Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Jak powstawał "Leon Zawodowiec"?

188 001  
789   73  
Ciemne lennonki, wełniana czapka, długi płaszcz i ta tępa mina osoby z lekkim, aczkolwiek zauważalnym, opóźnieniem. Leon – płatny zabójca o gołębim sercu dokładnie 26 lat temu podbił serca kinomanów.

I mimo tylu krzyżyków na karku osiłek niańczący nastoletnią sierotę w dalszym ciągu tak samo wzrusza za każdym razem, gdy wracamy do tego filmu. Bardzo chcielibyśmy, aby monsieur Besson znów zaczął robić takie perełki…

To tylko poboczny projekt

Luc Besson, który dzięki takim dziełom jak „Nikita” czy „Wielki Błękit” rozsławił swoje nazwisko na całym świecie, właśnie zabierał się za podbój Hollywood. Na pierwszy ogień miał pójść… „Piąty Element”. Wszystko było już dopięte, a ekipa gotowa do pracy. Niestety, zabrakło jednego, ważnego elementu – głównego bohatera. Bruce Willis pochłonięty był jeszcze innymi projektami i filmowcy musieli poczekać, aż gwiazdor będzie w pełni dyspozycyjny. Na ten czas wstrzymano więc produkcję. Besson nie chcąc bezczynnie tracić czasu w ciągu trzech tygodni napisał pełen scenariusz do „Leona Zawodowca” i w jednej z głównych ról obsadził Gary'ego Oldmana, który również zakontraktowany był w „Piątym Elemencie”. Film nakręcono w trzy miesiące.


Leon – amerykański kuzyn Victora

Mimo że w filmie bardzo chcieli zagrać zarówno Keanu Reeves, jak i Mel Gibson, Besson od samego początku pragnął, aby w tytułową postać wcielił się Jean Reno – francuski aktor, z którym reżyser współpracował już przy kilku wcześniejszych projektach. Właściwie to pomysł na ten film kiełkował jeszcze od czasów „Nikity”. To tam pojawił się Victor Czyściciel – grany oczywiście przez Reno zimny zabójca, który w popisowym stylu ratuje bohaterkę z opałów. Zarówno Besson, jak i publiczność doszła do wniosku, że postać Victora zasługuje na nieco więcej czasu antenowego.


Roboczy tytuł „Leona Zawodowca” brzmiał „Czyściciel”, a sam reżyser otwarcie twierdził, że Leon to taki „amerykański kuzyn Victora”. Podobieństwa między oboma bohaterami nie kończą się tylko na ich zimnej powściągliwości i perfekcjonizmie. Obaj panowie mają identyczny image charakteryzujący się zamiłowaniem do długich płaszczów i okrągłych okularków.

Natalie Portman? Za młoda!

Filmowcy szukali aktorki do roli 13-letniej Matyldy - sieroty, którą opiekuje się Leon. Na casting przyszło 2000 dziewczynek. Po pierwszych przesłuchaniach z kwitkiem odprawiono zarówno 15-letnią wówczas Liv Tyler, jak i… Natalie Portman, która w momencie naboru miała zaledwie 11 lat. Po długich poszukiwaniach poproszono ją jednak o kolejne stawienie się na castingu. Besson, zachwycony jej talentem, z miejsca dał jej rolę.

https://youtu.be/0Dh7Hfhr_zc

Szybki sposób na płacz

Natalie mimo wszystko nie miała zbyt dużego doświadczenia i kręcenie niektórych ujęć było dla ekipy prawdziwym utrapieniem. Młodziutka aktorka miała spore problemy z płaczem podczas sceny morderstwa jej rodziny. Producenci, nie chcąc tracić czasu na zbyt dużą ilości dubli, potraktowali Portman mentolem w proszku, który podziałał niczym prawdziwy gaz łzawiący. Po jednej takiej torturze aktorka potrafiła się skupić i płakała na zawołanie, w obawie, że znów ktoś wpadnie na głupi pomysł sypania jej czegoś do oczu.


Rodzice - negocjatorzy

Zanim Portman dostała zgodę na udział w filmie, jej rodzice zadbali o to, aby córeczce włos z głowy nie spadł. To, co ich szczególnie niepokoiło, to sceny, w których Matylda pali papierosy. Troskliwi rodzice zadbali o to, aby ich ilość ograniczono do pięciu i żeby w żadnym ujęciu nie widać było, że Matylda zaciąga się lub wypuszcza z ust dym.


Ponadto bohaterka miała rzucić ten zgubny nałóg podczas filmu. Wszystkie te żądania spełniono. Faktycznie – w żadnym z pięciu ujęć nie widać, aby Matylda rzeczywiście paliła, a po scenie, w której Leon mówi do dziewczynki: „Przestań palić, skończ z przeklinaniem!”, bohaterka nigdy więcej już nie sięga po papierosa.

Matylda kochanką Leona?

W pierwszym szkicu scenariusza nie było żadnych niedomówień – Matylda zostaje kochanką Leona. Prawdopodobnie za namową rodziców Portman, Besson zdecydował się zrezygnować z tego kontrowersyjnego elementu. Mimo to w pierwotnej wersji filmu można znaleźć sporo pozostałości po seksualnej stronie znajomości nieletniej dziewczynki i podstarzałego zabójcy. Większość z nich usunięto przed premierą. Podczas próbnych seansów w Los Angeles widownia zareagowała niezręcznym rechotem na scenę, w której Matylda prosi Leona o to, by ten został jej kochankiem. Twórcy zdecydowali się więc pozbyć także i tego ujęcia. Dziś wszystkie te fragmenty dostępne są w wydanej na DVD wersji „International cut”.


Opóźniony Leon

Leon raczej nie należy do osób wybitnie błyskotliwych. Co więcej – robi wrażenie lekko ociężałego umysłowo. To celowy zabieg samego Jeana Reno, który uznał, że widząc takiego bohatera widownia będzie spokojna o los Matyldy. Naiwny, dobroduszny osiłek o mentalności małego dziecka nie mógłby przecież skrzywdzić bezbronnej dziewczynki, a możliwość fizycznego zbliżenia pomiędzy bohaterami w ogóle nie wchodziła w rachubę, nawet jeśli Matylda by to sugerowała.


Paryskie wnętrza

Uważni widzowie zauważą, że niektóre sceny mają klimat wcześniejszych, kręconych jeszcze we Francji filmów Bessona. To nie tylko zasługa samego stylu reżysera, ale także i faktu, że wszystkie ujęcia kręcone wewnątrz mieszkań realizowane były w Paryżu. Cała reszta zdjęć powstała sześć tygodni wcześniej w Nowym Jorku.


Złodziej na planie

Do dość zabawnego zdarzenia doszło na planie filmu. W pewnym momencie znalazł się tam facet, który z miejsca… poddał się, kiedy zobaczył ogromną ilość radiowozów oraz biegających w tę i nazad policjantów. Okazało się, że intruzem był złodziej, co to właśnie dokonał rabunku w okolicy i usiłował jak najszybciej się stamtąd oddalić.


Matylda miała zginąć

Pamiętacie dramatyczną scenę śmierci Leona? Dogorywający bohater resztką sił wręcza granemu przez Gary'ego Oldmana policjantowi zawleczkę od granatu. Po chwili następuje wybuch, który posyła zabójcę wraz z polującym na niego gliniarzem do krainy wiecznych łowów.


W pierwszej wersji scenariusza to Matylda miała zginąć. Besson obawiając się, że widownia nie zaakceptuje tak szybkiej transformacji niewinnej sieroty w obwieszoną ładunkami wybuchowymi samobójczynię, postanowił zmienić zakończenie filmu.

Straszna improwizacja Oldmana

Gary Oldman, jako wiecznie napruty kokainą policjant Norman Stansfield sprawił, że widzowie autentycznie się go bali. W wielu scenach aktor improwizował zaskakując nawet całą ekipę. Szczególnie warto zwrócić uwagę na scenę, w której wściekły gliniarz wrzaskiem domaga się, aby sprowadzić posiłki. W scenariuszu miał on być znacznie bardziej opanowany i nie podnosić głosu.


Prawda jest taka, że to niepokojące ujęcie powstało tylko i wyłącznie dlatego, że Oldman lubi czasem płatać figle kolegom z planu. Podczas jednego z dubli gwiazdor najpierw gestem dał znać dźwiękowcowi, aby ten zsunął z uszu słuchawki, a następnie ryknął tak głośno, jak tylko mógł. Ekipa miała ubaw, a przy okazji wyszła z tego doskonała scena.

Miała powstać druga część

Po sukcesie filmu Besson napisał scenariusz do jego drugiej części. Akcja miała rozgrywać się parę lat później, a bohaterką planowano uczynić Matyldę. Twórca „Leona Zawodowca” wybrał nawet reżysera, który miał się tym projektem zająć (za kamerą planowano posadzić Olivera Megatona – twórcę jednej z części „Transportera”). Besson zrezygnował jednak z dalszej współpracy z wytwórnią Gaumont Film i otworzył własne studio. W ten sposób stracił jednak prawa do „Leona”.


Czy mimo to powstanie druga część? Na szczęście Gaumont Film nie chce póki co brać się za Bessonowy scenariusz. Nie cieszmy się jednak zbyt szybko. Obecna moda na odgrzewanie kotletów może sprawić, że i w tym projekcie ktoś zobaczy szansę na niemały zarobek...

Źródła: 1, 2, 3, 4
1

Oglądany: 188001x | Komentarzy: 73 | Okejek: 789 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

21.10

20.10

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało