Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

W 1911 pewien poszukiwacz przygód odkrył zaginione miasto Inków. Szybko posmutniał, gdy na jednym z murów zobaczył okazałe "graffiti"...

49 148  
265   11  
Hiram Bingham, amerykański poszukiwacz przygód przedziera się przez porośnięte bujną amazońską roślinnością górzyste tereny. Gdzieś tu, zgodnie z informacjami, które dostał, muszą znajdować się ruiny Vilcabamby – ostatniej stolicy państwa Inków. Pierwowzór postaci Indiany Jonesa musi mierzyć się nie tylko z dość niegościnnym klimatem, nieco przerośniętymi owadami, ale i z rozrzedzonym z racji na dużą wysokość powietrzem. W pewnej chwili oczom zmęczonego wędrowcy ukazują się pozostałości gigantycznego, zapomnianego miasta. Świadomość „odkrycia” tego tajemniczego miejsca psuje tylko całkiem współczesne „graffiti” na jednym z murów...
Od dnia, w którym wizyta hiszpańskich konkwistadorów stała się początkiem końca Tawantinsuyu, inkaskiego imperium, minęło ponad 340 lat. Najeźdźcy pod dowództwem Francisca Pizarra mieli ogromne szczęście, bo trafili na te ziemie w momencie, kiedy imperium podzielone było pomiędzy dwóch władców toczących ze sobą wojnę domową. Wykorzystując ten fakt, Hiszpanie szybko podbili to egzotyczne państwo oraz bez większego żalu zadeptali bezcenne osiągnięcia inkaskiej kultury – przepiękne dzieła lokalnych artystów przetopiono na sztabki złota, zburzono większość indiańskich budowli, na ich ruinach postawiono kościoły, a z dumnych „Dzieci Słońca” zrobiono pracujących na rzecz brodatych przybyszów podludzi.


Nie wszyscy Indianie pogodzili się ze swoim losem i już parę lat później następca inkaskiego tronu Manco Inca zgromadził armię i usiłował spuścić Hiszpanom łomot. Jako że próby wykurzenia najeźdźców z Cusco, legendarnej stolicy państwa, skończyły się niepowodzeniem, zbuntowani Inkowie wycofali się w góry, gdzie w niegościnnych dla europejskich przybyszów zakamarkach Andów zbudowali miasto – Vilcabambę, które to stać się miało stolicą nowego, odradzającego się imperium. I można by rzec, że było nią przez ponad trzy dekady, aż do 1572 roku, kiedy i tam dotarli Hiszpanie. Agresorzy wytłukli większość mieszkańców Vilcabamby i zburzyli zbudowane przez nich budowle.


Przez kolejne stulecia Vilcabamba stała się bohaterką legend, a żaden z nawet najbardziej oczytanych Peruwiańczyków nie miał pojęcia, gdzie znajdują się ruiny ostatniej stolicy odradzającego się państwa. W 1911 roku Hiram Bingham, amerykański uczony, zorganizował wyprawę do miejsca, które według jego przypuszczeń miało być zniszczonym ponad trzy wieki wcześniej inkaskim miastem. Poszukiwacz bazował na starych kronikach, dokumentach oraz pamiętniku pewnego austriacko-francuskiego naukowca, który w 1875 roku dotarł do miasteczka Ollantaytambo, gdzie od lokalnych Indian zebrał dużo informacji na temat znajdującego się parę dni drogi stamtąd Machu Picchu. Nigdy jednak nie udało mu się tam dotrzeć. Tymczasem Bingham miał już więcej szczęścia i 24 lipca 1911 roku trafił do miejsca, które – jak błędnie sądził – było ruinami Vilcabamby.


Hiram nie posiadał się ze szczęścia i dumy. Zdawał sobie bowiem sprawę z rangi swego odkrycia i faktu, że dzięki niemu jego nazwisko zapisze się w historii największych archeologicznych odkryć. Szybko jednak mina mu zrzedła. Oto bowiem na jednym z murów Bingham zobaczył… litery. Inkowie pisma nie znali, a nawet gdyby posiedli taką wiedzę, to jaki byłby sens umieszczania za pomocą kawałka węgla napisu: „Lizárraga 1902”?


Hiram, który dziś uważany jest za „odkrywcę Machu Picchu”, znalazł dowód na to, że to nie on jako pierwszy od czasu Inków trafił do tego tajemniczego miejsca. Dokładnie dziewięć lat wcześniej Agustín Lizárraga – peruwiański urzędnik odpowiedzialny za wynajdowanie nowych, górskich szlaków, zlecania budowania mostów i co najważniejsze, lokalizowania dobrych miejsc pod rolnicze uprawy – zorganizował ekspedycję, której celem miało być znalezienie ziem o dużym farmerskim potencjale. I to właśnie on, razem z dwoma pomocnikami, 14 lipca 1902 roku dotarł do ruin Machu Picchu. Mężczyźni obeszli cały obiekt, zbierając po drodze przedmioty pozostawione tam przez Inków ponad trzy stulecia wcześniej.


Znaleziska te wypełniły dwie potężne, drewniane skrzynie. Wśród skarbów, na które natknęli się przybysze, były m.in. kamienne płaskorzeźby, zdobione sztućce i przepiękne figurki wykonane z metalu. Co się stało z tymi bezcennymi przedmiotami? Ano, parę lat później, gdy żona Agustína zachorowała, jego spowiednik – ksiądz z kościoła świętej Klary w Cusco – poradził mu, aby ten oddał obie skrzynie mieszkankom przylegającego do świątyni konwentu. W zamian za to niedomagająca małżonka Lizárragi mogła być spokojna o losy swojej duszy, a na cześć nieboszczki i jej hojnego męża wykonano pamiątkowy napis na ołtarzu wspomnianej świątyni.

Wróćmy jednak do Machu Picchu. W dniu odkrycia tych ruin Agustín chwycił za kawałek węgla i na jednej ze ścian świątyni Trzech Okien pozostawił po sobie pamiątkę w postaci wspomnianego napisu. Po obejrzeniu sobie całego terenu uznał, że znajdujące się w dolnych częściach kompleksu inkaskie tarasy w dalszym ciągu mogą służyć za pola uprawne. Rok później odkrywca zaczął tam sadzić kukurydzę i inne rośliny. Dopatrywaniem plonów miał się zająć sprowadzony tam wraz z rodziną Toribio Recharte, a parę lat później (w 1907 roku, czyli zaledwie cztery lata przed przybyciem tam Binghama) dotarł tam kolejny farmer – Anacleto Álvarez.


Lizárraga nie tylko był człowiekiem, który odkrył Machu Picchu, ale i zorganizował tam pierwszą wycieczkę turystyczną. To dość istotny fakt, biorąc pod uwagę, że dziś ruiny te są najważniejszym powodem wypraw do Peru, a dziennie trafia tam ponad 2500 osób! W 1904 roku Agustín, przy okazji zwożenia do swoich nowych terenów uprawnych, zabrał tam pewną rodzinę, która bardzo chciała obejrzeć sobie ruiny z bliska.
Być może to nie Bingham, ale właśnie Lizárraga zapisałby się w historii jako ten, który pierwszy dotarł do Machu Picchu. Niestety, 11 lutego 1912 roku Agustín, próbując przedostać się na drugą stronę rzeki Urubamba, poślizgnął się i wpadł do wody. Nie udało mu się wydostać z rwącego potoku. Mimo że jego ciała nigdy nie znaleziono, pewne jest, że mężczyzna utopił się. Oczywiście krąży też plotka o tym, że bardzo interesujący się ruinami „gringo” Hiram sprowokował wypadek Lizárragi, aby zapewnić sobie tytuł faceta, który „odnalazł ostatnią stolicę państwa Inków”.

Swoją rolę w wymazaniu peruwiańskiego urzędnika z historii miał Bingham, który prowadząc swoje zapiski na temat Machu Picchu, starał się nie wspominać zbyt często o Agustínie.


Tymczasem po latach okazało się, że Hiram popełnił błąd, uznając ruiny za pozostałości po Vilcabambie. Najciekawsze jest jednak to, że w 1911 roku sam trafił do ostatniej stolicy państwa Inków, ale uznawszy je za zbyt mało okazałe, doszedł do wniosku, że cel jego poszukiwań był gdzieś indziej. Dopiero w latach 60. ubiegłego wieku do „olanego” przez Binghama miasta dotarło dwóch archeologów, którzy powołując się na stare hiszpańskie kroniki uznali, że amerykański uczony popełnił duży błąd, nie skupiając swej uwagi na tych dość niepozornych ruinach. Szesnaście lat później przypuszczenia tych badaczy potwierdził peruwiański podróżnik profesor Edmundo Guillén, który dotarł do tego miejsca wraz z… Tonym Halikiem i Elżbietą Dzikowską!


Czym zatem było Machu Picchu? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Kompleks złożony ze 150 potężnych, kamiennych budowli, skonstruowanych bez wykorzystania znanych nam narzędzi, opuszczony został w okolicach 1450 roku i prawdopodobnie miał służyć za obserwatorium astronomiczne oraz powiązane z nim miejsce religijnego kultu.



Źródła: 1, 2, 3, 4, 5
3

Oglądany: 49148x | Komentarzy: 11 | Okejek: 265 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało