Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Przygody Żelaznego Karła VI

12 787  
4   8  

Możesz już zacząć powoli wchodzić w delikatny i wyrafinowany poranny żelazny klimat. Dziś dwa kolejne odcinki kultowej trójkowej serii, pierwszy o poszukiwaniu prawdziwej miłości, a drugi o...

Rozterki Żelaznego Karła

Żelazny Karzeł imieniem Wasyl uderzał w zamyśleniu telewizorem o ścianę i obserwował wzory, które wywoływał na ekranie. W pewnym momencie zaprzestał uderzeń i to z dwóch powodów: raz, że nie trafił w ścianę i uderzył się pokrętłem kontrastu w oko, a dwa, że zaciekawił go fragment nadawanego właśnie programu.

Jedną ręką trzymał się za oko, drugą usiłował poprawić odbiór.

Audycja mówiła o równouprawnieniu i o tym, że mężczyznom należy się Dzień Ojca. Wasyl poczuł rosnące zdenerwowanie. Jak to? Wszyscy będą mieli święto, a on nie?! I to tylko dlatego, że nie jest ojcem! Postanowił zrobić coś w tej sprawie.

Wyszedł przed chałupę i przypadkowo natknął się na borsuczycę Janinę. Nadepnął jej na ogon, żeby nie umknęła, a kiedy zdziwiona stanęła, powiedział:

- Cześć Janka! Chcę być ojcem!

Bardzo silne uderzenie w ciemię pozbawiło go przytomności. To mąż Janiny - borsuk Pilawski - zbulwersowany propozycją złożoną żonie, uderzył Wasyla wiadrem z ołowiem.

Po powrocie do zmysłów, Wasyl, nadal dręczony chęcią bycia ojcem, podobną propozycję złożył, jak mu się wydawało, wiewiórce Łysej Skórce. Okazało się jednak, że zamroczony niedawnym nokautem, za wiewiórkę wziął ogromnego niedźwiedzia samotnika. Poza ogromną siła, niedźwiedź słynął z całkowitego braku poczucia humoru, więc niewiele myśląc wbił Wasyla w pień starego dębu, a następnie przepiłował Wasylem dąb wzdłuż.

Następnego dnia skołowany nieco Wasyl pisał do telewizji na kawałku kory brzozowej:

DROGA REDAKCJO!
POSTANOWIŁEM ZOSTAĆ BEZDZIETNYM OJCEM. POMÓŻCIE, BO INACZEJ MNIE MOJA CHĘĆ OJCOSTWA WYKOŃCZY!

A kolejni mężowie leśnych piękności zacierali ręce, bo wiedzieli, że bezdzietny ojciec prędzej, czy później wpadnie w ich ręce...

 (4,04 MB)

Tajemna misja Żelaznego Karła

Żelazny Karzeł imieniem Wasyl tęsknił za wielką Przygodą. Męczyła go i nużyła monotonia leśnego życia. Szukając szansy na przeżycie czegoś niecodziennego wertował prasę, podsłuchiwał rozmowy telefoniczne i przejmował korespondencję. Któregoś dnia po obiedzie, Wasyl podsłuchał rozmowę między zającem Bazylim i borsuczycą Wandą. Z rozmowy wynikało między innymi, że w sąsiednim państwie grasuje smok i nęka ludność swoimi zachciankami, terroryzując całą okolicę. Wasyl tylko czekał na taką wiadomość. Natychmiast zaczął szykować się do drogi. Aby jednak nikt nie ubiegł go w wyprawie na smoka, Wasyl profilaktycznie zlikwidował źródło informacji, czyli zabił Bazylego i Wandę.

Następnie wyruszył, by nieść pomóc ciemiężonej przez smoka okolicy. Jednym problemem było odpowiednie podejście smoka, po uprzednim zlokalizowaniu jego siedziby. Z tym Wasyl poradził sobie w bardzo prosty sposób. Gdy był już na miejscu, złapał za gardło pierwszego napotkanego tubylca i kazał prowadzić się do smoka. Ten bez wahania wskazał kryjówkę bestii. Karzeł podszedł jak mógł najbliżej i zajrzał do środka. Smok siedział w szlafroku przy stole i pił cienką herbatę. Wasyl oberżnął mu głowę obcęgami.

Po krótkim procesie Wasyl został skazany na karę śmierci i stracony, ponieważ, jak się okazało zabił Henryka Smoka - kierownika mleczarni.

Ale to już inna historia, którą opowiem Wam jak tylko skończę zupę.

 (2,80 MB)

Znacie? To posłuchajcie!

Wielka próba Żelaznego Karła             (4,23 MB)

Wielkie marzenie Żelaznego Karła      (3,44 MB)


Oglądany: 12787x | Komentarzy: 8 | Okejek: 4 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało