Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Pokaż mi swoje posty na Facebooku, a powiem Ci kim jesteś!

62 077  
173   62  
Statusy twoich znajomych na Facebooku widzisz codziennie i pewnie już zauważyłeś pewien rodzaj powtarzalności tych wpisów. Skrollujesz: zdjęcie obiadu, selfik, fotka w siłowni, jakiś noworodek, Andrzej przy Morskim Oku, zdjęcie obiadu, selfik… Psychologowie przyjrzeli się osobom, które prowadzą w sieci swoje wirtualne życie i na podstawie treści przez nich wrzucanych stworzyli bardzo trafne wzory ich osobowości.

Ten facebookowy ekshibicjonista

Na pewno kojarzysz tego znajomego, który dosłownie zalewa cię informacjami na temat swoich życiowych osiągnięć, podróży, które odbył, obiadów, które zjadł i boskiego ciała, które posiada. Najprawdopodobniej mówimy o wymuskanym crossfiterze, albo o koleżance, aspirującej do miana internetowej fotomodelki, wrzucającej swoje półnagie, pseudoartystyczne fotki z plażingu. Najlepiej zimą, aby pochwalić się, że jako gardząca plebsem wysoko urodzona przedstawicielka szlachty, która nie pracuje, może pozwolić sobie na wakacje w tropikach, kiedy reszta jej znajomych grzeje się przy koksowniku.


Psychologowie uważają, że osoby udostępniające wiele takiego typu postów to zazwyczaj bezkrytycznie patrzące na siebie jednostki narcystyczne, czyli takie, które czują wielką potrzebę bycia podziwianymi i posiadające przeświadczenie o własnej wyjątkowości.

Ta laska od selfików

Według wyników badań opublikowanych na łamach pisma „Personality & Individual Differences” narcyzm jest też jedną z cech jednostek bombardujących Facebooka swoimi selfikami. Na podstawie obserwacji takich osób psychologowie stwierdzili, że oprócz wspomnianej cechy, miłośnicy samojebek wykazują też tendencje do psychopatyczne oraz makiawelistyczne. Internauci o takich cechach zaburzonej osobowości mają skłonność do manipulowania ludźmi oraz instrumentalnego traktowania innych, zazwyczaj pozbawieni są też odruchów empatycznych.


Badacze zauważyli też, że selfikowi facebookowicze często też dążą do tzw. samouprzedmiotowienia się – pragną, by ich ciało było obiektem seksualnym, a utrzymanie jego nieskazitelnego wyglądu było ważniejsze niż wszystko inne. Warto dodać, że panowie zazwyczaj wrzucają do sieci swoje zdjęciowe autoportrety bez poddawania ich dodatkowej obróbce, natomiast panie z reguły korzystają z filtrów i programów do retuszu, aby zadbać o dopieszczenie najdrobniejszych detali swojego wyglądu.

Ten smutas od depresyjnych postów

Ten typ swoimi postami wywołuje dziwną mieszankę współczucia i zażenowania. Pół biedy, gdy dzieli się ze światem jakąś smętną kompozycją muzyczną czy posępnym obrazkiem. Gorzej natomiast, gdy wyleje na tablicę swój ból dupy. To neurotyk – niestabilny emocjonalnie, podatny na stres smutas z zaburzeniami nastroju. Typową cechą zaplątanego w sieć neurotyka jest to, że nie widzi on przeszkód w dzieleniu się ze światem swoimi żalami oraz, niekiedy bardzo osobistymi, problemami. To taka rozpaczliwa prośba o wsparcie, wyraz współczucia, czy chociaż cień uwagi.


Ten przesadnie uporządkowany gość

Sumienność to jeden z elementów zaliczających się do tzw. Wielkiej Piątki, czyli stworzonej przez Paula Costy i Roberta McCrae listy modeli ludzkiej osobowości. Ta konkretna cecha charakteryzuje ludzi doskonale zorganizowanych, zmotywowanych i skupionych na osiągnięciu swego celu.
Jak rozpoznać ten typ człowieka na Facebooku? Przede wszystkim wystarczy zajrzeć do jego zdjęciowej galerii. Osoba sumienna ma pedantyczny wręcz zwyczaj tworzenia dziesiątek katalogów posegregowanych alfabetycznie lub według dat, cyklu księżycowego, wagi swego ciała czy temperatury powietrza zmierzonej podczas wykonywania fotografii.


Patrząc na wpisy i publikowane materiały, często mamy wrażenie, że osoba po drugiej stronie to działająca w oparciu o skomplikowane algorytmy maszyna, a nie skłonny do spontanicznych odruchów, człowiek z krwi i kości.

Ta "madka", która dusi cię zdjęciami swojego gówniaka

To jedna z najbardziej znienawidzonych jednostek na Facebooku. Młoda matka, która od dnia narodzin swej pociechy codziennie każe całemu światu zachwycać się tymi ślicznymi pućkami, tym bezzębnym dziąsełkiem, tą pieluszką obsraną… Chociaż mogłoby się wydawać, że kobiety wrzucające do sieci setki niemowlęcych fotografii są po prostu szalenie przejęte przyjściem na świat swego potomka, to w rzeczywistości sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana.


Sarah Schoppe-Sullivan – pani psycholog z uniwersytetu w Ohio przeprowadziła bardzo wnikliwe badania tego upierdliwego fenomenu i doszła do dość niepokojących wniosków. Według niej, kobiety, które odczuwają wielką, społeczną presję w związku ze swym macierzyństwem częściej skłaniają się ku publikowaniu obrazków swoich dzieci, a wiele z nich decyduje się nawet na wstawienie fotografii berbecia w miejscu własnego zdjęcia profilowego. Bynajmniej nie chodzi tu pochwalenie się noworodkiem. To raczej zabieg podbudowania własne ego - fejsowe matki w komentarzach oraz „lajkach” znajdują zewnętrzne potwierdzenie, że doskonale sprawdzają się w roli rodzica.

Przy okazji Schoppe-Sullivan zauważyła, że takie panie wykazują też cechy typowe dla neurotyków i np. zazwyczaj bardzo emocjonalnie reagują na słowa krytyki. Szczególnie w trzecim miesiącu po urodzeniu dziecka, kiedy wręcz zaobserwowano, że młode matki mają skłonność do wpadania w stany depresyjne.

To koszmarnie nudne dziewczę co wrzuca obrazki z motywacyjnymi cytatami

Oj, znamy wszyscy taką niewiastę, co to regularnie publikuje mądrości w stylu: „Nie byłbym sobą, gdybym był inny. Hakuna matata. – Albert Einstein”. Większość z użytkowników sieci ma serdecznie dość tych motywacyjno-duchowych kołczów. Ba, sam podpisałbym się pod petycją wysłania tej fejsbukowej zarazy na dno Rowu Mariańskiego.
Według jednego z ostatnio przeprowadzonych badań, ludzie mający skłonność do ciągłego dzielenia się ze światem takim pretensjonalnym bełkotem, są znacznie mniej inteligentni niż inni internauci.


Pod lupę wzięto grupę 845 osób, a wyniki obserwacji opublikowano w pracy pt. „O odbiorze i wykrywaniu pseudogłębokiego pierdolenia”. Badanym przedstawiono całą masę motywacyjnych „cytatów”, wśród których umieszczono sporo tekstów absolutnie pozbawionych meritum lub o do bólu wręcz oczywistym przekazie. Wielu badanych nie dostrzegło albo nie zrozumiało faktu, że w natłoku mądrze brzmiących słów często nie ma nawet krzty sensu.
Psychologowie doszli do wniosku, że miłośnicy takich treści to zazwyczaj osoby o dość niskiej inteligencji, często też podatne na wiarę w teorie spiskowe. Jest więc duże prawdopodobieństwo, że twoja koleżanka zaśmiecająca tablicę motywacyjnym pierdololo, nie szczepi swojego dziecka, walczy z reptilianami albo uważa, że Ziemia jest wklęsła.

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6

Oglądany: 62077x | Komentarzy: 62 | Okejek: 173 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało