Przyspieszasz kiedy kierowca z tyłu rozpoczyna manewr lub generalnie jest jeszcze za Tobą. Możesz mu pozwolić na zrównanie się z Twoim samochodem, ale tylko jeśli jest dobra widoczność i widzisz z daleka, że droga przed Wami jest pusta. Absolutnie nie przyspieszasz kiedy delikwent jest już przed Tobą, chyba że chcesz rychło spotkać się z poboczem ;) W mieście takie manewry są raczej ryzykowne, więc musisz sie upewnić, że jest w miarę luźno (np. w nocy).

4. Warto jeździć z maksymalną dozwoloną prędkością. Jesteś wtedy łakomym kąskiem na drodze, bo prawie każdy, co powszechne w naszym kraju, jedzie więcej niż nakazują znaki. Udajesz więc taką bezbronną owieczkę, którą "mistrz kierownicy" za chwilę połknie niczym lew. Potem scenariusz jest już znany.

5. Warto dodać trochę smaczku zabawie. Polecam wyhamowywać do dozwolonej prędkości kiedy delikwent zaniecha już manewru i ponownie schowa się za Ciebie.

6. Przygotuj sie na rewanż. Polscy "mistrzowie kierownicy" nie przełykają łatwo takich porażek. Możesz być pewien, że "zaatakują" ponownie. Musisz być czujny! Zwłaszcza kierowcy BMW są zawzięci i mogą próbować kilka razy zanim dotrze do nich, że są za ciency w uszach. Z nimi nierzadko dochodzi się na zwykłej "krajówce" do 200 km/h, a raz miałem przypadek, że i 230 km/h cisnęliśmy, aż gość odpuścił i schował się za mną :)

7. Nie przejmuj się, że w samochodzie za Tobą kotłuje się od emocji, klakson płonie, a delikwent macha w Twoją stronę łapami, "pozdrawiając" Cię zapewne w kilku wysublimowanych słowach. Zareaguj uśmiechem, jedź dalej z dozwoloną prędkością i bądź czujny - nigdy nie wiesz kiedy delikwent "zaatakuje" ponownie :)

8. Baw się dobrze! :)
 

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Autor
O blogu
Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi