Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Bojownicy opowiadają o najgłupszym mandacie, jaki otrzymali w swoim życiu II

25 040  
160   83  
Jak się okazuje, jest sporo okazji, by wyrwać głupi mandat.

#1.


Wyrzucenie peta w kratkę u dołu schodów do metra, a jak wiadomo, w metrze palić nie wolno.

Za to kiedyś uniknąłem mandatu za jazdę bez biletu. Jadę autobusem i wsiada dwóch kanarów (miałem 4 przystanki do przejechania), zablokowali kasowniki i kiedy jeden z nich podszedł do mnie:
- Bilecik.
- Nie mam.
- To dokument ze zdjęciem.
Pokazując moją kartę do pracy, rzekłem:
- Mam tylko to.
Gość przeczytał, co było na karcie i zbladł.
- Aaaha, dobrze dziękuję.
Poszedł do swojego kolegi, coś szeptał wzrokiem pokazując na mnie, po czym obaj wysiedli na następnym przystanku. Z początku zgłupiałem, więc patrzę, co z tą moją kartą nie tak. Na karcie imię i nazwisko, zdjęcie i wielki napis: KONTROLA JAKOŚCI.

#2.

Zatrzymałem się na zakazie postoju. Szybko do apteki po zastrzyk, który postawi mnie na nogi. Wracam, a za wycieraczką mandat. 900 koron za minutę postoju. Zastrzyk za darmo, ale mandat już nie bardzo. By było śmieszniej, dosłownie 20 m dalej wjazd na parking, gdzie nie zapłaciłbym ani korony za tak krótki czas.

#3.

Nie ja, a mąż. Za spowalnianie ruchu. Po prostu jechał wolno.

#4.

Po pracy z kolegą poszliśmy na kebsika. Jedzenie do łapy i spacer do samochodu, żeby spokojnie po drodze zjeść. Pech chciał, że patrol przejeżdżał drogą i zauważyli nas, jak łamiemy przepisy odnośnie zakazu jedzenia w miejscu publicznym (czasy pandemii). Potraktowani jak przestępcy dostaliśmy po dwie dyszki mandatu.

#5.

Dla ochłody wskoczyliśmy do fontanny w centrum miasta. Wyłapał nas monitoring. Kiedy przyjechała policja, dostałem 100 zł za złamanie ustawy o wychowywaniu w trzeźwości i 100 zł za nieobyczajny wybryk. Podczas wypisywania mandatu przekląłem razy kilka i za to była trzecia stówka, a przed samym końcem wyślizgnęło mi się piwo z ręki. I za to zaśmiecenie była czwarta stówka.

#6.

Wzięłam łyk piwa od kumpla. Łyk. Kumpel zwiał, ja zostałam, panowie strażnicy wlepili mi 50 zeta.
by kapsaicyna

#7.

W czasach liceum wybrałem się z koleżanką na wycieczkę rowerową. Jechaliśmy obok siebie po jezdni. Wyprzedził nas radiowóz. Zatrzymali nas i poprosili o karty rowerowe, których nie wzięliśmy ze sobą. Wlepili mandat, cytuję: „za niemanie dokumentów”.

#8.

Dawno temu, jak jeszcze byliśmy gówniarzami, mój brat, moja psiapsi i ja wracaliśmy z baru. Nie chciało nam się iść, więc stwierdziliśmy, że ten jeden przystanek sobie podjedziemy, oczywiście, bez biletów. Na końcowym drzwi nam nie otworzono. Podszedł do naszej trójki kierowca i prosi bilety do kontroli. Każde z nas trzepie po kieszeniach, ale w końcu przyznajemy, że nie mamy. Na to kierowca, że jak damy po 2 zł (bo wtedy tyle kosztował ulgowy u kierowcy), to nas puści. Ale cały hajs poszedł w przelew w barze. Moja psiapsi zwija się i żałośnie mówi: „Ale proszę pana... My jesteśmy stałymi klientami MPK”. Gościu się szczerze roześmiał i puścił nas z tekstem: „Żeby mi to było przedostatni raz”.

#9.

Za wspinanie się na pałac kultury w Poznaniu, udało mi się wejść na balkon. Na trzeźwo raczej bym rady nie dał.

#10.


50 PLN za niezatrzymanie się na stopie, w okolicach północy, gdzie nie było żywego ducha na mieście. Prawie się zatrzymałem, rozejrzałem i pojechałem dalej (skręt w prawo).
Panowie byli nieustępliwi i z racji stworzenia zagrożenia w ruchu mandat musiał być.

#11.

Ja dostałem mandat za przejście na czerwonym świetle na jednej z poznańskich ulic. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że była godzina pierwsza w nocy, a w promieniu kilkuset metrów nie było żadnego samochodu. Trzech lub czterech policjantów (bardziej pasuje „pasożytów”) nagle wyłoniło się spomiędzy straganów i na nic zdała się moja argumentacja, że dawanie mi mandatu za takie coś jest kompletnie bez sensu.

#12.

Dostałem 50 zł mandatu za „usiłowanie wypicia alkoholu w miejscu publicznym”. Wychodząc z osiedla bloków na ulicę przy popularnym w naszym mieście zbiorniku wodnym, przechylałem butelkę z piwem, ale jak spojrzałem w prawo, to akurat policja jechała, więc nawet łyka nie wziąłem. Co najlepsze, nie zapłaciłem tego mandatu i po kilku miesiącach przyszło mi pismo, że do zapłaty mam 64,50 zł, ponieważ zostały naliczone odsetki. Zapłaciłem od razu podaną kwotę i po tygodniu na konto wróciło mi 14,50 zł, z dopiskiem, że nie zostały jednak naliczone żadne odsetki i dziękujemy za zapłatę.

#13.

Wyprzedzanie rowerem samochodu w miejscu niedozwolonym. Dość abstrakcyjne.

#14.

To było we Wrocławiu na dworcu kolejowym. Mieliśmy jeszcze trochę czasu, to poszliśmy na papierosa. Znaleźliśmy miejsce zaraz przy wejściu, gdzie były dwa kosze na śmieci z wielkimi popielniczkami na górze. Odpalamy sobie pety, prawie pół spalone. Nagle podchodzi sokista czy jak ich tam zwą postury goblina w oczojebnej kamizelce i śmiesznej czapeczce z daszkiem i mówi, że tu nie można palić. Pytamy z jakiej racji, jak są tu popielniczki. Poprosił, żebyśmy spojrzeli w górę, a tam z 2 i pół metra nad nami dwa znaki wielkości paczki od fajek: Zakaz palenia. Na nic zdały się nasze argumenty o popielniczkach i niewidocznych znakach (chyba że bylibyśmy koszykarzami). Została wezwana policja i skasował nas po 50 zł, przepraszając za sokistów, ale jak dostał wezwanie, to już karę musi nam dać.

#15.

Kiedyś obwoziłem pijanych kolegów nocą po klubach i próbowali mi wmówić, że spożywanie alkoholu przez pasażera w trakcie jazdy jest wykroczeniem, za które odpowiada kierowca.

#16.


Policja jechała za mną pól miasteczka. Gdy dojeżdżałem do posesji, włączyli koguty i „nie ma pan światła z tylu”. Honda „ufo” ma z tyłu cztery czerwone światła po dwa obok siebie, a w jednym się przepaliła żarówka. 50 PLN za niesprawne światła, pomimo tego, że świeciły łącznie trzy sztuki, po obu stronach kufra.

#17.

Za wymuszenie pierwszeństwa na radiowozie – miałem „zieloną strzałkę”. Radiowóz – zielone światło.

#18.

Za nieposiadanie maseczki. Wiecie, środek lata. Wybory się zbliżają, więc wirus był w odwrocie. Szedłem na trening, no i wyleźli i mówią, że kamery są i muszą dać mandat. Na nic się zdały tłumaczenia, że wieczór, ludzi nie ma, a premier mówił o tym, żeby się nie bać. 25 PLN to nawet mi się nie chciało odwoływać, bo to wiadomo – więcej nerwów niż to tego warte.

#19.

Wracałem pieszo z koncertu Akurat w Rzeszowie. Druga nad ranem. Cisza. Zero ludzi, zero samochodów jak okiem sięgnąć. Na mojej drodze staje czerwone światło na pasach dla pieszych. Zatrzymałem się, ale głupio mi było tak stać pośrodku opustoszałego miasta. Wzruszyłem ramionami i poszedłem. Jak się okazało, nie byłem wcale sam i uprzejmy patrol policji czuwał nad moim bezpieczeństwem. 100 złotych za taką przyjemność.

#20.

20 zł i 5 pkt w czerwcu br. za wjechanie na stację benzynową wyjazdem, bo nie mogłam namierzyć wjazdu. Orlen obok stadionu „Skra” – kto mądry wymyślił, żeby wzdłuż jezdni wyjazd był pierwszy, a ok. 200 m dalej, za kładką dla pieszych, był wjazd? Zwykle są zgodnie z kierunkiem jazdy.

#21.

Za cumowanie do znaku zakaz cumowania na Mazurach. Ale tak się wszystkim siku chciało...

#22.

Za przejście na czerwonym świetle. Idąc w środku nocy, na pogotowie, z kleszczem wbitym w plecy.

#23.

Z 10 lat temu policja przyszła do mnie do domu ze zdjęciem auta stojącego na zakazie zatrzymywania się. Drzwi otworzyła babcia mówiąc, że nie ma mnie w domu. Chcieli mój numer telefonu. Babcia do mnie zadzwoniła i podała im telefon. Chcieli przyjechać do mnie do pracy. Powiedziałam, że nie ma takiej opcji, więc zaproponowali, że nawiedzą mnie w sobotę. Zgodziłam się. O 9:50 dostałam telefon, czy będę na komendzie w sprawie tego mandatu. Powiedziałam, że przecież oni mieli przyjechać. Na co odrzekli, że w takim razie zaraz będą. Faktycznie przyjechali, pokazali mi zdjęcie i dali pouczenie. Chyba naprawdę im się nudziło w robocie.

#24.

DWA jedyne mandaty w życiu:
1. Picie w miejscu strategicznym dla obronności kraju – taras widokowy na reaktorze Maria.
2. Usiłowanie spożycia alkoholu i obraza funkcjonariusza policji – 4:00 rano, powrót z 18. kolegi. Na drogę podarowana nieotwarta butelka. Straż miejska uznała, że skoro mam czym się zaprawić, to znaczy, że to zrobię. Po przyjeździe policji i powtórzeniu sytuacji zapytałem się o gwałt, bo do tego sprzęt też mam – wniosek: nie żartować z idiotami.

#25.


Ja chyba nie mam nic spektakularnego na koncie. Ale mój brat dostał 50 zł za jazdę rowerem „bez trzymanki. A moja przyjaciółka w czasach liceum dostała mandat za picie tymbarka w nocy na przystanku. Naprawdę był to tymbark, nic nie było przelane/dolane. Niemniej policja uznała, że to podejrzane, że nastolatka w nocy pije zwykły napój. A jeszcze kolorem przypominał piwo...

W poprzednim odcinku

2

Oglądany: 25040x | Komentarzy: 83 | Okejek: 160 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

04.12

03.12

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało