Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Mam kontrowersyjne hobby. Jeżdżę quadem, czterokołowcem lub ATV

52 691  
271   154  
Zacznijmy od rzeczy najważniejszej, czyli od stosunku innych osób do tego mojego sportu, hobby, pasji lub buractwa - zależnie z której strony się patrzy. Jak wiemy, są na tym świecie ludzie normalni, kulturalni, są też tacy, którzy zachować się nie potrafią.


Dotyczy to wszystkiego, kupowania bułek na śniadanie, zamawiania pizzy czy omawianego dzisiaj, chyba bardzo nie oszukam jeśli napiszę: sportu.


Ze swojej strony powiem tylko, że nie wjeżdżam ludziom na pola czy działki, nie oram lasu, nie zabijam fok, na futra również. Są natomiast tacy użytkownicy tych pojazdów, którzy nie bardzo myślą o innych ludziach i wtedy są mocne tarcia w narodzie. Ktoś komuś przejechał przez łąkę, ktoś inny przejechał po szutrze blisko okien i zakurzył, ktoś hałasował w lesie, wjechał na szlak pieszy czy turystyczny. Tak, wjeżdżam do lasu, używam leśnych dróg, aby dostać się w miejsca docelowe, mandaty też już płaciłem za to, tak, przyznaje się, czasem przez jakaś łąkę czy inne nieużytki jadę na przełaj. Nie zawsze jest teren prywatny oznaczony, nie zawsze kawałek zarośli wygląda jak czyjaś ojcowizna. Przyznaję również, że hałas jest większy i użytkownicy tych w miarę modnych maszyn potrafią zaleźć za skórę.

Trochę bronię nas, trochę próbuję wytłumaczyć.

Apeluję natomiast o rozwagę, jeśli ci się kurzy przy oknach, bo mieszkasz przy drodze szutrowej, to polej ją sobie wodą, co za różnica, czy przejedzie auto, quad czy traktor, firanki i tak do prania. Stalowe linki między drzewami, bo ktoś ci kiedyś wjechał na twoją ziemię, nieważne, że nic nie zrobił, że nie wiedział nawet, że jest na czyimś terenie, ty postanawiasz się odegrać. Czy warto kogoś zabić za to? Każdy odpowie sobie sam, jeśli miał takie sytuacje.

Było pesymistycznie, to może jeśli jeszcze ktokolwiek czyta nadal to spróbuję przybliżyć nieco temat tych piekielnych maszyn. Bawię się w to jakieś 10-12 lat, zaczynałem od małych chińskich sprzętów z silnikami jak w kosiarkach i potem były coraz większe, cięższe, szybsze maszyny. Brałem udział 5-krotnie w Pucharze Polski w rajdach przeprawowych, bez osiągnięć, natomiast bliżej czubka stawki niż końca. Jedynie medale fair play za pomoc innym podczas rajdu.

Trochę technicznych rzeczy, płeć piękna może przewinąć niżej.


Są trzy główne rodzaje quadów (ATV – All Terrain Vehicle)

- sportowe (głównie napęd na tylną oś)


- użytkowe/terenowe (głównie 4x4 - czyli moja działka)


- UTV (Utility Task Vehicle) – Side By Side – czyli takie większe quady, gdzie siedzi się w środku, a nie na quadzie. Przez nas quadowców zwane wózkami golfowymi i czasem trochę wyśmiewane, ale z czułością (coś jak dziewczyna mówi ci, że jesteś głupkiem i całuje jednocześnie)


Zacznę od tych pierwszych, czyli sportowych.

Służą głównie do ścigania się, taki motocykl krosowy na 4 kołach, są lekkie, mają tylny napęd najczęściej, nie mają dużo osłon, więc błoto na twarzy jest zawsze. Używane w wyścigach, rajdach, do pokazów różnych sztuczek (ENG – stunt). Napęd najczęściej jest przekazywany na tylne koła za pomocą łańcucha jak w motocyklu, skrzynia biegów jest głównie motocyklowa, czyli najczęściej 5 biegów (różnica główna to często, lecz nie zawsze, występujący bieg wsteczny przy quadach sportowych) i na samym końcu tylna oś sztywna. Są oczywiście wyjątki, jak tylne zawieszenie niezależne, napęd przekazywany za pomocą wału na tylną oś lub brak nożnej skrzyni biegów i stosowanie automatycznej CVT.

Następnie UTV, czyli te małe traktorki. To samo co niżej będzie napisane, różnica polega na masie takiego pojazdu, sposobie kierowania (kierownica i pedały) oraz siedzi się w środku, a dookoła jest klatka z rur. Pojazdy te można podzielić również na typowo użytkowe/rolnicze, gdzie są wyposażone w ogrzewanie, wałek odbioru mocy, kiper, hydraulikę i wiele wiele innych.

UTV typowo sportowy np. Polaris RZR
UTV typowo użytkowy John Deere

Ukraina 2016:



Teraz przejdziemy do ostatniej kategorii, tej, w której ja się odnalazłem (na
początku zaczynałem od sportowych), czyli do quadów terenowych.


Są to maszyny mocno skomplikowane, mają bardzo wiele wyposażenia i wymagają sporych środków pieniężnych oraz czasowych aby utrzymać sprzęt w dobrym stanie, ponieważ podczas jazdy terenowej jest poddawany ogromnym obciążeniom.

Użytkowałem już sporo quadów, ten jest jakiś piąty, na nim się skupię podczas opisu, natomiast odwołania i różnice również przedstawię z innymi maszynami.

Yamaha Grizzly 2015 r., pojemność 700 cc (0.7 l), wersja ze wspomaganiem kierownicy (EPS – Electric Power Steering). Jest to mój już 3 taki sam quad tego samego producenta i uważam, że mocno uniwersalny oraz wygodny.


Napęd to silnik niecałe 700 centymetrów (coś jak maluch - 686 cc) i jeden cylinder, mocy nie jest dużo, bo okolice 50 koni (producenci różnie podają, niektórzy na kołach, inni na silniku), z doświadczenia wiem, że nie moc jest najważniejsza. Rozpędzi się do prędkości ponad 100 km/h, po odpowiednich modyfikacjach i 120 - akurat ten model (inne quady terenowe potrafią i po 140 jechać).

Napęd na 4 koła jest największą zaletą quadów terenowych, nie ogranicza się do jazdy tylko latem czy na wiosnę, gdy wszystko jest w miarę suche i przejezdne (stąd zmiana u mnie quada sportowego na terenowy, gdyż w zimie również jeżdżę). Napęd jest realizowany poprzez 2 wałki napędowe, jeden napędza stale koła tylne przez w 100% zablokowany dyferencjał (tzw. Szpera), czyli oba koła kręcą się zawsze jednocześnie i z taką samą prędkością. Drugi wałek napędza przedni dyferencjał i tutaj już dzieje się wiele dobrego. Po naciśnięciu przycisku na kierownicy zostaje dołączony przedni napęd, słychać pracę małego silniczka elektrycznego, który załącza napęd na przednie koła (głębsza analiza dla technicznych jest dostępna na googlach).

Guzik do włączania/wyłączania napędu przedniej osi:


Mamy wtedy napęd na prawie 4 koła, dlaczego prawie ktoś mógłby spytać? Ponieważ przedni dyferencjał jest otwarty, co znaczy, że gdy jedno koło jest zatrzymane, to kręci się to drugie koło. Tak samo jest w samochodach z przednim czy tylnym napędem, mamy napęd na jedno koło, nie na dwa.

Napęd na nasze umowne 3 koła służy w większości przypadków do pokonania terenu, wyjazdu z błota, wody, wjazdu pod górę. Czasem teren potrafi nas tak złapać, że napęd na 3 koła to za mało. Co wtedy oferuje opisywana tutaj Yamaha? Odsuwam kciukiem specjalną osłonkę i mam kolejny guzik.


Jak widzicie, osłonki nie można przesunąć, gdy włącznik napędu 4x4 nie jest wciśnięty, sprytna konstrukcja nie pozwala nam dostać się do żółtego guzika dopóki nie wciśniemy czerwonego załączającego przedni napęd.


Żółty guzik oferuje mi zablokowanie przedniego dyferencjału na stałe, mam wtedy napęd, który działa z taką samą siłą na wszystkie 4 koła. Kręcą się z taką samą prędkością, zawsze wszystkie razem. Służy to jedynie do wydostania się z naprawdę trudnego terenu, ciężko się wtedy skręca kierownicą, mimo wspomagania (podczas skrętu zawsze któreś koło wykonuje dłuższy przebieg i powstają mocne naprężenia w układzie napędowym).

Na drugiej manetce posiadam guzik opisany jako "Overdrive".


Przycisk ten ma dwie funkcje:

- pierwsza funkcja podczas zapiętej wyżej wspomnianej blokady pozwala mi ją po naciśnięciu rozblokować, czyli jadąc w terenie, jeśli mam wszystkie 4 koła napędzane, to chwilowo mogę to rozblokować, co pozwoli mi łatwiej skręcić.

- opcja druga to na biegu wstecznym mam ograniczone obroty i pełną moc, jeśli przytrzymam ten guzik, to będę mieć pełną moc na wstecznym.

Wyposażenie gadziny:

Wyciągarka
– najbardziej podstawowy i konieczny sprzęt do jazdy w terenie, nie raz, nie dwa ratuje tyłek. Spokojnie ponad tonę ciągnie, montuje się większe czy mniejsze wyciągarki, zależnie od potrzeb użytkownika. Przy poważnych rajdach często również montowana z tyłu quada.

Ważna uwaga, do wyciągarki potrzebne jest drzewo lub cokolwiek stałego do zaczepienia się. Będąc samemu w błocie, gdzie w promieniu 50 m nie ma o co się zaczepić, robi się problem, można kombinować z jakimiś kotwicami do wbijania w ziemię, ale nic nie zastąpi kolegi na drugim quadzie. Używamy dwóch rodzajów linek, stalowe lub syntetyczne. Linka syntetyczna jest bezpieczniejsza w przypadku zerwania, jest lżejsza, ale bardziej podatna na uszkodzenia. Stalowa może zrobi krzywdę jak się zerwie, za to jest pancerna i nie da się jej łatwo przetrzeć czy przeciąć.

Wyciągarka z liną syntetyczną i ślizgiem do liny syntetycznej (do liny stalowej są specjalne rolki stalowe). Żółte pokrętło z prawej strony służy do rozblokowania napędu wyciągarki, jeśli chcę wyciągnąć linę, mogę tym pokrętłem zwolnić sprzęgło i lina rozwija się luźno, potem wystarczy znowu zblokować i mogę się wyciągać.


Osłony podwozia – aluminiowe, 4 mm grubości, do każdej gadziny robione pod wymiar. Co ważne, 90% ludzi u nas w kraju jeździ na osłonach polskiego producenta, wiec spory plus. Osłaniają ramę, wahacze, przeguby napędowe. Pozwalają podwoziem trzeć po pniach, kamieniach, torach kolejowych itp. Według mnie konieczne wyposażenie.

Zdjęcie nie moje, ponieważ zapomniałem zrobić.


Oświetlenie – czy to rajdy, czy zwykłe jeżdżenie - bardzo potrzebna rzecz. Zimą dość szybko jest ciemno, latem się jeździ też w nocy. Ja posiadam tanią lampę z Chin, która jest wystarczająca, 120 W mocy, soczewki posiada mieszane, czyli lampa jest jednocześnie dalekosiężna (środkowa cześć lampy) oraz rozpraszająca (zewnętrzne części lampy), dzięki temu widzę dość daleko i dość szeroko, jest to bardzo ważne, żeby widzieć szeroko. Często potrzebne jest również jakieś mniejsze światło z tyłu quada, nie ma nic lepszego niż cofanie quadem w górzystym terenie w nocy na ślepo. Na czas rajdów również przyklejałem latarkę do kasku, ponieważ połowę czasu spędza się poza quadem i potrzebne jest oświetlenie. Nie jest to szczyt świata, taka lampa kupiona prosto w Chinach kosztuje niecałe 300 zł z kurierem w 3 dni. Kiedyś, mam nadzieję, stanę się posiadaczem lampy polskiej produkcji, mniejszej, lecz mocniejszej. Ale cena 3-4 razy wyższa.

Małe lokowanie produktu, czyli polecam lampki czołowe Black Diamond model Storm - wodoodporne i mocne, niestety drogie (200-300 zł).

Środek to soczewki dalekosiężne, po bokach rozpraszające.


Lampy ledowe potrafią uszkodzić oczy, światło jest zbliżone do światła podczas spawania metalu, długotrwałe nocne rajdy meczą oczy, ponieważ co chwilę w kompletnej ciemności dostajesz po oczach takim jasnym światłem. Taki cross-fit oka.

Ledowe ringi wklejone w światła oryginalne to już mój pomysł, taki groźny misiek (w żargonie quadowców nazwa tego quada - Grizzly).


Opony
– różne rodzaje stosujemy, jeśli ktoś woli błoto, są typowe opony do tego, jeśli szutry - również są typowe opony. Ja używam według mnie mocno uniwersalne opony, są ciężkie (spada trochę dynamika maszyny), ale odporne na przebicie. Agresywny bieżnik daje radę i w błocie, i podczas szybkiej jazdy.

Opona firmy Pitbull - model Grawler - bardzo mocna, bardzo agresywna, uniwersalna, niestety droga i ciężka. Kostki bieżnika mają jakieś 3-4 cm. W oponach błotnych i po 5 cm nie jest żadnym problemem.


Kufry/torby/skrzynie
– czyli różnego rodzaju pojemniki mocowane do pojazdu w celu przewozu potrzebnych rzeczy. Z doświadczenia wiem, że torby materiałowe nie dają rady przy zaawansowanej jeździe. Materiał się targa, zamki zachlapane błotem nie dają rady i się zacinają. Nie polecam.

Kufer dedykowany do pojazdu lub skrzynia jest sporo lepszym rozwiązaniem, pozwala przewozić sprzęt i wyposażenie bez strachu. Używam skrzyń hermetycznych. Mocowane na trytytki (opaski zaciskowe). Dlaczego? Podczas jakiegoś upadku lub np. zaczepienia o drzewo opaski pękają i skrzynia się odczepia i spada i nic się nie dzieje. Przy mocowaniu na stałe uszkodzimy sobie skrzynki, a nie są to tanie rzeczy (znowu - jedna okolice 500 zł). Ważne, żeby było to szczelne (dokumenty, ubrania, prowiant, apteczka, zestaw do naprawy kół, części zamienne itp.)

A co to taka linka tam, panie kolego, jest zaczepiona? - ktoś mógłby spytać. Wychodzi tutaj doświadczenie nabyte podczas jazdy, jeśli trzeba wsadzić rękę po szyję do wody albo do błota, albo już nawet brakuje nam ręki i nie możemy sięgnąć żeby zaczepić wyciągarkę kolegi żeby nas wyciągnął, to taka linka ratuje nam bardzo dużo czasu i mamy suche ubranie.


Zderzaki – dodają wagi, ale pozwalają opierać się o różne rzeczy, jak inny quad, drzewo, można kogoś popchnąć, coś przestawić itp. Filozofii nie ma, polskie produkty, więc to warto zaznaczyć. Zdjęcie wyżej i jeszcze wyżej przy zdjęciach lampy.

Kask i łączność – nie zalecam oszczędności w tej kwestii, głowę mamy jedną, kask za 100 czy 200 zł nie jest dobrą opcją. Nikt nie chce się zastanawiać po uderzeniu w kamień czy drzewo, czy jakby miał kask z atestem, to może obrażenia byłyby mniejsze. Używam kasku typu enduro, czyli wygląda jak terenowy, ale ma całą szybę. Dla mnie wygodniejszy niż kask otwarty i gogle. Do tego wewnątrz dodatkowa szybka (pin lock), która nie pozwala parować szybie głównej. Motocykliści i narciarze wiedzą jaka to zmora, jeśli nam coś paruje.

Co do łączności, to dla mnie pozycja obowiązkowa, interkom w kasku to super sprawa. Jestem jednocześnie w kontakcie z kolegami, z którymi jeżdżę, dodatkowo za pomocą bluetootha mam podpięty telefon i gdy ktoś dzwoni, mogę rozmawiać z kasku. Kolegów wtedy rozłącza, więc dziewczyna może świntuszyć przez telefon i słyszysz tylko ty. Zasięg dość spory, zależnie od sprzętu można nawet 8 ludzi podłączyć, uchroniło nas to już przed różnymi wypadkami (np. pierwszy jadący człowiek spojrzał na GPS i przestał na chwilę obserwować drogę, w tym momencie z podporządkowanej wyjechał samochód, gdyby nie człowiek z tyłu, który krzyknął do pierwszego przez interkom, to nie byłoby co zbierać).

Kiedyś był jeszcze daszek, ale niestety producent nie przemyślał sprawy i zrobił go z plastiku tak kruchego, że wytrzymał miesiąc. Nowy daszek kosztuje majątek.


GPS
– rzecz dla mnie również obowiązkowa, pomaga w terenie się orientować, wyszukiwać drogi, dróżki, jeziora, stacje benzynowe. Tutaj chyba Garmin zdominował rynek, używane jest to wszędzie, mapy są robione pod Garmina. Nawigacja tego typu kosztuje tyle co średniej jakości nowy smartphone lub tani laptop.



Przy okazji tablica rozdzielcza naszego wszędołaza, że się wyrażę spolszczeniem skrótu ATV


Wyświetlacz, który pokazuje prędkość, na jakim jestem biegu, jakie mam załączone napędy oraz blokady, motogodziny, przebiegi całkowite i dzienne, ilość paliwa oraz kontrolki od wspomagania, przegrzania, błędów.

O ubraniach nie będę pisał, bo wiadomo, to zależy od pory roku. Buty również wedle uznania, lecz ja preferuję buty wysokie i elastyczne. Są też buty wysokie i sztywne (trochę jak na narty), ale ciężko się poruszać w takim obuwiu, co przy jeździe terenowej jest koniecznie.

Ciekawostki:


Manetka gazu w kciuku
– może ktoś się zastanawiał, może ktoś wie dlaczego gaz jest dodawany za pomocą takiego cyngla sterowanego kciukiem (u mnie jak widać kciuk i same manetki są ogrzewane – w zimę bezcenne). Otóż rozwiązanie tego jest bardzo proste, jeżdżąc na quadzie terenowym czy sportowym są dość mocne przeciążenia i często trzeba się po prostu trzymać kierownicy. W normalnym motocyklu trzymasz kierownicę, w quadzie trzymasz SIĘ kierownicy. To cała różnica. Często podczas jazdy w górę, w dół, w bok, żeby nie spaść po prostu musisz mocno trzymać się kierownicy, jakby gaz był w manetce (roll gaz), to zamiast trzymać obroty mógłbyś przyspieszać lub zwalniać, co nie zakończyłoby się dobrze.

Wierzcie mi, jest to bezpieczniejsze po prostu. Może dla niektórych niewygodne, ale tylko na początku. Ja mogę cały dzień jeździć i całą noc i kciuk już przyzwyczajony, jak osoba jest nieprzyzwyczajona, to kciuk po godzinie chce wam odpaść i chcecie go sobie odciąć sami.

Zdjęcie znów to samo, kciuk owinięty izolacją, ponieważ pod nią jest mata grzewcza, która ogrzewa mi paluszek w chłodne dni. Odpowiadam na pytanie - tak, kciuk bardzo marznie, nawet jeśli same dłonie są ciepłe od ciepłych manetek.


Spalanie
– Panie, a ile to pali? - może się ktoś spytać. Odpowiadam – dużo. Bardzo dużo jak na takie niewielkie silniki. Podczas jazdy szutrowej bez terenowej okolice 12 l benzynki. W terenie 15 lekko, można przejechać w terenie 1 km i spalić cały zbiornik paliwa (okolice 16 l w moim sprzęcie - tyle mieści bak). Zazwyczaj daje to zasięg około 150 km i nic więcej, dlatego często wozimy ze sobą paliwo w kanistrach. Pali to więcej niż moje auto, które ma silnik 2.8 l i prawie 200 koni.

Ceny części
– wszystko jest droższe niż do aut, przeguby, chłodnice, silniki, jakieś czujniki, no wszystko jest mocno drogie jak na nasze warunki zarobkowe. Polecam używać quadów popularnych, ponieważ wtedy zaopatrzenie w części jest najlepsze. Akcesoria również nie są tanie, po kupnie quada, żeby móc sprawnie jeździć na wyższym poziomie niż niedzielne przejażdżki po łące, trzeba przeznaczyć jakieś 10 tys. zł. 20 tys. zł również nie jest problemem, jeśli zaczniemy bawić się w tuning lub rzeczy z wyższej półki jakościowej.

Serwisczęsty i kosztowny, olej co tysiąc kilometrów (do mnie 2.3 l oleju pełnego syntetycznego), olej w przednim i tylnym dyferencjale co 2 tysiące kilometrów. Filtr powietrza można czyścić, bo jest to gąbka nasączona specjalnym olejem, można to wyprać, wysuszyć, nasączyć olejem i założyć jak nowy. Najlepiej się znać na mechanice, ja dzięki temu mam kolejną pasję, jaką jest mechanika.

Najczęstsze usterki to uszkodzone manszety (gumowe osłony przegubów), zalany wodą silnik, dziury w oponach. Rzadko coś poważniejszego, ale pęknięte felgi, usterki elektryki również się zdarzają.

Głęboka woda
– tak, można, tak, daje to radochę, trzeba tylko pamiętać, żeby sprzęt odpowiednio przygotować, silnik bez problemu pracuje pod wodą, potrzebuje jedynie powietrza, jeśli "zasys" powietrza zrobimy szczelny i podniesiemy go wyżej, możemy walczyć z głębinami i szukać nawet Titanica. Są quady bardziej przystosowane do jazdy w wodzie, np. z racji skrzyni biegów, która jest szczelna i zabudowana razem z silnikiem i nie potrzebuje do pracy powietrza.


Na zdjęciu Honda, która ma klasyczną hydrokinetyczną skrzynię olejową, czyli dokładnie taką samą jak wasze żony/matki i kochanki w autach. Widać jedynie rurkę, która doprowadza powietrze do silnika i to tyle. Elektryka działa pod wodą bez problemu. Mój quad ma napęd za pomocą paska, więc mam dodatkowo 2 rury (wlot i wylot do paska napędu), ale zasada jest dalej ta sama - jest powietrze, jest paliwo i jest prąd, to quad działa.

Czasem jest za głęboko, maszyna zaciągnie wodę i co wtedy?
To zależy od szczęścia, jak dobrze zgasła i odpowiednio ustawiły się zawory (zamknęły się), to wylewamy wodę z wydechu, wykręcamy świece i kręcimy rozrusznikiem, quad wodę z cylindra wyrzuci i jeździmy dalej. Jak mamy mniej szczęścia i woda dostanie nam się do oleju (większość przypadków), to wtedy zostaje mozolne płukanie silnika (ok. 3-4 zmiany oleju i dopiero jeśli woda zostanie wypłukana ze zlanym olejem zalanie oleju docelowego). Nie raz robione w terenie w środku lasu. Robi się to najtańszym olejem, zalewa, odpala quada na minutę i olej zlewa. I tak kilka razy, aż olej z wodą zostanie wypłukany.

Woda wlewa się również wydechem, więc albo przerabiamy, albo utrzymujemy obroty w głębszej wodzie.



Wybaczcie selfie, wybaczcie mundur w malowaniu niemieckiej armii, jest tani i jest to gore tex, idealny jako okrycie wierzchnie - sprawdzone doświadczeniem.

Dla mnie jest to bardzo fajna forma relaksu lub adrenaliny, cały dzień w błocie, kurzu, często jest zimno albo znowu bardzo gorąco i pot kapie na oczy. Nie raz pływałem w rzece w ubraniach przy temp. minusowej, nie raz suszyłem ubrania przy ognisku w zimie. Obecnie raczej staram się zwiedzać, stąd wypady na Ukrainę i ich Bieszczady, widoki super, ludzie przyjaźni (u nas z tym gorzej, o czym wspomniałem na początku).

W planach są wyjazdy do innych krajów, jak Rumunia, Albania.

Jeśli kogoś zachęciłem, to fajnie, jeśli zniechęciłem, to też nie ma problemu, każdy robi co lubi, ja lubię kurz i błoto w zębach oraz kiełbaskę z ogniska.

Można pytać o szczegóły w komentarzach, nie chciałem być bardzo szczegółowy w opisach, ponieważ wyszłaby z tego niekończąca się opowieść. Za błędy stylistyczne, gramatyczne, interpunkcyjne i ortograficzne przepraszam.
Pozdrawiam
Tomek
86

Oglądany: 52691x | Komentarzy: 154 | Okejek: 271 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

14.12

13.12

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało