Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Życie PRAWIE jak w spocie wyborczym

30 902  
7   18  
Kliknij i zobacz więcej!Cześć mam na imię Helenka, właśnie wróciłam z pierwszej w życiu kolonii, zorganizowanej przez zakład pracy mamusi. Opowiem wam jak było, od początku.

Wyruszyliśmy z Wysokiego Mazowieckiego nowiutką 360 km poniemiecką autostradą. Jak tylko minęliśmy warzywniak mojego tatusia, pobudowany w Brzezinie, zrobiło mi się smutno, kraty w oknach autobusu zasłaniały mi tatusia, który dwa lata temu zbierał szkło po rozbitych szybach. Nasza pani opiekunka wynajęta z firmy "C"-BA widząc, że nam tęskno za ojczystym domem, zanuciła piosenkę: "Czarny chleb i czarna kawa, opętany samotnością", aby nieco rozweselić dzieci tęskniące za swoimi 3 milionami nowych mieszkań, gdzie pozostali ich rodzice, którym żyje się lepiej. Gdy już dzieci zostały podniesione na duchu, pan kierowca z firmy "C" - BŚ na chwile opuścił kraty w oknach i pozwolił nam popatrzeć na nowy 60 tysięczny stadion w Piotrkowie Trybunalskim, gdzie reprezentacja ABW Płomień trenowała rzuty na glebę, przez prawe ramię. Kasi Nowak zrobiło się słabo, ponieważ jeden z worków treningowych doznał otwartego złamania i zdążył tylko jęknąć: " nie bijcie, to nieporozumienie, nigdy nie twierdziłem, że żyjemy w policyjnym państwie".

Pani z firmy "C" - BA zadzwoniła po pogotowie i już po 3 godzinach przyjechała karetka w asyście 7 czarnych BMW. Pan doktor w wysokich wiązanych butach z podkutymi zelówkami, próbował reanimować pana pozoranta, jednak skute za plecami ręce, w których trzymał butelkę wódki dębowej ograniczały mu ruchy. Zwrócił się do panów graczy z ABW Płomień, aby go rozkuli lub zrobili pozorantowi sztuczne oddychanie, niestety nie zdążył dokończyć zdania i został rzucony o glebę, pod zarzutem reanimowania "układu szarej sieci" i szerzenia pederastii.

Pani pielęgniarka, widząc, że sprawy idą w złym kierunku ruszyła w stronę bladej jak opłatek Kasi. Spytała co ci jest dziewczynko? Kasia powiedziała, że jej słabo, wtedy pani pielęgniarka zrobiła Kasi zastrzyk ze świeżej polskiej krwi i zaleciła aby przez 3 godziny trzymała ręce za głową, a głowę między kolanami, dopóki panowie z ABW Płomień, nie skończą trenować z lekarzem. Wtedy pan kierowca z firmy "C"-BŚ postanowił, że nie będziemy dłużej podziwiać stadionu i ruszymy w dalszą podróż, zwłaszcza, że na stadionie odbywał się jedynie trening przed inauguracyjnym wyjazdowym meczem ABW Płomień z drużyną Ubekistanu. Kasię wniosła do autobusu pani opiekunka z firmy "C"-BA wyginając jej ręce tak, aby zgodnie z zaleceniami pielęgniarki schowała głowę między kolana. Kasia jęknęła cichutko, kierowca odpalił wóz. Dojechaliśmy na miejsce i zamieszkaliśmy w szkole im. "Zera tolerancji". Pani rozdała nam mundurki w paski i poprosiła abyśmy się udali na lekcje religii, gdzie już czekał na nas ojciec Tadeusz. Od katechety i jednocześnie patrona naszej szkoły dowiedzieliśmy się, że nasz prezydent jest oszustem, jego żona czarownicą, dlatego, że jego brat nazwał naszego katechetę agentem KGB. Potem ojciec Tadeusz opowiedział nam jak Matka Boska mieszkała w skromnych warunkach w niewielkim domku w Częstochowie i broniła Polaków przed złymi ludźmi, którzy pluli jadem i stawała im w gardle polska kiełbasa. Po religii poszliśmy na spacer na pobliski cmentarz, tam pan kierowca z firmy "C"-BŚ pokazał nam ilu mogłoby być Polaków na świecie, gdyby nie UE i źli Niemcy. Następnego dnia dostaliśmy pierwsze telefony i smsy od rodziców. Mamusia pisała, że popsuł się nam samochód, ale tatuś poznał jakiegoś miłego pana, który zapłaci za naprawę. Mamusia pisała, że to najlepszy płatnik i do tego wie, kto może nam przykręcić śruby w samochodzie.

Zmartwiłam się trochę tą informacją, ale dalej mamusia pisała, żebym była szczęśliwa, bo PKB wzrosło, inflacja spadła, bezrobocie wyraźnie zmalało pani minister spraw zagranicznych nie odda nikomu jednego polskiego guzika i milicjanci wyszli na ulicę. Wyluzowałam się na tej koloni na maxa. Rano uprawialiśmy jogging goniąc z pokrzywami dzieci, których rodzice należą do tęczowej koalicji, wieczorem śpiewaliśmy przy ognisku, a skrzące się stronice antypolskich paszkwili Gombrowicza wtórowały nam radosnym rytmem.

Po tygodniu relaksu i odprężenia, wróciliśmy do domu, nie licząc Kasi, której pani opiekunka zbyt długo przytrzymał głowę między kolanami i w wyniku terapii Kasia doznała szoku. Poprosiła panią o wyjście do łazienki i tam niestety popełniła samobójstwo. Pan kierowca z firmy "C"-BŚ jakby wyczuł, że coś jest nie tak i nagrał na swoim gwoździu 27 sekundowy film uwieczniający schodki i drzwi do toalety. Gdy wracałam z dworca do domu, zauważyłam, że sklep tatusia jest zamknięty i opasany kolorową taśmą. Zaniepokojona tym widokiem i pobiegłam szybko do domu gdzie zastałam zapłakaną mamusię.

Mama opowiedziała mi co się stało z naszym tatusiem. Tatuś niedawno dostał dodatkową pracę, ponieważ prowadził warzywniak w Brzezinie, czynny od 10.00 do 18.00, pracę mógł przyjąć tylko na zlecenie od 6.00 do 8.00. Udało mu się taka pracę dostać i zaczął roznosić jakieś mandaty, czy nakazy, niegrzecznym ludziom, którzy sobie spali nie podejrzewając, co ich czeka o świcie. Dzięki ciężkiej, od świtu do nocy, pracy tatusia, mogłam pojechać na kolonię. Okazało się, że tatuś pracę dostał u najważniejszego pana w Polsce i to od niego przyjmował zlecenia. Dobrze mu szło, dopóki nie popsuł się nam samochód, tatuś piechotą nie wyrabiał się z robotą, bo zleceń było coraz więcej. Tatuś nie miał pieniążków na zreperowanie auta i dlatego poszedł do najważniejszego pana w Polsce, by prosić o radę. Rozmawiali około dwóch godzin i w końcu pan najważniejszy posłał tatusia do pana biznesmena, który jest uczciwy i pomaga biednym ludziom z popsutymi samochodami. Tatuś strasznie się bał tej rozmowy, dlatego nerwowo trzymał rękę przy prawym uchu chodząc po korytarzu przed pokojem pana biznesmena. Po rozmowie tatuś się rozluźnił na tyle, że zapomniał o zdjętym krawacie i oparł się prawą ręką o świeżo pomalowaną lamperię takiego drogiego hotelu. Niestety wyszło na jaw, że ten pan biznesmen nie był fajny. Tuż po wizycie tatusia przyszedł do biznesmena inny pan i ten pan przekazał jeszcze innemu panu, żeby pan od śrubek w naszym samochodzie zadzwonił do jeszcze innego pana, że jakiś pan chce 3 miliony doli, za jakąś działkę, gdzie trzeba osuszyć jezioro. Nic z tego nie rozumiałam, ale mamusia pokazała mi na komputerze taki film, gdzie wyraźnie było widać jak niebieska kropka symbolizująca tatusia styka się z czerwoną kropką symbolizującą postkomunistyczną oligarchię i to rozwiało moje wątpliwości, tatuś jest ewidentnie winny na styku biznes - multimedia. Chciało mi się strasznie płakać, jednak mamusia mnie uspokoiła, że my nie mamy się czego bać, bo w przeciwieństwie do tatusia jesteśmy uczciwe. Dziś chodzę już do szkoły i dzięki panu Kurskiemu, nie Giertychowi, co chcę wyraźnie podkreślić, mam modny mundurek. Spokojnie co rano pijemy sobie z mamusią kawę i popieramy PiS, tylko przyjaciół ostrożnie sobie dobieramy, w dzisiejszych czasach człowiek nawet tatusiowi wierzyć nie może. Sąd tatusia obronił dwa razy, ale my z mamusią już mu nie wierzymy, wolimy być uczciwe.

Na forach onetu wyszperała Sith_Lady_Serenity (sprawdź ważność konta!), a autor ukrywa się pod pseudonimem Matka_Kurka


Oglądany: 30902x | Komentarzy: 18 | Okejek: 7 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

17.04

16.04

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało