JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
...NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Autentyki CLXXXV - Egrege gentile signor...

45 041  
9   11  
W dzisiejszych Autentykach poznacie pewną menadżerkę szaletu w Zakopanem, dowiecie się ile kosztuje dość nieformalna forma uczestnictwa w branżowym spotkaniu oraz co może zdziwić stażystkę w szpitalu...

GREKA

Chodzą słuchy, że naszom fabrykę jakiś grecki pomiot chce kupić. Przychodzi dzisiaj do nas kolega, ale akurat nie w porę, bo młyn straszny był robotny i każdy czymś tam zajęty. Kolega mówi:
- Czytaliście?
- Co czytaliśmy?
- O grekach, że nas może kupią?
- Czytaliśmy...
- Znacie jakieś przekleństwa po grecku?
- Co?
- No, przekleństwa! Trzeba się zacząć uczyć...
Z sali:
- Suflaki!
- Tzatzyki!
- Musaka!
- Ouzo!
- Suvlaki!
- Giros!
Kolega:
- Ale poważnie znacie jakieś?
Głos z sali:
- Ch*j Ci w d*pę!
Kolega podrapał się po głowie:
- Hmm... Tego nie jadłem...

by Misiek666

* * * * *

KOMORNIK

Przychodzi do nas na zakupy komornik. Dzisiaj również. Pakujemy mu tonery, koperty i różne inne takie i zebrało mi się na żarty:
- A pan co? Gdzie kwiatki?
Faceta zatkało lekko, uśmiechnął się, życzy nam wszystkiego najlepszego, ale ja się zmitygowałam:
- Albo niech pan już idzie, bo jeszcze tak jak pan ma w zwyczaju, zabierze nam pan to, co już dostałyśmy...
Chyba się nie obraził...

by atitta

* * * * *

INFORMATYCY

Mam ja kolegów w pracy... Informatycy
Mają w departamencie koleżankę, która - jako torebkę - nosi wielgaśną torbę na ramię. Pewnego poniedziałku wzięli cegłę, zawinęli w gazetę, worek jakiś plastikowy - i zagrzebali cichcem w torbie. Spodziewali się, że we wtorek zrobi im awanturę o głupi kawał, a tymczasem - nic.
Środa - nic.
Czwartek - nic.
W piątek nie wytrzymali, jeden spytał:
- Słuchaj, nie wiem, może to nie moja sprawa, ale ta twoja torebka to jakoś ciężko wygląda, nie przemęczasz się aby?
Babka zaczęła grzebać, przerzucać rzeczy w środku, niektóre wyjmowała, ale wciąż nic. W końcu... wkurzyła się, podeszła do biurka, odwróciła nad nim torbę do góry dnem - i cegła JEBUDU! Na blat.

by Peppone

* * * * *

JAK TO SIĘ MOGŁO STAĆ?

Pisałam jakiś czas temu na HP, jak drażni mnie zdrabnianie imion przez dorosłe osoby. Daliśmy zlecenie na ogłoszenie w ogólnowojewódzkim dzienniku. Zrobiłam w Corelu piknom reklamę (cicho, moje jedne z pierwszych corelowych wypocin, więc piękną i koniec), pani mi odesłała do akceptacji przerobioną przez grafików tak, by pasowała im rozmiarem do strony, otwieram dzisiaj gazetę, i jak byk widzę, że akceptowałam reklamę na czarnym tle, a rzeczona jest na oczojebnym różowofioletowym. Piszę do pani poważnego maila, na co dostaję odpowiedź:
"Ojej, nie wiem jak to się mogło stać. Pozdrawiam Wiesia P."
Smiać mi się jest ciężko, ale nie wytrzymałam, po czym odpisałam pani:
"Ojej, wiodcznie pomylił się pani kolor tuszu z kolorem szminki. Pozdrawiam Edysia B."
Nie ma jeszcze odpowiedzi...

by atitta

* * * * *

ZDOLNOŚĆ KREDYTOWA

W pewnym banku zastanawiano się, czemu decyzje kredytowe podejmowane przez dyrektorów oddziałów są trafniejsze niż wypracowane przez modele oceny ryzyka, nawet najbardziej zaawansowane. Co się okazało?
Głównymi klientami tego banku byli rolnicy, a najlepsze portfele kredytowe, tj. najmniej niespłaconych kredytów - oddziały z małych miejscowości. Dyrektor takiego oddziału, regularnie grając w karty i pijąc wódę z proboszczem, wójtem i kierownikiem GS-u miał perfekcyjne rozeznanie w sytuacji finansowej każdego jednego Józka i Jontka we wsi...

by Peppone

* * * * *

FAKTURA

W zeszłym tygodniu do naszej firmy przyszła karta zgłoszenia w forum firm naszej branży. Obok danych adresowych firmy, danych zgłaszanego uczestnika, należało wypełnić rownież rubrykę "forma uczestnictwa".
Naczelny salesman, który miał zamiar wziąć udział we wspomnianym spotkaniu, pominął standardowe propozycje takie jak:
- uczestnik - cena 650 zł +VAT
- sponsor wspierający - cena 4000 zł + VAT
- sponsor główny - cena 8000 zł + VAT
i wypełnił rubrykę "inne formy udziału (do ustalenia)", wpisując: "NA KRZYWY RYJ"
Troszkę się wtedy pośmialiśmy, ale jeszcze więcej dziś, gdy przyszło potwierdzenie zgłoszenia wraz z fakturą na 2000 zł + VAT.
Mina salesmana bezcenna.

by cassius31

* * * * *

UMOWA

Z racji tego, że zmienił ja żem pracę, mam czasem jakieś perełki... Takie, jak dzisiaj np.
Przyszli sobie państwo przedłużyć umowę. Działo się to na 10 minut przed końcem mojej zmiany i 20 minut przed odjazdem mojego ostatniego autobusu do domu.
Podpisaliśmy jeden aneks, mówię państwu, że muszę iść, że przepraszam, że zajmie się nimi koleżanka, takie tam...
Na co pan mówi:
- To może zdąży Pan przed wyjściem wejść jeszcze na moją żonę?
Ja zachowałem powagę, koleżanka nie wytrzymała, pan klient się zaczerwienił...
- To znaczy, nie tak dosłownie, niech Pan nie bierze tego do siebie... Na konto abonenckie znaczy...
Na co żonka (rześka jeszcze):
- Nie no, sam zaproponowałeś, to się nie wypieraj teraz...
Cóż miałem zrobić... Nie wszedłem na panią, czego serdecznie żałuję i postanawiam się poprawić.

by DJ_Skibi 

* * * * *

STAŻYSTKA

Zdarzenie miało miejsce w czasie stażu, w pewnym oddziale chirurgii. Codziennie rano jeden wytypowany lekarz obchodził cały oddział w celu zacewnikowania pacjentów danego dnia operowanych. Któregoś dnia ta przyjemność przypadła w końcu mojej osobie, a w związku z tym, że na oddziale nie poznano wcześniej moich umiejętności, jeden z lekarzy ciągle za mną chodził, patrzył mi na ręce, komentował - jednym słowem, strasznie mnie wkurzał. W końcu nie wytrzymałam i w którymś momencie, na kolejne zabawne pytanie:
- A co pani doktor ma taką zdziwioną minę? Nigdy nie widziała pani penisa?
Odpowiedziałam :
- Owszem, widziałam, ale zawsze we wzwodzie.
Od tamtej pory wszystko robiłam już sama...

by Phandora

* * * * *

PYTANIE

Już parę ładnych lat temu wybraliśmy się z kumplami do Zakopanego. Dwie godziny autobusem z Krakowa to i zdążyliśmy w trakcie uraczyć się paroma piwkami. Jak już w końcu dojechaliśmy, potrzeba fizjologiczna dała o sobie znać. Na szczęście zaraz koło przystanku znajdował się mały budynek ze zbawiennym szyldem WC. Jako że odczuwałem największą potrzebę nie czekając na kumpli udałem się sprintem prosto do szaletu. Jako że przybyłem pierwszy to i pierwszy wyszedłem. Pogoda była ładna więc menadżerka [:)] (babcina koło 60) siedziała na krzesełku przed budynkiem. Uiściłem 50 gr. opłaty i paląc szluga czekałem na kumpli, a jako że po alkoholu człowiek ze mnie niezmiernie towarzyski, zagadałem do właścicielki:
- Babciu a ile dziennie wyciągacie na tym kiblu?
- No będzie ze 4 tysiące - odpowiedziała.
Trochę mi się to dziwne wydało ale mówię:
- No to nieźle. Dobry interes.
Babcina popatrzyła na mnie jak na idiotę:
- Głupio się pytasz, to ci głupio odpowiadam.

by gruby_perez

* * * * *

WYCIECZKA DO EGIPTU

Koleżanka od dłuższego czasu przechwala się wycieczką do Egiptu, na jaką jedzie w marcu. Statkiem, rejs wzdłuż Nilu, all inclusive itepede. Na początku nawet było fajnie, ale w końcu może się sprzykrzyć, nie?
No i dziś opowiada:
- Będę sobie leżeć na leżaczku, popijać kawkę i odhaczać kolejne punkty w programie wycieczki.
A ja na to:
- Tak. Tego nie ma, tego nie ma, tamtego też nie ma....
Oberwałem fochem, ale do końca dnia temat nie wrócił...

by Peppone

* * * * *

KALENDARZ

Jak to na początku roku w firmie bywa, są w obiegu różniaste bieżącoroczne terminarze, podkładki, fizdrygałki, kalendarze.
Zaczepia mnie kolega:
- Hej, stary, weź no spyl mi kalendarzyk.
- A jaki byś chciał?
- Widziałem u ciebie taki fajny, z widoczkami...
- Ale który, bo są różne?
- Ten z Pojezierzem Tatrzańskim...
[rogal na buzi od ucha do ucha]
- Jaaakiii?
- Pojezierze Tatrzańskie
- HAHAHAHAHAHA... Nie, ale serio - który chcesz?
- K**wa, przecież mówię - Pojezie...
- HAHAHAHA... dobra, chodź, pokażesz mi to Pojezierze...
Poszliśmy. Koleś pokazał, wziął, bąknął pod nosem mrukliwe ’dzięki’ i poszedł (leciutko jakby obrażony).
Ale fakt, fajne widoczki. Też sobie przyczepiłem do ściany i teraz sobie u mnie wisi... wiszą...
"Pejzaże Tatrzańskie 2007"

by Rupertt

* * * * *

EGREGE GENTILE SIGNOR

Kolega logistyk wysłał faksem zapytanie ofertowe do nowego dostawcy we Włoszech. Pismo podpisał i podbił swoją pieczątką:
"Adam Kowalski
dział zakupów"
Wkrótce nadeszła odpowiedź zatytułowana:
"Egrege gentile signor Zakupow
(Szanowny Panie Zakupow)"

by cassius31


Chcesz poczytać więcej autentyków, wejdź na nasze forum "Kawałki mięsne". Jeżeli chciałbyś opowiedzieć jakąś zabawną historię ze swojego życia, możesz zrobić to na forum (koniecznie zaznaczając przy wątku taki znaczek: ), lub wysłać ją TYM TAJNYM KANAŁEM

Oglądany: 45041x | Komentarzy: 11 | Okejek: 9 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało