Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Przygody Żelaznego Karła VII

11 451  
3   5  

Dawno dawno temu, w radiowej Trójce działy się dziwy, o których nie śniło się nikomu. A dziś, już siódmy raz te dziwy dzieją się tutaj. Poczytajcie i posłuchajcie smutnych historii o nieszczęśliwym Karle Wasylu, który jest ni mniej, ni więcej jak ciotecznym szwagrem teściowej stryjka samego Joe Monstera...  

Wierność nie popłaca czyli ekonomiczne aspekty wielkiej miłości Żelaznego Karła

Żelazny Karzeł imieniem Wasyl postanowił skończyć raz na zawsze ze swą samotnością, a że nie bardzo wiedział jak tego dokonać udał się po radę do swoich przyjaciół.
I gorzko tego pożałował. Świstaki-bliźniaki wyśmiały go:

- Eee... nie wie, nie wie... - i chichocząc uciekły w pole, tak, że Wasyl zdążył tylko krzyknąć za nimi:  "Eee, świstaki-pętaki!" - i tyle ich widział.
Z kolei niedźwiedź wprawdzie ucieszył się, że wreszcie będzie mógł komuś wyświadczyć przysługę, jednak swoje rady szeptał do ucha Wasyla w sposób tak obleśny, że ten krzyknął na cały las: "Niedźwiedź świnia!!" i zniechęcony powrócił do swojej chaty. Myślał, myślał, myślał, aż nagle jak nie wrzaśnie:

- Wiem, wiem, żeby nie być samotnym, trzeba się ożenić! I to zaraz!

Jak stał tak wybiegł na poszukiwanie swej przyszłej małżonki. Przebiegł tak może ze dwa metry i ujrzał swoją dawną koleżankę szkolną - Kozę Mimozę. Przystanął Wasyl, popatrzył - mmm... całkiem, całkiem. Wprawdzie Koza Mimoza nie cieszyła się najlepszą opinią, niektórzy widzieli ją podobno jak ukradkiem chodziła do Woza Henryka, miejscowego spawacza, ale co tam plotki.
Podszedł Wasyl do kozy i tak powiada:

- E, Ty, masz być moją żoną i to już!

Tego, co było potem, nie przewidział. Koza Mimoza zerwała się jak poparzona wydając przy tym dźwięki imitujące puzon w niskim rejestrze co, jak wiadomo, oznaczało wielkie wzburzenie, i popędziła w las.
Powrócił tedy nasz biedny karzeł do chatki rozpamiętując swoją klęskę. Rozpamiętywał tak przez kilka dni aż nagle jak nie wrzaśnie:

- Wiem, wiem, powinny być zaloty! Koniecznie zaloty!

Na wszelki wypadek postanowił dokształcić się teoretycznie. Przeszukał więc całą chatkę, aż znalazł potrzebną mu lekturę: "Amor - Młynek. Zasada działania i instrukcja obsługi".
Dokładnie po roku pilnych studiów Wasyl ponowił oświadczyny.

- E Ty, masz tu prezenty i zostań moją żoną - powiedział wręczając ukochanej pudełko łakoci Frutti Towotti, soczystą gruszeczkę do lewatywy, a także zaręczynowy pierścień Zimmeringa.

- Ty żelazny kurduplu, nie chcę cię, nie!! - wrzasnęła Koza Mimoza i odwróciła się niewłaściwą stroną.

- A więc znowu klęska - pomyślał Wasyl - znowu jakiś błąd, lecz jaki?
Historia powtórzyła się kilkakrotnie: oświadczyny, odmowa, studia nad klęską i tak w kółko.

Mijały lata. Koza Mimoza rozglądała się za coraz bardziej pochyłymi drzewami, a Wasyl konsekwentnie, z uporem acz bezskutecznie, dążył do swego celu. Którejś jesieni postanowił: "Teraz albo nigdy, zdobędę ją podstępem. Będzie moja, choćbym miał użyć nawet ostatecznych argumentów".
Pod pretekstem pokazania kolekcji zrobionych w Wieliczce zdjęć klatki piersiowej Wasyl zwabił kozę do swojej chatki.

- Bądź moją żoną, ja cię proszę! - wykrzyknął.

Dla zwiększenia efektu swych oświadczyn rzucił się przy tym na kolana, a uczynił to tak stanowczo, że oba kolana wyskoczyły z panewek, sworznie strzeliły na boki i nasz karzeł w tym momencie jeszcze bardziej pomniejszył swój wzrost, a przez to i szanse u wybranki. Fakt ten nie pomniejszył żaru jego wyznania.

- Bądź moja, będziesz szczęśliwa. Żelazne słowo honoru!!!

Składając tę obietnicę Wasyl uderzył się pięścią w pierś, a uczynił to tak szczerze że dłoń przebiła mu pierś, rykoszetem odbiła się od telewizora, po czym trafiła jego wybrankę prosto w kuper.

- Ty prostaku, nigdy nie będę Twoja! - wrzasnęła Koza Mimoza i jak głupia uciekła do lasu.

A nasz biedny Żelazny Karzeł skonał w samotności, przed którą tak bardzo chciał uciec. I nikt po nim nie zapłakał. Nawet bóbr, który przechodząc zajrzał do chatki, a widząc kupkę rdzy, jedyny ślad jaki pozostał po Wasylu, westchnął:

- Ech, dziś to nawet w przysłowia wierzyć nie można. Stara miłość i co z tego zostało?


Ale sprawa odzysku surowców wtórnych to już zupełnie inna historia którą opowiem wam jak tylko skończę zupę.

 (5,05 MB)


Żelazny Karzeł i szpinak

Żelazny Karzeł imieniem Wasyl nienawidził szpinaku. A właściwie należałoby powiedzieć: szpinaka, gdyż chodzi o Waldemara Szpinaka, szybownika i dziennikarza, który niedawno wprowadził się wraz z rodziną w okolicę, którą zamieszkiwał Wasyl.

Powody tej nienawiści były niejasne, gdyż sam Szpinak bardzo rzadko bywał w domu, a jego żona Grażyna była miłą niewiastą o wielce pociągającej powierzchowności. Bardziej domyślni mieszkańcy lasu właśnie tej powierzchowności Grażyny Szpinak przypisywali nienawiść Wasyla do Waldemara Szpinaka. Nie polegało to jednak na prawdzie, gdyż Żelazny Karzeł również nienawidził Grażyny Szpinak.

W pewną środę, zobaczywszy jak Waldemar Szpinak z hukiem wystartował swoim szybowcem z pobliskiej polany, Wasyl podjął decyzję:

Trzeba koniecznie zabić Grażynę Szpinak.

W tym celu przygotowal sekator i ruszył w kierunku domostwa sąsiadów. Stanął u drzwi i zapukał.

Grażyna Szpinak otworzyła drzwi i wpuściła Wasyla do izby. Ten wyjął zza pleców śmiercionośne narzędzie i zaczął nim złowieszczo szczękać. Grażyna Szpinak zobaczywszy co się święci wzięła zamach i uderzyła Wasyla pięścią między brwi. Coś chrupnęło, karłowi poszła z nosa oliwa i padł jak rażony gromem na podłogę.

Gdy nieco później pytano Waldemara Szpinaka jak to sie stało, że jego wiotka żona poradziła sobie z Żelaznym Karłem, pan Waldemar wyjaśnił, że jej matka była z domu Młot a ojciec nazywał się Parowy...

 

(w tle Zamfir)

- Czy to fletnia Pana?
- Nie, pożyczona...

 (1,60 MB)


Serdeczne podziękowania dla Krzyśka Koziarka, który udostępnił redakcji archiwalne nagrania audycji "Nie tylko dla orłów" .


Oglądany: 11451x | Komentarzy: 5 | Okejek: 3 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

23.05

22.05

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało