<< >> wszystkie blogi

Skiosku&Pokiosku

bo rzeczywistość jest bardziej od fikcji, nawet ta pokioskowa

Kaszalot

2018-08-18 18:12:00 · Skomentuj
Sąsiedzi nad nami lubią gołębie. Cóż, my nie.
Młoda szoruje parapet z gołębiego guana w ramach współdzielenia domowych obowiązków. Przecież nie muszę być jedyną osobą, która jest za to odpowiedzialna, prawda? Sekret polega na tym, żeby nie pozwalać tego robić domownikowi, który słabo panuje nad odruchem wymiotnym. Później jest zwyczajnie więcej sprzątania. Symulanta rozpoznam od razu, więc wypadło na Młodą.
Klnie pod nosem, ale na tyle cicho, by nie doleciało to do moich, matczynych uszu. Dolatuje jednak, razem ze strzępkami rozmowy toczącej się na dole. Im robi się ciekawiej, tym bliżej okna podchodzę. Samo się podchodzi jakoś, co poradzę. I słyszę:
- Żartujesz, prawda? - mówi pani Krysia.

Niezapinający

2018-05-04 09:00:00 · Skomentuj
Przymierzalnia w sklepie z damską bielizną. Obie kabiny zajmują w tym samym czasie dwie kobiety. Obie z mocną nadwagą. Po sklepie między mną a ekspedientką pałęta się łysy facet, przyszedł z jedną z nich. Niby coś ogląda, ale niczego nie dotyka.
Zza zasłony dobiega sapanie, które kończy się zdenerwowanym:
- Tadek, chodź tu i mnie zapnij!

Zainteresowany

2018-05-03 11:02:38 · Skomentuj
Wchodząc prawie rozdeptał Poziomkę. Poziomka jest mało ogarnięta, nie zdążyła skumać, co się dzieje, ale instynkt zadziałał i zdążyła uciec spod ubłoconego buta rozmiar na oko 45.
- Tu są króliki? - zapytał, wchodząc do pomieszczenia pełnego królików.
- Nie, to zające - zażartowała dziewczyna zgarniająca leżące na podłodze królicze bobki i inne nieczystości.
- Co ty mi tu... - zirytował się facet.
- To co się pan pyta? Głupie pytanie - głupia odpowiedź. W czym panu mogę pomóc?

Łysy Gruby i Wiesiek

2018-04-29 16:55:00 · Skomentuj
Siedzę w poczekalni u lekarza pierwszego kontaktu. Niewielką kolejkę zasilił właśnie nowy pacjent, zwyczajny typ, na oko po sześćdziesiątce, chociaż mocno łysy.
Od strony schodów słychać sapanie, które, jak się okazuje, zwiastowało kolejnego pacjenta. Łysy wstaje i z radością wita zsapanego wyciągając rękę.
- Cześć, cześć! Jak żem cię ostatni raz widział, to miałeś więcej włosów, jo? Na zebraniu to było. Ale dobrze wyglądasz, dobrze! - cieszy się ze spotkania gruby facet w spodniach zaciągniętych wysoko za pępek, a gdy się tak cieszy, śmieje się i brzuch niebezpiecznie wychyla mu się zza paska, spodnie lekko opadają, opadają... Nie zdążyły opaść, bo usiadł i zaciągnął pasek z powrotem na miejsce.
- Wieśka widziałem, tu, w rejestracji. A ty słyszałeś, że dziadkiem został, jo?
- Nie. Dawnośmy się z Wieśkiem nie widzieli.
- No to słuuuchaaaj: najmłodsza córka mu z Erasmusa wróciła i hokus-pokus! Chłopiec podobno! - śmieje się Gruby.

Pedał

2018-04-29 16:55:00 · Skomentuj
Farba na głowie, folia na ramionach, trochę tu posiedzę.
W tym czasie fryzjerka zaprasza na fotel jakiegoś gościa. Dzwonek telefonu, który niedawno rozbrzmiewał z tylnej kieszeni jego spodni zdradza miłośnika disco polo. Złoty łańcuszek na szyi, z tych grubszych, zdaje się to potwierdzać. Taki typ szwagra spod miasta, wiecie o co chodzi. Facet siada z sapnięciem, na oko ma parę kilo nadwagi.
- To jak ścinamy? - pyta fryzjerka.
- Niech będzie, jak jest, tylko krócej - odpowiada.
Nożyczki i maszynka poszły w ruch. Podziwiam precyzję i wprawę w dłoniach specjalistki.
Na koniec pyta go:
- Brwi przycinamy?

Kazio

2018-04-29 16:54:00 · Skomentuj
Zimny, deszczowy, listopadowy, poniedziałkowy wieczór. Czy może być gorzej?
Może. Stara zaniedbana kamienica przy ulicy pełnej takich kamienic. Tu nie ma domofonu, śmierdzi szczynami i starym, mokrym drewnem złożonym w prowizorycznej komórce na podwórku. Wystający daszek komórki udziela schronienia miejscowej żulerce.
Do wejścia zbliża się dziewczyna.
Na plecach futerał z wiolonczelą, z jednego ramienia zwisa jej torba z laptopem, z drugiego - wyładowany plecak i plastikowy organizer na nuty. Na przedramionach dyndają siatki z zakupami, z jednej z nich sałata niebezpiecznie wychyla głowę. W jednej dłoni dziewczyna trzyma kolejną siatkę, w drugiej parasolkę i puszkę piwa, która najwyraźniej nie zmieściła się w siatkach z zakupami.

Dzieciak

2018-04-29 16:53:00 · Skomentuj
Dzieciak jest dziewczynką. Wskazują na to różowa kiecka i kitki dyndające przy uszach. Majta nogami siedząc przy oknie w autobusie. W łapce trzyma lizaka, coś tam plepla pod nosem do siebie komentując widoki i co jakiś czas literując głośno, po przedszkolnemu nazwy mijanych sklepów. Obok matka. Zwyczajna taka. Gapi się w komórkę.
Jest siódma trzydzieści, korki na drogach. Autobus sunie niemiłosiernie wolno. Większość pasażerów zatopiona w myślach, w komórkach, w rozmowie czy tam w czymkolwiek da się zatopić o tej godzinie w autobusie komunikacji miejskiej w drodze do przedszkola/szkoły/pracy/lekarza/na cmentarz/czy-gdzie-tam-jeszcze.
- Mamaaa? - zagaja Dzieciak.
- Hmm? - nie odrywając oczu od komórki odpowiada matka.
- A co to kantor?

Menele

2018-04-29 16:52:00 · Skomentuj
Przysłowia są mądrością internetu, stąd każdy średnio rozgarnięty użytkownik sieci wie, że "gdy menel jedzie autobusem, autobus jedzie menelem". Każdy użytkownik sieci wie, a użytkownicy komunikacji miejskiej wiedzę swoją dodatkowo popierają doświadczeniem. Pogodę mamy dzisiaj taką, że w południe słonko i 24 stopnie, ale nie jest to jeszcze czas na włączanie klimatyzacji w tramwaju.
Klimatyzacja nie była potrzebna na przystanku, w okolicach szpitala, gdzie na ławce rozmawiało dwóch (niegdyś pewnie)-dżentelmenów, z których jeden miał nogę w świeżutkim gipsie po pachwinę, drugi za to dzielnie dzierżył toboły tego pierwszego i pewnie swoje. Obaj umilali sobie czas oczekiwania na tramwaj puszkami taniego piwa.

Drech

2018-04-29 16:51:00 · Skomentuj
Kojarzycie typa z kabaretu "Smile"? Tego takiego dużego, co to mówi w taki charakterystyczny sposób? No, to Drech miał całkiem podobny głos i takąż w nim manierę:
- Mama sobie usiądzie, ja postoję - powiedział do matki w poczekalni poradni chirurgicznej. Bo z matką przyszedł, dorosły facet. Kawał chłopa wciśniętego w przyciasny dresik i nie pasujące do niego klapki, chociaż do lata daleko. Białe skarpetki dopełniały wizerunku.
Mama sobie usiadła tuż obok mnie, a Drech zajął pozycję stojąco - wyczekującą obok. Chwilę się zastanawiałam, czy nie ustąpić mu miejsca, bo za dobrze na twarzy nie wyglądał, blady jakiś taki, ale zanim zdążyłam się odezwać, Drech zszedł do słowiańskiego przykucu i zastygł.

Kuchareczka

2018-04-29 16:50:00 · Skomentuj
Jest tłuściutka i malutka, okrąglutka taka i pachnie smażoną rybą. Znaczy pewnie dziś tak pachnie, bo piątek. Barankową trwałą skrywa czepek, a korpus owity ma odzieżą służbową w postaci kuchennego fartucha. W palcach jak serdelki trzyma komórkę. Stoi za rogiem budynku szkoły, a ja siedzę na murku, niedaleko, czekam na koniec lekcji. Kuchareczka mnie nie widzi, wybiera połączenie i zaczyna:
- Wiesiaaa? Halo, kochana, ja ci coś muszę powiedzieć, bo aż mi ciśnienie skoczyło!

Autor
O blogu
  • Kilka lat temu pracowałam na pół etatu w kiosku, a że ludzie są różne - przekonuję się o tym do dziś
Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty
Statsy bloga
  • Postów: 96
  • Komentarzy: 103
  • Odsłon: 44933

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi