Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

"Raz na imprezie..." - najbardziej kuriozalne przypadki, jakimi się z nami podzieliliście

84 713  
209   42  
Dzisiaj spontaniczny wypad do zoo, praski wpier*ol w bramie, magiczne teleporty i trwałe uszkodzenia ciała. Zapraszamy!

#1.

Raz na imprezie... odcinek specjalny MŻJDD

#1.

To było na mazurach. Piliśmy jak to na wakacjach. Pierwszy raz w życiu zmieszałem czystą z kolorową. Skończyło się dość niespodziewanie... na ataku padaczki, przygryzionym języku i reszcie urlopu w szpitalu.

#2.

Raz po imprezie stwierdziłem, że jestem głodny i że wybiorę się na rowerze do oddalonego o parę kilometrów fast foodu. Oczywiście wydawało mi się, że jestem trzeźwy. Cała droga przeszła gładko i dopiero pod lokalem, do którego zmierzałem... ja się nawet nie wywróciłem, ja się normalnie wypierdoliłem na tym rowerze przy prędkości nie jakiejś ogromnej, ale wystarczającej, żeby przy spotkaniu mojej twarzy z betonowym śmietnikiem doszło do pęknięcia czaszki, wybicia dwóch zębów, wstrząśnienia mózgu i odłupania kawałka kości czachy pod brwią. Długo nie myśląc, dźwignąłem się z chodnika i poszedłem zjeść, bo w końcu byłem już całkiem blisko. O wszystkich następstwach mojego nocnego wyczynu dowiedziałem się dopiero nad ranem.

#3.

Raz na imprezie poczułem się tak pewny siebie, że powiedziałem mojej koleżance, że ma świetne ciało i ja to bym ją brał jak szalony, nad niczym bym się nie zastanawiał. Widziałem, że bardzo jej się to spodobało. Mniej się spodobało mojej dziewczynie, która siedziała obok.

#4.

Raz na imprezie wyszliśmy z kolegami na klatkę schodową zapalić i właśnie wtedy przyszła policja. Panowie mundurowi spytali, czy my jesteśmy z tej imprezy, bo skargi były. Mieliśmy bardzo dobre humory, potwierdziliśmy, że tak, że bawimy się tutaj. Na co oni "no to dobrze, no OK, no to damy wam pouczenie, jakiś mandacik i tam trochę przypilnujecie towarzystwa, albo..." - my w doskonałych humorach dopytujemy - "albo co?", na co oni "...no albo zawieziemy was na wytrzeźwiałkę, byliście kiedyś na wytrzeźwiałce?". A my jeszcze bardziej ucieszeni "Nie! Nigdy nie byliśmy, to co, chłopaki, jedziemy?". W tamtej chwili byliśmy bardzo zadowoleni z naszej decyzji i stwierdziliśmy, że to zajebisty pomysł i najzabawniejsza rzecz, jaką mogliśmy zrobić. Nie, to nie była dobra decyzja. No nie polecam. 2/10.

#5.

Po mocnej imprezie zachciało mi się strasznie lać, a byliśmy już wtedy na mieście z ostatnimi znajomymi. Długo nie myśląc, udałem się w stronę ciemnego parkingu, wszedłem między samochody i w pijanym widzie stwierdziłem, że zabawa z dzieciństwa w sikanie na koło samochodu to świetny pomysł. Jak skończyłem, to z samochodu wysiadło dwóch kolesi i... dopiero wtedy zauważyłem, że nalałem na radiowóz.

#6.

Raz na studenckiej imprezie, a była to impreza plenerowa, zrobiliśmy mega grilla całym rokiem. Przyszła również jedna dziewczyna od nas z roku, taka to niby cicha i spokojna, a po alkoholu zupełnie inny człowiek. Przy okazji warto wspomnieć, że była w stanie wypić maksymalnie 3 piwa i była już nieźle pijana, ale do sedna. Na tym grillu łoiliśmy wódeczkę i w pewnym momencie zrobiliśmy koło i podawaliśmy sobie butelki po kolei. Ona do tego koła również dołączyła. Nie muszę chyba mówić, że bardzo szybko z niego odpadła... Jednak ku naszemu zdziwieniu po jakimś czasie ''zmartwychwstała''. Również nie ma długo. Za trzecim razem zezgonowała na amen, nie dało jej się obudzić. No więc kumple mnie podpuścili, żebym przeniósł ją na tzw. ''strażaka'' - dziewczyna była duża, a ja najwyższy z towarzystwa - no więc pomyślałem, spoko, trzeba pomóc koleżance. Podniosłem ją, uszedłem kilka kroków i nagle poczułem coś dziwnego... Tak więc dla niej skończyła się podróż, a dla mnie impreza, bo byłem calutki zarzygany. Dobre uczynki, jak widać, po pijaku nie zawsze się opłacają.

#7.

Raz na imprezie, a było to jeszcze w czasach szkoły średniej, postanowiłem się zmierzyć na picie z najtęższą i najmocniejszą głową w naszym towarzystwie. Gość jest pod tym względem legendarny, ale po naszym boju i ja stałem się legendarny, bo po jakiejś godzinie odkąd zaczęliśmy pić, leżałem u niego w wannie, kompletnie nieprzytomny, z piramidą ziemniaków na głowie, a imprezowicze robili sobie ze mną zdjęcia.

#8.

Raz jak wyszedłem z kumplami na miasto, wypiliśmy w barze po parę piwek i nadszedł czas rozstania. Część trasy do domu pokrywała się z trasą jednego z kumpli, tak więc ruszyliśmy w tę niełatwą po tylu piwach podróż. Już po przejściu 400 metrów zachciało nam się siku, ciągle w centrum miasta. Zeszliśmy więc w boczną uliczkę i zaczęliśmy swoje. W trakcie kumpel bardzo przeciągle i donośnie pierdział, a ja, nie patrząc na nic, pomyślałem, że gorszy nie będę. Niestety, to nie pierdzieć mi się tak naprawdę chciało i w sobotnią noc zesrałem się obficie w bokserki w środku miasta! Wiedząc już o awarii, podbiegłem kilka metrów dalej, żeby schować się za winklem, gdzie nie było latarni, w celu ogarnięcia sytuacji. Skończyło się tak, że ściągnąłem spodenki i najostrożniej jak potrafiłem wycierałem tyłek "czystą stroną". W tym samym czasie kumpel odpowiadał dzielnie na wyzwiska lokalnego mieszkańca, który pomimo braku pełnego oświetlenia sytuację widział i prosto z balkonu wyrażał swoje niezadowolenie. Noc skończyliśmy na przystanku, popijając kulturalnie piwo kupione w kiosku (cała sytuacja działa się w Niemczech) i pomimo ewidentnego smrodu, który mi cały czas towarzyszył, dzielnie o tym nie wspominaliśmy.

#9.

Podczas wypadu do lokalu zobaczyliśmy, że jedna dziewczyna ma koszulkę ze strusiem pędziwiatrem, ale coś nam nie pasowało, bo struś na koszulce był różowy. W pijanym widzie i w przypływie ciekawości, heroizmu i trybu nieśmiertelności, postanowiliśmy sprawdzić, czy strusie rzeczywiście są różowe, a zoo było tuż za rogiem... Na całe szczęście czujna ochrona wezwała policję i zgarnęli nas po sforsowaniu pierwszego płotu, bo byliśmy tak pijani, że jeszcze byśmy strusia z lwem pomylili.

#10.

Spotkanie z kumplem na piwko. Coś nas jednak powiało i stwierdziliśmy, że pojedziemy sobie na Pragę Północ. Coś nas jeszcze bardziej powiało i stwierdziliśmy, że przejdziemy się po tych najgorszych uliczkach, na których kiedyś, za czasów młodości, zdarzyło się wyłapać plombę na dziąsło. Tak więc już w stanie mocno wskazującym wchodzimy w jedną z bram i przechodzimy na podwórze kamienicy. Pooglądaliśmy, popatrzyliśmy, a w tym samym czasie w bramie zaczęła zbierać się okoliczna śmietanka chłopaków w sportowych gajerach. Wpierdol wisiał w powietrzu. Ta sprawa była wyjątkowo przejrzysta. Nie śpieszyło im się do nas podchodzić, bo wiedzieli, że jest tylko jedno wyjście i to my będziemy musieli podejść, a po ich stronie stała też zdecydowana przewaga liczebna. No ale nic, oni ustawili się pod dwiema ścianami, żeby nas obskoczyć, a my wychodzimy środkiem. Wybieram wzrokiem tego, który wydaje mi się, że jest tu najważniejszy i przez cały czas utrzymuję z nim twardy kontakt wzrokowy. No włączył mi się tryb nieśmiertelności, a bitka była pewna, jak pewne jest to, że chłopaki nie pałają miłością do policji. W chwili, w której widzę, że ten mój wypatrzony zacznie swoją gadkę (z typu "chcecie wpierdol" albo "zgubiliście się, he, he?") rzucam mu z uśmieszkiem, ale i z pogardą prosto w twarz:
A wy co się tak gapicie, u siebie kurwa jesteście?
...
Chłopakom popaliły się obwody pod czapkami z daszkiem. Kompletnie ich zamurowało, a my cyk, cali na biało, poszliśmy sobie dalej.

Dopiero nad ranem dotarło do mnie, jak bardzo ta cała sytuacja była debilna i niepotrzebna. Mimo wszystko beka z dresów zawsze na plus. Warto było.

#11.

Nigdy nie bylem z kumplami na imprezie. MŻJDD.

Do następnych odcinków ciągle zbieramy
Wasze historie zaczynające się od słów:

"Raz na imprezie..."

Możesz wysłać je do nas w wiadomości prywatnej,
na anonimowe.opowiesci@gmail.com
albo na Facebooka MŻJDD


Oglądany: 84713x | Komentarzy: 42 | Okejek: 209 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało