Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

O mało nie przypłacił tego życiem - szczytny wyczyn pływaka poruszył całą Holandię!

49 338  
542   34  
Holandia przez ostatni weekend żyła tą historią i na żywo śledziła zmagania niezłomnego człowieka, który stał się bohaterem całego kraju.


Poznajcie Maartena van der Weijdena. Urodzony w 1981 r., mierzący 202 cm wzrostu Holender od najmłodszych lat zapowiadał się na świetnego pływaka, z powodzeniem brał udział w wielu zawodach, a znany był szczególnie z maratonów na otwartych akwenach. W 1998 roku został mistrzem Holandii, a w kolejnych latach brał udział w Mistrzostwach Europy oraz Mistrzostwach Świata.

Niestety jego karierę w 2001 roku przerwała choroba. Zdiagnozowano u niego białaczkę.



Maarten podjął długą walkę z chorobą, w czasie której przeszedł cztery chemioterapie i przeszczep szpiku kostnego. Udało mu się wreszcie pokonać raka, ale powrót do zawodowego pływania, nie mówiąc już o osiągnięciu podobnego poziomu jak sprzed choroby, to zupełnie inna kwestia.

Jednak kiedy zachodzi się już tak daleko, nie należy odpuszczać i Maarten nie odpuścił. Na treningach dawał z siebie wszystko, dzięki czemu już rok po powrocie do zdrowia zdobył mistrzostwo Holandii w pływaniu na 800 m stylem dowolnym. W 2004 roku przepłynął IJsselmeer - największe jezioro Holandii - w rekordowym czasie 4 godzin, 20 minut i 48 sekund, pokonując dystans 22 km. Akcja była też związana ze zbiórką pieniędzy na KWK Kankerbestrijding (holenderskie stowarzyszenie walki z rakiem), podczas której udało się zebrać 20 000 euro.



W 2008 roku nadeszły igrzyska olimpijskie w Pekinie, a Maarten stał się jeszcze sławniejszy, zwłaszcza we własnym kraju, dokonując po latach walki z rakiem czegoś niebywałego. 24 sierpnia van der Weijden zdobył złoty medal w pływaniu na dystansie 10 km na otwartym akwenie.



Na tym jednak nie poprzestał. W marcu tego roku ustanowił rekord świata w największym dystansie przepłyniętym w 24 godziny, osiągając wynik 102,8 km.

Dochodzimy teraz do tego, co wydarzyło się zaledwie kilka dni temu. Otóż w Holandii odbywały się dawniej zawody dla łyżwiarzy, polegające na przejechaniu po lodzie trasy o długości 200 km, biegnącej przez 11 miast. Zawody te nosiły nazwę "Piekło Północy", jednak z powodu globalnego ocieplenia od wielu lat lód nie był na tyle gruby, aby mogły się odbyć.

Maarten postanowił więc tę trasę przepłynąć.





Zaplanował, że będzie płynął przez cały weekend, zaczynając podróż 18 sierpnia. Tysiące ludzi zbierało się przy brzegach, aby dopingować go w tej szalonej eskapadzie. Niektórzy wskakiwali do wody i płynęli obok niego, dodając mu otuchy. Zwykle twardo stąpający po ziemi Holendrzy mówili: "Skoro już płynie, to możemy mu chociaż chwilę potowarzyszyć. Nie musi robić tego sam".


Maarten z certyfikatem, na którym musiał zebrać pieczątki ze wszystkich 11 miast.

W ciągu nocy rolnicy i kierowcy terenówek oświetlali mu drogę. Inni zbierali się nad rzeką i oświetlali ją racami.



Jego żona wspierała go, płynąc przed nim na łodzi.


"Dajesz, Maarten!"

Minął pierwszy dzień. Maarten wyglądał na silnego, jego tempo było bardzo dobre.



W drugim dniu pływak nieco zwolnił. Dawał radę, ale czy był w stanie przepłynąć cały dystans? - zastanawiali się obserwujący go kibice. W każdym mieście, do którego przybywał, firmy i osoby prywatne przekazywały czeki i pieniądze na szczytny cel walki z rakiem.


"Daję z siebie wszystko, dołączysz do mnie?"

Po przepłynięciu 80 km Maarten musiał odpocząć. Podczas drugiej nocy miał jeszcze trzy krótkie przerwy na odpoczynek. Jego zmagania można było oglądać na żywo przez internet.


"Śledź Maartena na żywo"

W połowie drogi pływak zawołał swoją ekipę. Kiedy media spytały, o co chodzi, okazało się, że jest głodny i prosi o coś do jedzenia.


Pizza w każdych warunkach smakuje fantastycznie

20 sierpnia Maarten ponownie zwolnił i ludzie zaczęli się niepokoić. Czy da radę dopłynąć do mety? Lekarze od czasu do czasu sprawdzali, czy jest w stanie kontynuować pływanie.

Niestety, po południu kraj obiegła wieść, że lekarz prowadzący uznał Maartena za niezdolnego do dalszego płynięcia. Po 55 godzinach kolosalnego wysiłku i przepłynięciu 163 km Maarten musiał się zatrzymać.

Jego ciało miało już dość.






Tak wyglądał po wyjściu z wody




Przez cały czas była z nim żona

Po osiągnięciu przez niego mety miała się odbyć ceremonia na jego cześć. Mimo że Maarten do końca trasy nie dopłynął, organizatorzy i tak zorganizowali uroczystość w podzięce za niesamowite serce i wolę walki. Maarten dotarł na miejsce z pomocą swojej ekipy.





Czekały na niego tysiące ludzi. Na miejscu pojawił się też premier Holandii, gratulując wyczynu. Nikogo nie obchodziło, że ostatecznie pływak nie dotarł do mety. Dla wszystkich i tak stał się bohaterem narodowym.



Maarten miał na celu zebranie podczas tej akcji ok. 11 000 euro. Po naciśnięciu przez niego specjalnego przycisku przygotowanego przez organizatorów na telebimie wyświetliła się zebrana kwota.



2 511 302 euro


2,5 miliona euro więcej, niż miał nadzieję uzyskać. Maarten nie ukrywał zdziwienia i wzruszenia, a ludzie zgromadzeni przed sceną dziękowali mu za to, co zrobił. Choć nie osiągnął zamierzonego celu, zyskał szacunek, wzbudził podziw i sprawił, że 17-milionowy kraj wstrzymał oddech na kilka dni.



Oglądany: 49338x | Komentarzy: 34 | Okejek: 542 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało