Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Uzależnił się od "słit foci" i chciał przez nie strzelić samobója

73 042  
84   39  
Ma 19 lat i prawdopodobnie jest pierwszą na świecie osobą poważnie uzależnioną od robienia sobie fotek z ręki. Nałóg, w jaki się wpędził, zrujnował mu życie - chłopak wkroczył na drogę prowadzącą do autodestrukcji. Niedawno postanowił ze sobą skończyć, bo... nie był zadowolony z tego, jak wychodził na zdjęciach. Znak czasów?

W erze Facebooka i Twittera pojawia się coraz więcej oszołomów takich jak on. Danny Bowman pochodzi z Wielkiej Brytanii i od dawna ma problem, z którym nie potrafi sobie poradzić - jak sam przyznaje, jest uzależniony od "selfies", czyli zrobionych przez siebie zdjęć, które przedstawiają jego osobę. W naszym kraju fotografie takie określa się potocznie "słitfociami". Nieodparta potrzeba cykania kolejnych autoportretów i wrzucania ich do serwisów społecznościowych w jego wypadku omal nie doprowadziła do tragedii.

W narcystycznym pędzie Bowman doszedł do punktu, w którym wykonywał sobie nawet 200 zdjęć dziennie. Po prostu nie potrafił sobie odmówić kolejnej fotki. Bywały dni, kiedy zajęcie to - włączając w to pozowanie czy odpowiednie ustawienie tła - pochłaniało mu sporą część doby. Spędzając na tym nawet 10 godzin dziennie, przestał mieć czas nie tylko dla znajomych, ale też na szkołę. W końcu w wieku 16 lat całkowicie zrezygnował z dalszej nauki i przestał opuszczać swój dom.



W pewnym momencie perfekcjonista, jak sam określa siebie Bowman, przestał być jednak zadowolony z efektów widocznych na ekranie iPhone'a. Zdecydował się wówczas na zrzucenie kilku kilogramów, ale gdy stwierdził, że i to nie uczyniło go bardziej fotogenicznym, sięgnął po ostateczne rozwiązanie.

"Wciąż dążyłem do zrobienia sobie idealnego 'selfie', a kiedy uznałem, że jest to niemożliwe, chciałem umrzeć" - powiedział nastolatek, który już w wieku 15 lat nie potrafił opanować kompulsywnej potrzeby robienia sobie kolejnych zdjęć. "Straciłem przyjaciół, zaniedbałem wykształcenie, zdrowie i omal nie straciłem życia. Jedyną rzeczą, na której mi zależało, był mój telefon, który pozwalał mi zaspokoić pragnienie zrobienia sobie zdjęcia o każdej porze dnia".




W najbardziej drastycznym momencie wiecznie niezadowolony z rezultatów Bowman postanowił rozstać się z życiem. Uznał, że jedynym skutecznym sposobem na pozbycie się problemu będzie połknięcie śmiertelnej dawki leków. I tak zrobił. Gdyby nie błyskawiczna interwencja jego matki, 19-latka nie udałoby się uratować - poinformował serwis IBTimes.

Rodzice Danny'ego potwierdzili, że już dawno dostrzegli wagę problemu związanego z uzależnieniem syna. Próbowali działać, zabierając mu nawet telefon. Ich zabiegi na niewiele się jednak zdały. Zamiast tego, wyzwalały w nim agresję. Obecnie Brytyjczyk znajduje się pod opieką specjalistów, którzy próbują wyleczyć go z uzależnienia. Chłopak sam przyznał, że jego nałóg jest równie wyniszczający jak ten od narkotyków, hazardu czy alkoholu.


Słynna już oskarowa fotka z rąsi, okrzyknięta "najlepszą samojebką ever"

"Sprawa Danny'ego jest szczególnie ekstremalna" - powiedział dr David Veal, psychiatra Danny'ego, który stwierdził, że zjawisko uzależnienia od "selfie" zaczyna stawać się poważnym problemem społecznym, a duża odpowiedzialność za jego nasilanie się ciąży na gwiazdach i celebrytach, którzy popularyzują tę modę.

Kiedyś dzieciaki targały się na własne życie, bo były nieszczęśliwie zakochane, dziś robią to, bo są niezadowolone ze swoich zdjęć. Co za czasy...

Oglądany: 73042x | Komentarzy: 39 | Okejek: 84 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało