Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Wycieczka po Chińskim Murze

61 689  
480   20  
Pewien użytkownik serwisu Imgur, onohaha, odwiedził Chiny. W przewodniku turystycznym wyczytał, że jest trasa turystyczna biegnąca po Chińskim Murze, którą można pokonać w cztery dni, i która kończy się w wiosce. Co prawda ostrzegano, że nie jest to łatwe przejście, ale... do odważnych świat należy!


Widoki są piękne, ale klimat daje w kość - jest strasznie gorąco i panuje duża wilgotność.


Oficjalnie ta część zabytku jest zamknięta dla zwiedzających, ale miejscowi zainstalowali własną drabinę i pobierają opłatę za wejście po niej.



W całej dolinie nie było wody, mimo że onohaha wiedział, że to zły znak i może oznaczać problem, zdecydował się iść dalej. Jak sam stwierdził - jak się chce pić trudno podjąć racjonalną decyzję.


Poza obszarem popularnym wśród turystów mur nie jest odrestaurowany i nikt go nie utrzymuje w stanie zdatnym do użycia.


W pewnym momencie autor zrozumiał, że bez wody nie da rady pokonać tej trasy i musi wrócić do wioski, z której zaczął podróż. W pewnym momencie musiał się zatrzymać, bo zakręciło mu się w głowie. Zdał sobie sprawę, że musi iść, bo jak usiądzie żeby odpocząć może już nigdy nie wstać.


Po przybyciu do wioski onohaha pozbierał na poboczu drogi wszystkie butelki jakie znalazł, napełnił je wodą i uzdatnił ją do picia. Wyposażony w 8,5 litra mógł ponownie podjąć wycieczkę.


Zaraz po ponownym wejściu na mur zaczęła się burza. W chwilę po zrobieniu tego zdjęcia zaczął biec w poszukiwaniu schronienia.


Przed deszczem udało się ukryć w jednej z wież.


Zrobiło się już ciemno, pod dachem było sucho, więc to było najlepsze dostępne miejsce na nocleg.


Marsz drugiego dnia trzeba było zacząć wcześnie, aby ominąć porę największych upałów. Onohaha wiedział, że i tak wody nie wystarczy mu do wioski wieńczącej szlak, mimo że w wieży znalazł kolejne dwie butelki z dwoma litrami wody. Znowu poszły w użycie tabletki oczyszczające.



W tej okolicy przy murze od dawna nikt nie pracował.



Szlak jest bardzo wąski i na pewno niewiele osób tędy chodzi. Wokół nie było żadnych śmieci. Ani żywej duszy.


Bez żadnego doświadczenia we wspinaczce górskiej onohaha musiał pokonać strome wzniesienie i schody w stanie kompletnego rozkładu. W takim miejscu nawet zwykłe zwichnięcie kostki może się skończyć śmiercią z odwodnienia. A niezbyt mądry turysta nie miał nawet telefonu komórkowego.


Schody ze zdjęcia powyżej. Potwornie strome i w kiepskim stanie. Tutaj onohaha zrobił zdjęcie sobie, żeby... zobaczyć jak wygląda, kiedy jest przerażony.


To wzgórze chyba nigdy nie było odnawiane, zamiast muru jest tu po prostu gruzowisko.



Przekąska. Chleb z kiełbaską z pingwinkiem. Z pierwszego wzgórza prowadził jakiś stary szlak i autor postanowił zejść właśnie nim.


Jakimś cudem udało się zejść na dół. Szlak był, ale cały zarośnięty i praktycznie nieuczęszczany. Można było nim iść tylko przy pomocy GPS-a, żeby go nie zgubić.



Na koniec panorama z pierwszego poranka. Onohaha dotarł do zabudowań widocznych w oddali, skąd złapał autobus do jakiegoś miasteczka, z którego dostał się do podmiejskiej stacji pekińskiego metra.



Oglądany: 61689x | Komentarzy: 20 | Okejek: 480 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

25.04

24.04

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało