Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

9 ciekawostek o wojowniczych Czukczach

64 595  
300   30  
Czukcze to aktualnie najpopularniejszy obiekt żartów Rosjan, a niegdyś największe zbiry północno-wschodniej Azji. Przed wami kilka ciekawostek o tym niewielkim, acz ciekawym narodzie, którego nikt nie zdołał pokonać.

#1. Raz handel, raz wojna

Cieśnina Beringa, która oddziela Azję od Ameryki, jest zbyt wąska, by była przeszkodą dla myśliwych północy i Czukcze nie raz pokonywali jej wody w swoich skórzanych łodziach w celu polowania na zwierzynę i prowadzenia handlu. Interesy prowadzili głównie ze spokrewnionymi z nimi Eskimosami – skórę z morsa zamieniano na drewniane narzędzia i naczynia, futra lub tłuszcz z foki. Myliłby się ten, kto rzekłby, że ludzie na północy są spokojni – wszystkim kontaktom handlowym tych dwóch ludów można przypisać jeden obrazek: w jednej ręce towar na wymianę, w drugiej naostrzona kopia. Byle nieporozumienie mogło przerodzić się w krwawą jatkę… Aby temu częściowo zapobiec, organizowano tzw. „niemy targ” – jedna strona kładła na ziemi oferowane towary i odchodziła, po czym druga strona naprzeciw tych dóbr kładła swoje, które oferowała na zamianę i również odchodziła. Czasem trzeba było się targować, czyli podchodzić i zmieniać rodzaj oferowanego towaru lub jego ilość. Mimo to wciąż dochodziło do zatargów i lała się krew. Czukcze, kierowani chęcią zemsty, urządzali wypady na mieszkańców amerykańskiego wybrzeża. Gdy wojna się przedłużała, a perspektywy jej korzystnego zakończenia były coraz bardziej mgliste, obie strony zawierały pokój, który umacniano przysięgą na Słońce i wypłatą stosownych odszkodowań.

#2. Środki ochrony i ataku


Czukcze używali głównie dwóch typów zbroi: skórzanych (składających się z podłużnych pasów skóry spiętych ze sobą) i lamelkowych. Potem stosowano również ochronę ciała wykonaną z żelaza. Zbroje ze skóry zakrywały wojownika od głowy do kolan, a czasem i do połowy goleni, a lamelkowe, wykonane z kości, ochraniały jedynie korpus, ale czasem były wyposażone również w „skrzydło”, czyli ogromny naramiennik rozciągający się aż do talii. Na wyprawę wojenną Czukcze zabierali łuki wykonane z brzozy i modrzewia, a groty strzał zatruwali substancją uzyskaną z niepozornego jaskra. Zadana nimi rana puchła, a trafiony wojownik umierał w ciągu kilku dni.



Ciało Czukczy ochraniał kaftan ze skóry morsa, a najbardziej charakterystycznym elementem tego ubioru była wspomniana wcześniej zrobiona z drewna tarcza, zamocowana na plecach i przypominająca skrzydło. W czasie walki wystarczyło siłą ramion zgiąć boczne części, by te osłoniły klatkę piersiową i twarz. Dojście do wprawy w posługiwaniu się tym typem osłony wymagało sporo czasu, a sama konstrukcja nie należała do najwygodniejszych. Szczególnie przydawała się uciekającym, gdyż osłaniała ich plecy przed zatrutymi strzałami (Koriacy również zatruwali groty).

#3. Agresorzy


Raport kapitana Billingsa z 1793 roku mówi o tym, jak północno-wschodni Amerykanie skarżą się Rosjanom na Czukczy, którzy prawie co roku najeżdżają ich ziemię, mordują ich, grabią mienie, a żony i dzieci biorą w niewolę. W najazdach uczestniczyli nie tylko Czukcze, ale również azjatyccy Eskimosi i „lądowi” Czukcze, zajmujący się hodowlą reniferów i nieużywający łodzi. Współdziałanie marynarki i piechoty odbywało się na zasadzie wzajemnej pomocy – ci z reniferami podwozili pierwszych, a tamci rewanżowali się użyczając swoich łodzi.


Czukcze nie posiadali specjalnych łodzi do działań bojowych, zresztą używali ich jako środka transportu, a nie do batalii na wodzie. Co nie oznacza, że nigdy do takich starć nie dochodziło – wtedy walka odbywała się wyłącznie poprzez wzajemne ostrzeliwanie się z łuków, gdyż na wąskich, skórzanych łódeczkach ciężko było dokonać abordażu i walki wręcz. Oprócz strzelania ludy północy miały jeszcze jeden sprytny sposób na posłanie swoich przeciwników na dno – wojownik nurkował w lodowatej wodzie, podpływał pod wrogą łódź i rozpruwał ją od dołu. Zagranie wprawdzie sprytne, ale rzadko stosowane, bo… zarówno Czukcze, jak i Eskimosi kiepsko pływali, a w dodatku uważali wodę za środowisko złych duchów. Ich taktyka opierała się na przepłynięciu suchą stopą na ląd i prowadzeniu walki właśnie tam.


Flota Czukczy dokonująca najazdu liczyła przeważnie dziesięć łódek i około 150 desantowców, ale, jak podają źródła, zdarzyła się wyprawa na Alaskę, w której udział wzięła armada licząca 100 łódek i 800 osób załogi. Tutejsi wikingowie dochodzili w swoich wyprawach aż do terytorium Kanady, gdzie ich najcenniejszym łupem były… czarne kobiety.

#4. Wojna o renifery


Wojny Czukczy z Koriakami toczyły się aż do lat 70. XVIII wieku i charakteryzowały się ogromnym okrucieństwem. Walczono o renifery, gdyż główni bohaterowie tego artykułu nie mieli dużych stad, a Koriacy słynęli z hodowli tych zwierząt. W ciągu wojny trwającej pięćdziesiąt lat (od 1725 do 1773), Czukcze zdobyli 240 tysięcy reniferów i od tego momentu, siłą, przejęli miano głównego hodowcy w okolicy. Wielu Koriaków straciło w wojnie dorobek życia i zostało zmuszonych do przerzucenia się na łowienie ryb i myślistwo. W starciu z nimi Czukcze zawsze byli tymi lepszymi – mieli niewyczerpaną energię i niezwykłe umiejętności w walce. Oddziały złożone z 50 koriackich wojów nie chciały walczyć z Czukczami, jeśli tych drugich było więcej niż 20. W dużych operacjach do walki wystawiano nawet 200-300 Czukczy, a w największym starciu z Rosjanami wystawili armię złożoną z aż 3000 ludzi! Warto wspomnieć, że pierwsi rosyjscy podróżnicy pisali o Czukczach idących w bój w rytm bębnów zrobionych z ludzkiej skóry.

#5. Rzeź wiosek


W wojnach z Koriakami Czukcze do transportu używali lekkich, zwrotnych nart i zaprzęgu złożonego z reniferów. Różniło to kampanie prowadzone przeciw Eskimosom, gdzie do wroga przypływano na łódkach. Czukcze starali się zaatakować niespodziewanie, najlepiej w czasie porannej mgły. Część wojów okrążała namiot i za pomocą arkanów rozwalali konstrukcję, a w tym czasie druga grupa przebijała pobojowisko kopiami, by zarżnąć zdezorientowanych albo jeszcze śpiących domowników. Dobrym momentem na atak był też czas, gdy mężczyźni z wioski udali się na polowanie, zostawiając bezbronne kobiety i dzieci.


Eskimosi wiedzieli o tym i próbowali oszukiwać zwiadowców wroga poprzez ustawianie słupów z kamieni i „ubieranie” ich jak ludzi, co miało sprawić wrażenie, że wokół wioski są rozstawieni wartownicy. Z kolei flota mogła przed atakiem dzielić się na dwie grupy - jedna atakowała frontalnie, ściągając na siebie uwagę przeciwników, a w tym czasie druga podpływała nieco dalej i atakowała od tyłu. Oczywiście dobrą taktyką było również wysadzanie desantu w takiej odległości od celu, by jego mieszkańcy nie wiedzieli o zbliżającym się niebezpieczeństwie, a atakujący mieli czas na odpoczynek po wiosłowaniu.
Zarówno Czukcze, jak i Koriacy używali nart również jako materiału do budowy konstrukcji obronnych - rozstawiali je pionowo w kręgu, związywali ze sobą sznurami, a na górę narzucali skóry morsów. Zza takiej ściany można było prowadzić ostrzał z łuku samemu nie będąc wystawionym na trafienie.


Istniały również kamienne „twierdze’, z których również można było miotać strzały lub kamienie. W odróżnieniu od europejskich, zamki Czukczy nie miały fosy, gdyż wykopanie nawet półmetrowego dołu w krainie wiecznej zmarzliny było niezmiernie trudne. Nikt nie zamierzał również prowadzić długiego oblężenia - zazwyczaj po krótkim ostrzale przystępowano do szturmu. Jednak sama obecność takiej fortecy działała na potencjalnych agresorów zniechęcająco i zdecydowanie rozsądniejszą decyzją z ich strony było poszukanie sobie innego, łatwiejszego celu. Jeszcze do lat 30. XX wieku mieszkańcy wioski Naukan na Przylądku Dieżniowa obkładali swoje namioty (zwane „jaranga”) kamieniami.

#6. Szkolenie


Nie będzie zaskoczeniem, że trening mający na celu jak najlepiej przygotować Czukczę do walki zaczynał się już w wieku dziecięcym. Ulubioną zabawką tamtejszych dzieci był łuk, a szacun na dzielni zyskiwało się nie wypasionym futrem, ale umiejętnością trafienia strzałą w pręt wbity w ziemię. Koriacy za wszelką cenę starali się nauczyć dzieci czujności. W tym celu zakradano się do nich i parzono je rozgrzanym metalem. Po kilkunastu takich „uszczypnięciach” każde dziecko instynktownie odskakiwało przy najmniejszym podejrzanym dźwięku. Egzamin dojrzałości był brutalny - ojciec wysyłał syna do jakiegoś zadania, a sam czaił się niedaleko. W odpowiednim momencie strzelał do niego z łuku. Jeśli syn w porę zrobił unik, zdawał, jeśli nie... no cóż, z kiepskiego wojownika i tak nie byłoby pożytku.

#7. W razie przegranej


Nawet tak wielcy wojownicy jak Czukcze miewali gorsze dni i wtedy wróg mógł odnieść zwycięstwo. Co wtedy się działo? Kobiety zawsze nosiły przy sobie nóż, którym w tej sytuacji zabijały swoje dzieci i siebie. Trafienie do niewoli oznaczało bowiem los niewolnika, a to dla Czukczy było gorsze niż śmierć. Samych jeńców raczej nie torturowano, ale jeśli jeńcem był wysoko postawiony dowódca albo znany, znakomity wojownik, to jego los nie był do pozazdroszczenia.

#8. Wojny z Rosjanami


Wbrew temu, co mogłoby się nam wydawać, to nie Rosjanie pierwsi napadli na Czukczy, gdyż w momencie pierwszych starć (około połowy XVII wieku) nie dotarli oni jeszcze do ich terenów. W tym okresie Czukcze byli miejscowymi agresorami napadającymi swoich sąsiadów przy byle sposobności, a ci z wielką ulgą przyjęli fakt przybycia na ich tereny nowej nacji i razem z Rosjanami udawali się w wyprawy przeciwko swoim odwiecznym adwersarzom. Eskimosi nie do końca ogarnęli temat, bo skupili się raczej na taktyce odstraszania poprzez przewiercanie głów jeńców. A jak Rosjanie radzili sobie z Czukczami? Mimo że łuki i kopie nie mogły dorównać muszkietom i szablom, to pokonać wojowników z północy wcale nie było łatwo. Czukczom udało się nawet rozbić kilka oddziałów, ukraść renifery z garnizonu i zdobyć broń palną, amunicję, armatę oraz sztandar.


Pojawienie się u wybrzeży Czukotki brytyjskich i francuskich ekspedycji zmusiło rosyjskie władze do zintensyfikowania wysiłków mających na celu uczynienie z Czukczy rosyjskich poddanych. O dziwo w końcu się udało, ale nie drogą siły, ale negocjacji i handlu. W 1778 roku zawarto porozumienie. Sami Rosjanie zapisali się w pamięci Czukczy jako ludzie wojowniczy, dzięki czemu zyskali ich poważanie. Nasi wschodni sąsiedzi jako jedyny naród zostali uznani przez Czukczy za ludzi (oprócz nich samych oczywiście). Pod rosyjskim panowaniem wojny na północy stopniowo zanikały, chociaż ostatnie starcia między Czukczami a Eskimosami zanotowano w 1947 roku. Wygrali, jak zawsze, Czukcze.

#9. Teraźniejszość


Czukcze są jednym z najczęściej spotykanych obiektów żartów opowiadanych przez Rosjan. Obraz stereotypowego Czukczy to ktoś kiepsko znający rosyjski, nieokrzesany, łatwowierny, nadzwyczaj skłonny do refleksji i nadużywający słowa „jednak”. Warto jednak zauważyć, że w ramach walki z analfabetyzmem za czasów radzieckich na terenach zamieszkiwanych przez Czukczy zakładano szkoły, ośrodki kulturalne, zaproponowano również sposób zapisu ich języka, najpierw za pomocą alfabetu łacińskiego, a potem cyrylicy. Dzięki tym zabiegom poziom analfabetyzmu nie odbiegał od średniego w kraju.

Według spisu powszechnego z 2010 roku w Rosji żyje prawie 16 tysięcy Czukczy.

A dowcipy? No takie suchary jak o blondynkach naszych:

Dwaj Czukcze rozmawiają:
- Durny ten car Mikołaj był… - stwierdza jeden.
- Durny? Dlaczego niby?
- No bo Alaskę Amerykańcom sprzedał, a Czukotki – nie!


Czukcza kupił nowe Żiguli. Przyjechał pochwalić się samochodem do swojej wioski. Wychodzą ludzie z domów, zachwycają się nabytkiem. Jeden z Czukczów przetarł światła.
– Jakie wielkie oczy! – nie może wyjść ze zdumienia. Drugi poskakał po dachu.
– A skóra jaka mocna. Trzeci pomacał rurę wydechową.
– No tak, jasne! Samiec!


Czukcza występuje na zjeździe partii.
– Drodzy Towarzysze! Do Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej my, Czukcze, doświadczaliśmy tylko dwóch "czuć": czucia głodu i czucia chłodu. Teraz odczuwamy trzy czucia: czucie głodu, czucie chłodu i czucie głębokiego zadowolenia!


Źródła: 1, 2, 3
1

Oglądany: 64595x | Komentarzy: 30 | Okejek: 300 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

28.01

27.01

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało