Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Dziwne rzeczy, które robiliśmy lub w które wierzyliśmy w młodości

52 423  
229   80  
Dziecięce spojrzenie na świat czasami potrafi być naprawdę pogięte - często przez kity, jakie wciskają im dorośli.


#1.

Kiedy byłam mała, miałam malutki magnetofon na kasety. Uwielbiałam - i nadal uwielbiam - słuchać muzyki i bajek. Jednak słuchałam ich tylko przez jakąś godzinę dziennie, bo myślałam, że ludzie w kasecie zmęczą się gadaniem i będą na mnie źli.

by Francisca Lobato da Fonseca Franco Madaleno

#2.

W naszej rodzinie praktykowaliśmy zwyczaj "kto wypina, tego wina", dając wypinającemu tyłek delikwentowi klapsa. Jako dziecko dość szybko zrozumiałam, że to nie jest "normalne", ale i tak kontynuowałam tradycję. Przynajmniej do czasu jednej wizyty w spożywczaku, kiedy mój syn miał jakieś 4-5 lat.

Pewnej pani przed nami upadła na podłogę puszka z owocami. Widząc, jak się po nią schyla, mój syn natychmiast do niej dobiegł i zasadził jej klapsa w tyłek. Gdy zszokowana się odwróciła, zaczęłam zasypywać ją przeprosinami. Podeszła do wszystkiego z humorem i powiedziała: "W porządku, nic się nie stało. To najfajniejszy koleś, jaki klepnął mnie po tyłku od dłuższego czasu". Propsy dla niej, ale i tak po powrocie do domu zakazałam tej praktyki.

by Kristin Connon

#3.

Moja mama i ciocia to bliźniaczki. Ciocia mieszkała z nami odkąd się urodziłem do czasu, aż poszedłem do przedszkola. Jakież było moje zdziwienie, gdy dowiedziałem się, że nie każdy ma dwie identyczne mamy i jednego tatusia. Po prostu szok!

by Chris Walters

#4.

Wychowywałam się na wsi i byłem przekonana, że ciężarówki z lodami to ściema i występują jedynie w filmach.

by samanthakylef

#5.

Gdy chodziłem do przedszkola, nosiłem kostium Batmana KAŻDEGO DNIA! Pod ubraniem, na wierzchu, w słońcu czy w deszczu, zawsze. Jako że moja mama nie była typem, który próbowałby zdeptać moje marzenia o ratowaniu Gotham City czy też narzucać role płciowe, mogłem sobie być Batmanem (bez żadnych osądów) aż do końca pierwszego semestru, bo mniej więcej wtedy dziewczynki przestały się ze mną bawić.

by Alan Turns 9

#6.

Kiedy z całą rodziną wybieraliśmy się na plażę, zabieraliśmy ze sobą przekąski. Normalka, prawda? Z tym że ja wyciągałem czipsa z opakowania, nabierałem na niego dużo piachu i dopiero wtedy zjadałem. Myślałem, że to normalne. Przestałem w wieku ok. 7 lat, kiedy zorientowałem się, że nikt inny tak nie robi.

by Harry Plopper

#7.

Za młodu uwielbiałem taki zielony, miętowy sos do lodów. Razem z bratem i dwiema siostrami zawsze domagaliśmy się go jak więcej. Dopiero w wieku ok. 25 lat w supermarkecie zauważyłem, że stoi on w sekcji alkoholi. Moja ulubiona polewa okazała się likierem miętowym. Rodzice dawali nam gorzałę! Nie wiem, może po tym byliśmy cicho przez jakieś 10 minut. W każdym razie dla mnie zawsze to będzie sos miętowy.

by Becklass

#8.

Moja rodzinka robi duże... kupy. Nie wiem, czy to kwestia genetyki, czy naszej diety, ale wszyscy stawiamy naprawdę pokaźne klocki. Jeśli kiedyś wyprodukowaliście taką mega kupę, to wiecie, że czasami nie da się jej spłukać. Za młodu niczym szczególnym był dla mnie fakt, że posiadaliśmy tzw. nóż do kupy. To był taki stary, przyrdzewiały kuchenny nóż, który wisiał sobie na gwoździu w pralni i był stosowany tylko w jednym celu. Na porządku dziennym dało się słyszeć wołanie "ej, mógłby mi ktoś przynieść nóż do kupy?".

Myślałem, że to standardowe wyposażenie. Masz w domu przepychacz, masz szczotkę do WC, no i masz też nóż do kupy.

by LearnedButt

#9.

Taka w sumie drobnostka, ale na pewno to znacie, gdy np. ktoś nalewa wam mleka do kawy czy serwuje dokładkę i mówi: "Powiedz kiedy". Cóż, moi rodzice zawsze odpowiadali na to, mówiąc: "kiedy". Nie wiem, ile miałam lat, kiedy w końcu do mnie dotarło, że powinno się raczej mówić: "już", "stop", "OK" itp.

by Diane DesAutels

#10.

Przez jakieś dwa lub trzy lata po tym, jak nauczono mnie korzystania z muszli, byłam przekonana, że wszyscy sikają na stojąco. I tak sobie tkwiłam w tym przekonaniu - mała dziewczynka z celownikiem w oku.

by lizzyw4961ae5c5

#11.

Chowaliśmy zawsze kiszonego ogórka na choince. Kto pierwszy go znalazł, dostawał dodatkowy prezent.

by Totally a Dragon

#12.

Zawsze kiedy jadłam banany bolały mnie usta i czasem nawet drętwiały. Uczucie podobne do tego, kiedy zjecie za dużo kwaśnych cukierków. Dopiero w wieku 18 lat, kiedy powiedziałam mamie, że nie znoszę tego uczucia, sprowadziła mnie na ziemię i powiedziała, że TAK SIĘ NIE POWINNO DZIAĆ. Okazało się, że jestem uczulona na banany.

by kels369

#13.

Za dzieciaka miałem dziwne nawyki żywieniowe związane z połączeniem pewnych konkretnych składników w daniu. Przykładowo nie znosiłem w zupie pływającej kiełbasy (lub jakiegokolwiek innego mięsa), chociaż tę samą kiełbasę mógłbym zjeść osobno na surowo lub przysmażoną. Rosół musiał być z długim makaronem, grzybowa z łazankami, a pomidorowa z lanymi kluskami - żaden inny układ nie wchodził w grę, bo kończył się szlochem. Szczytem natomiast było to, że nienawidziłem grzybów w zupie grzybowej, chociaż samą zupę uwielbiałem. Wybierałem zawsze nawet najmniejsze kawałki, chociaż te same grzyby mogłem później jeść na pizzy do oporu.

Nie rozumiałem też, jak można jeść mięso z makaronem. Gdy kiedyś byłem na wakacjach u kuzynów i dali mi na obiad spaghetti bolognese, wyplułem je po pierwszym kęsie i wybiegłem z kuchni z płaczem, rzucając rozpaczliwe: "to gówno, a nie jedzenie!" - co było czynem niezwykle heroicznym, bo wujek nie należy do gości, z którymi się zadziera. Po raz pierwszy zjadłem bolognese w wieku 32 lat, przy czym zabierałem się do niego jak pies do jeża.

by Moon

#14.

Bałam się spać na górze w łóżku piętrowym, bo myślałam, że zjedzą mnie pająki. Rodzice wymyślili więc, że dadzą mi urządzenie do zastawiania pułapek. Wieczorem przynosili mi to ustrojstwo do pokoju, a ja przystawiałam je w różnych miejscach, pociągałam za rączkę i zastawiałam w ten sposób sidła na pająki.

Szybki skok w przyszłość. Sporządzaliśmy z narzeczonym listę rzeczy, które chcielibyśmy dostać w prezencie ślubnym i w pewnym momencie zauważyłam otwieracz do wina (taki z rączkami po bokach, ruszającymi się góra-dół). Od razu rozpoznałam w nim moje urządzonko do zastawiania pułapek na pająki. Dopiero wtedy dotarło do mnie, że byłam OKŁAMYWANA.

by jennyp4b17105ef

#15.

Kiedy byłam młodsza, często jadłyśmy z mamą kanapki z cebulą i jeżynami. Nie zdawałam sobie sprawy, że może to być niezbyt normalne, do czasu nocowania ze znajomymi bodajże w 5. klasie. Wyobraźcie sobie ich zdziwienie, kiedy poprosiłam o kanapkę z cebulą i jeżynami.

by Marin Oewns

#16.

Podczas długich przejażdżek samochodowych rodzice mówili mi i mojemu bratu, że jeśli zamkniemy oczy, to dojedziemy szybciej. Wierząc im bezgranicznie zamykaliśmy oczy i wkrótce zasypialiśmy. No i rzeczywiście - jakimś magicznym sposobem budziliśmy się, gdy dojeżdżaliśmy na miejsce. Rodzice mieli za to spokojną podróż.

Byłam też przekonana, że wycieraczki po prostu wiedzą, kiedy nadchodzi czas wytarcia szyby. Poznałam prawdę dopiero kiedy sama zaczęłam jeździć samochodem.

by Sarah Hunt

#17.

Mój ojciec nigdy nie jadał o normalnych porach (dla reszty z nas). Od zawsze tak było i nieźle się zdziwiłam, kiedy poszłam kiedyś do znajomych i ich ojciec jadł razem z nimi. "To wasz tato je? Ojcowie przecież nie jedzą".

by audreybeaar

#18.

Byłem przekonany, że wszyscy ludzie, którzy giną na ekranie telewizora, faktycznie umierają na planie filmowym. Myślałem, że zgłaszają się tam na ochotnika, bo nie są zadowoleni ze swojego życia i chcą umrzeć dla dobra filmu.

Zawsze byłem ciekaw, skąd oni biorą tylu ludzi z samobójczymi skłonnościami, którzy w dodatku są dobrymi aktorami.

by Anemone

Oglądany: 52423x | Komentarzy: 80 | Okejek: 229 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

23.03

22.03

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało