Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Dlaczego wspominamy z nostalgią „Miodowe lata”?

65 733  
200   80  
Nie mieli bezkompromisowych, odważnych żartów na miarę „13 posterunku” ani wystrzelonego humoru charakterystycznego dla „Świata według Kiepskich”. Mimo wszystko, z perspektywy czasu, wybuchy wściekłości motorniczego Karola Krawczyka (Cezary Żak) i łatwowierność jego przyjaciela – kanalarza Tadzia Norka (Artur Barciś), tak bardzo kojarzone z „Miodowymi latami”, wywołują nostalgię, a powtórki, które aktualnie pokazuje chociażby TV6 (wszystkie odcinki można obejrzeć też w serwisie Ipla), ogląda się z niekłamaną przyjemnością.

Znalezione obrazy dla zapytania miodowe lata

Autentyczność

W przeciwieństwie do ogromnej większości sitcomów, w przypadku gagów z udziałem Karola Krawczyka i Tadzia Norka możemy mówić o autentyczności – wybuchy śmiechu należały do prawdziwych, zgromadzonych w warszawskim Teatrze Żydowskim widzów, którzy na te specyficzne spektakle wchodzili za darmo – wyłącznie za okazaniem specjalnych zaproszeń. Dziś to zresztą miejsce (świeżo) historyczne – budynek przy placu Grzybowskim, w którym kręcono odcinki, został niedawno zburzony ze względów bezpieczeństwa. Publiczność, której nie da się porównać z opłaconymi klakierami z teleturniejów udowadniała, że nawet scenariusze na licencji (w końcu serial jest spolszczoną wersją amerykańskiego „The Honeymooners” pochodzącego z lat pięćdziesiątych) przeniesione w realia przeciętnej kamienicy na Woli mogą przekonywać wiarygodnością.

W dużej mierze było tak dlatego, że aktorzy nie zapoznawali się zbytnio z pierwotną wersją, a dzięki uniwersalnym żartom i umiejscowieniu akcji na jednej z ulic stolicy nie odnosiło się wrażenia, że twórcy siłują się z oryginałem. W jednym z wywiadów Barciś podkreślał, że sitcom zza oceanu był dla nich tylko inspiracją:
Nasze »Miodowe lata« od oryginalnych »The Hooneymooners« dzieliły lata świetlne. Amerykańska wersja to zazwyczaj seria dość prymitywnych skeczów.
Dobry efekt udało się osiągnąć dzięki ciężkiej pracy – kilkudniowe próby poprzedzały nagrywanie zajmujące wiele godzin. Pierwszy odcinek pojawił się na antenie Polsatu 13 października 1998 roku, a po raz ostatni z bohaterami „Miodowych lat” mieliśmy okazję spotkać się nieco ponad 5 lat później – 20 grudnia 2003 roku; w sumie powstało 131 odcinków serialu.


Postaci

Nerwowy grubasek kombinujący, jak tu zarobić duże pieniądze, jego nieco bardziej rozgarnięty, ale bardzo naiwny kumpel, zdroworozsądkowe żony ratujące tyłki Karolowi i Tadziowi, teściowa ziejąca ostentacyjną niechęcią do zięcia i jej przytłoczony życiem mąż, sąsiad kryminalista-pijak-kibic, nie do końca rozgarnięty szef głównego bohatera i jego sporo młodsza, blondwłosa (kolor włosów nieprzypadkowy) żona. Brzmi to jak typowa kalka dowcipów z brodą? I rzeczywiście tak jest, jednak sprawna reżyseria (za ogromną większość odcinków odpowiada Maciej Wojtyszko, autor książki „Bromba i inni”, dziś dyrektor Teatru Nowego im. Kazimierza Dejmka w Łodzi) oraz błyskotliwie zinterpretowane i napisane scenariusze sprawiły, że operowanie tymi stereotypami nie było oczywiste; także dialogi tworzące komedię pomyłek to ogromny plus sitcomu. Autorskie epizody to głównie pomysły tria Doman Nowakowski, Grzegorz Łoszewski i Maciej Strzembosz – trzeba jednak przyznać, że późniejsze odcinki były słabsze niż te z pierwszych sezonów; podobne opinie można zresztą znaleźć chociażby w dyskusjach na Filmwebie (użytkownik Boolion napisał:
»Własne« scenariusze „Miodowych lat” były durne. Niektóre odcinki były lepsze, inne gorsze, ale wszystkie odstawały od tych opartych na amerykańskim scenariuszu. Widać, że były robione na szybko i postacie odarto z osobowości.

Niezwykle charakterystyczne dla „Miodowych lat” były nagłe wybuchy gniewu Karola, który swoją frustrację wyładowywał najczęściej na najbliższych i jego późniejsze wyrzuty sumienia związane z głupimi decyzjami. A powodów do nerwów pechowy motorniczy miał sporo – w odcinku „Leśne zacisze” przyjaciele z Woli postanowili w okazyjnej cenie kupić domek letniskowy, który okazał się niemożliwą do zamieszkania ruderą, plan dorobienia się na gastronomii w „Barze szybkiej obsługi” doprowadził do – jak zwykle – fiaska, a pomysł strajku głodowego w wykonaniu motorniczego z okazałą nadwagą okazał się, jak nietrudno się było domyślić, porażką.


Obsada

Trudno wyobrazić sobie w rolach Karola i Tadzia kogoś lepszego niż Cezary Żak i Artur Barciś – obaj wywodzą się z teatru, więc na scenie (nawet w sitcomowej konwencji) czuli się jak ryby w wodzie. Także żony obu panów odgrywane przez Agnieszkę Pilaszewską i Dorotę Chotecką były świetnym uzupełnieniem Żaka i Barcisia. Spore kontrowersje wzbudziła podmiana Alinki – od 96. odcinka w jej rolę wcielała się Katarzyna Żak, prywatnie żona Cezarego – ponoć poszło o trudności we współpracy z Pilaszewską, która sama chciała odejść z serialu, o czym zresztą pisał Barciś na swoim forum internetowym. Aktor przyznał, że odtwórczyni roli drugiej Alinki podejmując decyzję o dołączeniu do obsady zachowała się „bardzo bohatersko” i to właśnie z nią współpracowało mu się lepiej.

Oprócz tego w „Miodowych latach” pojawili się także inni doświadczeni aktorzy teatralni: Marta Lipińska w roli teściowej Karola – Zofii Rudnik, Leon Niemczyk (odtwórca roli supersierżanta Zdobysława Kawałka, znany też jako król sedesów z „Chłopaki nie płaczą”, zmarł w 2006 roku), Waldemar Obłoza jako patologiczny sąsiad Roman Kurski, Jacek Braciak (po „Klerze” jedno z najgorętszych filmowych nazwisk w Polsce), Jarosław Gajewski (serialowy doktor Zawisza został kilka lat temu profesorem sztuk teatralnych), Marek Barbasiewicz (chyba pierwszy polski aktor, który dokonał coming outu – miało to miejsce w 1992 roku). Oprócz utalentowanej stałej obsady, w „Miodowych latach” epizodycznie pojawiały się też znane osoby: między innymi Krystyna Feldman (słynna babka Kiepska), Jarosław Boberek (król Julian z „Madagaskaru”), Wojciech Pokora (grający teścia Karola), Borys Szyc, czy nawet wcielający się w samego siebie Kuba Wojewódzki w prime timie swojej popularności.


Muzyka

„Miodowych lat” zdecydowanie nie należy traktować jako muzycznego sitcomu (nie pojawiły się tam przeboje na miarę Ogórków Zdzisława z „13 posterunku” czy punkowego zespołu Kanalia ze „Świata według Kiepskich”), jednak „momenty były”. W świątecznym epizodzie „Pieśń strudzonego renifera” Karol z Tadziem komponowali bożonarodzeniową piosenkę, która pewnie brzęczy w głowie każdemu, kto oglądał kiedyś przygody Krawczyka i Norka: „Biegnie, biegnie renifer, przez Rosję i Estonię, biegnie, biegnie renifer, opuścił już Laponię” (swoją drogą, utwór rzeczywiście napisali Żak i Barciś). Główni bohaterowie ubrani w ramoneski i z gitarami na ramieniu udawali metalowców w odcinku „Dola idola”, a w „Kanalersach” stworzyli niezapomniany rapowy numer („Dzisiaj rano niespodziane znów Alina włącza pranie, pralka brzęczy, ona jęczy, wszystko dźwięczy, to mnie męczy”). To zresztą niejedyny hip-hopowy akcent w „Miodowych latach” – w odcinku „Wiecznie młodzi” pojawiło się nawet nawiązanie do „Scyzoryka” Liroya. Z innych muzycznych motywów pojawiających się w serialu należy przypomnieć też utwór krytykujący radnych („Ten świat jest taki ładny, najgłupszy zawsze radny”), więzienne rozkminy sąsiada Kurskiego podane w formie poezji śpiewanej („Pod celą, pod celą poezje się mielą, gdzie Rawicz, gdzie Wronki, poezji tam pąki”) czy śmieszno-wzruszający numer o miłości zaśpiewany przez czwórkę głównych bohaterów („O, jak wspaniały jest Karol Krawczyk, nie jest to Judasz ani sprzedawczyk, każda by chciała tego Karola i do różańca i rock'n'rolla”).


Brak kontynuacji

„Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść...” – śpiewał już ponad 20 lat temu Grzegorz Markowski, który najwyraźniej niezbyt uwierzył w te napisane przez Bogdana Olewicza słowa, ponieważ Perfect cały czas występuje. „Miodowe lata” w porównaniu z innymi polskimi sitcomami utrzymały się na wizji dość długo (choć do „Świata według Kiepskich”, który w marcu obchodzić będzie dwudziestolecie na antenie, nie ma porównania). Przez moment wydawało się, że dobre wrażenie pogrzebią kiepskie, obyczajowe i notujące bardzo słabe wyniki oglądalności „Całkiem nowe lata miodowe” – sequel, którego siedemnaście odcinków pojawiało się na antenie pomiędzy 4 września a 25 grudnia 2004 roku, jednak Polsat odpowiednio szybko zakończył produkcję kolejnych odcinków. W przeciwieństwie do „Miodowych lat”, w nowej części główni bohaterowie opuścili starą kamienicę i przenieśli się do domów w Radości, oczekując narodzin swoich pierwszych pociech. Efekt? Rozczarowanie wiernych widzów (tym razem odcinki powstawały już bez publiczności) i kompletna klapa. Odtwórca roli Tadzia jednak bronił tego pomysłu: „Bardzo fajna, bo filmowa kontynuacja »Miodowych lat«, tylko spieprzona przez Polsat”.

Znalezione obrazy dla zapytania miodowe lata

Sentymentalnym powrotem do przeszłości jest „Ranczo”, w którym zagrali zarówno obaj główni bohaterowie (prywatnie również bardzo dobrzy przyjaciele), jak i Danusia, druga Alinka i jej serialowa mama. W rozmowie ze „Światem seriali” sprzed kilku lat Barciś przekonywał, że zrobienie specjalnego, świątecznego odcinka „Miodowych lat” po latach to dobry pomysł, jednak największym problemem byłoby napisanie dobrego scenariusza. Jednocześnie dodał, że kasa w perspektywie premiery nowych przygód Karola i Tadzia jest kompletnie nieistotna: „Można wrócić do tego serialu, tylko po co? Zrobienie tego dla pieniędzy nie wchodzi w rachubę. Oglądalność byłaby duża, ale nie o to chodzi”.

Źródła: 1, 2, 3
20

Oglądany: 65733x | Komentarzy: 80 | Okejek: 200 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

22.11

21.11

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało