Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Czarny rycerz: obiekt szpiegowski sprzed 13000 lat czy radziecki satelita?

131 327  
246   45  
"Ciemny satelita, być może – według Pentagonu – radzieckiego pochodzenia, przeciął dzisiaj przestrzeń kosmiczną w orbicie tajemnicy. Pokonał trasę, która dla każdego «szpiegującego oka» byłaby marzeniem. Moskwa milczy", ogłosiła 11 lutego 1960 roku jedna z amerykańskich gazet. Skąd się wziął "czarny rycerz", jak nazwano tajemniczego satelitę, i dlaczego stał się legendą?

Pierwszy sztuczny satelita wystrzelił w niebo w Związku Radzieckim w 1957 roku. Dzisiaj nad naszymi głowami znajdują się co najmniej 3 tysiące sprawnych satelitów ziemskiego pochodzenia, szereg niesprawnych i mnóstwo pozostałości. Konsekwentnie próbujemy doprowadzić do tego, by kosmos stał się wielkim wysypiskiem śmieci. Ale nawet w tym bałaganie od czasu do czasu udaje się dostrzec coś, co swoją tajemniczą istotą wymyka się wszystkim schematom. Tak jak "czarny rycerz".

Po raz pierwszy naprawdę głośno zrobiło się o nim na początku lat 60. XX wieku. Niespokojne czasy zimnej wojny sprawiały, że każda anomalia z miejsca stawała się sensacją. I choć w 1960 roku największe mocarstwa dysponowały już satelitami, żadne nie przyznawało się do obiektu wędrującego po orbicie okołobiegunowej – pozwalającej na obserwację całej planety – a tę właśnie pokonywał tajemniczy "czarny rycerz".

Szybko pojawiły się plotki, w których Rosjanie przewijali się równie często jak kosmici, szpiedzy i UFO. Żadne jednak nie znajdowały potwierdzenia. Sięgnięto więc jeszcze dalej. Według niektórych pierwszy o istnieniu tajemniczego satelity usłyszeć miał Nikola Tesla i w 1899 roku odebrać sygnały radiowe pozaziemskiego pochodzenia.



Inny radioamator miał nawet odkodować sygnał emitowany z "czarnego rycerza" i uzyskać koordynaty. Ustalił, że sygnał z satelity nadawano w kierunku Izar, układu gwiezdnego oddalonego od nas o 13 tysięcy lat świetlnych. Stąd wyciągnięto wniosek, że "rycerz" musiał liczyć sobie co najmniej owe 13 tysięcy lat. A jeśli tak, to nie najlepiej świadczyło to o rozwoju naszej cywilizacji.

Rodziły się domysły, dodatkowo podsycane nomen omen przyziemnymi okolicznościami. Opublikowany w "Aviation Week & Space Technology" artykuł o tajemniczym satelicie bardzo rozzłościł Pentagon, któremu zależało na zachowaniu informacji o "rycerzu" w tajemnicy. Dlaczego? Tego nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że po latach amerykańska agencja kosmiczna NASA zdecydowała się opublikować zdjęcia fascynującego obiektu. Fotografie, które miały rozwiać wszelkie wątpliwości, tylko je podsyciły.



Ale dokładniejsza analiza wykonanych w 1998 roku ujęć sprowadziła wielu kosmicznych entuzjastów na ziemię. Okazało się, że obiekt na fotografii to najprawdopodobniej koc termiczny zgubiony przez załogę wahadłowca Endeavour, dostarczającego segmenty Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.

Czym w rzeczywistości jest lub był "czarny rycerz"? Wszystko wskazuje na to, że pustą sensacją, której daleko i do wieku 13 tysięcy lat, i do radzieckich satelitów. Różne obserwacje, różne informacje i różne fantazje zostały połączone w całość – by spragnieni sensacji usłyszeli to, co usłyszeć chcieli. Tak czy inaczej "czarny rycerz" został jednym z najbardziej popularnych "tajemniczych obiektów" w przestrzeni kosmicznej i po dziś dzień wiele osób jest przekonanych, że to ewidentnie obcy satelita zdjęty przez Amerykanów i skrywany przed ludźmi tuż obok autentycznych latających spodków.

Chociaż równie dobrze na "dowodowym" zdjęciu poniżej mógł zostać uwieczniony Aladyn na latającym dywanie…



Źródła: 1, 2, 3, 4, 5