Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

12 ciekawostek o motoryzacji w Chinach, których nie znajdziecie w żadnym innym artykule

110 694  
508   26  
Ten artykuł przysporzył nam w Chinach trochę problemów, ponieważ panuje tu pewne tabu dotyczące mówienia o jeździe pod wpływem alkoholu i nie tylko. Ale po kolei...

Prawo jazdy międzynarodowe jest międzynarodowe, ale w Chinach nie obowiązuje. Jeśli chcemy jeździć po Chinach, musimy zdać chiński egzamin na prawo jazdy. Potrzebujemy do tego (oprócz ok. 500 zł) znajomości chińskich nieprzydatnych przepisów ruchu drogowego i podstawową znajomość języka (bo jak inaczej odpowiedzieć na pytania teoretyczne?). Benzyna tańsza niż w Polsce (4,2 zł) i drogi całkiem niezłe. Fajnie byłoby sobie pośmigać. Ale czy na pewno?

#1. Głowa boli... od klaksonów


Jest czerwone i ktoś przed tobą się zatrzymuje. Trąbisz. Ktoś jedzie za wolno. Trąbisz. Jedziesz chodnikiem, a ci posrani ludzie używają go do chodzenia? Trąbisz. Jedziesz pustą ulicą i czujesz się jakoś tak samotnie i nieswojo. Czemu by tak nie spróbować zatrąbić? Od razu lepiej. Po 2 dniach chodzenia po chińskich ulicach uodporniłem się na klakson i jest to nie lada problem, ponieważ...

#2. Toyota Prius to przeżytek

Takie same elektryczne auta można również wypożyczyć w ramach czegoś jak "samochód miejski".

... w chińskich miastach ponad 2/3 skuterów jest elektryczna (elektrycznych samochodów też jest o wiele więcej niż w Polsce), a co za tym idzie - bezszelestnie morderczo cicha. Sprawę pogarsza fakt, iż aby wydłużyć zasięg, kierowcy nie zapalają świateł. Nigdy. Nawet o 1 w nocy podczas ulewy (jeśli kierowcy Tesli też zaczną wydłużać w ten sposób zasięg w swoich samochodach - przyszłość elektrycznej motoryzacji rysuje się dosyć krwawo). Skutery są szalone. Jeżdżą chodnikami, ulicami, twoją klatką schodową oraz pod prąd. Wożą od 1 do 4 osób, psa, coś ekstremalnie długiego, np. włócznię, szafkę. Nie mają kasków, tablic rejestracyjnych, pojęcia o przepisach ruchu drogowego... Policja zajmuje się tylko samochodami. Skupia się na zatrzymywaniu wieśniaków, którzy wjeżdżają do miasta tylko ośmiokrotnie przeładowanymi ciężarówkami. Skutery są jak żebracy w Chinach, czyli wszyscy udają, że ich nie ma.


Tak, to po lewej to chodnik.


Między innymi w taki sposób zabezpiecza się chodniki przed skuterami

#3. Tablice rejestracyjne... a na co to komu?

Myć nie trzeba, od razu widać, że nowy.

Jeśli jesteśmy już w temacie braku tablic rejestracyjnych... Osobówki mają niebieskie, ciężarowe żółte, białe są dla ludzi z im... immm... immuminium. Auto nowe może jeździć bez nich przez miesiąc od zakupu i jest to całkowicie legalne. OK, ale na drogach roi się od 2-3-letnich samochodów, które dalej jeżdżą z włożoną w ramkę nazwą salonu dilera. Bez tablic jeżdżą również auta, które pamiętają jeszcze czasy radia z kasetami magnetofonowymi, a cały problem dotyczy jakichś 10%-15 % samochodów w Chinach.


Szlabany w Chinach to prawdziwe hipsterstwo, dlatego o wiele częściej stosuje się bardziej mainstreamowe bramy - harmonijki.

#4. Sposób na korki jest powodem tworzenia się korków

Boże, 3-kołowy Matizium Ralianto Robin!

A co, jeśli jest korek na lewoskręcie? Wciskasz się na niego pasem do jazdy na wprost? Nie, użyjesz do tego prawoskrętu, który przecież ma zawsze "zielone, bo się zmieszczę". Korek na wjeździe na autostradę? Czemu by nie spróbować wjechać na nią zjazdem? Jeśli akurat ktoś nim zjeżdża, zaczyna się 5-minutowy pojedynek na klaksony, aż ktoś w końcu cofnie. Jazda pod prąd, bądź też z niewłaściwych pasów, jest powszechna do tego stopnia, że w ten sposób jeździ nawet komunikacja miejska. O skuterach i osobówkach, które potrafią jechać 5-pasmową drogą pod prąd nawet nie wspominam...


Wypadek? Policja, karetka? Nie, to przejście dla pieszych. Takimi światłami oznacza się też roboty drogowe, zakręty na autostradzie itd. W żadnym kraju nie widziałem jeszcze tak obojętnego podejścia do samochodów uprzywilejowanych. Karetka czy straż pożarna, pomimo trąbienia, stoją w korkach z innymi autami, bo nikt nie myśli się rozjeżdżać (czasem przez wysokie krawężniki i tłok nie ma nawet takiej możliwości).

#5. Szerzej!


5-pasmowe, baa... są nawet i 9- (co daje nam 18-pasmową drogę w tę i z powrotem). Wielu Chińczyków uważa, że szerokość ulic świadczy o stopniu rozwoju miasta i w geście władz leży ich poszerzanie, co w połączeniu z brakiem logiki w kierowaniu wcale nie przyspiesza ruchu, a nawet go spowalnia. Pasy są często bezsensownie szerokie. Potrafią mieć nawet 5 metrów szerokości. Nie ma to zresztą znaczenia, wszelkie pasy na jezdni są traktowane jedynie jako sugestia...

#6. Pasy to możesz sobie mieć na spodniach...


Może dlatego ta bardziej umięśniona część klientów BMW czułaby się tu jak w raju. Nikt nie używa kierunkowskazów. Pas zmienia się wciskając się tak bardzo, aż zmusisz kierowcę samochodu jadącego za tobą do zahamowania. Często ktoś jedzie dwoma pasami naraz. Czasem, jeśli jest tłoczno na jednym pasie, robi się z niego dwa pasy.

#7. Wolność

Trójkołowe pickupy - również elektryczne

Czy w takim razie Chińczycy jeżdżą szybciej i bardziej brawurowo niż Robert Kubica? Nic z tych rzeczy. Wykonują mnóstwo niebezpiecznych manewrów, jeżdżą w nocy bez świateł, ale w mieście na swoich 5-9-pasmówkach rzadko przekraczają 70 km/h. Chociaż częściej prędkość ta waha się w okolicy 40. To naprawdę irytujące, ponieważ jak wiadomo dla nas - czas to pieniądz, a autobusy miejskie w Chinach, pomimo szarpania jak na kursie nauki jazdy, nie przekraczają 35 km/h przez całą drogę.


Na ulicy można spotkać wiele aut z czerwoną wstążką - to na szczęście, chroni przed wypadkiem.

#8. Na co komu parkomat

Zotye - Rover? Ciekawe, czy producent Defendera wie o bardzo podobnym znaczku.

Najważniejsza jest jezdnia. Parkuje się praktycznie tylko i wyłącznie na chodniku (który nieprzystosowany pęka i zapada się) lub w przejściach podziemnych. Najciekawsze jest to, że zawsze jest ktoś, kto "panuje" nad sytuacją, zbiera opłaty i ustawia samochody. I nie jest to żaden kloszard, któremu brakuje na aromatyzowany napój winopodobny, tylko zatrudniona specjalnie w tym celu umundurowana osoba. Chodniki w centrum, zwłaszcza tam, gdzie brakuje parkingów podziemnych (czyt. w granicy 50 metrów nie ma parkingu), potrafią być tak przepełnione zaparkowanymi na styk autami, że ludzie zaczynają korzystać z jezdni. A tam, wiadomo, nie mają pierwszeństwa. W Chinach pieszy nie ma pierwszeństwa nawet na zielonym. Serio.


#9. Jazda na podwójnym gazie


Widać, że ulgi związane z posiadaniem kratki w samochodzie dotarły również do Chin. Taksówki należą od miasta i zależnie od lokalizacji kosztują ok. 7,5 zł za start i 0,60 zł za kilometr.

Jeśli wybierzesz się do dzielnicy klubowej zobaczysz, że przed każdym z tych ogromnych szalonych klubów stoją Range Rovery, Lambo, Gtr-y, Porsche czy inne Maserati. Wiadomo, co robi się w klubach. Myślisz, że ci ludzie zamawiają taryfę i po południu przyjeżdżają odebrać auta? Nie. Oni wsiadają do nich kompletnie zalani i jadą do domu... albo do następnego klubu. Za jazdę pod wpływem grozi tu od 200 juanów (ok. 120 zł) do 15 dni więzienia!

Audi 100? Nie, to produkowany jeszcze po roku 2000 w ramach partnerstwa firm Hongqi CA7180 A2E.

#10. Kompleks długości

Czasem to tuning, czasem producent z myślą o chińskim rynku zalewa auto chromem.

Większość aut z segmentu E i F sprzedaje się tu w wersji L. Jaguar XJL, Audi A6L, Mercedes E-class L, BMW 7 L, a nawet Mondeo. Niektóre auta wyglądają tu jednak pomimo nazwy zupełnie inaczej. Mowa tu głównie o autach azjatyckich. Np. Toyota Yaris L, albo Hilux, który jest tu busem. Corsa, Insygnia, Zafira to buicki, a nazwa Escort jest tu ciągle żywa.

Toyota Yaris L

Ale wróćmy do sedanów, bo to ich jest w Chinach najwięcej. Opel Corsa, Ford Fiesta, Mazda 3, Peugeot 206 i 307, Toyota (Yaris) Vitz. Wszystkie są tu sedanami. Jako hatchbacki sprzedaje się ich wiele mniej. Chociaż natrafienie na smarta nie jest problemem, 3-drzwiowe auta to prawdziwa rzadkość. Większość z aut jeżdżących po ulicach chińskich miast to 4-drzwiowe wozidełka o urodzie Renault Thalia czy Hondy City. Kombi są jak limity w NFZ i praktycznie ich nie ma...

Ale taka na przykład Corsa Shooting Brake w tamtych latach mogłaby okazać się w Polsce prawdziwym hitem.

Jeśli ktoś potrzebuje coś przewieźć - kupuje raczej jednego z tych kanciastych mikrovanów, których ceny zaczynają się od 25 000 juanów (15 000 zł).

Chińska odpowiedź na BMW 2 active tourer.

#11. Hajs musi się zgadzać

Gdybym miał samochód z taką klamką, zaglądałbym do niego co 15 minut i sprawdzał, czy w środku jest coś do jedzenia.

Jeśli już jesteśmy przy cenach samochodów - przeciętny Chińczyk zarabia między 900 zł - 1700 zł, rynek aut używanych dopiero się rozwija, a samochód używany sprzedać jest ciężko, europejskie auta są tu praktycznie dwukrotnie droższe niż w Europie. Japońskie również. Tak więc własne auto to luksus o wiele większy niż w Europie, o Stanach nie wspominając. Ceny VW Passata startują od 183 tys. zł (71 tys. więcej niż w Polsce). Za te pieniądze można kupić 4 chińskie samochody z tego samego segmentu, z wnętrzem wykończonym na podobnym standardzie. A mimo to można powiedzieć, że połowa aut na drogach jest marek europejskich lub japońskich. Co ciekawe, połowa z tych aut to VW. Sedany Polo, Passat (Magotan), Lavida, Bora, Baro, Sagitar, Pheaton, naprawdę bardzo udany Lamando, taksówkowe Jetty, Santany i Turany wiodą prym na chińskich ulicach. Taksówka w Chinach to na 95% zawsze VW.


To nie awaryjne, to światła (chyba) stopu, które w takiej formie można spotkać w wielu starych i nowiutkich samochodach. Niektóre samochody potrafią świecić ciągle, by po chwili zacząć mrugać.

Skoda Superb I to VW Passat, a druga generacja Jetty była tu produkowana do 2013, aż zastąpiła ją nowa, znana również z naszych salonów.


Bardzo duży kawałek tortu przypada również Skodzie. Dużo tu Toyoty, Hondy, Hyundaia oraz samochodów francuskich. Co ciekawe, powodzi się również Maserati, które jest powszechne prawie tak samo jak BMW czy Mercedes.

VW Bora - nie to nie pomyłka, to nie Golf, to Bora
Peugeot 206 jest Citroenem C2.

#12. Podróbki

Landwind x7 i pojazd chińskiej policji.

Podróbka Land Rovera Evoque, Landwind x7 ze swoją ceną od 87 000 zł kosztuje od swojego brytyjskiego oryginału o co najmniej 82 000 zł mniej - powiedzieć, że różnica jest spora to mało. Dokupując na Taobao za jedyne ok. 1400 zł specjalny pakiet restilizacyjny, zawierający między innymi znaczki, reflektory i elementy zderzaka sprawiamy, że jakakolwiek różnica w wyglądzie znika.


Czy więc po mieście jeździ pełno Landwindów x7, a Land Rover jest tu rzadkością? Nie. Jak to w Chinach, jest zupełnie na odwrót. W Chinach bardzo liczy się marka, zwłaszcza jeśli jest zagraniczna. Chińczycy nie do końca ufają swoim markom i nie chodzi tu tylko o samochody. Posiadając podróbkę - nie posiadasz szacunku i prestiżu. Idealnych kopii, takich jak Landwind x7, jest mało, jeśli jednak przyjrzeć się jakiemukolwiek chińskiemu samochodowi - ma się wrażenie, że gdzieś się to już widziało.


Suzuki Alto? Nie, to kolejne dziecko firmy Joint Venture Zotye Z100 (17 000 zł), które zastąpiło produkowany do 2013 model TT (Suzuki Alto 1 generacji) - najtańsze auto w Chinach (11 000 zł).


Zotye produkuje na licencjach także takie klasyki jak: Multipla, Lanos i Matiz.


A jeśli masz dylemat pomiędzy Audi Q5 (tył) a VW Tuareg (przód) - kup Zotye T600. Łączy oba zwaśnione światy niczym chiński motor Jamasaki i Subarishi. Dobra, tę ostatnią firmę zmyśliłem, chociaż kto wie, co nam przyszłość przyniesie.


Jeden z największych chińskich producentów, BYD, chyba za bardzo zainspirował się Toyotą Aygo.


W temacie Toyoty - oto Tianjin FAW CA7136Z, bo Yaris brzmi zbyt zwyczajnie.


A tu sedan stworzony na jej podstawie.


Na desce rozdzielczej obowiązkowo znaleźć muszą się szklane figurki, porcelanowy Budda, złoty Mao, modele aut czy jakieś miśki. No i na lusterku oczywiście chiński węzeł szczęścia...

8

Oglądany: 110694x | Komentarzy: 26 | Okejek: 508 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało