Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Ile wspólnego z faktami ma film „Bohemian Rhapsody” z Rami Malekiem jako Freddiem?

61 750  
209   43  
Dziś postaramy się przyjrzeć temu wielkiemu hitowi!

Czterech wybitnych muzyków, piętnaście studyjnych płyt (i mnóstwo innych wydawnictw, takich jak koncertówki czy składanki), kilkaset koncertów i nieskończona ilość historii związanych z działalnością zespołu. Żeby zamknąć bogate, trwające więcej niż dwadzieścia lat dzieje grupy Queen w nieco ponad dwie godziny, trzeba mocno się nagimnastykować. Twórcom „Bohemian Rhapsody” bez wątpienia się to udało – film zrobiony jest naprawdę świetnie, a ogromna liczba widzów świadczy tylko o dobrze wykonanej robocie. Tylko, że każda fabularna muzyczna biografia jest przecież w pewnym stopniu fikcją filmową.

Ile zatem wspólnego z rzeczywistością ma obraz Bryana Singera?


Uwaga, drobne spoilery!

Film Bohemian Rhapsody - Fakty i mity na temat zespołu Queen i tego filmu

Wzrost Freddiego

To pewnie ogromna charyzma i potężny głos Mercury'ego sprawiały, że wokalista wydawał się znacznie wyższy niż w rzeczywistości – sporo osób zwracało uwagę, że do roli Freddiego lepiej pasowałby Sacha Baron Cohen – nie dość, że fizycznie bardziej podobny niż Rami Malek, to jeszcze zbliżony wzrostem do oryginału. Tymczasem okazuje się, że frontman Queen był zaledwie o dwa centymetry wyższy od odtwórcy swojej roli – mierzył 177 centymetrów. W niektórych scenach widać, że na tle pozostałych muzyków Malek-Mercury nie jest przesadnie wyrośnięty – i tak rzeczywiście było, wystarczy spojrzeć chociażby na ostatnią wspólną fotografię zespołu, zrobioną na rok przed śmiercią wokalisty. Pozostali członkowie grupy rzeczywiście w dzieciństwie wypijali chyba nieco więcej mleka: gitarzysta Brian May w dowodzie osobistym mógł wpisać sobie 188 centymetrów, basista John Deacon i perkusista Roger Taylor mieli natomiast odpowiednio 3 i 2 centymetry więcej niż frontman.

Film Bohemian Rhapsody - Fakty i mity na temat zespołu Queen i tego filmu
Wychudzony, drobny Freddie wydaje się znacznie niższy niż na scenie.

Jak wokalista poznał swoich najbliższych

Film dokładnie pokazuje moment pierwszego spotkania Freddiego zarówno z Mary Austin – jego narzeczoną, pierwszą i największą miłością (to właśnie jej artysta poświęcił wzruszający numer „Love Of My Life”), jak i Jimem Huttonem, u boku którego spędził ostatnie lata życia. I w obu przypadkach fabuła odbiega dość mocno od rzeczywistości – Mercury i May przez kilka miesięcy odwiedzali Mary w sklepie Biba z modnymi ubraniami, gdzie ta pracowała; gitarzysta umówił się nawet z Austin na randkę jako pierwszy. Nieprawdą zatem jest, jakoby zapoznanie charyzmatycznego frontmana z ukochaną Mary miało miejsce dopiero w dniu koncertu, po którym Freddie dołączył do kapeli.

Także rzekome nachalne podrywanie Jima – lokaja zatrudnionego do sprzątania po epickiej imprezie w posiadłości wokalisty – to luźna filmowa adaptacja prawdziwych wydarzeń. Mercury i Hutton, z zawodu fryzjer, poznali się na imprezie w gejowskim barze dość późno, bo w 1983 roku. Nie była to miłość od pierwszego wejrzenia – wąsaty Jim był na imprezie ze swoim ówczesnym chłopakiem i nawet nie rozpoznał gwiazdora muzyki, który chciał postawić mu alkohol. Para zeszła się dopiero dwa lata później.

Film Bohemian Rhapsody - Fakty i mity na temat zespołu Queen i tego filmu
Freddie i dwie najbliższe mu osoby

Jak doszło do powstania Queen

„Królowa” nie została założona w tak romantyczny sposób, jak przedstawił to reżyser: według scenariusza Mercury – stale kłócący się z rodzicami fan zespołu Smile – podszedł po występie do jego członków, przekonując o swoim talencie, zaśpiewał fragment ich utworu i od ręki dostał angaż. W rzeczywistości Freddie orbitował wokół pierwszej kapeli Maya i Taylora od dłuższego czasu – ich wokalistę Tima Staffella poznał w Ealing Art Collage, sam też występował w różnych zespołach (podczas jednego z koncertów dowodzonej przez siebie grupy Ibex na scenie dołączyli do niego Brian i Roger) i kilka miesięcy namawiał przyszłych muzycznych kumpli.

Jeden ze znaków rozpoznawczych wokalisty – statyw mikrofonu ograniczony wyłącznie do górnej części – stał się jego atrybutem jeszcze przed założeniem Queen, choć w filmie przedstawione to było inaczej, znacznie wygodniej dla fabuły. Również dołączenie do zespołu Johna Deacona nie było pokazane w sposób precyzyjny – kompozytor „Another One Bites The Dust” był dopiero czwartym basistą próbowanym przez Mercury'ego, Maya i Taylora. Deacon pierwszy raz wystąpił z nimi w 1971 roku, podczas gdy w „Bohemian Rhapsody” był członkiem zespołu już w trakcie pierwszego koncertu z Freddiem. Pierwszą piosenką zagraną przez grupę w programie „Top Of The Pops” również nie było „Killer Queen” zaprezentowane 10 października 1974 roku – debiut miał miejsce kilka miesięcy wcześniej (21 lutego), przy okazji premiery singla „Seven Seas Of Rhye”.

Queen z playbacku

Queen na skraju rozpadu

W dość dramatyczny sposób przedstawiony został w filmie okres sprzed legendarnego koncertu w ramach Live Aid, mającego miejsce 13 lipca 1985 roku. Freddie, który dosłownie kilkanaście tygodni wcześniej (29 kwietnia) wydał solowy album „Mr. Bad Guy”, miał rzekomo odwrócić się od zespołu, nakierować głównie na własną wizję artystyczną i, rzecz jasna, nieźle zarobić, skupiając się wyłącznie na sobie. Tymczasem prawda jest znacznie bardziej prozaiczna – album sygnowany nazwiskiem wokalisty nie był pierwszym materiałem członków Queen nagranym w oderwaniu od macierzystej kapeli: Roger Taylor wcześniej wydał dwa takie krążki („Fun In Space” – 1981 i „Strange Frontier” – 1984), natomiast Brian May uprzedził w tym aspekcie Freddiego o dwa lata („Star Fleet Project” – 1983).

Freddie działający na własny rachunek

Nigdy nie było też mowy o rozpadzie „Królowej” – ostatni album grupy, „The Works”, pojawił się na rynku tuż przed wymyślonym na potrzeby filmu „kryzysem”, a promująca go trasa, która zahaczyła o Japonię, Australię i Brazylię, zakończyła się zaledwie dwa miesiące przed słynnym dwudziestominutowym występem na stadionie Wembley. Queen nie dopisano też w ostatniej chwili do rozpiski tej szczytnej imprezy – już w pierwszych zapowiedziach Live Aid potwierdzono ich koncert. Rozstanie z menadżerem Johnem Reidem – w „Bohemian Rhapsody” przedstawione jako efekt kłótni z Mercurym w limuzynie – w rzeczywistości miało znacznie spokojniejszy przebieg, a Freddie i Reid nawet po rozejściu zawodowych dróg pozostali dobrymi znajomi.

Fikcyjna postać

Grany przez niemożliwego do rozpoznania przez charakteryzację Mike'a Myersa (tak, to ten gość, który stworzył kreację Austina Powersa) Ray Foster, upierdliwy producent nalegający na komercjalizację brzmienia Queen, to osoba wymyślona na potrzeby filmu. Pewną inspiracją dla tej postaci był Roy Featherstone – szycha z wytwórni EMI – który rzeczywiście nie pałał entuzjazmem do tytułowego „Bohemian Rhapsody” (podobne wrażenia początkowo miał Elton John przyznający, że utwór jest „zbyt dziwny”), jednak bardzo lubił twórczość Queen. Rozbijanie okna cegłówką w gabinecie Fostera czy Freddie nonszalancko gaszący papierosa na jego biurku to nic więcej, jak tylko podkręcenie nieco żartobliwego konfliktu pomiędzy wizjonerskimi rockmanami i pełniącym rolę czarnego charakteru betonowym konserwatystą z wytwórni, trzymającym swoimi decyzjami muzyków w garści.

Także szczegóły dotyczące innego z antagonistów – Paula Prentera – prywatnego menadżera i (podobno) kochanka Mercury'ego, były niedokładne: Paul nie ukrywał przed liderem zaproszenia grupy na Live Aid – panowie zakończyli współpracę dopiero rok po tym wydarzeniu. Powodem rozstania była pokazana w filmie „zdrada” Prentera, polegająca na opowiedzeniu sekretów łóżkowych swojego szefa. Ten specyficzny coming out miał jednak miejsce nie w programie telewizyjnym, jak przedstawili to twórcy „Bohemian Rhapsody”, a na łamach tabloidu „The Sun”.

Film Bohemian Rhapsody - Fakty i mity na temat zespołu Queen i tego filmu
Podobny?

Różnice wieku

Oczywiście prawie niemożliwe jest dokładne oddanie wieku aktorów odgrywających prawdziwe postaci, dlatego należy brać odpowiednią poprawkę na ten aspekt. Trzydziestosiedmioletni Rami Malek to najstarszy z aktorów wcielających się w członków Queen, co zgadzałoby się z rzeczywistością; właśnie Freddie dzierżył w tej kwestii palmę pierwszeństwa w kapeli, choć pomiędzy nim a najmłodszym Johnem Deaconem było tylko 5 lat różnicy (trzeba jednak zauważyć, że w pierwszych scenach filmu wokalista miał dwadzieścia cztery lata). Najmłodszy w „Bohemian Rhapsody” jest natomiast odtwórca roli Rogera Taylora, rówieśnik syna perkusisty – Rufusa – urodzony w 1991 roku Ben Hardy. Największa różnicę można zauważyć jednak pomiędzy rzeczywistymi rodzicami Mercury'ego ich filmowymi odpowiednikami: Bomi Bulsara został ojcem przyszłego gwiazdora w wieku 38 lat; grający go Ace Bhatti w momencie narodzin Maleka był dwunastolatkiem. Jeszcze dalej poszło to w przypadku matki – Jer Bulsara urodziła Freddiego, gdy miała 24 lata, a wcielająca się w nią Meneka Das jest starsza od filmowego syna o zaledwie 5 lat.

W obliczu śmiertelnej choroby

„Bohemian Rhapsody” kończy się wspomnianym wcześniej triumfalnym londyńskim popisem „Królowej”. Według scenariusza, Freddie już wtedy wiedział, że jest nosicielem wirusa HIV, o czym także poinformował kolegów z kapeli w trakcie prób. Tak naprawdę jednak Mercury otrzymał negatywny wynik testu, który zrobił pod koniec 1985 roku, a bolesną prawdę poznał nieco później – w kwietniu 1987 roku; było to kilka miesięcy po zakończeniu ostatniej w historii grupy trasy koncertowej „Magic Tour”. Pomimo choroby wokalista nie zwolnił tempa pracy studyjnej, jednak nie występował już na żywo; zaprzeczał też coraz częściej pojawiającym się plotkom o stanie swojego zdrowia. Pierwszą osobą z otoczenia zespołu, która dowiedziała się o nieuleczalnej chorobie lidera, był menadżer Jim Beach. Mercury w rozmowie z zespołem podjął ten temat dopiero w 1989 roku; stało się to podczas krótkiej rozmowy, w której poprosił kumpli o pomoc w ciężkiej pracy nad kolejnymi piosenkami.

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5

Oglądany: 61750x | Komentarzy: 43 | Okejek: 209 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

19.01

18.01

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało