Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Od 4 lat robił współpracownikowi nieszkodliwy dowcip. Aż w końcu ofiara nie wytrzymała nerwowo

261 746  
593   69  
Pewien użytkownik Reddita postanowił przyznać się innym użytkownikom do okrutnego żartu, jaki robił swojemu współpracownikowi. Zażenowany swoim postępowaniem założył nowe konto ShamedOfPostItPrank i ze szczegółami opisał jak przy pomocy żółtych karteczek na notatki doprowadził kolegę z pokoju do załamania nerwowego.



Od 4,5 lat kontynuowałem malutki i wydawałoby się nieszkodliwy żart, który robiłem koledze z pracy.

Ten kolega, na potrzeby opowieści nazwijmy go Romuald, jest trochę dziwakiem, ale dobrym człowiekiem. Jest cichy, uprzejmy, raczej typ samotnika, ale zdarza mu się wyskoczyć znikąd z jakimś tekstem, po którym można się popłakać ze śmiechu. Lubię go.

Mniej więcej 4,5 roku temu po raz pierwszy zrobiłem mu pewien kawał. Romuald zawsze ma na biurku bloczek karteczek samoprzylepnych Post-It, kiedy nie było go w pokoju odwróciłem kilka karteczek i na jednej z nich napisałem "Piard!". Kilka dni później Romuald dotarł do tego miejsca w bloczku, wpatrywał się w napis przez kilka sekund, a następnie powiedział po cichu do siebie "...co?!". Następnie odkleił karteczkę, rozerwał na trzy kawałki i wyrzucił do kosza.

Od tego momentu mniej więcej co dwa tygodnie, przez ostatnie ponad cztery lata, robiłem to samo. Nie jestem w stanie nawet zliczyć, ile karteczek mu zapisałem. Ale dosłownie za każdym razem Romuald robił DOKŁADNIE to samo. Dokładnie tym samym tonem mruczał do siebie "...co?!", darł karteczkę dokładnie na trzy kawałki i wyrzucał do kosza.

Oprócz niego nikt nigdy nie widział tej karteczki. O ile mi wiadomo nikomu o tym nigdy nie powiedział. Po prostu za każdym razem reaguje, jakby widział ją po raz pierwszy - "...co?!", rwie i wyrzuca.

Spowodowało to pewną obsesję, ale u mnie. Nie mogłem się powstrzymać i ciągle czekałem, czy wreszcie kiedyś zrobi coś innego.

No i dzisiaj zrobił. Zanotował coś na karteczce, oderwał ją i natrafił na kolejną z napisem "Piard!".

Tym razem zareagował inaczej. Gapił się na nią dobre pięć minut nie wykonując żadnego ruchu. Nagle WRZASNĄŁ na całe gardło. Krzykiem w stylu dzikiego, pierwotnego zwierzęcia. Chwycił monitor komputera i z rozmachem cisnął nim o podłogę. Podniósł oskarżycielskim gestem karteczkę i wykrzyknął "KTO TO ROBI?!". Wszyscy gapili się na niego w wielkim szoku, łącznie ze mną. Nikt nic nie powiedział. Po chwili Romuald wybiegł z biura.

Czuję się upokorzony i zawstydzony. Sądziłem, że to nieszkodliwy żarcik, a wygląda na to, że nieświadomie gnębiłem go przez 4,5 roku, doprowadzając do załamania.

Chciałbym go osobiście przeprosić, ale tego nie zrobię, ponieważ nie chcę brać na siebie odpowiedzialności. Nie chcę, aby ludzie źle o mnie myśleli. Chyba przeproszę go anonimowo i wytłumaczę, że nie miałem złych zamiarów. Czuję się okropnie.




Następnym razem, kiedy będziecie chcieli zrobić żart cichemu i spokojnemu koledze pamiętajcie, że tacy ludzie mają wiele cierpliwości, ale kiedy ona się wyczerpie, wybuchają dużo mocniej niż "nerwusy".

Oglądany: 261746x | Komentarzy: 69 | Okejek: 593 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało