O OCHRONĘ DRZEWA.

Przed kilku tygodniami na plantach przy ul. Szewskiej gwałtowny wicher złamał dużą gałąź, którą usunięto, jednak drzewo pozostawiono na łasce i niełase losu. Jeżeli drzewo pozostanie nadal w tym stanie — znaczy: jest ono przeznaczone w przeciągu krótkiego czasu na zagładę, bowiem woda deszczowa, przenikająca przez niewyrównane szczeliny drzewa, spowoduje całkowite jego zgnicie.

W podobnych wypadkach ogrodnicy, dbający o swój drzewostan, obcinają równo piłą konar w miejscu złamania, wygładzoną płaszczyznę zasmarowują smołą i w ten sposób ratują drzewo od zagłady. Czyżby nasze władze miejskie, których opiece powierzone są planty krakowskie, nie wiedziały o tym prostym a skutecznym sposobie?


WYBUCH GAZU W CHARLOTTENBURGU.

Z Berlina donoszą, iż w Charlottenburgu wybuch gazu przy Wallstrasse, w domu Nr. 95, spowodował rano zawalenie się drugiego i trzeciego piętra tego domu, oraz ściany szczytowej. Dwu mieszkańców zostało zasypanych i zginęło, jeden odniósł śmiertelne rany, dziesięciu odniosło ciężkie oparzenia, a znaczna liczba jest rannych odłamkami szkła.

Powodem eksplozyj gazowej w Charlottenburgu jest prawdopodobnie zbrodniczy zamach pijaka już kilkakrotnie karanego, który przy eksplozyj zginął.

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 24-08-1916


PIŁA. NAPAD NA ULICY.

Pewna dziewczyna pochodząca z Poznania, która wałęsała się w Pile, wydarła pewnemu czteroletniemu dziecku na ulicy portmonetkę z pieniędzmi i pół bochenka chleba. Gdy ją później przyaresztowano, stwierdzono, że wydała już 3 marki ze skradzionych pieniędzy na cukierki.
Z policji odstawiono ją do więzienia sądowego.

Kurjer Poznański, 24-08-1916


https://100lattemu.pl/

--