Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Centra danych to dużo ciekawsza sprawa, niż niejednemu może się wydawać

35 149  
193   32  
Wklepujesz adres internetowy w przeglądarkę i pyk, otwiera się strona. Nie ma znaczenia, kim jesteś, gdzie jesteś, czy która jest godzina. Strona jest dostępna zawsze i wszędzie. Dzisiaj nazywamy to "chmurą", ale ta chmura znajduje się na ziemi. Zapewne całkiem niedaleko, właśnie w centrach danych.
CERN Server 03.jpg
Tak wygląda "chmura" CERN

Centra danych to budynki lub pomieszczenia dedykowane systemom teleinformatycznym. Choć - poza informatykami - mało kto o nich słyszał, towarzyszą biznesowi od początku istnienia komputerów. A raczej narodziły się z nimi, w czasach, gdy wagę komputerów mierzyło się w tonach, a ich rozmiar ilością pokoi, które zajmowały.

Miniaturyzacja sprzętu spowodowała jedynie, że w danym pomieszczeniu czy budynku można było zmieścić więcej, zaś standaryzacja systemów towarzyszących czy okablowania doprowadziła do powstania pierwszych centrów danych, jakie znamy dziś. Do tego pojawił się Internet i centra zaczęły rosnąć jak grzyby po deszczu, odpowiadając na błyskawicznie rosnące zapotrzebowanie na stale dostępne usługi e-biznesu. Największe firmy typu Google czy Facebook mają swoje własne centra, porozrzucane po całym świecie; jest też sporo firm prowadzących centra danych i "wynajmujących" je innym firmom. Takie centra nazywane są kolokacyjnymi i to nimi zajmę się w tym artykule.

Google Mayes County P0004991a.jpg
Centrum Danych Google w Oklahomie

Są różne rodzaje centrów, najczęściej dzieli się je ze względu na stopień bezpieczeństwa oraz czasu dostępności serwisów. Te najprostsze (T1) zapewniają wszystko to, co powinna mieć dobra serwerownia, czyli stabilne źródło prądu, kontrolę wilgotności i temperatury, szybkie złącze internetowe, kontrolę dostępu itp. Te bardziej skomplikowane (i dużo droższe) mają z grubsza to samo, ale zwielokrotnione, by na wypadek awarii jednego systemu drugi mógł przejąć jego funkcję. Dodatkowo porządne centrum jest obwarowane procedurami regularnie testującymi wszystkie systemy oraz akredytacjami niezależnych agencji potwierdzających bezpieczeństwo i dostępność.

Te najlepsze (T4) gwarantują dostępność systemów rzędu 99,995%, co przekłada się na maksymalnie 26 minut niedostępności w roku. Katalog możliwych awarii jest całkiem spory, od prostych typu przerwanie światłowodów, przez pożary i powodzie, niekiedy kończąc na ataku terrorystycznym czy nuklearnym.

Ze względu na powszechną informatyzację centra danych przechowują wiele krytycznych lub poufnych informacji i serwisów, więc nie tak łatwo się do nich dostać. Najpierw trzeba je w ogóle... znaleźć. Centra najczęściej mieszczą się w parkach biznesu i niewiele się różnią od okolicznych magazynów, ze względu na bezpieczeństwo adresy nie są publicznie dostępne, zaś sama lokalizacja nie ma banerów czy drogowskazów. Często ten brak jest jedyną wskazówką, który budynek to centrum.

Dostać się tam można tylko "na zaproszenie": przy bramie wjazdowej znajduje się budka z ochroniarzem, który przez kraty poprosi o imię, nazwisko, kod autoryzacji i dokument tożsamości, a także sprawdzi, czy zgadzają się dane samochodu oraz czas dostępu, więc nie warto przyjeżdżać wcześniej. Jeśli się zgadza, wówczas brama się otwiera i można ruszyć do recepcji.

DE-CIX5.jpg
Kolokacja Equinix we Frankfurcie

W samej recepcji następuje powtórka z rozrywki, tym razem okraszona kilkoma dodatkami: rejestracja w systemie, krótkie szkolenie PPoz i BHP, zgłoszenie wszelkiego sprzętu, który zostaje wniesiony (z rozróżnieniem na ten, co zostaje, i ten, co wraca, a także sprzęt wynoszony z centrum), często jest też pobranie danych biometrycznych oraz wyrobienie i wydanie klucza. Ten klucz jest najczęściej magnetyczny i umożliwi dostęp wyłącznie do autoryzowanych części budynku. Czasem też trzeba poczekać na przewodnika.

Gdy już formalności są pozałatwiane, należy przejść przez podwójne drzwi - najpierw otworzyć kluczem jedne, a jak już się zamkną, wówczas można otworzyć drugie - i jesteśmy w środku. Jeśli w tym momencie przypomnimy sobie o niezbędnym kabelku zostawionym w samochodzie, to całą zabawę (łącznie z nowym zaproszeniem) trzeba zaczynać od nowa. Co ciekawe, większość centrów jest dostosowana do potrzeb osób niepełnosprawnych, najczęściej w postaci przewodnika oraz alternatywnych korytarzy transportowych umożliwiających przejazd wózkiem.

Wikimedia Foundation Servers-8055 08.jpg
Szafy z serwerami Dell PowerEdge R510 i Cisco UCS C2510 M1

Wnętrze centrum składa się z obszarów dostępnych dla wszystkich, czyli korytarze, toalety, pomieszczenia socjalne, sale konferencyjne, biura, a nawet sypialnie, oraz właściwych pomieszczeń ze sprzętem. Te sprzętowe to z kolei duże pomieszczenia wypełnione szafami z serwerami, macierzami dysków, switchami i co tam jeszcze sobie wydział IT wymyśli; wszystko jest oplecione kilometrami przewodów i otulone jednostajnym, dość głośnym szumem zarówno samego sprzętu, jak i systemów towarzyszących.

Ciekawostka: klimatyzacja znajduje się w podłodze, a w samych pomieszczeniach temperatura jest utrzymywana na poziomie 24-26 stopni. To o wiele cieplej niż w klasycznych biurowych serwerowniach, choć taka właśnie temperatura jest optymalna dla sprzętu informatycznego. Powody są dwa: optymalizacja systemów chłodzenia oraz oszczędność energii. Dlatego na wizyty zawsze zabieram kempingową poduszkę, by mieć na czym siedzieć i nie nabawić się zapalenia pęcherza.

Technician with laptop working on server rack at NERSC.jpg
Typowy informatyk w kolokacji

Krzeseł akurat brak, ale sporo dodatków jest dostępnych jako część usługi. Przykłady to zestawy monitor + klawiatura +mysz na stelażu na kółkach, drabiny, stopery do uszu (hałas, mimo że jednostajny, potrafi przekraczać 70 dB) czy duże biurka do konfiguracji sprzętu przed instalacją w szafie, ale także zimne/gorące napoje w pokojach socjalnych i drobne przekąski. Wspomniałam powyżej o sypialniach; czasem specjaliści przyjeżdżają z odległych krajów i mają dość pracy na tydzień, więc żeby nie powtarzać procedury wejścia, po prostu stamtąd nie wychodzą.

Jak wszystko w informatyce, centra stale się zmieniają. Obecnie coraz więcej centrów jest prowadzonych samoobsługowo, widoczny jest też trend ekologiczny, bo dotychczas takie centra potrafiły pobierać ilość prądu podobną do zapotrzebowania małego miasteczka. Niektórzy wróżą odwrót od klasycznych kolokacji ze względu na coraz większy eksodus firm w stronę usług "chmurowych", niewymagających drogiego wynajmowania przestrzeni w centrum danych ani utrzymywania sprzętu, który po 5-6 latach i tak trzeba wymieniać. Spowoduje to głównie przesunięcie usług z kolokacji do usługodawców, ale centra będę nadal pracować, jeszcze bardziej schowane przed światem, coraz mniej dostępne dla ludzi.

A potem nastąpi bunt maszyn...
The.Matrix.glmatrix.1.png
6

Oglądany: 35149x | Komentarzy: 32 | Okejek: 193 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

14.07

13.07

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało