Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Historia pięciu 8-bitowych plagiatów naszych ulubionych gier sprzed lat

47 884  
156   41  
Historia przełomowych gier komputerowych usłana jest pozwami sądowymi. Każdy chce przecież na wielkim sukcesie ugrać coś dla siebie. Okazuje się, że historia sądowych potyczek o komputerowe gry jest starsza niż leciwe 8-bitów!



Spór o „Ponga” czyli Atari kontra Magnavox

To jeden z kamieni milowych wirtualnej rozrywki. Wydany w 1972 roku „Pong” był jednym z pierwszych w historii automatów z grami. Nolan Bushnell – współzałożyciel Atari oraz pomysłodawca stworzenia tego tytułu wcale jednak nie popisał się jakąś szczególnie wielką oryginalnością, a jedynie „zainspirował się” cudzym dziełem. Konkretnie – pierwszą komercyjną konsolą Magnavox Oddysey i, od 1966 roku będącą w fazie testów, grą nazywaną przez jej twórców „elektronicznym ping-pongiem”.


Atari bezczelnie skopiowało plany tego projektu, za co twórcy Oddysey zdecydowali się podać firmę do sądu. Ostatecznie sprawa zakończyła się ugodą i wypłaceniem 700 tysięcy dolarów zadośćuczynienia twórcom pierwowzoru „Ponga”.

gry 8-bit joemonster


Podrabiany Pac-Man, czyli Atari kontra Philips


Na początku lat 80. „Pac-Man” był prawdopodobnie najpopularniejszą grą na świecie, a właściciel tej marki, czyli Atari, z mozołem produkował wersje na wszystkie możliwe platformy. Zanim jednak w 1982 roku żółty bohater zagościł na ekranach posiadaczy popularnego wówczas, domowego urządzenia – Atari 2600, wspomniana wyżej konkurencja, czyli Magnavox wespół z Phillpisem stworzyła dzieło pt. „K.C. Munchkin” - grę niepokojąco wręcz podobną do słynnego hitu.

gry 8-bit joemonster

Firma Atari czym prędzej oskarżyła producentów plagiatu i dość szybko sprawę sądową wygrała. Niedługo potem posiadacze Atari 2600 mogli cieszyć się domową wersją „Pac-Mana”. Mimo że pozycja ta była bardzo krytykowana za koszmarną grafikę i fatalną wręcz grywalność, to udało się sprzedać aż 7 milionów kopii tego kartridża!

gry 8-bit joemonster


Walka o King Konga, czyli Nintendo kontra Universal Studios

Zaczęło się od Popeye’a. To właśnie słynny, anaboliczny marynarz miał być bohaterem gry, nad którą w 1981 roku pracowali programiści z Nintendo. Niestety wówczas nie udało się im uzyskać praw do wykorzystania wizerunku tej postaci, więc Shigeru Miyamoto – legendarny twórca największych hitów na NES'a, postanowił zastąpić znanych z komiksów i kreskówek bohaterów wielką małpą, porwaną przez nią niewiastą oraz drwalem usiłującym wyrwać swą ukochaną z rąk bestii. Zresztą ten wąsaty jegomość z czasem zmienił profesję i został najbardziej znanym hydraulikiem na świecie…


Parę miesięcy po premierze "Donkey Konga", Miyamoto pozwany został przez wytwórnię Universal, której dyrekcja uznała, że fabuła gry zbyt bardzo przypomina tę z „King Konga” - filmu nakręconego pół wieku wcześniej! Niestety dla pozywającego sąd orzekł, że kinowa, gigantyczna małpa, od dłuższego czasu jest tzw. domeną publiczną, czyli twórczością, z której można do woli korzystać, bo nie podlega ona żadnym prawom autorskim. Sędzia zadecydował, że Universal ma wypłacić 1,8 miliona dolarów na rzecz Nintendo za poniesione opłaty prawne, utracone przychody i inne wydatki, które firma ta poniosła.


Spór o karate, czyli Epyx kontra Data East

„International Karate” było jedną z pierwszych mordobić z prawdziwego zdarzenia. Gra miała wszystkie cechy współczesnych produkcji z tego gatunku – od paska (a raczej punktów) energii, przez zmieniające się lokacje, aż po możliwość wyrżnięcia przeciwnikowi w kły z wyskoku. Produkcja Epyx podbiła serca posiadaczy chyba każdej platformy do grania.

gry 8-bit joemonster

Kiedy jednak gra pojawiła się w USA (pod zmienionym tytułem „World Karate Championships”) nieoczekiwanie odezwali się prawnicy reprezentujący firmę Data East, która, jak się okazało, rok wcześniej wypuściła na rynek dzieło pt. „Karate Champ”. Jej twórcy uważali, że programiści z Epyx nie tylko skopiowali cały mechanizm rozgrywki, ale i bezczelnie zerżnęli też logo. Sąd wprawdzie oddalił zarzuty dotyczące znaku towarowego, ale uznał, że producent „International Karate” faktycznie dokonał plagiatu. Na mocy wyroku, Epyx musiał wycofać z amerykańskiego rynku swój program oraz odzyskać zarówno od dystrybutorów, jak i od klientów sprzedane egzemplarze gry.


Dopiero cztery lata później sprawa ponownie rozpatrzona została przez sąd. Tym razem oczyszczono twórców kultowej bijatyki z zarzutów uznając, że podobieństwo między grami było przypadkowe, a jedna firma związana z elektroniczną rozrywką nie powinna rościć sobie praw do monopolizowania całej dyscypliny sportowej.


„The Great Giana Sisters”, czyli Nintendo kontra Rainbow Arts

Kiedy wszyscy posiadacze klonów NES-a niszczyli swoje pady usiłując jako hydraulik Mario odbić księżniczkę z „innego zamku”, właściciele domowych komputerów mogli tylko zgrzytać zębami z zazdrości. Gra nie została bowiem wydana na praktycznie żadną z tych platform.

Aby nieco złagodzić smutek wśród zawiedzionych graczy, niemiecki producent – Rainbow Arts w 1987 roku wydał twór pt. „The Great Giana Sisters”, który był niczym innym, jak wyjątkowo bezwstydnym klonem przygód braci Mario. Odtąd każdy commodorowiec mógł przez chwilę poczuć się niczym dumny posiadacz Pegasusa.


To, że Nintendo zareaguje oburzeniem było pewne. Gdyby doszło do rozprawy sądowej, to ekipa stojąca za siostrami Giana mieliby spore kłopoty. Na szczęście producenci pierwowzoru ograniczyli się jedynie do zakomunikowania Rainbow Arts, że ich dzieło to jawne łamanie praw autorskich i że gra natychmiast ma zniknąć z dystrybucji. I tak też się stało. Zaprzestano produkowania kolejnych jej kopii i wycofano ze sklepów niesprzedane egzemplarze. W efekcie „The Great Giana Sisters” hulała na pirackich nośnikach a zachowane, oryginalne wydania gry osiągnęły status drogiego towaru kolekcjonerskiego! Tymczasem w 1988 roku w tzw. drugim obiegu krążyły kasety z nieco przerobionym produktem Rainbow Arts, gdzie głównym bohaterem był nie kto inny, jak sam Mario.

gry 8-bit joemonster


Źródła: 1, 2, 3, 4, 5

Oglądany: 47884x | Komentarzy: 41 | Okejek: 156 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało