< > wszystkie blogi

Skiosku&Pokiosku

bo rzeczywistość jest bardziej od fikcji, nawet ta pokioskowa

Michaś

21 styczeń 2019
Zmeczu. Hokejowego. Uwielbiam, kibicem zostałam. Zaraźliwe to kibicowanie najwyraźniej, może przenoszone drogą płciową, więc uważajcie.

Michał Kalinowski z numerem 19 jest napastnikiem. Mało napastliwym takim. Znaczy on wie, co robić i robi to świetnie! Robi to tak, że banan na ryju murowany, gdy to robi. Ale młody jest i czasem mu ta grzeczność młodego wyłazi i nie robi, co trzeba, tylko się waha.
Grzeję krzesełko razem z kilkuset innymi kibicami. Rząd wyżej dziadek - komentator. Obok dziadka dzieci siedzą, najmłodsze lat ze cztery - strzelam. Dziadek wspomagany procentami, których proweniencję jako tako chcąc - nie chcąc poznaję: czysta, żadne tam nalewki, na pewno nie piwo i jak CHUCHNIE i DMUCHNIE, to się oczęta mrużą. Dziadek się z początku miarkuje i rzuca: "Ty przez matkę nie kochany!", "Łobuzie!", "Łamago, kij ci podmienili?!" i takie tam. Jako że dzieci sporo, to i inni też się cenzurują i przez pierwszą tercję słowa paskudnego nie słyszałam. Atmosfera podgrzewana strzelonymi/niestrzelonymi golami gęstnieje, to się spontanicznym komentatorom repertuar zmienia. Chwilami chłopaki grają lepiej, to komentatorzy milkną.
Nagle Kalinowski dostaje pod klepę krążek i sekundę, może nieco więcej się waha: podać komuś czy strzelać. Zamieramy! Wtedy z krzesełek rozlega się wysokim głosem nieśmiało: "Jebaj, Michaś!"

Wygrali!
 

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Autor
O blogu
Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi