Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

O 7 takich miejscowościach, o których słyszało niewielu

54 225  
221   21  
Z pozoru nie ma w nich zupełnie niczego dziwnego. Jeśli jednak przyjrzeć się głębiej, okazuje się, że każde skrywa mniejszą lub większą tajemnicę.

#1. Lily Dale, USA



Lily Dale w stanie Nowy Jork, w jego południowo-zachodniej części, to miejsce niewielkie – a jednak doskonale znane osobom interesującym się spirytualizmem. Tam właśnie znajduje się najstarszy, a obecnie największy na świecie ośrodek dla "wyznawców" spirytualizmu religijnego. Innymi słowy: gdyby ktoś miał ochotę skontaktować się ze zmarłym wujkiem, a nie ma pod ręką żadnej szalonej sąsiadki, może przyjechać do Lily Dale, gdzie skłonnych do pomocy mediów najróżniejszego rodzaju znajdzie pod dostatkiem.

#2. High Wycombe, Wielka Brytania



W różnych miejscach na świecie różnie wyglądają polityczne standardy. Pech chce – a może taka już specyfika politycznej klasy – że przykłady najczęściej są negatywne. Czasem więc społeczeństwo bierze sprawy w swoje ręce i zabiera się za prawdziwą kontrolę wybranych przez siebie urzędników. Tak jest w High Wycombe w Wielkiej Brytanii, gdzie... burmistrz 77-tysięcznego miasta jest dokładnie ważony na początku i na końcu swojej kadencji. Wszystko po to, aby sprawdzić, czy – za przeproszeniem – nie upasł się za bardzo za publiczne pieniądze.

#3. Picoaza, Ekwador



Wyraz sympatii dla klasy politycznej można dawać na różne sposoby – na przykład wychodząc na ulicę i zapraszając rządzących do opuszczenia bieżącej lokalizacji. Można też odpowiednio – lub nawet bardzo nieodpowiednio – zagłosować w wyborach. To ostatnie przytrafiło się w niewielkim Picoaza w Ekwadorze w 1967 roku. W wyborach na burmistrza miasta nie zwyciężył bowiem żaden z oficjalnych kandydatów, a... puder do stóp. Produkującej go firmie wystarczyło hasło "chcesz dobrobytu i higieny, głosuj na Pulvapies". Pokonani przez puder kontrkandydaci zagrozili wniesieniem pozwów.

#4. Huéscar, Hiszpania



Przez Europę przetoczyło się wiele wojen, o których słyszeli wszyscy. Było też sporo takich, o których pamiętają najwyżej sami zainteresowani. Okazuje się jednak, że zdarzyła się i taka, o której nie pamiętał nikt włącznie z zainteresowanymi – zwaśnionymi stronami. Sprawa wyszła na jaw w 1981 roku, kiedy w Huéscar w Hiszpanii całkowicie przypadkiem odkryto dokument wypowiadający wojnę Danii. Oficjalnie więc trwała ona od czasów napoleońskich, od 1809 roku. Zakończył ją dopiero rozejm podpisany w 1981 przez burmistrza hiszpańskiego miasta i duńskiego ambasadora.

#5. Orania, Południowa Afryka



Bycie czarnym w kraju białych ludzi nie jest łatwe. Analogicznie – bycie białym w kraju czarnych. I choć to duże uproszenie, to jednak niepozbawione podstaw. Dobrym przykładem niech będzie tu krwawa historia Południowej Afryki, mocno różniącej się od reszty kontynentu. Dzisiaj w Południowej Afryce biali mają swoje własne miasto. To Orania, którą założono – za zgodą władz – po to, by pielęgnować swoje dziedzictwo kulturowe oraz podtrzymywać przy życiu język afrikaans. Licząca ok. tysiąca mieszkańców Orania ma własną gospodarkę komunalną, walutę, a na jej terenie zarejestrowane zostało ponad sto przedsiębiorstw.

#6. Auroville, Indie



Miasta na całym świecie mogą różnić się niemal pod każdym względem, niemniej jednak w większości przypadków założenia pozostają te same. Zdarzają się jednak miejsca same w sobie będące eksperymentem – jak Auroville w południowych Indiach. W 1968 roku na całkowicie pustynną ziemię przyjechali osadnicy ze 124 krajów świata, by stworzyć miasto wolne całkowicie od polityki czy religii, pozwalające jednostkom zachować pełną autonomię w dążeniu do duchowego spełnienia – dla każdego na jego indywidualny sposób. I choć dzisiaj Auroville nie jest już aż tak rygorystyczne w swojej otwartości, to – licząc 2400 mieszkańców – pozostaje w pełni samowystarczalne, polegając na własnych produktach i usługach, energii czy opieki medycznej.

#7. Dull, Szkocja



Człowiek mieszkający w danym miejscu od urodzenia często nawet nie zwraca uwagi na to, jak nazywa się jego miejscowość – i jak może się innym kojarzyć. Austriakom nigdy przecież nie przeszkadzało Fucking, ale najazd rozchichotanych turystów skłonił ich w końcu do przemianowania na niekojarzące się Fugging. Nie wszędzie jednak przejmują się opinią z zewnątrz. I tak oto w Szkocji znajduje się miasto Dull, czyli "tępe, monotonne, nijakie". W Oregonie odwiedzić można Boring, po prostu "nudne". A od 2013 roku w Australii na turystów czeka Bland, "bezbarwne, mdłe, nieciekawe". Złośliwi twierdzą, że razem tworzą one Trinity of Tedium, czyli... Nudną Trójcę.
3

Oglądany: 54225x | Komentarzy: 21 | Okejek: 221 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

27.02

26.02

25.02

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało