Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Świat w zielonych barwach, czyli 7 mniej popularnych ciekawostek o marihuanie

42 834  
172   161  
Świat idzie naprzód, zmienia się też podejście do... ziołolecznictwa. Nie chodzi jednak o lecznicze napary z rumianku, a o marihuanę, którą – niegdyś uważaną za zło największe – legalizują kolejne kraje.

#1. Lecznicza marihuana po raz pierwszy

1896000687435d81.jpg

Kiedy po raz pierwszy zastosowano marihuanę do celów leczniczych, a nie relaksacyjnych? Znacznie dawniej niż mogłoby się wydawać. Najwcześniejszy przypadek wskazuje na 2737 r. p.n.e. Pionierem okazał się chiński cesarz Shennong, który – jeśli wierzyć podaniom – zalecał stosowanie marihuany na reumatyzm, malarię, dnę czy nawet słabą pamięć. Czy można więc uznać, że leczenie marihuaną ma już dobre 5 tysięcy lat? Jest jeden problem – nie ma pewności, czy Shennong w ogóle istniał. To bardzo mocno osadzona w chińskiej mitologii czy kulturze postać, której przypisuje się wiele zasług. Postać, która równie dobrze jak istnieć naprawdę, mogła być wyłącznie legendą.


#2. Produkcja na wielką skalę

1895993e93771862.jpg

W których krajach marihuany produkuje się najwięcej? To kolejne pytanie, na które nie tak łatwo znaleźć rzetelną odpowiedź – wszystko ponownie rozbija się o kwestie prawne i problemy z jednolitością statystyk. Niemniej można uznać, że wśród największych producentów znajdują się Stany Zjednoczone, Maroko, Afganistan, Meksyk, Kolumbia czy Paragwaj. Tak samo jak niełatwo śledzić produkcję marihuany, tak samo trudno szacować jej faktyczne spożycie. Wśród tych, którzy najczęściej deklarowali przynajmniej eksperymenty, znajdują się mieszkańcy USA, Chile, Kanady, Izraela czy Papui-Nowej Gwinei.


#3. Praktycznie nie da się przedawkować

1895996ae30958d3.jpg

Marihuana uważana jest za substancję mniej szkodliwą niż alkohol czy papierosy – nie wspominając nawet o tzw. twardych narkotykach. Teoretycznie przedawkowanie marihuany jest możliwe, aczkolwiek praktycznie niewykonalne. By osiągnąć stężenie śmiertelne dla człowieka, trzeba by wypalić kilkaset kilogramów w ciągu godziny, a gdyby komuś udało się to ekstremalne osiągnięcie, zawartość THC we krwi byłaby jego najmniejszym problemem. I tak najprawdopodobniej nie żyłby już z powodu asfiksji. Nie znaczy to również, że palenie marihuany jest całkowicie bezpieczne – może okazać się bardzo groźne w przypadku, ekhm, chorób towarzyszących.


#4. Trawa nie taka znowu zielona

1895995775b6c5e4.jpg

Mniej szkodliwa od innych substancji, a do tego korzystnie wpływająca – przynajmniej w określonych aspektach – na zdrowie. Brzmi jakby marihuana miała okazać się cudownym "lekiem na całe zło". I choć użytkownicy się cieszą, to środowisko naturalne już niekoniecznie. Wszystko przez to, że uprawa marihuany wymaga ogromnych ilości energii – przeliczono, że na wytworzenie kilograma (mowa o uprawie wewnątrz) marihuany potrzeba tyle energii, co na przejechanie samochodem przez całe Stany Zjednoczone... pięć razy. Bardziej ekologicznym rozwiązaniem jest więc uprawa zewnętrzna – tyle że zapotrzebowanie jest całoroczne i nie znosi nawet najmniejszych opóźnień...


#5. Zapach marihuany o poranku

18959973ce46c585.jpg

O powietrzu, jakim oddychamy, można powiedzieć wiele, ale raczej nie to, że jest świeże... Wystarczy żyć w mieście, na wsi przy drodze krajowej, w sąsiedztwie palacza albo fabryki – wszystko to tworzy jeden wielki obieg zamknięty, w którym... nie brakuje również marihuany. W 2012 roku badacze postanowili przeanalizować próbki powietrza we włoskich miastach. Co się okazało? Że wystarczy przespacerować się wokół Koloseum czy Panteonu, by nawdychać się zioła. Oczywiście nie w ilościach mających jakikolwiek wpływ na zdrowie, niemniej liczy się sam fakt. Ustalono przy okazji, że we wszystkich ośmiu przebadanych miastach w powietrzu wykryto kokainę, marihuanę, nikotynę i kofeinę, najwyższe zaś stężenie zioła było we Florencji i Bolonii.


#6. Blaski i cienie uprawy w terenie

18960019bf0600c6.jpg

Uprawa marihuany na zewnątrz jest bardziej ekologiczna – bo nie wymaga ogromnych ilości energii. Nie oznacza to jednak, że jest dobra dla środowiska, szczególnie jeśli chodzi o uprawę umiarkowanie legalną. W różnych miejscach świata zanotowano już przypadki martwych zwierząt, których przyczyną śmierci był kontakt z trutką na szczury stosowaną do ochrony upraw. W Kalifornii ucierpiały zagrożone sowy oraz kuny. W Albanii... ludzie. W 2013 roku do szpitali trafiło aż 700 osób z jednej wioski. Wszyscy pacjenci przejawiali te same objawy – wymioty, bóle brzucha, zaburzenia rytmu serca. Przyczyna "epidemii" dość szybko stała się jasna – duży kontakt z marihuaną (nielegalnie uprawianą) podczas zbiorów i pakowania.


#7. Wincyj mocy

1895999fd37b62f7.jpg

Nie macie przypadkiem wrażenia, że marihuana działa jakoś tak... mocniej? To pytanie retoryczne, proszę przypadkiem na nie nie odpowiadać. Tym bardziej że odpowiedź jest znana i poparta badaniami. Badacze w 2016 roku przeanalizowali niemal 40 tys. próbek marihuany zarekwirowanych na przestrzeni 20 lat od ulicznych handlarzy. Co się okazało? W 1995 r. przeciętna zawartość THC w marihuanie wynosiła ok. 4%. W 2014 r. było to już 12%. Równocześnie spadła – z 0,28% do 0,15% – zawartość CBD. Jak jedno łączy się z drugim? THC ma działanie psychoaktywne, CBD nie – ale to właśnie CBD łagodzi negatywne skutki oddziaływania tego pierwszego, ograniczając między innymi stany lękowe. Tak jak dawniej stosunek THC do CBD wynosił 14:1, tak po latach wyewoluował do 80:1. Efekty łatwo można przewidzieć.

6

Oglądany: 42834x | Komentarzy: 161 | Okejek: 172 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało