ZUCHWAŁE OSZUSTWO.

Wczoraj około g. 3 po poł. do oddziału Banku przemysłowego przy ul. Marszałkowskiej Nr. 124 przybył mężczyzna w ubraniu cywilnem w towarzystwie 2 żołnierzy, przedstawił się jako agent policji kryminalnej i zażądał od szefa wydziału oddania zawartości kasy, uzasadniając swoje żądanie tem, że z oddziału Banku jakoby wypuszczono sfałszowane banknoty w walucie markowej.

Szef oddziału, p. Thieme, zażądał dowodów i poświadczenia pełnomocnictwa od przybyłego, który przedstawił rozkaz z podpisem prezydenta policji.

Wtedy p. Thieme wezwał dyrektora Banku, p. Gintowta. Po jego przybyciu oddano zawartość kasy w sumie około 43 tysięcy marek przybyłemu, który schował pieniądze do przyniesionej z sobą szkatułki, opieczętował ją i wyszedł. Po znalezieniu się na ulicy, ów urzędnik rozstał się z żołnierzami, którzy wrócili na odwach.

Władze Banku przemysłowego, nie uznając, oczywiście, słuszności postawionych sobie zarzutów, udały się do prezydium policji z prośbą o wyjaśnienie. Oświadczono im, że p. prezydent policji bynajmniej nie wydał nikomu rozkazu na piśmie co do dopełnienia rewizji w kasie oddziału Banku przemysłowego, że więc ów rozkaz nie jest autentyczny.

Niebawem wyjaśniono również, w jaki sposób znaleźli się przy rewizji żołnierze. Oto do jednej z wart zgłosił się jakiś osobnik, przedstawił list od Banku przemysłowego z prośbą o danie 2 żołnierzy, gdyż Bank przesłać musi większą sumę. Nie podejrzewając oszustwa, dowódca warty oddał 2 żołnierzy do rozporządzenia owego nieznajomego. Oczywiście, list był sfałszowany, nieznajomy zaś nie był urzędnikiem, lecz zuchwałym oszustem, poszukiwanym obecnie przez władze policyjno-kryminalne.

Nowa Gazeta, 01-12-1917

WŁAMANIE DO ZAMKU CESARSKIEGO W WILHELMSHOHE.

Kradzież drogocennych dzieł sztuki.
Berlin. 29 listopada.
Podczas gwałtownej burzy, jaka szalała w nocy z poniedziałku na wtorek wtargnęli do cesarskiego zamku w Wilhelmshoehe włamywacze i skradli tam znaczną ilość rzadkich zegarów, bronzów, waz, porcelany i broni, posiadających wysoką wartość jako dzieła sztuki. Wnioskując z liczby i rodzaju skradzionych dziel sztuki, należy przypuszczać, iż włamania dokonała większa liczba włamywaczy, którzy w niewyjaśniony dotychczas sposób zdołali się dostać do komnat zamkowych.

Między sprawcami włamania musiał byk istotny znawca, gdyż z pośród tego samego rodzaju dzieł sztuki skradziono najstarsze i najkosztowniejsze. Wyrządzona przez włamywaczy szkoda jest znaczna. Jeden ze skradzionych bronzów przedstawia wartość przeszło 4.400 marek.

O ile dotychczas zdołano stwierdzić, skradzione dzieła sztuki obliczyć można na około 100.000 marek.

Niektóre ze skradzionych przedmiotów włamywacze, albo też może ich wspólnicy sprzedali zaraz na drugi dzień po spełnionej kradzieży: między sprzedanemi natychmiast przedmiotami znajdowała się waza chińska za 2000 marek, dalej kilka sztuk broni z czasów wojny trzydziestoletniej oraz kilka okazów rzadkiej porcelany staro-niemieckiej. Ogółem sprzedali włamywacze w Kassel za przeszło 20.000 marek dzieł sztuki. Od tej chwili zaginął wszelki ślad po nich.

Cesarski zamek w Wilhelmshoehe kolo Kassel zbudowano w latach 1787-91 dla elektora Wilhelma I; służy on obecnie na pobyt letni rodzinie cesarskiej. Zamek jest wspaniale urządzony, a łączą się z nim także wspomnienia historyczne, gdyż przebywał w nim Napoleon III po kapitulacyi pod Sedanem. Zgromadzono tam wielka ilość dzieł sztuki, tak, iż robi wrażenie muzeum które zresztą, w miesiącach zimowych zwiedza publiczność za osobnemi biletami wstępu.

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 01-12-1917

100lattemu.pl

--