Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Jak wygląda związek z blogerką?

59 470  
140   42  
Wszyscy wiedzą, że najlepszy materiał na porządną dziewczynę znajdziesz w bibliotece, ale czego się spodziewać, jeśli okazało się, że po ostatniej udanej imprezie twoja nowa miłość jest blogerką?

PierwszaDama pisze: Stało się: poznałeś fantastyczną dziewczynę. Jest śliczna, inteligentna, rozmowna i kreatywna – czego chcieć więcej? Aha, jeśli nie czytasz blogów, mogłeś jej nie rozpoznać, ale jest blogerką. Nie przejmuj się jednak, nie jest tak źle, jak mogłoby się wydawać! Kliknij: „czytaj dalej”, a dowiesz się, czego możesz się spodziewać po związku z blogerką.

Jeśli jesteś blogerką i masz chłopaka – daj mu ten tekst do przeczytania. Niech wie, na co się pisze.
UWAGA! Tekst ma charakter żartobliwy. Nie czytaj, jeśli nie masz poczucia humoru.

Blogerka kulinarna

Gotuje dużo i smacznie. Same zapachy, które docierają do Twojego nosa z kuchni sprawiają, że ślinka cieknie. Ale kto musiał te wszystkie składniki przydźwigać ze sklepu? Ty. Przyzwyczaj się także, że do czasu oczekiwania na jedzenie musisz doliczyć jeszcze pomysłowe udekorowanie oraz podanie posiłku i sesję fotograficzną. Efekt? Jesz dużo i smacznie. Ale zawsze zimne.

Blogerka urodowa

Czasami nazywa się blogerką kosmetyczną, ale to nie jest to samo. Nie powie tego głośno, ale uważa się za lepszą od niej.
Pędzlem tworzy dzieła sztuki. Pod warunkiem, że to ten do makijażu. W mieszkaniu więcej miejsca zajmują jej kosmetyki, niż Twoje wszystkie rzeczy razem wzięte. I ciągle dokupuje i dostaje kolejne. Bo do recenzji, do testów, maże sobie nimi po przedramieniu i robi zdjęcia, a później nakłada na twarz – i też robi zdjęcia. Prawie nie widujesz jej bez makijażu, bo albo szykuje się do wyjścia, albo do zdjęć. Nie nakłada go tylko wtedy, kiedy chce wyjść z domu incognito. Musisz być wtedy czujny! Trochę głupio będzie, jak sam jej nie rozpoznasz.

Blogerka kosmetyczna

Czasami nazywa się blogerką urodową, ale to nie jest to samo. Nie powie tego głośno, ale uważa się za lepszą od niej.
W łazience spędza naprawdę dużo czasu. W przeciwieństwie do urodowej – głównie wieczorem. Zapasem swoich kosmetyków pielęgnacyjnych mogłaby obdzielić pół małego miasta. Z uporem maniaka namawia Cię do stosowania balsamów, kremów i trzech różnych żeli w czasie jednego posiedzenia pod prysznicem. A Ty z kolei wciąż próbujesz jej wytłumaczyć, że masło to jest w kuchni.

Blogerka modowa

Wszyscy mówią na nią szafiarka, chociaż bardzo tego nie lubi. Ciągle znosi do domu nowe ubrania, które później zakłada, a Ty musisz robić za jej fotografa. Nie pamięta, co ma w szafie i zdarza jej się kupić dwa razy tę samą rzecz. Za Twoje pieniądze. Ale przynajmniej masz najlepiej ubraną dziewczynę na osiedlu. O ile faktycznie zna się na modzie.

Blogerka lifestyle'owa

Gotuje, ale niezbyt dobrze, w ubiorze jest dość zachowawcza, a jeśli zrobi równe kreski na obu powiekach, uważa to za sukces dnia. Postanowiła więc pisać o wszystkim, co jej przyjdzie do głowy. Ciągle wyszukuje nowe miejsca, które musicie odwiedzić, żeby mogła zrobić zdjęcie na Instagram. W restauracji wybiera tylko te potrawy, które są ładnie podane. I często najdroższe. Czas dzieli między fotografowanie swoich nóg obok jakiegoś badziewia na łóżku (akcesoria dekoracyjne zmieniają się w zależności od pory dnia i roku) a fitness.

Blogerka kulturalna

Zna wszystkie głośne premiery – czasem także filmowe. W ciągu miesiąca czyta więcej książek, niż Ty przez całe liceum. Rozmiar jej biblioteczki jest tak imponujący, że już dawno zapamiętałeś, by wykręcić się od pomocy przy przeprowadzce. Nie dość, że regularnie zabiera Cię do teatru i opery, to jeszcze później chce z Tobą rozmawiać na temat obejrzanej sztuki. Koszmar jakiś. Teoretycznie sytuację powinno ratować to, że chętnie organizuje wspólne wieczorki filmowe, ale zazwyczaj wybiera na to jakieś niszowe tytuły, które poza nią widziało aż sto osób (w tym sama ekipa filmowa).

* * * * *

No, to już wiesz, dlaczego wybrałam lifestyle (mimo, że mało u mnie lajfstajlu). Tylko że nie chodzę na fitness – wolę czipsy. Ale czipsy nie są modne, a fitness jest, więc uznajmy, że poprzedniego zdania nie napisałam. Skupmy się na tym, że nie potrafię narysować symetrycznych kresek na powiekach. I mam ładne nogi.

Oglądany: 59470x | Komentarzy: 42 | Okejek: 140 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało