Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Przygody Żelaznego Karła VIII

14 994  
3   10  

Po raz kolejny Żelazny Karzeł umrze dla Was, by zmartwychwstać w następnym odcinku, tylko po to by zginąć po stokroć bardziej tragicznie. Zatem przed Wami dalsze odcinki serii "Nie tylko dla orłów" autorstwa samego Wojciecha Manna:

Nowe życie Wasyla

Żelazny Karzeł imieniem Wasyl postanowił zacząć nowe życie. Czuł, że stosunki z innymi mieszkańcami lasu układają się nienajlepiej. I ta sytuacja była coraz bardziej dla Karła uciążliwa. Niestety, Wasyl nie bardzo wiedział jak zabrać się do realizacji swego planu.
Postanowił zasięgnąć rady u innych.
Zaczął od Wiewiórki Łysej Skórki. Skórka wysłuchała karła a następnie parsknęła
- Nowe życie? Z taką mordą? To niemożliwe!

I szyderczo uderzyła Wasyla surową rybą w twarz.
Ten potulnie wycofał się i poczłapał dalej.
Zaszedł do Dzika Szybownika.
Ów dość nieuważnie zapoznał się z problemem Wasyla gdyż był zajęty montowaniem nowego typu lotni przy pomocy której miał polować z zaskoczenia na wędrowne kartofle. Że jednak Wasyl domagał się odpowiedzi, Dzik Szybownik oderwał się na chwilę od roboty i rzekł:
- Eeee... Wasyl, Wasyl... Ty masz łeb jak pusty ceber. Jak Ty możesz zacząć nowe życie na chybił-trafił? Tu trzeba się naukowo przygotować.
- A kto mnie naukowo przygotuje? - jęknął Wasyl
- Tylko Świstak Waligóra. Mieszka ci on obok źródełka z żywą wodą, zaraz za kioskiem ruchu, który zresztą sam prowadzi.
Ożywiony nadzieją Wasyl ruszył w podanym kierunku.
Po morderczej wędrówce dotarł do celu.
Na polance za kioskiem leżał Świstak Waligóra. Po prawdzie to nie był on prawdziwym świstakiem ale zwykłym olbrzymem, który swój przydomek zawdzięczał temu, że miał naderwany nos i świstał kiedy oddychał.
- Czego? - zapytał lakonicznie świstak.
Wasyl grzecznie wyjaśnił, że chciałby zacząć nowe życie i potrzebuje naukowego przygotowania.
- Dobra - burknął wielkolud - tylko zażyję magicznego płynu.
Po czym jednym haustem wlał w przepastne gardło wielki gąsior przezroczystego napoju.
Wstrząsnął się, chuchnął, czknął i świsnął. Lekko rozmazanym wzrokiem popatrzył na Wasyla i powiedział:
- Siednij se tu na pieńku, pokrako i zamknij oczy.
Wasyl usłuchał bez słowa.
Siedząc na pniaku z zamkniętymi oczami usłyszał jakby głośniejszy świst i nagle straszliwe uderzenie zmiażdżyło mu głowę, tułów, nogi i pieniek na którym siedział. A Świstak Waligóra zasypując lej powstały w miejscu gdzie przed chwilą siedział Wasyl, w zadumie mruczał do siebie:
- Hmmm... zapomniałem temu blaszanemu chrabąszczowi powiedzieć że aby zacząć nowe życie trzeba skończyć ze starym. Chyba go troche zaskoczyłem. Ale to właściwie jego wina, mógł mnie sam zapytać.
I nucąc kołysankę wisielców, odkorkował kolejny gąsior z magicznym płynem...

...ale to juz zupełnie inna historia którą opowiem wam jak tylko skończę zupę.

 (1,62 MB)


 

Ostatnie zaloty Żelaznego Karła

Żelazny Karzeł imieniem Wasyl postanowił zrobić niespodziankę Drewnianej Rusałce. Kochał sie w niej od dawna ale przepełniony był nieśmiałością i wszystkie znaki jakie jej dawał były dotąd anonimowe.
A to wysłał jej miseczkę pogniecionych grzybów, ale nie rozpoznała że to właśnie on na nie upadł.
Innym razem podrzucił jej pod norkę własnoręcznie wykonany z szyszek plan Szklarskiej Poręby ale nie skojarzyła tego daru z jego podróżami.
A znowuż jesienią wysłał jej przez zaprzyjaźnionego rosomaka szkielecik chomika Michała który w kościanej łapce trzymał maleńką karteczkę z napisem "From Wasyl with love". Ale rusałka nie umiała czytać i zrobiła sobie z Michała bulion.
Zdesperowany Wasyl postanowił odwiedzić Drewnianą Rusalkę osobiście i ostatecznie powiadomić ją o swoim uczuciu.
Przyspawał sobie tyrolski kapelusik do głowy, pochromował się od pasa w dół i ruszył do ukochanej.
Żeby zadać szyku postanowił pojechać motorowerem, który właśnie skończył składać z resztek po swoim kuzynie Żeliwnym Mietku, który w ubiegłym tygodniu przez nieuwagę wszedł między dwa pośpieszne.
Wasyl zbytnio się jednak spieszył do rusałki i jechał dość nieuważnie. Już w połowie drogi nisko zwisający konar zaczepił o kapelusik Wasyla i wraz z nim zerwał mu płytę czołową i wyszczotkowane włosy. Zapamiętały karzeł dodał tylko gazu i pędził dalej powiewając przewodami. Widział jednak wówczas już dużo gorzej i dlatego zapewne nie zwrócił uwagi na niewielką podstację wysokiego napięcia która wyrosła mu na drodze. W ostatniej chwili szarpnął kierownicę motoroweru ale ta z dziwną siłą wymknęła mu się z rąk i jednoślad tak nieszczęśliwie dla Wasyla otarł się o przewody, że potworne napięcie w wyniku zwarcia stopiło mu kompletnie plecy. Karzeł wpił się całym pozostałym ciałem w motorower czyli w swego ex-kuzyna Żeliwnego Mietka i z niecierpliwości aż krzyknął:
- Szybciej, szybciej!!
I nagle wydało mu się, że usłyszał głos, który mówił:
- Akurat!
W tym momencie motorower stanął dęba, jakby coś mu zablokowało koła, i Wasyl potężnym łukiem frunał w powietrze między drzewa ostatecznie wbijając się klinem w rozgałęzienie dwóch konarów, rozpruwając swoje niewielkie zakochane blaszane ciałko od majteczek sportowych aż po krawat w grochy.
Słabnąc ostateczną słabością zobaczył ze swej podniebnej pułapki jak jego motorower łasi się do Drewnianej Rusałki, która mówi doń z uczuciem:


- Jakoś dzisiaj inaczej wyglądasz Mietku, najdroższy, ale jesteś punktualny jak zwykle...


 (4,52 MB)

 

Podziękowania dla Krzysztofa Koziarka za mp3 z nagraniami audycji.


Oglądany: 14994x | Komentarzy: 10 | Okejek: 3 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

24.05

23.05

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało