Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Wielopak weekendowy CLVIII

50 993  
8  
Uśmiechem witaj nowy dzień...  Dziś w wielopaku zdobędziecie przepis na dietę-cud, poznacie inne oblicze świętości, a od czasu do czasu zrobimy parę rzeczy "per rectum". Rozpoczniemy kącikiem drobiarskim, aczkolwiek z lekka politycznie:

Do ministra Ziobry przychodzi kobieta w wieku nieokreślonym (widać tylko, że jest to mieszkanka baraków komunalnych na dolnej Pradze).
- Panie Ministrze - mówi - Proszę zwolnić warunkowo mojego Kazika, co go sąd skazał na siedem lat.
- A za co go skazał? - pyta wyrozumiały na ludzkie nieszczęścia Minister (zresztą może to sprawka PO)
- Kury kradł z podmiejskich gospodarstw.
- Zaraz, zaraz - podejrzliwie patrzy na nią Ziobro - Za kradzież kilku kur nikt nie wsadza do paki na 7 lat.
- Ale on zawsze jak ukradł kurę to się upijał.
- Za to też nie idzie się do więzienia na 7 lat. Najwyżej na odwyk.
- No tak, ale on wtedy zawsze mnie bił do nieprzytomności i ubliżał policjantom, którzy przyjeżdżali na interwencję. Ostatnim razem przed aresztowaniem to tak mnie po pijaku zlał, że cztery miesiące leżałam w szpitalu.
- Toż to bandyta - oburza się "pierwszy sprawiedliwy" - Dlaczego pani chce, żebym go wypuścił?
- A bo, ku*wa panie ministrze od jakiegoś tygodnia zaj*biście mi się chce rosołu.

by w_irek

* * * * *

Przychodzi kumpel do Stefana.
- Cześć stary, wchodź, rozgość się - mówi Stefan, a po chwili dodaje - Może szklanka piwa albo kieliszek wódki?
- Wolałbym szklankę wódki...

by Josif

* * * * *

W centrum miasta na ławeczce obok fontanny siedzą dwaj menele i ostrożnie pociągają skręta.
Jeden z miną znawcy pyta:
- Czy ty wiesz Rysiu, czemu rak chodzi wspak?
- Nie! - ale daj pociągnąć.
- To ja ciebie wtajemniczę! - Kiedyś jak jeszcze popijałem więcej, spotkałem takiego jednego raka na wczasach.
- I co dalej?
- Tak razem popiliśmy, że ja trzy dni do tyłu chodziłem... no, a jemu... tak do dziś pozostało!

by Samorodek

* * * * *

W piękną księżycową noc, gdzieś na dachu dorodny kocur posuwa cudną rudą kocicę.
W ostatecznej chwili uniesienia kocur mruczy:
- Mógłbym chyba dla ciebie umrzeć.
Kotka spojrzała spod przymkniętych powiek swoimi pięknymi zielonymi oczami.
- Taaak, a ile razy?

by punkracy

* * * * *

Przyprowadza matka swoją córkę do fotografa. Fotograf ustawia córeczkę do fotografii, a matka wyjaśnia:
- Krysia ma troszeczkę zeza...
- Nie szkodzi. Wyretuszujemy oczka - odpowiada fotograf.
- Uszy też ma takie trochę urbanowe...
- Nie szkodzi. Poprawimy...
- I zgryz też nie jest klasyczny - kiwa głową matka.
- Ząbki też podretuszujemy - zapewnia fotograf, ale po chwili zwraca się do matki:
- A tak w zasadzie, to po co jej Pani zdjęcie robi?
- A kto moją córeczkę za mąż weźmie bez paszportu?

by oldbojek

* * * * *

Rozmowa dwóch kumpli:
- Słyszałeś, że Stefana wczoraj dresiarze 2 razy pobili?
- Nie, a dlaczego?
- Pierwszy raz dostał bo nie chciał oddać komórki. Ale w końcu oddał.
- A drugi raz?
- To był Sagem.

by DJWW

* * * * *

Betsy miała nadwagę. Mało powiedziane, Betsy była gigantyczna. Żadna dieta, żaden mądrala-magik nie był w stanie jej pomóc. Aż przyjechał do miasta pewien doktor, a jego sława go wyprzedzała. Betsy myślała: "Teraz albo nigdy, przecież i tak nie mam nic do stracenia" I zapisała się na wizytę.
Przepis otrzymany od medyka zdumiał ją wielce, albowiem brzmiał nastepująco: "Proszę jeść co pani chce, ile pani chce i kiedy pani chce - nie ma żadnych ograniczeń"
Betsy była w szoku. Zarazem zdumiona i uradowana, gdyż było to jak spełnienie marzeń: jeść i chudnąć. Niestety jeden był tylko warunek, który studził jej zapał. Mianowicie wszystkie posiłki musiały być spożywane per rectum czyli... doodbytniczo. "Hmm... trudno" - pomyślała Betsy. Jednak jako naprawdę zdesperowana bez wahania podjęła kurację.
Minęły 3 miesiace i pacjentka pojawiła się ponownie u lekarza. Ale cóż za odmiana! Szczupła, gibka, ubrana w dopasowane ciuchy, uśmiechnięta - żywa reklama. Przycupnęła sobie na krzesełku.
Doktor zadał kilka pytań, pogratulował efektu. Po chwili spostrzegł, że kobieta siedzi nieco niespokojnie. Wierci się, kręci, kołysze na boki.
- Czy coś pani dolega? - Spytał z troską - Jakieś problemy z...
- Ach nie, skąd! - Pacjentka zaśmiała się filuternie - Gumę sobie żuję...

by Rupertt

* * * * *

Pewien roztargniony profesor UW wrócił wieczorem z pracy. Wjechał windą na dziewiąte piętro swojego wieżowca, stanął przed drzwiami mieszkania i przez pomyłkę włożył do zamka kluczyk od samochodu. Przekręcił i... mieszkanie odjechało.

by w_irek

* * * * *

U lekarza:
- Niech pan zdejmie spodnie, zmierzymy panu temperaturę.
- Ale panie, czemu tak??
- No bo ja mam tylko taki termometr, do badania per rectum
Zmierzyli.
- Niedobrze, ma pan 38,9 stopni.
- Hmm, no patrz pan i to na dodatek w cieniu...

by cieciu

* * * * *

- Wyłaź wreszcie z łazienki! Siedzisz tam dwie godziny!
- Ale kochanie... kąpiel, maseczka, makijaż, manicure - to zajmuje czas, a to wszystko dla ciebie!
- Dla mnie to możesz kanapkę zrobić, a teraz to ja idę mecz oglądać - dla ciebie, rzecz jasna.

by Peppone

* * * * *

Niewielki kościółek nad jeziorem Michigan w stanie Wisconsin.
- Chciałbym Wam, drodzy parafianie - mówi młody pastor - przedstawić sylwetkę Świętej Weroniki. Żebyście lepiej sobie uświadomili jak wspaniałą i czystą kobietą była Święta Weronika, posłużę się przykładem. Oto tu, w pierwszym rzędzie ławek siedzi ze spuszczonymi skromnie oczętami, wszystkim nam znana Dolores Steward. Wiemy jak dobrą, prawdomówną i uczynną jest osobą. Wiemy z jakim zaangażowaniem opiekuje się swoimi starymi rodzicami, a przy okazji wieloma starszymi ludźmi z okolicy. Wiemy, że uczestniczy we wszystkich charytatywnych akcjach organizowanych przez nasz kościół. To kobieta, która nie przejdzie obojętnie przy bezdomnym, która, choć nie zarabia zbyt wiele, zawsze rzuci dolara żebrakowi, której dobroć emanuje na wszystkich współmieszkańców a skromność może być tylko przykładem.
Wstań Dolores niech wszyscy Cię zobaczą...
- Otóż wyobrażcie sobie, moi mili że przy Świętej Weronice nasza Dolores to zwykła ku*wa...

by w_irek


100 wielopaków temu był sobie już czerwiec, a bojowników bawiły między innymi te dowcipy:

Idzie dwóch pijanych, z tym że jeden jest zwłaszcza bardziej. Ten bardziej pijany mówi:
- Kazziu, poszeekaj. Odlejmy szię.
- No dobra, to lejmy.
- Kazzzziu, ale wyjmij mnie fujarę, bo nie mogę znaleśśść.
No to ten grzebie, grzebie mu w gaciach i nie może jakoś znaleźć, więc pomyślał, że zrobi kawał i wyjął z kieszeni ogórka, przystawił koledze i mówi:
- No już wyjąłem. Lej!
Gość leje i leje. Wreszcie skończył. Mniej pijany mówi:
- A teraz ci go urwę! Patrz! Mam go w ręce!
- Aha!
- No i jak, co czujesz?
- No, mam pełno krwi w butach...

by robal

* * * * *

Prezes największej korporacji banków na świecie był w szpitalu. Jeden z wiceprezesów przyszedł go odwiedzić z taką wiadomością:
- Przynoszę Ci najlepsze życzenia od naszego zarządu, abyś prędko wrócił do zdrowia i żył sto lat. To oficjalne postanowienie przeszło większością głosów piętnaście do sześciu, przy dwóch wstrzymujących się.

by charakterek

* * * * *

- Dlaczego uciekł pan z więzienia? - pyta sędzia
- Bo chciałem się ożenić.
- No to ma pan dziwne poczucie wolności.

by petrela


A jeśli wciąż ci mało, to tutaj znajdziesz 157 poprzednich odcinków Wielopaka Weekendowego Miłej zabawy! ;)

Znasz świetny i nowy dowcip? To wrzuć go na nasze forum "Kawałki mięsne". Ale radzimy najpierw poczytać obszerne archiwa forum i strony głównej oraz korzystać z wyszukiwarki przed wrzuceniem czegokolwiek, sprawdzając czy nie jest to tzw. gwóźdź czyli coś, co już tutaj czytaliśmy. A wtedy być może to właśnie Ty za tydzień rozbawisz tysiące czytelników kolejnego Wielopaka weekendowego!

Oglądany: 50993x | Okejek: 8 osób


Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało