Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Czego nie wiesz o "Hobbicie" Tolkiena?

252 339  
1131   83  
Do kin szturmem wpadła wataha krasnoludów pomagająca pewnemu zblazowanemu karłowi w wykonaniu misji jego życia. Wraz z tą niecodzienną ekipą kina okupują też żądni wrażeń widzowie, którzy już teraz spowodowali, że „Hobbit”, po kilku dniach od swojej premiery, zarobił 100 milionów dolarów. To dobra okazja, aby wziąć dzieło Tolkiena pod lupę.

John Ronald Reuel Tolkien znał 30 języków!

Pisarz miał ogromny talent do uczenia się języków. Trudno więc się dziwić, że autor „Władcy Pierścieni” wybrał sobie oksfordzkie studia, które umożliwiły mu pogłębianie swojej pasji. Tolkien uczył się języków klasycznych (łacina szybko go jednak znudziła), analizował też język walijski. Wkrótce jednak poświęcił się studiowaniu zarówno języka, jak i mitologii Finów.

Łącznie, Tolkien uczył się 30 języków. Oczywiście nie wszystkimi potrafił się bezbłędnie posługiwać. Z dumą zawiadamiamy, że słynny angielski mistrz pióra wymiękł podczas prób opanowania języka polskiego...

Śródziemie powstało na długo, zanim Tolkien wpadł na pomysł napisania książki

W 1930 roku, podczas pisania jednego z akademickich testów, w głowie Tolkiena coś zaświtało. Czym prędzej zapisał sobie zdanie „W pewnej norce mieszkał sobie pewien Hobbit”. Parę lat później książka "Hobbit, czyli tam i z powrotem" święciła triumfy w księgarniach. Jednak zanim pisarz pobłogosławiony został takim natchnieniem, musiało minąć kilkanaście lat. Już podczas studiów młody Tolkien pracował nad skonstruowaniem wielkiego, literackiego świata, w którym to osadzone będą wydarzenia z jego przyszłych książek.
Tolkien nie tylko wykreował geopolityczną mapę Śródziemia, ale i bazując na swoich wieloletnich studiach mitologii nordyckiej, stworzył rasy istot zamieszkujących fantastyczny ląd. Żeby tego było mało, pisarz skonstruował nawet dwa różne języki elfów – quenya (oparty na języku fińskim) oraz sindarin (oparty na walijskim).

O publikacji „Hobbita” zadecydował dziesięcioletni chłopiec

W 1936 roku książka była już gotowa. Tolkien nie wysłał jej jednak do wydawcy, a podarował kopie „Hobbita” swoim najbliższym znajomym, prosząc ich o opinie. Jedna z koleżanek wykorzystała swoje znajomości i wkrótce dzieło trafiło do jednego z najbardziej liczących się książkowych wydawców – Stanleya Unwina. Ten dowiedziawszy się, że jest to powieść dla najmłodszych, dał „Hobbita” swemu dziesięcioletniemu synkowi. Młody książkę przeczytał i napisał bardzo pozytywną recenzję. Dzięki temu Unwin wiedział, że publikacja pracy Tolkiena to opłacalny interes.

Książka z miejsca stała się wielkim hitem

Od czasu swojej publikacji w 1937 roku „Hobbit” kupiony został przez 100 000 000 czytelników na całym świecie. Książka została przetłumaczona na 50 różnych języków.

Tolkien wcale nie wymyślił imion dla swoich bohaterów

Pisarz stworzył ogromny literacki świat, zadbał o detale politycznych rozgrywek krain w nim istniejących, zbudował nawet języki, którymi posługiwali się elficcy bohaterowie... Nieco mniejszą kreatywnością popisał się podczas dobierania większości imion dla postaci pojawiających się w „Hobbicie”. Pisarz hurtowo ściągnął je z Völuspy - napisanego w języku staronordyckim poematu opisującego powstanie świata.

Hobbici zamieszkiwali nie tylko Śródziemie

Nie wiedział o tym ani Tolkien, ani nawet sam sędziwy Gandalf … Okazuje się, że hobbici to nie tylko przyjazna rasa istot zamieszkujących pewną sielską część, stworzonego przez angielskiego pisarza, świata. Bardzo podobne, karłowate ludki żyły w naszym, realnym świecie ok. 17 000 lat temu. Homo floresiensis miał ok. metra wysokości i był szczęśliwym posiadaczem mózgu o wielkości 1/3 tego, który znajduje się pod czerepem człowieka współczesnego.

Tolkien vs III Rzesza

W 1938 roku Tolkien prowadził rozmowy z pewnym niemieckim wydawcą na temat publikacji książki w języku niemieckim. Wszystko szło dobrze, aż do momentu gdy strona niemiecka zażądała od pisarza zaświadczenia o jego aryjskich korzeniach. Tolkien napisał dwa listy w odpowiedzi (o wyborze miał zadecydować wydawca). Oto fragment tego nieco bardziej uszczypliwego:

„Dziękuję za Twój list. Wybacz, ale nie za bardzo rozumiem co masz na myśli pisząc „Arisch”. Niestety, nie posiadam aryjskich korzeni, czyli indo-irańskich i obawiam się, że żaden z moich przodków nie mówił po indyjsku, persku, cygańsku, ani w innym z podobnych dialektów. Mam jednak wrażenie, że chodzi wam o informację o moim ewentualnym, żydowskim pochodzeniu. Mogę tylko odpowiedzieć, że bardzo żałuję, że nikt z moich przodków nie pochodził z tego szlachetnego i utalentowanego ludu.(...) Pozwolę sobie jednak skomentować, że jeśli tak bezczelne i nieistotne pytania mają stać się regułą w sprawach literatury, to już niebawem przymiotnik „niemiecki” przestanie być powodem do dumy.(...)”



Autor „Hobbita” wcale nie był entuzjastą ekranizacji swoich dzieł

Tolkien uważał się przede wszystkim za człowieka nauki, a dopiero później za pisarza. Irytowało go, że jego prace badawcze przeszły prawie niezauważone, podczas gdy książki fantasy jego autorstwa znalazły tak wielu fanów. Przez lata odrzucał propozycje adaptacji jego dzieł. Jednym z pomysłów, które pisarz odrzucił, było nakręcenie „Władcy Pierścieni” przez samych Beatlesów... John Lennon miał grać Golluma...

Rosochate hobbity, krasnoludy zapyziałe, elfy niedomyte... A my tam ciągle czekamy na godziwą adaptację filmową "Wiedźmina"...
Źródła: 1, 2, 3, 4, 5
4

Oglądany: 252339x | Komentarzy: 83 | Okejek: 1131 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

17.10

16.10

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało