Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Żyrafy w pułapce. Po zaledwie dziesięciu latach kenijska wyspa Longicharo zmieniła się w piekło

35 594  
207   12  
Kiedy w 2011 roku na wyspie Longicharo w zachodniej Kenii wypuszczono jedenaście żyraf ugandyjskich, znanych również jako żyrafy Rotschilda, wydawało się, że to idealne dla nich środowisko. Z dala od kłusowników miały mieć wszystko, czego potrzeba do zwiększania liczebności zagrożonej wyginięciem populacji. Natura zdecydowała jednak inaczej.
1880125be3ad2661.jpg

Żyrafy są dziwne. To stwierdzenie, mimo że infantylne, jest zaskakująco prawdziwe. Wszystkie wyglądają jak rysunek niewprawnego przedszkolaka – zdecydowanie „zbyt” wysokie w stosunku do swojej długości, nie przypominają żadnego innego gatunku w królestwie zwierząt. Ale nawet wśród tych osobliwości wyróżniają się żyrafy ugandyjskie. Te są najwyższe, a do tego ich charakterystyczne brązowe umaszczenie zaczyna się dopiero powyżej kolana. Poniżej niego, są jasne, niemal białe, przez co wyglądają, jakby nosiły skarpetki.

Żyrafy ugandyjskie opisane zostały po raz pierwszy na początku XX stulecia przez brytyjskiego zoologa, ale też polityka i bankiera. Skojarzenia ze słynnym rodem bankierów pochodzenia żydowskiego nie są bezpodstawne. Walter Rotschild, 2. baron Rotschild, do nich się właśnie zaliczał. I to od jego nazwiska pochodzi nazwa gatunku. Ale żyrafy Rotschilda znane są również jako żyrafy Baringo. I tu właśnie zaczyna się historia „wielkiej ewakuacji”.


Raj, który stopniowo zmienia się w piekło

188012431921a412.jpg

Jezioro Baringo położone jest na wysokości niemal 1000 m n.p.m, a jego powierzchnia wynosi niecałe 170 km kw. Patrząc wzdłuż południków, Baringo znajduje się w połowie kraju, w jego zachodniej części, na terenie Wielkich Rowów Afrykańskich. Do jeziora prowadzi zaledwie jedna droga, na której ustawiono posterunek. Chcący ją pokonać, podlegają kontroli… oraz oczywiście opłacie.

To zdecydowanie utrudnia dostęp kłusownikom, ciesząc jednocześnie zwierzęta – zarówno lądowe, jak i 450 gatunków występujących tu ptaków – oraz zajmujących się hodowlą i rybołówstwem mieszkańców. To przedstawiciele plemienia Ilchamus. W 2019 roku było ich, żyjących na południe i południowy wschód od Baringo, około 33 tysiące.

Na jeziorze Baringo znajduje się jedna większa i kilka pomniejszych wysp. Wśród nich Longicharo – jeszcze nie tak dawno temu będące półwyspem i zajmujące nieco ponad 40 hektarów. Problem w tym, że dzisiaj, przez obfitą porę deszczową, z tej i tak niespecjalnie wielkiej powierzchni został zaledwie ułamek – być może już nawet poniżej 1 hektara. To oznacza, że Longicharo stopniowo znika pod wodą. Oznacza również, że zasoby dostępnej na miejscu żywności skurczyły się praktycznie do zera.

I wreszcie oznacza także to, że dla żyraf Rotschilda wyspa stała się więzieniem.

„Żyrafy zmierzają – po cichu – ku wyginięciu, a każdy osobnik ma ogromne znaczenie dla przetrwania gatunku”, mówi David O’Connor z fundacji Save Giraffes Now. „W porze suchej nie ma tu [na Longicharo] żadnego pożywienia, żyrafy polegają więc wyłącznie na tym, co dostarczą im ludzie”, dodaje.

1 mila śródlądowej żeglugi z niezwykłym pasażerem na pokładzie

1880126e64e50db3.jpg

Przywieźliście żyrafy, to je teraz zabierzcie z powrotem – rozwiązanie wydaje się proste. Niestety aż tak proste nie jest. Większość zwierząt można bez obawy o ich zdrowie uśpić, zapakować do klatki na czas transportu i przewieźć w bezpieczne miejsce. Tak zresztą robi się najczęściej. Żyrafy są jednak pod tym względem specyficzne. Dorosłe osobniki najczęściej nawet śpią na stojąco, ucinając sobie krótkie drzemki. Po podaniu środków uspokajających trudno byłoby natomiast utrzymać ważące ponad tonę i tak nieproporcjonalne zwierzę w pionie. A to kluczowe. Z kilku względów.

„Istnieje ryzyko, że – ułożone w poziomie, co nie jest dla nich naturalną pozycją – żyrafy mogłyby zadławić się własną śliną. Ze względu na nietypowy krwiobieg, zbyt duże ciśnienie mogłoby też sprawić, że eksplodowałby im mózg”, tłumaczy O’Connor.

18801271db508dd4.jpg

Nieszczególna perspektywa w przypadku każdego gatunku, a tego zagrożonego wyginięciem w szczególności. Ryzyko jest zbyt duże.

Zdecydowano więc, że żyrafy odbędą podróż ze znikającej wyspy na stały ląd w pionie. W pełni świadome. I że zrobią to z własnej woli. Wymagało to dużej siły przekonywania, ale też – najpierw – zbudowania specjalnej stalowej barki.

Wzmocniona konstrukcja oparta na wypełnionych powietrzem baniakach, uniemożliwiających zatonięcie. Wyżej platforma otoczona wysokimi ścianami – ale nie na tyle wysokimi, by zasłonić widok udającej się w kolejną już podróż życia żyrafie. Po pomyślnych testach ze sztucznym obciążeniem przyszedł czas na to, by przekonać żyrafy – pojedynczo – by zechciały zadomowić się na barce.

Owoce mango, nasiona akacji i inne przysmaki pozostawiane na wyciągniętej na brzeg barce sprawiły, że zwierzęta coraz śmielej zaglądały na platformę. Jakkolwiek osobliwa, konstrukcja po pewnym czasie stała się dla nich bezpiecznym miejscem. Można było wreszcie przystąpić do transportu, tym bardziej że nie ma absolutnie na co czekać. Poziom wody stale się podnosi i być może wkrótce Longicharo zniknie całkowicie.


Czas nagli coraz bardziej

1880128a3bdc63b5.jpg

Transport dwóch pierwszych żyrafich samic odbył się jeszcze pod koniec 2020 roku. Nie obyło się bez przeszkód. Mimo wysiłków zaangażowanych ludzi zwierzętom i tak trzeba było zasłonić oczy i podać środki uspokajające. Trzeci transport – 27 stycznia 2021 – poszedł lepiej. Lbarnoti, bardziej śmiały i odważny z męskich osobników przebywających na wyspie, wszedł na barkę sam. Nie było również potrzeby zasłaniania mu oczu. Przez całą, trwającą około godziny podróż, rozglądał się ciekawie wokół. Jedna mila, nieco ponad półtora kilometra, to teoretycznie niedużo. Ale z tak wyjątkowym pasażerem na pokładzie była to mila pełna wyzwań.

Mimo to ekipa ratunkowa mogła wreszcie mówić o sukcesie.

1880129c0358bf96.jpg

Niepełnym jednak. Ten można będzie ogłosić dopiero wówczas, gdy „tonącą” wyspę opuści jeszcze sześć żyraf. Wśród nich rodzina Lbarnoti – samica Nkaroni i młoda Noelle.

Susan Myers, CEO Save Giraffes Now, podkreśla, że ewakuację pozostałych osobników trzeba przeprowadzić jak najszybciej. Na przeszkodzie stoją warunki pogodowe oraz finansowe. Dostępność ludzi gotowych podjąć się wymagającego zadania również nie jest oczywista. Mimo to plan zakłada, by ostatnie żyrafy Rotschilda opuściły wyspę na jeziorze Baringo najpóźniej w marcu 2021.

1880130f2f709d77.jpg

To nie koniec drogi. Przeciwnie – dopiero jej początek. Około 70 lat temu żyrafy ugandyjskie lokalnie wyginęły. Dzisiaj konieczność zabrania ich z Longicharo stanowi dużą przeszkodę w staraniach na rzecz odbudowy gatunku. Naukowcy oraz wolontariusze nie ustają jednak w wysiłkach. Trzeba znaleźć dla nich nowy, bezpieczny dom. I liczyć, że za jakiś czas Wielki Rów Wschodni na nowo zapełni się osobliwymi, ale i majestatycznymi zwierzętami. W dużej mierze na przekór człowiekowi.

4

Oglądany: 35594x | Komentarzy: 12 | Okejek: 207 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało