Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Autentyki CCLIII - Pełna kultura

49 781  
213   10  
Jesteście pewni, co znaczy być kulturalnym? Albo, że w Krakowie nie ma metra? I pewnie myślicie, że dyski są pakowane w folię tak całkiem przypadkowo? Dzisiejsze Autentyki pokażą Wam, jak bardzo się mylicie.

ARE YOU POLISH?


Sytuacja miała miejsce w Krakowie po wiankach, udaliśmy się z kolegą na jakże zacny Rynek, w celu dalszego świętowania. Jak wiadomo w takich sytuacjach, na ulicach dochodzących do Rynku, pojawia się całkiem spora ilość różnego rodzaju kloszardów, hipisów, etc...
Idąc w górę ulicą Szewską słyszę za plecami:
- Chopoki, chopoki, poczekajcie!
Odwracam się i widzę, nader niedogolonego mieszkańca okolic, który o razu pyta, czy nie mam jakiś pieniędzy, więc jak zawsze w takich przypadkach prosta (i najlepsza) odpowiedź:
- Je ne parle pas polonais.
Odwraca się, więc (z jakże dobrym angielskim akcentem) do mojego lekko otumanionego kolegi:
- Are you polish?
Odpowiedź kolegi:
- Pale, ale nie mam.

by kamil_mi

* * * * *

MIEJSCE ZAMELDOWANIA

Padre mój mi przed chwilą opowiedział.
Otóż, Padre udał się do pewnego Zakładu Opieki Zdrowotnej. Cel nie jest w tej historii ważny, lokalizacja takoż. Niemniej, musiał się, biedaczek, zarejestrować.
I tu się zaczęły schody.
Standardzik, pytania o imię, nazwisko, takie tam różne...
Doszło do miejsca zameldowania.
Padre podał nazwę naszego miłego miasta powiatowego, po czym przeszedł do ulicy. Niby proste - Reymonta.
Na to miła pani z [R]ejestracji:
- Ale jak to się pisze?
[P]adre - Przez "y", proszę pani.
(tu nastąpiła chwila przerwy na wklepanie tego zawiłego wyrazu, co, jak wiadomo, samym tylko palcem wskazującym prawej ręki proste nie jest)
[R] - Ale takiej ulicy to w ****** nie ma.
Padre spojrzał na monitor.
Miła pani wpisała ‘RYJMONTA’.

by Ezafet

* * * * *

POTRZEBY

Wchodzi mama z córeczką (na oko jakieś 5 lat) do sklepu i wywiązuje się między nimi taki dialog:
Mama - A mamusia chce sobie kupić jakieś ładne spodnie.
Córka - A ja chce kupe...

by zigzunia

* * * * *

ODZIEŻOWO

Moja żona mijała ostatnio bawiące się na podwórku dzieciaki, a ponieważ jednego znała, mijając ich uśmiechnęła się do niego.
Idąc dalej usłyszała ich rozmowę:
- To twoja mama była?
- Nieee, moja mama ma inne spodnie.

by O_o


* * * * *

TAJEMNICA

- Dzień dobry, chciałem sobie naprawić dysk i już nie działa - słyszę nad sobą.
- Słucham?
- A bo wie Pan, mam tego Paszporta na USB i przestał mrygać to go otwarłem i takie coś mi się ułamało - klient podaje mi kawałek płytki drukowanej.
- No to będzie problem.
- No ale jeszcze na gwarancji jest przecież!
- Niestety, był na gwarancji a Pan otwierając obudowę, uszkodził sam dysk. Możemy spróbować naprawy odpłatnej.
- Przecież nie wyślę gdzieś swoich danych! Pan rozumie?! To są ważne dane!! Chyba możecie tu na miejscu! - facet z obłędem w oczach klepie swoje, jak jakąś mantrę.
- No niestety, nie da się na miejscu.
- Dobra. A po ile macie Sejgety?
Po chwili załapałem, że chodzi o Seagate i wymieniłem kilka cen.
- Nie wezmę bo to są te w foliach. Jakby Pan mi naprawił ten mój to bym Panu powiedział dlaczego pakują je w folie bo się na tym znam... - zakończył konspiracyjnym szeptem i wyszedł, pozostawiając mnie z nierozwiązaną zagadką.

by SuperLamer

* * * * *

LUSTRO

Pracując w sklepie ma się do czynienia z różnymi zabawnymi zdarzeniami. W moim miejscu pracy mamy takie wysokie lustra co pare regałów, ale zwłaszcza jedno zostało ulubione przez klientów... te znajdujące się pomiędzy regałami z obuwiem. Nadmienię, że często jest owe lustro brane za przejście do następnego sklepu (nie mam pojęcia dlaczego?!). Wynika z tego pewnych zabawnych sytuacji.
Starsza pani staje przed lustrem przygląda się swojemu odbiciu, łapie się pod boki i mówi (do siebie):
- Babcia, babci nie przepuści?!
Postała chwilę, ponarzekała na ludzi i odeszła... Gdy w linii prostej trafiła na następne lustro, to popatrzyła i tylko machnęła ręką...

by zigzunia

* * * * *

POTENCJOMETR

Wstęp: siostrzenica moja ma nieustające mistrzostwo świata w podlizywaniu się memu lubemu (czyli wujkowi), dzięki czemu zdobywa zamiast pucharów drobne kwoty pieniężne za każdym swoim pobytem u nas.
Akcja właściwa: opowiadam temuż lubemu, jak to wczoraj owa siostrzenica dostała ochrzan od swego dziadka, a mego szanownego taty za wieczne idealizowanie wujka a niedocenianie ukochanej swej cioci.
- I co, mam ją trochę podregulować? - pyta domyślnie luby.
- No, w sumie by się przydało – odpowiadam.
- Nie ma sprawy - stwierdza z uśmiechem - ona na prosty potencjometr. Na pięć zeta...

by Catty_sweet

* * * * *

KOMUNIKACJA

Usłyszane w metrze w Warszawie.
Jakiś koleś rozmawia przez telefon:
- Tak kochanie, jestem właśnie w Krakowie.
- Dlaczego tu jest taki hałas? Jestem w metrze!
- Yyy... Skąd się wzięło metro w Krakowie? Hmmm... yyy... to jest... wiesz... metro naziemne, to znaczy... tramwaj, yyy... zapomniałem, jak on się nazywa i dlatego powiedziałem, że jestem w metrze.

by MarcinKulik

* * * * *

PATOLOGIA

Dziecię moje siedmioletnie laurkę tatusiowi tworzy i się zastanawia co tatuś lubi:
- Piwo narysuję. Maaaaamoooo, a tata lubi ostre babki z dużymi cyckami?

by forewa

* * * * *

DIECEZJA OPOLSKA

Historie te opowiedział mi znajomy obracający się w kręgach diecezji opolskiej.
Biskupem w Diecezji Opolskiej jest biskup Alfons Nossol. Pewnego dnia bierzmował kolejną grupę młodych ludzi. Modlitwa wiernych, biskup stoi oparty o pastorał. Diakon intonuje modlitwę (tu odpowiednia linia melodyczna):
- Módlmy się za naszego biskupa... (tu następuje krótka pauza) Diecezjalnego Alfonsa...
Od tej mszy wszedł zakaz stosowania podczas modlitwy wiernych imienia biskupa.

Druga historia dotyczy czasów gdy biskupi jeszcze nie musieli mieć kierowców.
Jeden z biskupów wracał właśnie z bierzmowania wraz z diakonem, który mu tam pomagał i jadą przez jedną z opolskich wsi, rozmowa trwa w najlepsze, biskup się zagapił i władował się w rów. Wywiązała się rozmowa.
- No diakon, skocz do trzeciej tu chałupy tam gospodarz ma konia, to nas wyciągnie.
- Ależ księże biskupie, po co, sami sobie poradzimy, wypchniemy auto.
- Diakonie idźcie do tego gospodarza.
- Ależ księże biskupie zaraz się zleci pół wsi i potem zaczną gadać.
- Diakon, a Ty myślisz, że ja pierwszy raz w tym rowie ląduję.

by RioT

* * * * *

DO DYKTANDA TRZEBA DWOJGA...

Bratanica moja, lat 7 z kawałeczkiem, skończyła właśnie pierwszy rok szkoły muzycznej, śpiewa jak najęta. I dziś uraczyła mnie tekstem zaśpiewanym na melodię z "Budki Suflera":
"Do dyktanda trzeba dwojga -
Jeden pisze, drugi sciąga"

by ziggrin

* * * * *

POŚPIECH

Miałam wpaść do koleżanki. Akurat w jej bloku był remontowany dach i nad wejściem do klatki stało takie drewniane rusztowanie, które miało chronić przed spadającymi dachówkami. To dziadostwo stało nad jej klatką chyba z miesiąc. Podchodzę do drzwi - zamknięte. Ciągnę i nic. Wiem, że domofon od paru lat nie działa. Piszę smsa do kumpeli, żeby zeszła na dół i otworzyła od środka bo stoję i czekam. Po chwili sms "Nie ma cię". I wtedy załapałam, że przestawili rusztowanie i stoję pod niewłaściwym wejściem.
Mówię jej potem co się stało, a ona:
- To jeszcze nic, jak dostałam sms, to zbiegłam na dół jak stałam, na schodach sąsiad się na mnie dziwnie patrzy, na chodniku ludzie też, ciebie nie zauważyłam i tak stoję i piszę smsa, dopiero jak ktoś zatrąbił klaksonem to zaczaiłam, że ciągle trzymam szczoteczkę i zęby myje...

by madzixa

* * * * *

A TY CO CHCIAŁBYŚ ROBIĆ "PO"?

Wieczór, siedzimy ze współlokatorami w kuchni, piwko, kanapki. Wśród nas jest jedna para: on – M, ona – D. Gadamy o tym, co chcielibyśmy robić po studiach. Ktoś mówi, że chce firmę otworzyć, a ktoś inny, że w świat szeroki jechać. W pewnym momencie pytam M:
- M, a ty co chcesz robić po?
A na to M:
- Ja bym sobie zapalił, ale D nie lubi dymu, więc tak sobie leżymy.

by Occllo


* * * * *

POWÓD

Wraz z rodzicielami mymi byłam ja sobie na zakupach w The Outlet Center...
łazimy sobie po sklepach i nagle słychać przeraźliwy krzyk/pisk/wrzask jakiegoś dziecka... i równocześnie słyszę tekst mojej Mamusi:
- Oj... Czyżby chcieli mu ubrać coś niefirmowego?

by milkafr

* * * * *

KULTURA PRZEDE WSZYSTKIM

Idę ulicą miasteczka. Ludzi wokół niewiele, ja zatopiony w myślach i słonecznym skwarze.
Dziecięcy głosik:
- Dzień dobry!
Rozglądam się zaskoczony. Sam umiem przywitać dobrym słowem osobę zupełnie nieznajomą, a i obce dzieci potrafią czasami odezwać się tak do mnie; teraz jednak nie spodziewałem się niczego takiego, gdyż ulica zupełnie pusta.
Kto woła?
Aha. Po drugiej stronie, za bramą, na ciasnym podwórku pomiędzy niezbyt zadbanymi budynkami stoi chłopiec - przedszkolak, może początkujący uczeń podstawówki, jednym słowem: fąfelek. Stoi bokiem, prawie że tyłem, ale głowa wykręcona patrzy na mnie i czeka na odpowiedź.
- Dzień dobry - odpowiadam i od razu uznaję fąfelka za dziecko kulturalne aż do przesady, skoro wita przechodnia kroczącego kilka metrów za plecami. Jednocześnie widzę, że ów dobrze wychowany chłopiec nieprzypadkowo stoi frontem w inną stronę.
On odlewa się na krzak porzeczki.

by KoX


Chcesz poczytać więcej autentyków, wejdź na nasze forum "Kawałki mięsne". Jeżeli chciałbyś opowiedzieć jakąś zabawną historię ze swojego życia, możesz zrobić to na forum (koniecznie zaznaczając przy wątku taki znaczek: ), lub wysłać ją TYM TAJNYM KANAŁEM


Oglądany: 49781x | Komentarzy: 10 | Okejek: 213 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

21.10

20.10

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało