Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Autentyki LXXXVI - Najpopularniejsze imię w Polsce

43 229  
7   36  
W dzisiejszym, LXXXVI (słownie: osiemdziesiątym szóstym) wydaniu autentyków, majsterkowicze znajdą opis interesującego zabezpieczenia samochodowego, wszyscy planujący ożenek zapoznają się z wizją, która powinna dać im do myślenia, a na zakończenie poznamy najpopularniejsze w Polsce imię dla dziecka...


TĘ PSZCZÓŁKĘ, KTÓRĄ TU WIDZICIE, ZOWIĄ ADAŚ...

Znajomy ma polar w poprzeczne paski w kolorach: żółty, biały i czarny. Razu pewnego śmigał na swojej "damce" przez środek miasta. Jak mnie zobaczył - elegancko się zatrzymał i przywitał. Ja do niego:
- Ty, Adaś! W tym polarze wyglądasz jak pszczółka.
On:
- No! I ilekroć wyjeżdżam w nim na miasto, to zawsze mam ochotę kogoś bzyknąć!

by mexx_28

* * * * *

POMYLIŁY MU SIĘ PLACÓWKI PUBLICZNE

Moja mama jest pielęgniarką i często dawniej zdarzało się jej wyjeżdżać na akcje oddawania krwi, podczas których tą krew pobierała. Zdarza się oczywiście, że nie wszyscy są wytrzymali fizycznie po oddaniu 500 ml krwi, tak więc czasem zdarzy się, że jakiś delikwent zemdleje.
I razu pewnego mama moja wraz z innymi pielęgniarkami zauważyła, że im się pacjent chwieje na nogach, a potem delikatnie się osuwa. Oczywiście podleciały wszystkie go cucić, bo to dość rosły facet był. Jedna go klepała po buzi, druga trzymała nóżki w górze, itd. A było ich może z 5 przy tym facecie. Oklepują go tak ze 2 minuty, nagle facet delikatnie otwiera oczy, widzi 5 kobiet i rzecze:
- Obojętnie która...
I znów mdleje.
Niestety próba cucenia nie bardzo im wyszła, gdyż śmiały się do rozpuku, zastanawiając się co to za marzenie senne facet miał. A potem było widzieć minę faceta, gdy po przebudzeniu przypomniał sobie, co powiedział.

by ishtar

* * * * *

NIKT NIE CIĄGNIE TAK JAK PIELEGNIARKA

Druga historia jest w miarę podobna. Ale najpierw słowo wstępu. Jeśli zdarzy się, że delikwent zemdleje podczas pobierania krwi, a pobieranko dobiega końca, to luzuje się koszulę i pasek i te 30 sekund pacjent do końca wytrzyma (znaczy się i tak zapewne mu wszystko jedno, bo zemdlał ). No więc mama moja wchodzi do pokoju, widzi faceta, który leży na kozetce zemdlony, krew nadal jest pobierana. Matula patrzy pytająco na koleżankę, na co ona:
- Rozpięłyśmy mu spodnie i ciągniemy do 500.
Biedny facet.

by ishtar

* * * * *

NAJLEPIEJ WĄSY ZAPUŚCIĆ, CHOCIAŻ... ;)

Parę lat temu, gdy grunge był na topie, spotkało mnie coś takiego... Stałem sobie w Supersamie i szukałem czegoś, na uginających się pod ciężarem towarów, półkach. Nadmienię, że włosy długaśne miałem, biały tiszercik, krótkie spodenki i wściekle czerwoną flanelę przewiązaną w pasie. Nagle poczułem delikatne klepnięcie w ramie, odwracam się i widzę (k)obiecine grubo po 70tce z kwiecistą chustą na głowie.
k: - Przepraszam... Przepraszam miłą Panią, gdzie stoi cukier? - rzecze i klepie mnie nadal.
Odwróciłem się do starowinki, wziąłem się pod boki i posłałem jej najbardziej urażone (i męskie :P) spojrzenie na jakie tylko mnie stać było.
k: - Olaboga... Przepraszam... Przecie Pani tu nie pracuje...
Babcia posłała mi pełen dobroci, acz szczerbaty uśmiech, dygnęła lekko i udała się w swoją stronę, zostawiając mnie samego z myślami o rychłej wizycie u fryzjera...

by Piotker

* * * * *

PLANY TRZEBA MIEĆ

Mam kumpla o nieziemskim i dość specyficznym poczuciu humoru. Od kilku miesięcy spotyka się on z jakąś laską. Nadszedł wreszcie dzień, gdy trzeba było iść i się przedstawić bliższej i dalszej rodzinie owej laski.
Kumpel mówił, że cholernie nie chciał, ale w końcu dziewczyna go przekonała i poszedł na jakąś rodzinną imprezę.
Jak to w takiej sytuacji, rodzinka dziewczyny z zaciekawieniem najpierw mu się przyglądała, a później przeszła do ataku zadając mu dziesiątki różnych pytań: A ile ma lat, a gdzie studiuje, itp., itd.
W końcu jedna z Ciotek pyta się go z pełną powagą:
- A jakie Ty masz plany powiedz?
Na co kumpel równie poważnie (i chyba zupełnie bez namysłu):
- No gdzieś tam mam plan Węgorzewa, Krakowa i chyba Zakopanego...
Nastąpiła cisza. Nikt się nie śmiał oprócz kumpla laski.

by djreeds

* * * * *

I WTEDY ICH OCZOM UKAZAŁ SIĘ LAS...

Razu pewnego wieczornego Gustaw Holoubek, aktor niewątpliwie dramatyczny i takowym też głosem dysponujący, usypiał był za pomocą bajki swe kilkuletnie dziecię płci męskiej.
Niski głos naszego aktora usiłował zahipnotyzować dziecię takimi oto słowami:
- Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma rzekami był las... Nie był to jednakże zwyczajny las. Nie. Był to las zaczarowany. Zaczarowany, bo las spał... Spały zwierzęta w lesie, spały ptaki na drzewach, wszystkie roślinki i krzewy i drzewa też spały... Spały kamienie, spały strumienie, spał nawet wiatr w gałęziach..."
W tym momencie dziecię (które powinno było już przysypiać) rzekło:
- AŻ TU NAAAGLE...

by biko

* * * * *

ON COŚ O TYM WIE

Przyleciały moje boćki w odwiedziny do córusi na święta. Robimy z mamą śniadanie. Ugotowałam 15 jajek i trzeba było to jakoś poobierać. No więc siedzimy z matulą w kuchni i skubiemy te jaja. Każdy z autopsji pewnie wie, że czasem jajca obierają się szybciusio, a bywa też tak, że człowieka po jednym jaju krew zalewa.
No i nie wiem jakim cudem, ale moja matula ciągle trafiała na te dobre a ja się męczyłam 15 minut z jednym. W końcu nie wytrzymałam i drę się do ojca:
- Tatoooooooo a mama te najlepsze jaja wybiera!!
Jego odpowiedź:
- Wiem

by slavka

* * * * *

WALIJCZYK Z ZASADAMI

Pierwsze dni w Polsce znajomego Walijczyka.
Miał misję pojechania do Wrocławia. Bilet kupił, bagaż spakował, na peronie się stawił. Nadjeżdża pociąg pośpieszny i akurat zatrzymuje się przed nim wagonem z napisem BAR WARS.
Pomyślał. Nie wsiadł. Zaczekał na osobowy. Pacyfista jeden.

by zyta-jones

* * * * *

BEZ ALARMU, A WYCIE BYŁO SŁYCHAĆ

W czasach narastającej plagi kradzieży samochodów znajomy wymyślił fajne zabezpieczenie. Gdy zostawiał samochód na dłużej, kładł na siedzeniu kierowcy, własnej roboty dwuwarstwową matę. Pomiędzy warstwami były... a, nie będę psuł suspensu.
Którejś nocy zabezpieczenie zadziałało. Złodziej otworzył samochód, wsiadł do środka, usiadł na macie, poprawił się w fotelu...
...i dowiedział się, że między warstwami materiału znajduje się kilkadziesiąt pracowicie wszytych haczyków wędkarskich.

by Peppone

* * * * *

PAPUGA PO PRZEJŚCIACH

Znajomi mają papugę, którą regularnie wypuszczają z klatki celem rozprostowania skrzydeł. Papuga - inspektor, każdego dnia odbywa treningowe loty szturmowo-rozpoznawcze. Oprócz papugi, mają również na telewizorze bardzo szczegółowo dopracowany model ferrari, naprawdę wypasiony model.
Pewnego dnia papuga postanowiła się nim zainteresować. Kołuje nad nim, kołuje, po czym zbliża się lotem pikującym i dość szybko osiada na masce. I niefortunnie, jak się okazuje, bo drzwiczki się otwierają i jakimś niezrozumiałym sposobem papuzia noga zostaje w nich unieruchomiona. I całość - auto z kierowcą - mknie po obudowie telewizora i sruuuuu, na podłogę.
Po wstępnych oględzinach medycznych u weterynarza okazuje się, że ww. noga nie nadaje się do niczego innego, jak do amputacji.
Kubuś (papug) ma się dobrze, chociaż bez jednej nogi.
A jego państwo na pytanie:
- Co się temu ptakowi stało?
Odpowiadają zgodnie z prawdą:
- Stracił kończynę w wypadku samochodowym.

by zyta-jones

* * * * *

DUŻE, CZERWONE I KOŃCZY SIĘ NA -FI

To że starych rodzinnych opowieści, jak to mój Tata chodził do przedszkola kiedyś, około 1965 roku. W tymże przedszkolu była wizytacja (a wiemy co oznacza rządowa/partyjna wizyta w tamtych czasach). Pani przedszkolanka cała zestresowana chodziła i próbowała prowadzić jakieś zajęcia. Posadziła dzieci w kółeczko, zadała jakąś tam zagadkę, wizytatorzy się bacznie przyglądali. Potem spytała, czy może któreś z dzieci zna jakąś inną zagadkę, np. o zwierzątkach... Chwila ciszy... No i zgłasza się mój niezawodny Tatuś:
- Ja znam.
- To proszę, słuchamy...
- Co to jest: Duże, czerwone i kończy się na -"fi" ???
Hmmm, wszyscy, łącznie z wizytatorami zdumieni, wymyślić nic nie mogli...
- To powiedz nam co to jest.
No i mój Tata strzelił dowcipem usłyszanym w domu zapewne (no bo nie na podwórku chyba) i najmniej odpowiednim w tej chwili. Tatulek odpowiedział tak dumny z siebie, że mało nie pęknie:
- Związek Radziecki, niech go szlag tra-f-i.
Rozumiecie późniejszą chwilę ciszy? Ja się cieszę, że władza nie wyciągnęła żadnych konsekwencji w stosunku do Babci.

by cienny

* * * * *

KAPUSTA

Swego czasu uczęszczałem do liceum na lekcje niemieckiego. Szykowała się kartkówka ze słówek, a dokładniej z nazw warzyw. Nauczycielka była też tak miła, że pomogła nam mówiąc:
- Najłatwiej będzie wam zapamiętać kapustę bo tak samo nazywał się były kanclerz Niemiec.
Wszyscy załapali i szczęśliwi, że chociaż jeden punkt będzie. Nadszedł dzień kartkówki, all trudne słowa, ale to standard u naszej psorki. Na szczęście pojawił się ten jeden punkcik, a mianowicie słowo kapusta. No to wiadomo, każdy pisze to co powinien i się cieszy, że jeden punkt będzie. Po 2 tygodniach kobieta oddaje i mówi, że wszyscy napisali ładnie prócz naszej koleżanki, która otrzymała 1 bo przy kapuście napisała Helmut.
Od tamtej pory koleżanka się nazywa Helmut.

by wo666

* * * * *

DZIEŃ JAK CODZIEŃ

Znalazłam swego czasu jakiś pisany z przymrużeniem oka poradnik z cyklu jak spławiać facetów. Jeden z punktów brzmiał mniej więcej tak:
Powiedz facetowi: OK umówię się z tobą, ale wiesz..., mam taki zwyczaj, że nie umawiam się z facetami w dni tygodnia, których nazwa kończy się na A, albo na K.
Rozśmieszyło mnie to więc przy najbliższej okazji opowiedziałam to mamie.
Ja:
- No zakończone na A, albo na K, rozumiesz? (śmiech)
Mama: (z lekka skonsternowana)
- Nie...
Ja:
- No dzień zakończony na A albo na K...(nie widząc przebłysku zrozumienia próbuję podpowiedzieć). No to powiedz jakikolwiek dzień tygodnia...
Mama:
- Lipiec?
Zrezygnowałam z dalszego tłumaczenia dowcipu...

by Gorrit

* * * * *

BĘDZIE STARSZY, TO MU PRZEJDZIE

Dziś, na ćwiczenia z algebry, nasza wykładowczyni przyprowadziła swojego syna, ponieważ nie miała go z kim zostawić. Gremlin na oko 6-7 lat. Siedział sobie w pierwszej ławce i zajmował się jakimiś swoimi sprawami. Ćwiczenia toczą się normalnie. Pani doktor [P.d] podała treść zadania i pyta, kto chce iść do tablicy zrobić je. Jedyną osobą b. chętną był jej syn, niestety został zignorowany i do zadania musiała iść kumpela.
Kolejne zadanie, znowu pytanie kto chce je zrobić i znowu tylko mały chętny.
[j]: - Pozwolić mu, pozwolić mu.
[P.d]: - No to pan Michał przyjdzie zrobić zadanie.
[j]: - Ale skoro kolega chce, to ja mu ustąpię miejsca.
[P.d]: - Niestety nie dostanie do tablicy.
[j]: - To ja go mogę podnieść.
[P.d]: - Nie no, nie będę pana przemęczać.
[ktoś z sali]: - To niech młody chociaż dyktuje.

by tasiu84

* * * * *

PROROK JAKI CZY CO ?

W niedługim czasie zamierzamy się z Moim Szczęściem pobrać, w tym celu wybraliśmy się do salonu jubilerskiego po obrączki właśnie.
Wybieramy, panie ekspedientki robią szał ciał i uprzęży, my przymierzamy kolejne mówiąc sobie słodko:
- Tamta lepiej ci słoneczko leżała na ręce.
- Nie kochanie, tobie.
Słowem: noski-eskimoski. W pewnym momencie, pani ekspedientka podaje Kochanemu obrączkę, on z wyrazem rozmarzenia zakłada, patrzy jak wygląda i ściąga. Ale nie może. Panika w oczach, zaczyna robić się czerwony na twarzy i zaczyna szarpać obrączkę, a w jego oczach widać coś mniej więcej takiego:
- !!!!!!!!!!!!!!!
Pani ekspedientka mówi mu, że nie ma problemu, w sklepie jest krem i obrączkę się ściągnie, On ciągle :
- !!!!!!!!!!!!!!
i szarpie. W końcu mu się udało i z tego szczęścia chyba mu się wyrwało:
- O Boże, poczułem się jak w więzieniu!
Okazałam niezrozumienie na widok rotfla ekspedientek, miny: osssochozi Ukochanego i po wyjściu ze sklepu oberwał.

by muma

* * * * *

NIEMORALNA PROPOZYCJA

Teść jest od lat jakimś głównym majstrem od gazu.... Czasami dostaje na tzw. dyżurach dziwne telefony. Ostatni hit:
- Panie.... Przyjedź pan do mnie, bo marznę pod prysznicem.
Okazało się że jednemu Panu wnuczuś niechcący wyłączył piecyk i dziadzio mył się przez tydzień pod zimną wodą.

by duchpop

* * * * *

UŚPIONY AUTORYTET

Historyjka jaką opowiadał nam pewien młody magister w trakcie zajęć na AE w Poznaniu.
Otóż jego katedra prowadziła szkolenie z komunikowania się dla grupy kasjerek jednego z marketów! Audytorium bardzo zróżnicowane, jak to wśród kasjerek bywa.
Wykłady na szkoleniu były urozmaicane różnymi praktycznymi ćwiczeniami. Jednym z nich było ćwiczenie ze słuchania:
Magister: Drogie Panie, zadam teraz pytanie z gramatyki: Czy mówi się: 5 plus 9 równa się 13, czy 5 plus 9 jest 13? (w ćwiczeniu chodzi o to żeby wyłapać, że 5+9=14).
Burza mózgów i panie odpowiadają: Jest.
Magister: Drogie Panie, proszę się dobrze zastanowić.
No to panie metodą eliminacji odpowiadają: Równa się!!!
Magister: proszę się jeszcze raz zastanowić
Pełna konsternacja, szumy na sali i po chwili wstaje jedna z pań i mówi:
- Taki Pan mądry, a jak się mówi : idę bez płot czy idę przez płot?
Magister po chwili zastanowienia postanowił odpowiedzieć z pozycji autorytetu:
- Opierając się na mojej dotychczasowej edukacji oraz prowadzonych badaniach naukowych, stwierdzić muszę, że mówi się idę przez płot.
Na to triumfująca Pani która zadała pytanie:
- A furtki nie masz baranie?

by ogierro

* * * * *

NAJPOPULARNIEJSZE IMIĘ W POLSCE

Przypomniało mi się, jak to kolega kiedyś opowiadał mi niby swoja autentyczna przygodę.
Jechał do klienta gdzieś na jakiejś strasznie dalekiej wsi (zaznaczam że mieszkam na Lubelszczyźnie) i szukał człowieka o konkretnym nazwisku, z konkretnym adresem. Jednak, jak to w takich okolicach, próżno szukać numeracji posesji, wiec kolega zatrzymał się widząc bawiącego się na ulicy chłopca i rzecze do niego:
- Gdzie tu mieszka Iksiński?
chłopczyk nic, stoi i patrzy na samochód.
Wiec znowu pytanie:
- Gdzie mieszka Iksiński?
A chłopiec dalej nic.
Kolega pomyślał, że będzie lepiej, kiedy odniesie się do chłopca bardziej personalnie, zwracając się do niego po imieniu i zagaił:
- Jak ciebie wołają?
Na co chłopiec:
- CHODŹ JEŚĆ...

by ercom

* * * * *

Jeżeli chcesz opowiedzieć jakąś ciekawą historię ze swojego życia, wystarczy, że wejdziesz na nasze forum "Kawałki mięsne", opiszesz wszystko, zaznaczając przy wątku taki znaczek: , a być może za tydzień Ty rozbawisz tysiące czytelników kolejnych autentyków!


Oglądany: 43229x | Komentarzy: 36 | Okejek: 7 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

16.01

15.01

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało