Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Autentyki CCXLIV - Na jakim cieście?

45 256  
227   14  
Dziś poznacie historię tajemniczej walizki, bezwąsego karpia oraz poznacie kompetencje gminy.  A po zakończeniu lektury będziecie wiedzieć, jak poznać, że Wasz specyfik na poprawę pamięci nie działa.

ROZPOZNAĆ SWOJEGO

Tytułem wstępu: pracuję w dziale supportu pewnego Poważnego Serwera. Obsługujemy Europę i wg umowy z klientami obowiązującym językiem jest angielski. Teraz historia właściwa.
Leży sobie w kolejce zgłoszenie z niemieckiej firmy - z opisem błędu, a jakże - od góry do dołu po niemiecku Na ochotnika do obsługi tej sprawy został wyznaczony [K]olega, który oprócz mowy Szekspira włada także językiem Goethego. Dzwoni do klienta i rozpoczyna rozmowę po angielsku (wg umowy przeca). Po upływie trzech chwil i pięciu momentów słyszymy:
[K] - If you like, we can continue in German.
Propozycja trafia na podatny grunt, bo od tej chwili rozmowa toczy się po niemiecku, aż do chwili, kiedy padają słowa:
[K] - Skoro już Pan przeszedł na polski, to możemy zostać przy języku, który najlepiej leży i mnie i Panu.
Nam, słuchającym, to wystarczyło, żeby zaliczyć ROTFLa. Ale kolega kończy rozmowę i referuje:
[K] - Rozmawiam z nim po angielsku i słyszę, że ma jakiś drewniany akcent. No to zaproponowałem mu ten niemiecki, bo po co ma się chłopina męczyć. Gadamy wesoło po niemiecku, no i w końcu mnie pyta o jakiś ficzer, to ja mu odpowiadam, że w tej wersji softu - to niech zapomni. I co słyszę? ,,No to, ku*wa, dupa...’’

by molu

* * * * *

NA KŁOPOTY Z PAMIĘCIĄ

Moja mama do znajomej:
- Jakie ja mam problemy z pamięcią. Już nawet córka kupiła nam na rocznicę ślubu taką wielką butlę z jakimś tam syropem na pamięć, ale to nic nie pomogło...
Ja (tj. ta właśnie córka):
- No faktycznie, nic nie pomogło, bo to akurat były tabletki...

by Elita

* * * * *

OKAZJA


Dzisiejsze zajęcia z ukraińskiego.
[P]ani doktor - Którego dziś mamy?
[K]oleżanka - 22 kwietnia... Urodziny Lenina.
[P] - Ach, wy studenci - zawsze znajdziecie jakąś okazję...

by johny_r

* * * * *

WIEDZA


Lekko nudnawe spotkanie rodzinne:
Osoby występujące:
Prababcia - stateczna pani w wieku 84 lat.
Juleczka - prawnusia w wieku około 7 latek (1 klasa)
Prababcia pyta:
- Juleczko jak tam w szkole?
- Dobrze babciu.
- A jak tam wnusiu oceny?
- A skąd mam wiedzieć babciu? Przecież ja nie chodzę na wywiadówki!

by szyszunia

* * * * *

KOMPETENCJE GMINY


Nauczycielka WOSu sprawdziła nasze testy. Jej spojrzenie nieco nas zaniepokoiło. Mówiło bardzo dużo brzydkich rzeczy na temat tego, co napisaliśmy...
Z goryczą wyjawiła nam, że nasza klasa uważa, że obecnie posłów i senatorów wybiera Prezydent (swoją drogą, długo by mu to zajęło).
Wszyscy milczą opanowani, w końcu ktoś z nas to napisał, trzeba się solidarnie nie śmiać. Jednak pełne rozpaczy słowa:
- A wiecie co jest kompetencją gminy w zakresie planowania przestrzennego? BUDOWA DOMÓW PUBLICZNYCH!
trochę nam podłamały naszą solidarność.

by Amer

* * * * *

NA RYBACH


Pojechałem sobie w ostatnią sobotę z Ojcem na ryby, bezstresowo - do znajomego, który ma spory staw. Wygląda to w ten sposób, że każdy może tam przyjechać, płaci się piątkę od osoby dziennie za łapanie, jak chce się połów zabrać do domu, to płacimy osobno, jak nie, to z powrotem zwierzynę do wody. Taki sklep rybny, tylko, że wymagający ciut wysiłku. Ważne jest, że staw ten jest zarybiony przeokrutnie, a ryby karmione są tylko zanętą przez wędkarzy - właściciel nic im nie daje - wszystko po to, aby ludzie łapali jak najwięcej i jak najczęściej przyjeżdżali. Generalnie połapaliśmy, spicnęliśmy, bo zimno było i wiał wiatr, ale czas umiliły nam opowieści rzeczonego właściciela, który lubi i umie opowiadać. Oto dwie najlepsze:

*

Kiedyś przyjechał facet. Od progu marudny, pogoda do d**y, drzewa za wysokie, woda za mokra. Ale zasiadł w końcu nad kijami, godzinę wytrzymał, wraca. Wywiązał się taki dialog:
[Właściciel] - Jak tam, biorą?
[Facet] - Panie! ( z taaaaką paszczą) Pan tu ryb przecież nie masz! Godzina i ani skubnięcia, równie dobrze na lodowisku mogłem posiedzieć, w przerębli połapać! ( i w te deseczkie przez chwilę)
[W] - Chwilunia. Jadłeś Pan dzisiaj?
[F] - Jadłem, ale co to ma do rzeczy?
[W] - No właśnie, a ryby nie.

Poszedł, po 15 minutach wraca, grzeczniutko zagaja:

[F] - Panie, Pan ma łódkę gdzieś tutaj?
[W] - Mam, a co?
[F] - Bo coś mi wędkę porwało i do wody wciągnęło, a to sprzęt za parę stów, popłynęlibyśmy, poszukali...
[W] - (śmiertelnie poważnie) Pewnie, ale wie Pan, ja swoje lata mam, bez flaszki nie ruszam tyłka...
Impreza kosztowała kolesia 5 złociszy za wstęp, flaszkę i kupę wstydu...

**

Innym razem przyjechali wędkarze z miasta Łodzi. Warto dodać, że za karasie u tego znajomego płaci się symboliczną złotówkę za kilo, karpie zaś kosztują 18 zł/kg. Obie ryby – dla niezorientowanych - różnią się (w przypadku karpia pełnołuskiego i karasia złotego) niewiele, najbardziej charakterystyczną różnicą jest występowanie u karpia wąsików przy pysku. Geniusze z Łodzi, wyłapawszy jedynie przez parę godzin kilka małych karpi, wku***eni jak - nie przymierzając - Internauta w Etiopii, postanowili zaoszczędzić parę dyszek i obcięli karpiom wąsiki, po czym na bezczelnego chcieli je kupić jako wyrośnięte karasie. Nie przewidzieli, że gospodarz, hodowca ryb od wielu lat, wcześniej operujący na sieciach, może na pierwszy rzut oka rozpoznawać wszystko co pływa w naszych wodach, nawet bez wąsów... Skończyło się sesją fotograficzną i umieszczeniem podobizn trzech wesołków na bramie wjazdowej z adnotacją: "Tych dżentelmenów nie obsługujemy."

by pablo_zdw

* * * * *

PRAWIE JAK KLASYKA


Oglądam sobie wczoraj z Przytulanką taki stary film animowany z 1981 roku (tak stary jak ja!) pt. "Heavy Metal". Generalnie film jest durny jak nieszczęście i komentarze sypią się gęsto. W filmie tym mniej więcej co 10 minut pojawia się goła baba z cyckami wielkości arbuzów i zawsze z wielkim "bobrem". W pewnym momencie jedna z tych gołych bohaterek wyciąga jakiś wielki miecz, podnosi go oburącz nad głowę i ściąga na siebie jakieś magiczne pioruny poprzez ten miecz.
[ja] - Ty, zobacz, jak w "He-Manie"...
[Przytulanka] - Na potęgę Wielkiego Bobra! Rozkazuję wam iść w pi*du!

by margot

* * * * *

ZAWIADOMIWNIE


Dziś (23 kwietnia 2008 roku) wielkie zamieszanie. Przyszło od ZUS’u zawiadomienie, że jeśli nie złożymy deklaracji za miesiąc luty 2008 i CZERWIEC 2008 to może grozić nawet kara do 5000zł! Ale o co chodzi? Czerwiec w kwietniu? Deklaracja za 2008 rok, gdy działalność gospodarcza została zamknięta w 2007? Dzwonię więc do szanownej instytucji z prośbą o wyjaśnienie. Okazuje się, że są to jakieś błędnie oznaczone wpłaty. Wobec tego pytam:
- Czy w systemie nie widać, że działalność gospodarcza została zamknięta wcześniej?
- Widać.
- To dlaczego dostaliśmy wezwanie o złożenie deklaracji, a nie wyjaśnienie wpłat?
- Bo mi program takie zawiadomienie automatycznie drukuje…

by seboss


* * * * *

POMOC W ZAKUPACH


Wczorajszym wieczorem wybraliśmy się z :dotą na zakupy celem uzupełnienia odzieży itp. Zaraz po wyjściu z przymierzalni :dota rzuciła mi przez ramię:
- Jesteś lepszy nawet niż przyjaciel gej.

by jared

* * * * *

TAJEMNICZA WALIZKA


Znajomy opowiedział mi kiedyś taką historię:
Jego kumpela miała siostrę w Londynie, od której dostała zaproszenie na przyjazd. Siostra się niedawno zaobrączkowała, a jako posiadaczka dużego psa (nie licząc nowego męża), nie miała za bardzo z kim go zostawić na czas podróży poślubnej. Kumpela się zgodziła porobić za psią opiekunkę w zamian za nocleg i pełną lodówkę. Po paru dniach radosnych zakupów, imprez i spacerków z psem tak się nieszczęśliwie złożyło, że psina zdechła. Kumpela zadzwoniła do siostry informując ją o wszystkim. Siostra powiedziała trudno, zdarza się. Pojawił się jednak problem ze zutylizowaniem zwłok, bo centrum Londynu, bo pies duży, nie ma gdzie zakopać.
Ale siostrę olśniło:
- Słuchaj, dwie stacje metra ode mnie jest weterynarz, który zajmuje się utylizacją zwierząt. - wytłumaczyła jej dokładnie jak ma jechać.
Więc kumpela zaczęła kombinować jak tu przetransportować psa. Pies wielki, ona mała, problem. Ale przyszło jej na myśl, że wsadzi go do walizki na kółkach (łatwiej tachać). Jak pomyślała tak zrobiła. Do metra dotarła bez przeszkód, wsiadła, dojechała do stacji, przy której urzędował weterynarz. I tu pojawił się problem: ani windy, ani ruchomych schodów. Biedna zaczęła wspinać się z walizką po tych schodach. Przechodził koło niej facet i zaoferował pomoc:
- Może pomóc? Nie mogę patrzeć jak się tak męczysz.
- Nie, nie trzeba, poradzę sobie - głupio jej było prosić o pomoc, zwłaszcza wiedząc co jest w walizce. W końcu jednak koleś wziął jej tą walizkę i niesie po tych schodach.
- Powiedz, co ty masz tam takiego w tej walizce, bo ona faktycznie bardzo ciężka - zagaił.
Dziewczyna w panikę wpadła, przecież nie powie, że niesie jej zdechłego psa. Rozejrzała się na boki i zobaczyła wielki plakat z DJ’em, co podsunęło jej myśl:
- A wiesz, mój brat jest DJ’em. Płyty mu wiozę.
Gość jak to usłyszał, to uciekł jej z tą walizką!

Teraz wyobraźcie sobie minę tego kolesia gdy otworzył walizkę.

by MyPreciest

* * * * *

PRECYZYJNA NAZWA


Koleżanka szykuje się do egzaminu z anatomii. Ma kilkuletnią córeczkę, która chodzi do przedszkola i bardzo chętnie uczy się różnych niekoniecznie przydatnych kilkulatkowi rzeczy. Koleżanka zostawiła na stole atlas anatomiczny i wyszła do kuchni. Młoda dorwała go i zaczęła przeglądać zaaferowana. Za chwilę biegnie do mamy do kuchni i pokazując męski narząd precyzyjnie odwzorowany mówi:
- Mamo oni się tu pomylili! Marcin mi pokazywał taki, ale mówił że to kutas, a nie żaden penis!

by atitta

* * * * *

GAZETKA

Idę ulicą, pod pachą wyborcza tak, że wydać tylko górę frontu okładki.
Jakieś dzieciaki:
- Patrz, Joe Monstera sobie wydrukował!

by wektorius

* * * * *

CIASTO

Impreza to za dużo powiedziane ale było wyjście z koleżanami (6 szt.) i koleżanem po pracy na piwo.
Nasze "panny" po czwartym browarze zgłodniały i przyszło zamówić pizze.
Kelnerka (śliczne dziewczę) przyjmuje zamówienie i tu pada pytanie "wesołej" Jewelinki:
- Czy można sobie wybrać rodzaj ciasta (pizzowego)?
- Oczywiście że można - odpowiada "śliczne dziewcze"
I jak myślicie co może powiedzieć "wesoła" Jewelinka:
- To ja poproszę na SERNIKUUU...

by luckydar


Chcesz poczytać więcej autentyków, wejdź na nasze forum "Kawałki mięsne". Jeżeli chciałbyś opowiedzieć jakąś zabawną historię ze swojego życia, możesz zrobić to na forum (koniecznie zaznaczając przy wątku taki znaczek: ), lub wysłać ją TYM TAJNYM KANAŁEM

Oglądany: 45256x | Komentarzy: 14 | Okejek: 227 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

28.05

27.05

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało