Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Jak zbudować grający R2D2 - poradnik dla fanów Gwiezdnych Wojen

49 818  
97   40  
Jedną z rzeczy, na której znam się znacznie lepiej niż inni, jest szeroko rozumiana muzyka(czasami nawet mnie zadziwia, w jak wielu dziedzinach jestem ekspertem). A że jestem też świetnym filmoznawcą, artystą malarzem, a także z znakomitym umysłem ścisłym, postanowiłem w tym tygodniu stworzyć coś bezcennego dla świata.

W przerwach pomiędzy opracowaniem nowego kształtu cewek używanych w tokamakach, a badaniem wpływu stępienia ostrza na siłę skrawania drewna brzozy, dla rozrywki licznych fanów sagi Gwiezdnych Wojen, zbudowałem model R2D2. Ale jakiś banalny jeżdżący, sterowany pilotem, tylko – uwaga napięcie rośnie – model grający! Oczywiście grający Star Wars Main Theme, kompozycji Johna Williamsa.

Tak oto powstał wyjątkowy tank drum wersja R2D2. Dla tych którzy nie wiedzą, co to takiego „tank drum”, krótka lekcja historii.

W 2007 roku niejaki Dennis Havlena chciał sobie kupić hank druma 

https://youtu.be/xk3BvNLeNgw

Ale, że nie stać go było, to zaczął eksperymentować z innymi dziwnymi rzeczami, w tym z butlami gazowymi (stawiam 10 dolców, że chłopina miał polskie korzenie). Denis odkrył, że nacinając języki w metalowej czaszy zbiornika można uzyskać naprawdę magiczne brzmienie. Idea poszła w świat, a tysiące podjaranych tankdrumowców zaczęło wyżynać różne kształty w znajdywanych w garażach starych butlach gazowych. Jak się łatwo domyśleć, część wyleciała przy tym w powietrze, dlatego zanim wpadniesz ma pomysł budowy własnego „tanka”, przeczytaj dokładnie do końca niniejszy tekst.

Każdy fan Star Wars, wie, że R2D2 ma na „głowie” coś co przypomina tego typu języki. Wystarczyło je tylko odpowiednio naciąć.

Dobra koniec teorii, czas na rżnięcie!

Krok 1 – znajdź odpowiednią butlę


Zdobycz ze złomowiska - jak widać po oznaczeniach, ta butla zawierała w sobie gaz obojętny, więc można było od razu przystąpić do cięcia niepotrzebnych elementów.

Krok 2 – Rżnij mnie, rżnij!


Szlifierka kątowa, jak ktoś potrafi, albo bezpieczniej stary, dobry brzeszczot. Ręczne odcięcie trwa oczywiście znacznie dłużej, ale nie kaleczymy powierzchni. Po odcięciu szlifujemy do uzyskania równej gładkiej powierzchni. Gdybym był Food Emperorem to był powiedział, że „ma się kurwa święcić jak jajca ojca z Torunia”.

Krok 3 - Rżnij mnie tylko głębiej!


Teraz najtrudniejsze – Po pierwsze musimy wiedzieć w jakiej skali ma grać nasz tank drum. To akurat nie jest trudne, motyw muzyczny narzuca nam układ i wysokość dźwięków. Dla tego tanka jest to C3, D3, E3, F3, G3, A3, C4, D4. Znacznie trudniejsze jest odpowiednie wycięcie języków. Tu niestety sprawa się komplikuje, bo choć jest trochę poradników i szablonów, to każda butla gra inaczej. Tu trzeba trochę z góry wiedzieć, jakie powinny być rozmiary. Zanim opanowałem tę umiejętność popsułem 4 butle, a tak ładnie grały... Aha – ostateczne strojenie na koniec, dopiero po pomalowaniu, oczywiście stroimy tylko w dół, więc błędy są niewybaczalne. Zachęciłem? No to dalej rżniemy.

Krok 4 - A teraz rżnij mnie od tyłu


Trzeba powiększyć otwór rezonansowy, można otwornicą, albo „fleksem”. Ta butla jest z grubej stali więc otwornica z marketu budowlanego odpada, tym bardziej, że niektórzy młodzi bojownicy mogliby okrągły otwór źle wykorzystać. Na szczęście kształt otworu dla brzmienia nie ma większego znaczenia.

Krok 5 - Obedrzyj mnie za skóry!


Po wycięciu otworów czyścimy całość z farby – dlaczego? Ano, bo butle są często malowane farbami kauczukowymi lub na bazie żywicy, które to farby są trwałe i odporne na odkształcenia, ale też niestety elastyczne. A każda tego typu powierzchnia malarska odbiera część barwy i wytłumia tank druma. Dlatego ostatecznie malujemy twardymi lakierami rozpuszczalnikowymi, które mają co prawda skłonność do odprysków – ale butla ładniej gra.

Krok 6 - White Power!


Pierwsze malowanie za nami. „Głowa” R2D2, powinna być szara, ale uznałem, że czysty, wypolerowany metal będzie lepszy, pomalowane będą tylko na niebiesko języki grające i motywy ozdobne.

Krok 7 - Maskuj się!


Taśma malarska i szykowanie do malowania niebieskich ozdobnych elementów, to akurat przyjemna część pracy, potem kilka warstw lakieru.

Krok 8 – Prawie, prawie jestem


Coś zaczyna nam to przypominać, prawda?

Krok 9 – Z nóżki na nóżkę


Kiedy butla sobie wysycha można przymierzyć się do nóg, na ten cel wybrałem gruba dechę sosnę (bo miałem…). Oczywiście to kiepskie drewno do tego typu obróbki, ale co tam. Nie takie rzeczy żeśmy ze szwagrem po pijaku zerżnęli.

Krok 10 - No to rzeźbimy


Narzekaczom wyjaśniam - oczywiście wiem, że znacznie było prościej wziąć prostą cienką deskę, wyciąć bazę i naklejać potrzebne elementy wypukłe, ale przypominam, że jestem artystą, w tym rzeźbiarzem i miałem sobie ochotę podłubać, zdzierając kolejne warstwy. Ot taka fanaberia artysty.

Krok 11 - Oj, chyba coś dziś tu stanie !


I mamy komplet nóżek – dziwny kształt środkowej nogi, wynika z tego, że na niej tylko stoi butla (klinuje się). To po to, aby nie usztywniać konstrukcji, co źle wpływa na brzmienie. No to szlifujemy i malujemy na biało.

Krok 12 - Fijiu fijiu fit pitiu pitjiu uuujuuu!





https://youtu.be/lTG2zP7p2P4

I oto jestem, jaki jestem. Wiem, że brakuje mi kilku świecidełek i przycisków, ale przecież ja jestem polski R2D2, taki inny trochę. No dobra, następny będzie lepszy, obiecuję. A na koniec jeszcze kilka obiecanych zdań – całkiem na serio.

Jeśli zamarzyłeś o tank drumie i znalazłeś w piwnicy starą butlę, to nawet nie myśl o samodzielnym odkręceniu zaworu i opróżnieniu z resztek gazu. Niby sprawa jest prosta, odkręcić kurek, wypuścić propan-butan i bierzemy się do cięcia – niestety istnieje spore ryzyko, że po takiej operacji zostaniesz laureatem nagrody Darwina, a nie słynnym muzykiem. Mimo, że osobiście wiem, jak to zrobić bezpiecznie (całkiem na serio wiem, z wykształcenia to jestem inżynierem mechanikiem), ale nie robię tego sam. Fachowcy twierdzą, że nawet pod całkowitym okręceniu kurka i zaworka odpowietrzającego, zostaje jednak w butli trochę gazu, a każda próba odkręcenia zaworu domowym sposobem zaworu może powodować iskrzenie. Czy tak jest w istocie? Nie wiem i sprawdzać nie będę.

Lepszą opcją jest kupno nowej, nigdy nie napełnionej, butli w sklepie, dodatkowo nie będzie problemu ze smrodem czynnika zapachowego gazu (który niechętnie znika – trzeba specjalnej chemii).

A chcących grać, ale niechętnych do rżnięcia stali, zapraszam na moją stronę.
30

Oglądany: 49818x | Komentarzy: 40 | Okejek: 97 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

20.01

19.01

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało