Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Lis z Folkestone, czyli dlaczego nie każdy może zostać Wilkiem z Wall Street

158 227  
271   36  
Z jednej strony kubańskie cygara i butelki drogiego szampana. Z drugiej – pryszcze na twarzy i pozy jak z rosyjskich portali randkowych. Daniel Burgoyne, 24-latek z Wielkiej Brytanii, wymarzył sobie życie w stylu Jordana Belforta. Pławienie się w sławie i luksusie stało się dla niego najważniejszym celem.

Problem w tym, że w przeciwieństwie do Bleforta Burgoyne nie miał talentu ani do zarabiania, ani do wygrywania pieniędzy. Nie dostał się na studia, pracował w sklepie mięsnym, mieszkał z mamą. Teraz dla odmiany pomieszka trochę sam – o ile trafi do jednoosobowej celi, co wcale nie jest takie oczywiste.

Na pierwszy rzut oka Brytyjczyk sprawiał dobre (a przynajmniej bogate) wrażenie. Czarne BMW 6, Rolex, żetony z kasyn, kubańskie cygara i drogie szampany – w oczach wielu było to powodem do podziwu. W oczach 18 omamionych wizją szybkiego zarobku inwestorów – powodem do powierzenia Burgoyne'owi kilkudziesięciu tysięcy funtów.

Diamenty są wieczne...

Miał być giełdowym inwestorem i handlować diamentami. Miał mieć siedzibę w prestiżowym londyńskim City i obracać milionami. W rzeczywistości był byłym sprzedawcą na utrzymaniu mamy. "Pracował" nie w Londynie, a w Folkestone – klasycznej 50-tysięcznej dziurze koło Dover w hrabstwie Kent.


Oszukał osiemnaście osób. Obiecywał im inwestycje w wino i diamenty. Nie przebierał przy tym w środkach. Najbardziej naiwny z "inwestorów" uwierzył w to, że wartość kupionych przez niego diamentów będzie niemal podwajać się co miesiąc! Na dodatek Burgoyne zdołał przekonać go, że ze względów podatkowych lepiej, aby diamenty były przechowywane w Szwajcarii. Perspektywa brylantów, których nikt nie widział, okazała się na tyle kusząca, że klient bez mrugnięcia okiem wysupłał 33 tysiące funtów (185 tys. zł). Pozostali byli tylko niewiele bardziej ostrożni.

...w przeciwieństwie do lisów

Biznes niedoszłego "wilka z Wall Street" był tyleż dochodowy, co grubymi nićmi szyty. Mimo to zanim policja wkroczyła do akcji, Daniel Burgoyne zdążył przehulać co najmniej 56 tysięcy funtów na coś, co nazywał wystawnym życiem, dokumentowanym oczywiście na Facebooku. Na wino wydał ponad 2 tysiące funtów, 1,5 tysiąca na hazard i kolejny tysiąc na jedzenie w restauracjach. Na zajętych przez policję kontach bankowych czekało jeszcze ponad 27 tysięcy funtów, których "pomysłowy inwestor" nie zdążył zagospodarować.


"To było wyszukane oszustwo", mówił podczas ogłaszania wyroku sędzia Simon James. "Z otrzymanych 80 tysięcy funtów tylko 10 zostało przeznaczone na inwestycje. A nawet to w nic, co mogłoby przynieść inwestorom godziwy zysk".

Historia Daniela Burgoyne'a skończyła się tak szybko, jak się zaczęła. Znajomi z Facebooka, którzy jeszcze niedawno przyklaskiwali jego porównaniom do Wilka z Wall Street, zaczęli pokpiwać, że żaden z niego wilk. Co najwyżej lis – na dodatek z Folkstone. Oprócz dwóch lat w więzieniu, sąd orzekł siedmioletni zakaz prowadzenia własnej firmy.

Źródła: 1, 2, 3
7

Oglądany: 158227x | Komentarzy: 36 | Okejek: 271 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

27.02

26.02

25.02

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało