Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Najwyższy czas to powiedzieć - koty absolutnie nie zasługują na naszą opiekę!

50 114  
265   78  
- Cześć! Jestem wcieleniem najgorszego zła. Lubię zadawać cierpienie i patrzeć, jak otaczający mnie świat pogrąża się w chaosie. Jestem manipulacyjnym sukinsynem i złośliwym chujkiem. Gardzę tobą bardziej, niż mógłbyś to sobie wyobrazić, a moja tolerancja do twojej osoby związana jest tylko z faktem, że mnie karmisz. W innym wypadku bez mrugnięcia okiem przegryzłbym ci tętnicę i naszczał na twój grób! Kumasz to, człowieku?


Czy chciałbyś mieszkać pod jednym dachem z takim małym Hitlerem, który szczerze życzy ci, abyś sczezł w możliwie najbardziej paskudny sposób? Z jakiegoś powodu ludzie od zarania dziejów przygarniają pod swój dach taką właśnie bestię. Mowa oczywiście o kocie – zapchlonym pogromcy myszy z przydomowego spichlerza. Znaczy się, kiedyś może i ten wąsaty parchacz służył do urządzania gryzoniom holokaustu. Teraz jego zastosowanie kończy się na sraniu w pudełko i domaganiu się żarcia.

Kot to zwierzę absolutnie bezużyteczne. Słyszeliście kiedyś o jakimś walecznym mruczusiu, który obronił komuś chatę przed włamywaczami? Albo o kocie-przewdoniku, najlepszym kompanie ślepców? Albo chociaż o zaprawionym w wojennym rzemiośle Klakierze, co to wyniuchuje miny przeciwpiechotne, ratuje rannych z pola bitwy, czy wyciąga z wody tonących? Nie. Kot ma w dupie twoje zdrowie, samopoczucie, czy nawet życie. I to wcale nie złośliwe ględzenie jakiegoś zakompleksionego gryzipiórka z Internetu, ale naukowy fakt!



Ale zaraz! Co to za bzdury? Przecież mój kotek mruczy, łasi się i nadstawia dupę do drapania na wysokości nasady ogona! Według badaczy z uniwersytetu w Oregon, koty to cholernie bystre istoty, które w toku ewolucji nauczyły się zachowań sprawiających, że mięknie nam serduszko i… lecimy do lodówki po puszkę z jakimś ścierwem. W każdym innym przypadku kot ma cię w dupie.

Zupełnie nie kumam, jak można ewidentne dowody pogardy tłumaczyć hasłami typu: „(...)bo kot to indywidualista. Pan własnego losu. Nonkonformista. Jebany filozof i wybitny myśliciel.”. Serio? Takie wnioski wyciągasz po tym, jak ta mała pokraka nie raczy podnieść swojego dupska z parapetu i przyjść na twoje zawołanie? Kot ma doskonały słuch i jest naprawdę bardzo inteligentny. No, powiedzmy – na tyle, żeby zrozumieć swoje imię i zajarzyć, że czegoś od niego chcemy. Tu nie chodzi o żadną głębszą filozofię tylko o prosty fakt – największy wysiłek, jaki ten mały, kuwetowy zasraniec, w najlepszym wypadku, wykona to delikatny ruch uchem. A to i tak tylko po to, aby upewnić się, czy twoje rozpaczliwe krzyki nie są przypadkiem skrzypieniem otwieranej puszki z tuńczykiem.



Drogi miłośniku kotów. Zdaj sobie sprawę, że to nie ty jesteś posiadaczem kota. W mniemaniu tego pokracznego pchlarza, to właśnie ty sam pełnisz funkcję podnóżka i uniżonego sługi. Kot jest nadętym panem na włościach. Niczym lew. Bo, widzisz – lew nie poluje. On leży i czeka, aż samica przyniesie mu jedzenie. W nagrodę zerżnie ją przed kolejną drzemką. Kot przeżyłby bez twojej pomocy, bo posiada wszelkie instrumenty pozwalające mu złowić szczura, czy wgryźć się w jakiegoś gapowatego gołębia. Uczeni zauważyli, że koty mają w zwyczaju ocierać się o przedmioty, które uważają za swoją własność. W ten sposób zostawiają na nich swoje feromony, co jest równoznaczne z podpisaniem takiej rzeczy: „To jest moje i chuj!”.Jeśli więc ciągle uważasz, że łaszący się przy twoich nogach sierściuch pokazuje ci swoją miłość, to najwyższy czas, abyś przestał bujać w obłokach, bo nawet nie wiesz, do czego te istoty są w stanie się posunąć, aby zmusić cię do zwrócenia na nie uwagi.

Karen McComb – zwierzęca behawiorystka z uniwersytetu Sussex przeprowadziła analizę kilku rodzajów wrzasków, jakie koty z siebie wydają. Okazuje się, że pewien typ miauczenia brzmi zupełnie jak płacz noworodka, czyli dźwięk, na który reagujemy instynktownie. Tak, te małe, grube śmierdziele nauczyły się udawać rozpacz skrzywdzonego bobasa, tylko po to, abyś pofatygował się do cholernej lodówki po żarcie! Jakim wyrachowanym, bezdusznym chujkiem trzeba być, żeby grać na tej strunie?



Ach, jest jeszcze jedna rzecz, którą musisz wiedzieć na temat kociej manipulacji. Twój pupil ci tego nie powie, ale zrobimy to my. Według badaczy kot uważa, że… paskudnie śmierdzisz. Zaobserwowano na przykład, że po chwili pieszczot z ludziem, sierściuch ma w zwyczaju intensywnie się myć, aby pozbyć się ze swego futra znienawidzonego odoru.
Inne badanie sugeruje, że one w ogóle nie lubią być głaskane i zgadzają się na to tylko i wyłącznie dlatego, aby zdobyć względy swojego opiekuna. Koty nie są socjalnymi stworzeniami, a fizyczny kontakt z cuchnącym człowiekiem to stosunkowo niewielka cena, jaką trzeba zapłacić za tę cholerną puszkę z tuńczykiem.



I jeszcze taka jedna ciekawostka, która udowadnia, że bestie te nie lubią pieszczot. Uczeni przyjrzeli się odchodom kotów będących często głaskanych. Okazuje się, że poziom hormonów stresu u takich jednostek jest znacznie większy niż u czworonogów, które na co dzień nie zaznają takiej dawki czułości. Więc jeszcze raz – kot ma cię w dupie i toleruje twoje dziwne nawyki tylko dlatego, abyś żył w kłamstwie i karmił tuńczykiem...

No, ale okej. Załóżmy, że lubisz być sługusem jakiegoś karłowatego watażki. Może ci taki układ odpowiada. Hej, może nawet nie masz nic przeciwko życiu pod jednym dachem z bombą biologiczną? W kocich odchodach, które codziennie sprzątasz, mieszka sobie pierwotniak zwany toxoplasma gondii. Istnieje spore prawdopodobieństwo, że już dawno złapałeś to cholerstwo. Jeśli nie skarżysz się na nawracające gorączki, bóle stawów, czy zapalenie opon mózgowych, to masz szczęście i zaliczasz się do grupy pospolitych nosicieli. Doprawdy nie życzę nikomu użerania się z infekcjami dróg oddechowych, wątroby, czy całego układu nerwowego.

Nie żebym był jakimś zwolennikiem psiej supremacji, czy typem, który napierdziela z wiatrówki do każdego śmietnikowego obsrańca. Ba! Nawet lubię te miauczące kreatury, mimo że zdaję sobie sprawę, że ich zachowanie to tylko wyrachowana gierka. Myślę jednak, że jakiekolwiek dyskusje pomiędzy posiadaczami kotów a miłośnikami psów są absolutnie pozbawione sensu. Koty to nic innego, jak czyste zło, które z jakiegoś powodu zdecydowaliśmy się trzymać w domu, karmić i okłamywać się, że nasze uczucia względem wąsatego pupila są odwzajemniane.

A teraz, obrażeni kotomaniacy, zasypcie mnie antyoklejkami!



Źródła: 1, 2, 3

Oglądany: 50114x | Komentarzy: 78 | Okejek: 265 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało